KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Oddzielna Cela

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Inej
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Wto Wrz 05, 2017 11:12 pm

Klacz jedynie odetchnęła ciężko i ledwo zauważalnie kiwnęła przecząco głową. Jej zdaniem ogier był najzwyczajniej zapatrzony w siebie i albo nie zauważał swoich wad albo umiejętnie je ignorował.
-Świadomość własnych umiejętności, a zawyżanie ich to nie to samo. Nawet ktoś twojego pokroju powinien to zauważyć, prawda?- stwierdziła bez dłuższego zastanowienia.
-Żeby kogoś do czegoś namówić lepiej użyć tajemnic tej osoby niż skorzystać z bardziej brutalnych środków, nie sądzisz?- posłała mu dość obojętne spojrzenie. Ogier mimo, że żył na własnych zasadach to jako wielce "wyznawca" raczej by się z nią zgodził. - Tutaj niestety się mylisz, nie robię krzywdy niewinnym zwierzętom i nie jestem kimś kto "przypadkiem na coś nadepnie". Tak ładnie oceniłeś mnie wcześniej po stadzie, a teraz twierdzisz, że nie jestem w stanie nikogo zabić? Najwyraźniej moi święci wciąż nade mną czuwają na tyle, że nie potrafisz "wyczuć" ile krwi przelałam- dodała po chwili, nawet nieco zbyt spokojnym tonem. Opowiadanie o swoich morderstwach nie należało do jej ulubionych zajęć, jednak nie chciała by ktoś taki czuł się od niej lepszy, a za każdego kto zginął z jej ręki, modliła się.
-Każdy znajdzie odpowiedniego konia do woli Bożej, a ty nie musisz się do tego przyczyniać. Nie wiadomo ile z tych, które dopadłeś pozostawi twojego źrebaka przy życiu.- Posłała mu niezbyt przyjazne spojrzenie. Wytykanie mu błędów zbyt wiele nie dawało, jednak zawsze może "kiedyś" się otrząsnąć.
-Uważaj, bo jeszcze Ci uwierzę- odparła, parskając cicho, a gdy tylko się położyła (na boku), arab postanowił się na nią rzucić. Jako, że leżała, nie miała zbyt wiele możliwości na uniknięcie "ataku", więc przycisnęła pysk jednocześnie do posadzki oraz ściany, przez co ogier musiałby odciągnąć jej łeb, aby móc jej założyć kaganiec. Jeżeli próbował ją jakoś odciągnąć, szybkim ruchem oderwała głowę i nie dając mu czasu na reakcję, użarła go w nogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Wto Wrz 05, 2017 11:40 pm

Ponownie pokręciłem łbem, słysząc odpowiedź klaczy.
- Kim jesteś, aby to oceniać? By rozróżnić świadomość umiejętności od ich zawyżania? Nie wiesz, że Bóg powiedział: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku” – zacytowałem jej słowa , których ta bezbożna klacz pewnie nigdy wcześniej nie słyszała.

Zastanowiłem się nad jej kolejnymi słowami.
- Użyć tajemnicy tego konia? Co przez to rozumieć? Jakich bardziej brutalnych środków? – nie do końca rozumiałem, do czego ona zmierza. Ale po chwili… po chwili zagięła mnie. Kompletnie zaskoczyła. Celnym argumentem idealnie mnie trafiła.
- Touche – ze smutkiem przyznałem, chociaż nie spodziewałem się, by młoda klacz znała znaczenie tego słowa – No dobra, trafiłaś do złego stada najokrutniejszych koni… ale może w Tobie jest jeszcze dobro? Może nie wszystko stracone. Jesteś pod złym wpływem i na pewno możesz się nawrócić. Bóg zsyła różnym koniom zbawienie i wybacza grzechy, jeśli Ci ich żałują – próbowałem ją przekonać. Nie, nie wierzyłem, że mogła kogoś zabić, nawet jak była w tej grzesznej grupie. A przecząco pokręciłem łbem. Chciałem wierzyć, że nie mogła nikogo zabić, ale czy mogłem mieć pewność? Chyba raczej nie.
- Nie gadaj głupot o przelewaniu krwi – parsknąłem z oburzeniem, próbując przerwać te mało prawdopodobne kłamstwa. Albo słowa które odrzucałem głównie dlatego, że nie były zgodne z moim światopoglądem.
- Źrebaka przy życiu? Przecież konie nie są aż tak okrutne by zabijać nowonarodzone źrebaki! – prychnąłem z oburzenia, bo to mi się w głowie nie mieściło – Zabicie to ciężki, poważny grzech. A zabicie niewinnego źrebaka… chyba nie ma słów, by t opisać – prychnąłem.

Rzuciłem się na nią z kagańcem, a gdy klacz włożyła pysk między posadzkę i ścianę, to próbowałem go odciągnąć. Kwiknąłem z bólu, gdy zostałem ugryziony, po czym przycisnąłem ją do posadzki, by nie zmieniła zdania i nie wstała. Jednym kopytem próbowałem tym razem przycisnąć jej szyję do ziemi, by nie mogła ponownie poderwać głowy, a drugą nogą starałem się odciągnąć jej łeb od posadzki. Jeśli próbowała mnie użreć to mogła najwyżej celować w kopyto, mając nogę przyciskaną do ziemi, co by jej nic nie dało – ugryzienie kogoś w kopyto w końcu nie było najlepszym wyborem. A ja… ja ponowiłem próbę wepchnięcia jej kagańca i ciasnego zaciągnięcia pasków od niego, po czym starałem się ciasno obwiązać jej przednie nogi sznurem, by nie mogła powstać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inej
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Sro Wrz 06, 2017 8:26 pm

Parsknęła głośno.
-Masz na tyle krótką pamięć, że nie pamiętasz jak sam mnie oceniałeś? Twierdziłeś, że nic nie potrafię i osądzałeś mnie po stadzie, a ja o tobie złego słowa powiedzieć nie mogę?- spojrzała mu w oczy, wręcz wrogo. Praktycznie przewiercała się przez niego wzrokiem, byleby tylko jakoś wbić mu do głowy, że najpierw powinien spojrzeć na siebie, a dopiero potem osądzać innych. Po jakimś czasie wyciągnęła głowę w jego kierunku, mając pysk dość blisko jego ucha.
-Rzeczy, których konie się dopuszczają, kiedy myślą, że nikt nie patrzy... Wstyd ma większą wartość niż jakikolwiek pieniądz czy cierpienie- wyszeptała, po chwili cofając się na normalną odległość.
-Na razie największym błędem jaki tu popełniłam jest to, że poprzednio dałam Ci się złapać. Coś mnie przez to boli, jednak sama nie mam pewności czy żałowałabym gdybym miała wyciąć Ci serce- powiedziała już nieco ciszej, niż poprzednim razem. Wcześniej uważał ją za nie wiadomo kogo, a teraz twierdził, że nikogo nie zabiła i jest dla niej nadzieja.
-Głupot? Skoro nie wierzysz, daj mi nóż. Jednak jak "padniesz z wrażenia", to raczej już nie wstaniesz- syknęła, kładąc uszy po sobie. Widocznie humorki zmieniały mu się jak pogoda, jednak wciąż upierał się jak osioł.
-Nie muszą zabijać. Porzucenie lub pozbycie się go przed narodzinami, może mieć podobne lub takie same skutki- odparła, ignorując lekkie ukłucie w sercu.


Chwilę jeszcze lekko się wierciła i nie pozwalała, by ten jakoś założył jej kaganiec.
-Jesteś naprawdę uparty, a ja i tak potrafię się tego pozbyć- powiedziała, dając sobie w końcu założyć przedmiot na pysk i powiązać nogi. Nie podobało jej się to, że mimo iż widział, że ostatnio się uwolniła i tak ją wiązał. Jego sposób nie był najlepiej przemyślany, więc wciąż nie było to dla niej większym wyzwaniem i mogła go wykiwać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Czw Wrz 07, 2017 9:37 pm

Ciężko westchnąłem. Nie podobało mi się, gdy klacz złośliwie wykorzystywała moje słowa przeciwko mnie. A ostatnio robiła to coraz częściej. Bóg miał zdecydowanie rację, gdy mówił, że klacze powinny więcej milczeć. Zwłaszcza takie złośliwe jak ta stojąca przede mną. Miałem zamiar jej coś jeszcze powiedzieć, solidnie jej nagadać… ale widząc jej wzrok, jej spojrzenie to sobie darowałem. Zadrżałem słysząc jej słowa.
- Rzeczy, których konie się dopuszczają? Jakie? Wstyd… koń się nie wstydzi rzeczy, o których słuszności jest przekonany. Kto postępuję zgodnie z Bożymi nakazami nigdy nie zazna wstydu! – odpowiedziałem jej po dłuższej chwili, gdy już ochłonąłem trochę.
- Największym błędem jest to, że poprzednio dałaś się złapać? A czy to złapanie nie jest… takim samym błędem? – zdziwiłem się. Znowu ją schwytałem, więc chyba znowu popełniła błąd. Czemu ona tak tego nie ocenia? – A co Cię boli? – spytałem i zadrżałem słysząc jej słowa. Byłem wcześniej przekonany, że nie dałaby rady zrobić mi krzywdy. Ale gdy ta tak luźno mówiła o wycięciu mi serca, to tak jakby zacząłem tracić pewność siebie, czy jej wszystkie poprzednie słowa o zabijaniu naprawdę były czczymi przechwałkami. Tak, lepiej było nie dawać jej noża. Pokręciłem przecząco łbem w odpowiedzi na jej prośbę. I zadrżałem gdy ta mówiła o zabiciu źrebaka lub aborcji. Jak… jak mogła? To mi się we łbie nie mieściło. Aż zadrżałem gdy sobie uzmysłowiłem, jak straszliwym grzechem jest to, co ona proponuje.

Jeszcze trochę się siłowałem z nieposłuszną klaczą, nim w końcu udało mi się nałożyć jej kaganiec.
- Potrafisz? Poprzednio Ci się jakim cudem udało, ale tym razem mocniej i staranniej zapnę kaganiec i dokładnie Cię unieruchomię – zapowiedziałem jej, wiążąc jej przednie nogi. Wtedy też zacząłem wodzić chrapami po jej szyi, napawając się zwycięstwem i demonstrując jej, że mogę zrobić z nią, co tylko będę chciał.
- I co klaczko? Z kagańcem i związanymi nóżkami będziesz grzeczniejsza? – spytałem, próbując chwycić jej ucho w pysk, by je delikatnie pomemłać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inej
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Czw Wrz 07, 2017 11:49 pm

Mimo iż ogier zamilkł, czuła, że po prostu uległ, jednak jej zdanie nie miało dla niego większego znaczenia. Widziała jak po chwili drgnął.
-Śnisz na jawie? Rozejrzyj się i pomyśl. Ile koni wciąż wierzy, a ile uległo i dają się prowadzić chciwością, często bez konkretnego celu i planu, zazwyczaj ku własnej zagładzie? Niektórzy są po prostu samolubni, ale są też tacy, którzy mają obrany cel, który z początku nie jest przyjemny, jednak w ostateczności nie sprowadza się do czegoś złego- odparła od razu, gdy ten skończył. Czyżby miał związane oczy, gdy spoglądał na całe "zło" oraz własne odbicie?
-Wtedy przyszłam po Kaz'a, a teraz tak o, po prostu. Jeżeli najdzie mnie taka ochota to Ci ucieknę.- Arab był widocznie zdziwiony, jednak jego myśli były nieco ograniczone - miał inny tok myślenia, który trzymał się tylko niektórych rzeczy.
-Co mnie boli? Może wiara? To, że mam ochotę pozbawić Cię życia, a to nieodpowiednie?- Wcześniej nie bał się jej, jednak teraz dokładnie widziała, że wzbudziła w nim niepokój. Świat był brutalny, a ogier zapatrzony w siebie. Musiał choć częściowo jej uwierzyć lub zaczął się wahać, przestał się odzywać i co chwilę drżał. Nie ciężko było go rozszyfrować.
-Ty zapewne działasz na podobnych zasadach. Jeżeli coś jest owocem cierpienia lub najzwyczajniej nie chcesz o tym pamiętać, próbujesz się tego pozbyć lub odrzucić jak najdalej od siebie, prawda?- powiedziała, spoglądając na niego z dość obojętnym wyrazem pyska.


-W takim razie jeszcze nie raz zobaczysz "cud"- stwierdziła, patrząc jak ten stara się porządnie związywać jej nogi. Po chwili jednak nieco się zjeżyła. Szybko, a za razem dość mocno machnęła łbem.  Tak jak poprzednim razem obdarła pysk o ścianę, jednak zerwała w ten sposób kaganiec. Ściany jak to w celach nie były całkiem równe, a gdy paski były napięte od razu można było je zerwać, bez "naciągania". Momentalnie uniosła łeb wyżej. Miała lekko rozchylony pysk, który był na wysokości jego oka. Nie ugryzła go, jednak ten mógł obejrzeć sobie jej zęby.
-Nie. Nie wiadomo jak długo i ile razy mnie zwiążesz, uwolnię się. Twój upór tu nic nie zdziała. Jestem w stanie oszukać twoje oczy, jak i całego Ciebie- powiedziała cicho, jednak na tyle by ją słyszał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Sob Wrz 09, 2017 12:27 am

Pokręciłem przecząco łbem, zdecydowanie woląc nie rozmawiać z tą złośliwą klaczą na takie tematy.
- Czemu należy zerkać na inne konie? Co to zmienia, co one uważają? Wiara musi być silna! Nie może zależeć od tego, co grzeszne konie na ten temat myślą! – wyjaśniłem jej. Co ona w ogóle teraz robiła? Odwodziła mnie od wiary mówiąc o tym, że inne konie nie Podążają Ścieżkami Pana? Tak to w tej chwili odbierałem. Po prostu wodziła mnie na pokuszenie!
- To, czy cel zdaje się nie sprowadzać do niczego złego, nie oznacza, że jest dobry. Czasami dobro od zła ciężko rozróżnić. Zwłaszcza jak szatan mąci w głowach. Bóg wyraźnie mówi: „po owocach ich poznacie” – odpowiedziałem jej i pokręciłem przecząco łbem.
- Nie, nie uciekniesz. Bóg Ci nie pozwoli! – zaprotestowałem. Po czym zmrużyłem oczy, słysząc jej groźby, którymi mnie uraczyła.
- Pozbawić życia? Niby czemu? Zresztą nie masz prawa – tylko Bóg, który daje życie, więc tylko Bóg ma prawo je odbierać – odpowiedziałem jej – No i oczywiście wszyscy jego słudzy, tacy jak ja. Jestem przedłużeniem jego kopyta – dodałem, próbując ukryć niepokój, który w sobie czułem, po jej wypowiedziach.
- Nie, nie odrzucam cierpienia. Pamiętaj, że cierpienie jest potrzebne. Pozwala się skupić na rzeczach ważnych. To bezbożnicy i jawnogrzesznicy uciekają od cierpienia, szukają przyjemności i zatracają się w swoim hedonizmie, który jest wstrętny Bogu. Konie pobożne tak nie robią – wyjaśniłem jej.

Zaśmiałem się tylko, słysząc jej pyszne zapewnienia.
- Nie jesteś trochę zbyt pewna siebie? Chyba Ci mówiłem, co mówi Księga Przyszów? „Pycha przed upadkiem kroczy”. Więc nie bądź taka pewna, że zwiejesz, bo nie sądzę, by było to możliwe – odpowiedziałem jej, wiążąc nogi. I byłem z siebie zadowolony… przynajmniej przez moment, bo ta po chwili zerwała kaganiec, szurając nim po ścianie.
- Ej! Nie rób tak! Takie kagańce kosztują! – parsknąłem z irytacją – Nie bądź taka pewna, że się uwolnisz! Nie bądź taka pewna, że dasz radę mnie oszukać! Bóg jest moimi oczami a Wszechmocny widzi wszystko! – odpowiedziałem jej, biorąc dla odmiany jakiś metalowy kaganiec zapinany na łańcuszki, zabezpieczany kłódkami. Zwykle go nie używałem, bo oberwanie metalowym kagańcem nie jest przyjemne, ale tym razem nie widziałem innego wyjścia. Klacz miała obwiązane przednie nogi i nie mogła wstać, więc położyłem jej kopyto na szyi, by nie mogła podnieść głowy i by podduszaniem skłonić ją do zaprzestania oporu. A wtedy podjąłem się próby nałożenie jej metalowego kagańca, zapinając łańcuszki od niego i zabezpieczając je kłódką.
- Teraz lepiej? – spytałem, o ile oczywiście mi się udało i rzuciłem się ponownie na nią, tym razem ze sznurem, próbując jej ciasno związać również zadnie nogi, które u każdego konia były znacznie silniejsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inej
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Pon Wrz 11, 2017 10:51 pm


-Sam powiedziałeś, że "wierzące" konie nie mają się czego wstydzić. Ja tylko dodałam, że jest ich coraz mniej i spokojnie można coś znaleźć na osobnika "nie wierzącego"- pokręciła łbem i westchnęła ciężko. Miał na tyle odmienne zdanie, że wręcz przekręcał jej słowa.
-Nawet dobre rzeczy mogą mieć cenę, przez którą niektórym robi się niesmacznie- odparła, patrząc na niego z lekkim znudzeniem. Westchnęła po chwili.
-Więc twierdzisz, że jako wierzący możesz kogoś zabić? Idąc tym tokiem myślenia też mogę zrobić Ci krzywdę- parsknęła głośno, spoglądając mu w oczy.
-Jakoś przy celi, w której ostatnio zamknąłeś mnie i Kaz'a, nie wyglądałeś na zbyt zadowolonego. Dodatkowo ochraniasz się Bogiem, mówiąc, że nakazał się rozmnażać, więc możesz kryć co drugiego konia. To nie jest "szukanie przyjemności"?- położyła po sobie uszy i lekko pokręciła łbem.


-Nie jestem bardziej pewna siebie, niż ty. Nie jestem głupia, żebyś za każdym razem mówił, co mówi Bóg, rozmawiam z tobą, a nie z nim- odparła dość ostrym tonem, dodając po chwili- Już raz Ci uciekłam i zapewne miałam nie jednego poprzednika.
-Ja nie każę Ci ich kupować, a nawet jak Bóg jest twoimi oczyma, to sam je zamgliłeś.- Korzystając z tego, że na chwilę odwrócił od niej wzrok, pozbyła się lin z przednich nóg i zmieniła pozycję, żeby łatwiej było jej wstać. Gdy ten chciał położyć jej kopyto na szyi, wstała gwałtownie, uderzając przy tym w jego nogę, co zapewne nie było zbyt przyjemne. Mógł sobie w końcu z tym darować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Sro Wrz 13, 2017 1:58 am

Pokręciłem przecząco łbem.
- Nie wiem co Twoje bezbożne gadanie ma na sensu… ale wydaje i się, że powinnaś zawierzyć Bogu a nie szerzyć te herezje, które Ci jacyś idioci wmówili! – odpowiedziałem jej.
- A to, że ich jest coraz mniej, nie ma znaczenia Prawda nie jest relatywistyczny. Coś nie stanie się prawdą tylko dlatego, że większość osób tak twierdzi. – tłumaczyłem, bo co ona chciała przez to powiedzieć, że jest nas coraz mniej? Chciała zyskać inicjatywę i mnie przestraszyć? Nie ze mną te numery! Nie dam się tak łatwo! Zastanawiałem się, co chciała powiedzieć, gdy mówiła o czymś niesmacznym, ale uznałem, że nie jest to dość istotne, by kontynuować temat, zwłaszcza że było kilka ważniejszych zagadnień.
- Tak, Bóg każe zabijać niewiernych! – odpowiedziałem jej – Biblia wyraźnie mówi „nie pozwolisz żyć czarownicy” – zacytowałem – Wiec jeśli uznamy, ze ktoś jest zbyt potężny… że musi używać jakichś nieczystych sił, to zawsze możemy go zabić, wykonując rozkaz Pana – dodałem, chociaż nie sądziłem, że ją o tym przekonam. Pokręciłem przecząco łbem, słuchając jej kolejnych słów.

- To nie jest szukanie przyjemności – to robienie rzeczy miłych Bogu, zgodnie z jego nakazami – wyjaśniłem jej a później zacząłem kręcić pyskiem.
- Musisz się modlić, odrzucić inne myśli, a wtedy w końcu go zobaczysz, dostrzeżesz go – wyjaśniłem jej – A Gdzie? W Sobie. W swoim wnętrzu. Wyczujesz go – zapewniłem ją.

Zerknąłem na chwilę na bok, biorąc jakiś kaganiec, chcąc go nałożyć na jej pysk, gdy ta nagle w jakiś sposób uwolniła przednie nogi i gwałtownie wstała, nim zdążyłem zareagować. Kwiknąłem z zaskoczenia i bólu, cofając się o krok, gdy oberwałem kopytem.
- Jak śmiesz… jak śmiesz się tak zachowywać! – spytałem niepewnie.
- Uspokój się! Uspokój się natychmiast, nim spotka Cię kara - Szybko chwyciłem jakiś kolejny kaganiec i rzuciłem się z nim na nią, próbując go znowu zapiąć. Ale czy mi się udało?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inej
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Sro Wrz 20, 2017 10:27 pm

Klacz drgnęła nerwowo, by po chwili odetchnąć głośno i ze świstem wypuścić powietrze z płuc. Była raczej cierpliwa, jednak ogier umiejętnie grał jej na nerwach, tłumacząc wszystko o czym wiedziała.
-Bezbożne? Wmówili? Uspokój się, bo mówię tylko to co widziałam. Nie miałam jeszcze okazji, żeby ktoś próbował mi wmówić, że nie jest wierzący.- położyła uszy po sobie, parskając cicho.
-A czy ja mówię, że to ma się stać prawdą?- odparła, spoglądając na niego z nutą irytacji. -Na prawdę nie musisz robić ze mnie głupiej i opowiadać mi o tym, o czym wiem- odparła, na moment spoglądając w ziemię i rozkoszując się krótką chwilą ciszy. Moment, w którym nie musiała słyszeć jego głosu i tłumaczeń jakby opowiadał o tym, dlaczego zwierzęta muszą jeść, bo inaczej by nie przeżyły, był dość przyjemną odskocznią.
-Nie jestem nie wierna, więc bądź świadom, że to byłoby nieczyste zagranie z twojej strony, gdybyś chciał mnie zabić- pokręciła lekko głową.- Poza tym... nie jestem czarownicą chyba, że długotrwałe poprawianie swoich umiejętności i nauka to czarna magia.


-Nieco naginasz te zasady, jednak jesteś na tyle zapatrzony w siebie, że ciężko do Ciebie dotrzeć- powiedziała z niemym westchnieniem.
-Nie martw się o moje modlitwy, jednak nie modlę się gdy z kimś rozmawiam. Modlitwa to chwila dla Ciebie i Boga, traktowanie go jako osoby trzeciej aby mówić komuś o czymś, co jest mu znane nie ma raczej sensu.


-Dalej tak uparcie w siebie wierzysz?
- gdy chciał założyć jej kaganiec, odruchowo wyciągnęła łeb do góry. Po chwili jednak znów spuściła głowę na normalną wysokość, łapiąc zębami za kaganiec, gdy ten znów się zbliżył. Ponownie szarpnęła głową w górę, więc albo wyrwała mu kaganiec albo - jeżeli go nie puścił- rozerwali go, przez co oboje mieli po części w pyskach(Bo jeżeli dobrze zrozumiałam, dorwał jakiś zwykły).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Sob Wrz 23, 2017 9:45 pm

Czemu klacz tak głośno i świszcząco oddychała? Czyżby miała astmę? Pylicę? A może po prostu tak się wkurzała? Jeśli to ostatnie wytłumaczenie było prawdą… to powinna przemyśleć swoje postępowanie. W końcu złość była grzechem. Nie można było się wściekać. Trzeba było się uspokoić i skupić na kontemplacji słowa bożego!
- Mówisz, to co widziałaś? A może tylko tak sądzisz? Przestań tyle gadać i skup się na Bogu, który wiele razy napominał klacze, by nie były takie gadatliwe, a skupiały się w większym stopniu na modlitwie! – wyjaśniłem jej.
- Ależ ja nie robię z Ciebie głupiej. To naukowy fakt, że Bóg stworzył klacze głupsze. Wiesz, jesteście do innych celów. Macie rodzić źrebaki, wychowywać je. Nie musicie myśleć. Macie po prostu słuchać poleceń ogierów. Ogiery są od myślenia. Tak Bóg urządził świat – wyjaśniłem jej. Z jakichś powodów jej się to nie podobało. Cóż, powinna się z tym po prostu pogodzić. Nie miała innego wyjścia. Jakoś nie byłem przekonany, czy naprawdę klacz nie jest niewierna. A co do czarownicy, to też nie byłem pewien. Zmrużyłem ją wzrokiem, starając się nad tym zastanowić.
- Tak, nauka może być niebezpieczna. Klacze nie powinny się uczyć. Od tego się przegrzewają im mózgi, nie przywykłe do intelektualnego wysiłku – wyjaśniłem jej i tylko pokręciłem łbem słysząc jej kolejne słowa. Jakoś nie zgadzałem się z jej opinią, że naginam zasady. Zawsze się trzymałem Bożych Przykazań. Ona chyba nie. I przekręciłem oczami, gdy zaczęła mówić coś o modlitwach.
- Wiem, wiem czym są modlitwy! Ale jakoś wątpię, czy ty również to wiesz – parsknąłem.

Rzuciłem się z kagańcem na klacz, ale ta złośliwie go chwyciła. Chciała go zabrać? Nie ze mną te numery! Zacząłem się z nią szarpać, nie pozwalając mi go odebrać. Nagle… nagle ten pękł, a ja kwiknąłem z wściekłości.
- Ej! To był mój kaganiec! Jak śmiałaś! – wydarłem się na nią, po czym bez ostrzeżenia próbowałem ją chwycić zębami za szyję. Nacisnąłem zębami jakoś od góry, próbując ją zmusić do opuszczenia głowy, po czym naparłem na nią klatką piersiową, próbując ją ponownie powalić na ziemię i przygnieść do posadzki. A w razie sukcesu obwiązałem jej linami przednie nogi, które niedawno uwolniła, i pysk, by nie mogła gryźć, skoro rozerwała kaganiec. Pora było się za nią wziąć ostrzej i ją wreszcie spacyfikować. Jej bezczelność przekraczała już wszelkie granice!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inej
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Pon Wrz 25, 2017 10:31 pm

-Ślepy nie oszuka wzroku kogoś, kto na co dzień normalnie widzi- posłała mu znaczące spojrzenie. - Raczej nie jestem gadatliwa, ale pewnie miałbyś podobne nastawienie, gdybym Ci nie odpowiadała. Możesz zapytać kiedyś Kaz'a o moje "gadulstwo". Oczywiście jeżeli masz dość odwagi...- odparła, wzdychając i ignorując resztę jego wypowiedzi.
-Gdyby klacze nie myślały wątpliwe, że by przeżyły. Nie wpadłyby na to, że trzeba jeść, pić i tak dalej, różne potrzeby życiowe. Niestety większość klaczy nie chce być traktowana przedmiotowo i zasmucę Cię, bo również mamy własną wolę- parsknęła mu w pysk. Wciąż dążył do swego, ignorując jakiekolwiek równouprawnienia i tkwiąc wśród tego, co uważał. Po co ktoś miałby myśleć, skoro ponoć nie powinien?
-Tutaj akurat miałam na myśli umiejętności fizyczne, jednak widocznie nie jesteś zbyt spostrzegawczy- zlustrowała go wzrokiem.- W końcu twoje ciało jest dość przeciętne, a inteligencją też nie grzeszysz- wywróciła oczyma i odwróciła się do niego ni to bokiem, ni to przodem. Tak o, żeby mógł lepiej przyjrzeć się jej budowie. Sama skóra, mięśnie i kości. Ogier nie wyglądał najgorzej, jednak pobicie jej kondycją było mało prawdopodobne i zapewne trochę by mu zajęło, zanim doprowadziłby się do takiego stanu. W końcu była Zjawą, szpiegiem, a on tylko porywał co popadnie, byleby miało cztery nogi i ogólnie wyglądało jak koń.
-Może podświadomie jesteś klaczą? Niewyżytą, samolubną, która nie myśli za wiele, jednak chwali się inteligencją i dość często się odzywa? Tak martwisz się o to, że twój mózg nie podoła zadaniu i upadnie nawet przez czynności, które polepszą twój stan fizyczny?- Dodała po chwili, posyłając mu nieco złośliwe, a za razem wrogie spojrzenie.
-Wiesz, ale nie wiesz, czy ja wiem? Słuchałeś tego co powiedziałam czy nie? Prawdopodobnie mógłbyś określić, gdybyś trochę się postarał.


-Jakbyś go nie szarpał, wciąż byłby w całości- powiedziała i syknęła z bólu, gdy ten złapał ją za szyję. Chciała odpowiedzieć mu tym samym, jednak żeby nie skręcić sobie karku ugryzła go bardziej przy klatce piersiowej, kurczowo zaciskając zęby oraz częściowo blokując i jemu, i sobie ruchy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Czw Wrz 28, 2017 10:15 am

Przekręciłem oczami w odpowiedzi na słowa klaczy. Ślepy nie szuka wzroku? Chyba właśnie szuka, skoro mu go brakuje? Ona gadała od rzeczy! Chyba nie była zbyt inteligenta… a może była po prostu szalona. Zresztą tego się chyba po niej spodziewałem od momentu, gdy ją pierwszy raz zobaczyłem.
- Serio? Uważasz, że nie jesteś gadatliwa? – parsknąłem śmiechem. No, tutaj już przesadziła. Położyłem uszy po sobie, gdy wspomniała chyba o tamtym ogierze. Nienawidziłem go… bo się go bałem.
- Nie sadzę, bym miał szansę się z nim kiedykolwiek spotkać! – prychnąłem, uderzając kopytem o ziemię. Nie lubiłem wspominać to spotkanie, gdzie o mało by mnie zabił. Zdecydowanie wolałbym o tym zapomnieć!

Pokręciłem przecząco łbem, słysząc jej słowa.
- Ale mówiłem Ci, że klacze nie muszą myśleć. Od tego są ogiery. A nawet dzikie zwierzęta czy owady wiedza, że trzeb jeść i pić. Więc to, że ktoś je i pije, nie świadczy o inteligencji – wyjaśniłem jej – Tak, niektóre klacze nie chcą być traktowane przedmiotowo, więc trzeba je przekonać, by zmieniły zdanie. I udowodnić im, że nie mają prawa mieć wolnej woli. To ogiery za nie mają decydować. Bóg tak zdecydował – odpowiedziałem jej. I spiorunowałem ją wzrokiem, gdy zwróciła mi uwagę. Klacze nie powinny zwracać uwagi ogierom!
- Sama nie jesteś zbyt spostrzegawcza! Zamknij się! – zarżałem na nią – Mam takie ciało i inteligencję, jaką Bóg mi dał. Widocznie uznał, że takie są dla mnie odpowiednie. Zbyt dobry wygląd skłania do grzechu a zbytnia inteligencja do myślenia o złych rzeczach! Bóg daje koniom taki wygląd i taką inteligencję, jakiej potrzebują – odpowiedziałem jej, ale nie sądziłem, by ta głupiutka klacz była w stanie to zrozumieć.

- Co? – tyle tylko byłem w stanie odpowiedzieć na jej… śmieszny zarzut. Jak mogła myśleć, że jestem klaczą? Co za idiotka! – Ślepa jesteś? Przecież widać, że jestem ogierem! Jak chcesz, mogę Ci to zaraz udowodnić… korzystając z czegoś, co tylko ogiery mają! – parsknąłem na nią. Co ona w ogóle mówiła? Co ona w ogóle gadała? Tak, musiała być szalona! I jeszcze sugerowanie, że wie lepiej ode mnie czym są modlitwy?
- Zamknij się! Zamknij się ty bezczelna, grzeszna i bezbożna klaczy! – zarżałem oburzony i rzuciłem się na nią, chwytając ją za szyję i próbując ją powalić na ziemię. Nie udało mi się? Niestety i ona użarła mnie w klatkę piersiową, w odpowiedzi na co kwiknąłem z bólu. Zwiększyłem nacisk zębami na jej szyję, próbując ją mocniej poddusić, odcinając częściowo dostęp tlenu, by ją osłabić. Jednocześnie naparłem na nią, dążąc do jej wywalenia i próbowałem przednią nogę podnieść, próbując ją trafić w łeb, skoro gryzła mnie w klatkę piersiową. Liczyłem, że skłoni ją do puszczenia mnie a naparcie i podduszenie spowoduje, że dam radę ją wywalić. A jeśliby mi się udało, to starałbym się linami obwiązać jej pysk i przednie nogi, by całkowicie unieruchomić tę diablicę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Sob Wrz 30, 2017 4:20 pm

Kaz podkuśtykał tutaj zły na siebie i na Inej. Po co jej szukał? Po co powiedział jej o Jordem? Od wielu dni chodził poirytowany po SKZ i nie mógł się skupić. Przywykł, że ma pod ręką Zjawę, karmiącą wrony za jego oknem, ostrzącą swoje noże, kiedy on siedzi za biurkiem i pracuje, ganiącą go za pomocą Sulijskich przysłów. Nie chciał Inej. Chciał tylko powrotu do rutyny. Mimo, że nie słyszał ani ich rozmowy, ani czynów dobrze wiedział, że Inej tutaj jest z tym parszywym arabem. Mimo błogiego spokoju jaki zawsze panował u Kaza on nie musiał wiele czekać na złość i chęć zemsty.
Wyjął drut, który podniósł wcześniej gdy był jeszcze na tych terenach w celi. Tak, był to też ten drut, którym wyrył temu siwemu na pysku "x". Wsadził go do zamku u drzwi i zaczął poruszać nim. Możliwe, że w celi było to słychać i Inej się zoriętowała, że to Kaz. W końcu się udało. Kary otworzył drzwi.
- Co ty robisz ze Zjawą?! Nie wyraziłem się już jasno!?- Mógłby przysiądź, że wybuchnie niedługo ze złości. Od tyłu kopnął Bursega w zad co pewnie spowodowało, że ten się wywrócił.
Kaz spojrzał na Inej jeżeli Burseg leżał. -No już, Zjawo.- Powiedział. -Znikaj.- Uśmiechnął się blado wiedząc, że ona potrafi szybko wyjść stąd. Miał dużo do pogadania z Nim i z nią, ale najpierw powinien pogadać z Bursegiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inej
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Sob Wrz 30, 2017 11:58 pm

Również przewróciła oczyma. To chyba mało znany fakt, ale między oszustwem, a poszukiwaniami jest spora różnica. Słysząc jego słowa, skinęła głową i posłało mu nieco zbyt milusi uśmiech, który w tym przypadku mógł zdawać się nieco niepokojący. Twierdził, że była gadatliwa? Niech będzie tak jak chciał i przestanie się do niego odzywać. Gdyby poznali się w innych okolicznościach - nawet przez porwanie - prawdopodobnie musiałby się trochę namęczyć, żeby cokolwiek od niej usłyszeć, a skoro dała się porwać dla Kaz'a to jej milczenie mogło być nie najlepszym pomysłem i ogier mógłby zmuszać ją do mówienia na jakiś konkretny temat. Z tym "porwaniem" dalej to ciągła. Tak po prostu. Skoro jednak tak bardzo mu to przeszkadzało, wróciła do swojego codziennego zachowania - jednak zamiast rzadko się odzywać, po prostu całkiem zamilkła.

Parsknęła głośno i wywracając oczyma. Skoro bóg ponoć chciał samych głupich klaczy, stworzył by głupie klacze, a wiele mogło pochwalić się wyższą inteligencją niż nie jeden ogier.
-Zawyżona samoocena też jest odpowiednia?- prychnęła. Zmieniła zdanie. Na pojedyncze zdanie co jakiś czas może sobie pozwolić. Wyciągnęła nieco głowę w jego stronę i kłapnęła zębami, jakby chciała mu przekazać, że też mógłby się zamknąć. Najlepiej w celi, do której mógłby wyrzucić klucz.

-Podświadomie. Jak dasz radę to pokaż mi świadomość, w końcu dusza i ciało to nie to samo- odparła, jednak zamilkła szybko. Coś usłyszała, jednak nie miała chwili by zastanowić się co to, gdyż Burseg powiedział coś i się na nią rzucił. Nawet ugryzienie nie zmusiło go do poluzowania uścisku, wciąż uparcie próbował ją powalić. Zjawa nie upada. Klacz widząc, że podniósł jedną nogę, gwałtownie szarpnęła się w tył i równie szybko położyła się na ziemi, wywalając go i sycząc pod nosem z bólu. Nawet jakby ją puścił i tak nie złapałby równowagi, a ona i tak wciąż go trzymała. Wystarczyła ta chwila ciszy by usłyszała ten charakterystyczny dźwięk kroków i szmer w zamku. Puściła go, szybko się podnosząc i dając mu szansę na to samo.
-Ktoś idzie. Jak myślisz? Któż to może być?- posłała mu wrogi, niby przesiąknięty satysfakcją uśmiech, czekając, aż drzwi się otworzą. Gdy pojawił się Kaz i kopnął araba, cofnęła się, aby jego cielsko nie uderzyło w jej nogi. Po chwili klacz skinęła lekko głową i po uwolnieniu się z obroży, wyszła z celi. Została jednak nieco dalej od pomieszczenia, pod ścianą. Wolała poczekać na ogiera i nieco przypilnować tego, co się tam dzieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Nie Paź 01, 2017 12:31 am

Nie wiedziałem, czemu klacz tak przewraca oczami. Widocznie argumenty jej się skończyły, skoro zamiast bronić swoich tez, wolała machać ślepiami na wszystkie strony. I czemu się tak nagle zaczęła uśmiechać? To wydawało mi się podejrzane. Niepokojące. Przynajmniej się uciszyła… miałem już dość jej ciągłej gadaniny. Wprost pysk jej się nie zamykał. Chociaż gdy się uciszyła, w ogóle zaprzestając się odzywania… to też mi to po chwili zaczęło działać na nerwy. Chyba wolałem, gdy jednak mówiła.
- Nie myl zawyżonej samooceny ze świadomością własnej wartości – odgryzłem się jej. Nie chciało mi się z nią kłócić i udowadniać, co jest bardziej odpowiednie w tej sytuacji. Wolałem się zadowolić tylko takim stwierdzeniem, bez wdawania się w szczegóły, bez kłótni. No i oczywiście zignorowałem jej kłapnięcie zębami – zaraz jej nałożę kaganiec i się skończy! Przekręciłem tylko oczami, gdy zaczęła mówić o podświadomości, świadomości, duszy i ciele. Nie zamierzałem z taką ignorantką rozmawiać o takich rzeczach! Zamiast tego rzuciłem się na nią, próbując ją powalić na ziemię, nie przerywając nawet, jak mnie użarła. W końcu udało mi się ją przewrócić, samemu również upadając. O, niezupełnie o to mi chodziło. Gdy klacz puściła mnie, ja również puściłem ją, wstając prawie w tym samym czasie co ona.
- Ktoś idzie? Słabo Ci wychodzi blefowanie! – parsknąłem. Chyba była idiotką jak myślała, że mnie na to nabierze. „Ej, ktoś idzie” i jak się ktoś odwróci to się ucieka. Stary numer. Zbyt stary, by dać się w ten sposób wystrychnąć na dudka. Uśmiechnąłem się do niej z pogardą… a później… później drzwi naprawdę się otwarły. I usłyszałem głos tego, którego wolałbym już nigdy więcej nie słyszeć.
- Co? Kto? Ja? Ale… ja nie… ja… ja przypadkiem. Przypadkiem ją spotkałem… – zacząłem protestować, ale nim zdążyłem skończyć tłumaczenie, zostałem kopnięty i powalony na ziemię. Gdy jednak Kaz skupił się na Inej… ja powoli, dyskretnie podniosłem się, zerkając na drzwi. Gdybym się rzucił do ucieczki… to może bym im zwiał? Nie, ich była dwójka. Przy poprzednim spotkaniu, mi to nie wyszło. Zatrzymali mnie wtedy. Cóż mi zostało… na razie czekałem. Może sobie pójdą? Inej rzeczywiście wyszła. Zawsze to lepiej, mieć przeciwko sobie jednego wroga niż dwójkę. Czekałem, aż Inej się oddali… no i czekałem, co też Kaz zrobi. Może sobie po prostu pójdzie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Nie Paź 01, 2017 9:52 am

Nie zwracał uwagi na tłumaczenie tego kłamcy. Czekał aż Inej wyjdzie. Spojrzał na podnoszącego się Araba. Kaz jeszcze raz go kopnął.
-Leż ty żałosna gnido.-
Zganił go i schylił się do Siwego pokazując mu drut. - Rusz się jeszcze raz, a rozbije ci szczękę tak mocno, że do końca życia będziesz przyjmować posiłki w płynach.- Musnął delikatnie Bursega drutem w szczękę.
- Zawsze gdy widzisz jedną moją sztuczkę, pamiętaj, że znam tysiąc innych.-
Powiedział dość spokojnie chodź jeszcze kilka sekund temu był na niego okropnie wściekły. - Powinieneś wiedzieć, że Zjawa nigdy nie kłamie.- Pokręcił głową i westchnął. Nie myślał, że Siwy będzie aż tak beznadziejny. Powinien od początku wiedzieć, że Kaz prędzej czy później wróci po Inej. Powinien dobrze zabezpieczyć Cele, a on tak po prostu sobie z nią tu siedzi? - Myślisz, że po dłuższym czasie siedzenia w tym stadzie stałeś się silniejszy? Że to cię nauczyło walczyć? Poruszasz się jak wół, przetrwałbyś na ulicach jakieś dwa dni. To była jedyna wpadka do której dałem ci prawo, Burseg. Nie poddawaj mnie więcej próbie. Pokiwaj głową żebym wiedział, że zrozumiałeś.- Spojrzał na niego dość wrogo. - Jeżeli zrobiłbyś jej coś więcej, coś co nie powinno mieć miejsca pamiętaj, że już dawno byś nie żył. Natomiast jeżeli chodzi o dzisiaj... Dzisiaj nie mam ochoty na zabójstwo. Mogę jeszcze tysiąc razy wyobrażać sobie twój marny koniec.- Podniósł głowę wypuścił drut z pyska i odszedł do wyjścia. Widząc, że Zjawa stoi tuż przy drzwiach odchrząknął i zabrał ze sobą Inej gdzieś, gdzie on nie mógłby ich znaleźć. Na swoje tereny.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inej
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Nie Paź 01, 2017 4:37 pm

Pokręciła przecząco łbem.
-Tak, na pewno też przypadkiem mnie porwałeś. Przypadkiem rzuciłeś liny, które przypadkiem wpadły na moją szyję i przypadkiem mnie tu przyprowadziłeś.- Po tych słowach rzuciła arabowi mordercze spojrzenie i wyszła, zostawiając ich samych. Oparła się lekko o ścianę i chodź nie miała zamiaru podsłuchiwać, to od czasu do czasu słyszała urywki ich rozmowy - o ile można to nazwać rozmową.
Wywnioskowała jedno - nikomu się nic nie stało. Może to i dobrze, bo nie lubiła kiedy Kaz mordował wszystko co żywe i bezużyteczne. Co prawda nie przepadała za tym arabem, ale nie równało się to z życzeniem mu śmierci.

Słysząc jak Kaz wychodzi z celi, odepchnęła się lekko od ściany tak, aby już się o nią nie opierać i kiedy w końcu ogier stanął przed nią, zastrzygła uchem nieco nasłuchując, czy czasem Burseg nie chcę za nimi iść. Później już pozostało jej pójście za Anglikiem. Szła tak jak zawsze, czyli bezdźwięcznie. Nie było słychać ani jej kroków, ani jej oddechu. Jedynie ogon czasami przecinał powietrze ze świstem.


z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Nie Paź 01, 2017 9:56 pm

Próbowałem się dyskretnie podnieść, ale chyba zostało to zauważone, bo drań doskoczył do mnie, dotkliwie mnie kopiąc. Kwiknąłem z bólu i oburzenia. Chyba lepiej było się przez chwilkę nie ruszać… chociaż, czy mogło to pomóc? Już raz mnie o mało nie zabił – nie chciałem, by ponownie to się powtórzyło. Czy mógł mnie uśmiercić? Był do tego zdolny? Tak, był – musiałem przyznać. Boga w sercu nie miał, wiódł grzeszne życie a jego kopytami to kierował chyba szatan! Słysząc jego słowa, szybko zaprzestałem prób podnoszenia się. I nawet nie oponowałem. Wolałem nie prowokować tego bydlaka. Nie odpowiadałem więc, słysząc jego groźby i przechwałki. Nie kłamie? A skąd on wiedział, co mówiła? Podsłuchiwał? Czy się tego domyślił z zasłyszanych słów, gdy wchodził?
- Tak, tak, zrozumiałem – odpowiedziałem mu, szybko machając głową. Co miałem mu odpowiedzieć? Zwyzywanie od grzeszników by się raczej dobrze nie skończyło. Nerwowo przełknąłem ślinę, zastanawiając się co zrobić, jak zareagować. Odetchnąłem z ulgą, gdy stwierdził, że nie chce mnie zabić. Ale… czy na pewno mówił szczerze? Czy tylko igrał sobie ze mną i nagle się na mnie rzuci? Odetchnąłem z ulgą gdy zaczął zmierzać ku wyjściu. Odczekałem dłuższą chwilę i dopiero zdecywoałem się opuścić cele.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Czw Paź 12, 2017 10:35 pm

Ciągłe ciągnięcie i szarpanie za sznury chyba w końcu zaczęło dawać rezultaty, bo Siwa co prawda dalej pyskowała, ale w końcu raczyła ruszyć swój zad i zaczęła iść za mną. Co prawda się wlekła… irytując mnie swoim postępowaniem, ale zmierzaliśmy powoli w stronę Zamku. Zapierała się i wyrywała czy szła stosunkowo grzecznie? Niezależnie od tego, w końcu dotarliśmy do Oddzielnej Celi, która wydawała się wprost idealna do przetrzymywania dużej a przez to silnej i niebezpiecznej klaczy. Od razu zamknąłem drzwi na klucz, by nawet nie próbowała uciekać, po czym zaprowadziłem ją pod ścianę, być może szarpiąc za sznury, jeśliby się zapierała, by na końcu nałożyć jej na szyję mocną obrożę, która była grubym łańcuchem przykuta do muru.
- Witam w naszych skromnych progach – oznajmiłem jej – Jestem Burseg. Z Pustynnego Stada – przedstawiłem się – A ty? Jak masz na imię? – spytałem się jej, próbując ją trącić chrapami w łopatkę, aby sprawdzić jak na coś takiego zareaguje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Princessa
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Pią Paź 13, 2017 6:49 pm

Wlekłam się za ogierem specjalnie wolno, bo wiedziałam gdzie zmierzamy... Do lochów lub innych takich rzeczy. Wreszcie dotarliśmy do jakiejś celi, która nie specjalnie mi się spodobała. Próbowałam uniknąć obroży, którą chciał mi nałożyć, ale wreszcie mu się udało i byłam przykuta do muru... Na jego słowa wywróciłam oczami i westchnęłam. Burseg ze Stada Ukrytych Łez... Teraz wiem gdzie go znaleźć! Zastanowiłam się, a na jego pytanie powróciłam do niego wzrokiem. Jestem Princessa. Z Krwawej Zemsty. Odpowiedziałam uważnie mu się przyglądając. Gdy mnie trącił chrapami zrobiłam krok w bok pomimo, że nie miałam zbytnio luzu, bo byłam na obroży. Więc... Po co mnie porwałeś? Spytałam chociaż i tak to pytanie nie miało sensu, bo doskonale wiedziałam dlaczego, a jak nie to... Po prostu się dowiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Pią Paź 13, 2017 7:05 pm

Klacz ewidentnie się wlokła, próbując opóźnić dotarcie do celu… ale jak to się mówi, co się odwlecze to nie uciecze, i w końcu dotarliśmy na miejsce, gdzie po krótkiej szarpaninie udało mi się nałożyć nieznajomej obrożę na szyję, która była przykuta łańcuchem do muru.
- Princessa? Księżniczka? – zdziwiłem się tym protekcjonalnym imieniem – A czemu Cię tak nazwali? Twoi rodzicie… byli królem i królową? – parsknąłem śmiechem, oczywiście będąc pewnym, że tak nie było. Klacz chciała się wywyższać nad innymi i stąd pewnie takie imię. Chociaż owszem, trzeba było przyznać, że ładna była. Bardzo mi się podobała.

Uśmiechnąłem się, słysząc jej pytanie i nie przejmując się próbami odsuwania się ode mnie.
- Po co? A jak myślisz? By Cię torturować? – spytałem retorycznie, zawieszając teatralnie głos – Nie… zbyt mi się podobasz. Mam wobec Ciebie… trochę inne plany. Pewnie się domyślasz jakie? – spytałem, dając jej chwilkę czasu na zastanowienie się i w międzyczasie próbując ponownie ją trącić chrapami w łopatkę i przejechać nimi po jej pięknej, siwej, angloarabskiej szyi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Princessa
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Pią Paź 13, 2017 10:34 pm

Wywróciłam oczami słysząc jak ten bez przerwy mnie denerwuję. Mógłbyś się nie interesować skąd pochodzi moje imię? To jest moja sprawa... Prychnęłam patrząc na niego zirytowanym wzrokiem. Co prawda sama nie wiedziałam dlaczego akurat byłam tak nazwana, ale cóż... Po co to mówić temu kurduplowi? Słysząc jego odpowiedź wyprostowałam się. Tak domyślam się... Możesz zapomnieć, bo wolę tortury. Oznajmiłam podczas gdy ten próbował mnie trącić chrapami to nie zareagowałam, bo po co? Przecież to i tak nic mi nie da skoro i tak muszę stąd jakoś wyjść nim temu coś strzeli do głowy. Jedyne co mogę zrobić to trzymać tę rozmowę jak najdłużej lub pozwolić mu na to co chce robić tylko nie dać mu się pokryć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Pią Paź 13, 2017 10:54 pm

Uśmiechnąłem się złośliwie do klaczy, słysząc jej słowa i pokręciłem przecząco łbem.
- Teraz jesteś moja. Teraz to moja sprawa. A imię… mogę dowolnie zmienić. Jeśli nawet uważałaś się za księżniczkę, to już przeszłość. Teraz należysz do mnie a ja mogę z Tobą zrobić, co tylko chcę – przypomniałem jej. I ponownie się uśmiechnąłem, gdy ta powiedziała coś, co było nielogiczne i musiało być chociażby z tego powodu fałszywe.
- Tortury? Od krycia? Dużo bólu zamiast odrobiny przyjemności? Nie nabieraj mnie… zresztą co wolisz nie ma znaczenia. Już dobrze wiem, co chcę z Tobą robić – oznajmiłem jej, wciąż niemalże połykając ją wzrokiem. Ładna… naprawdę piękna była. I już postanowiłem, jaki mam plan względem niej. Nie zareagowała na trącenie chrapami? To zacząłem wodzić nimi po jej łopatce, boku i szyi.
- Nie wiem, czemu się tak denerwujesz. Podobasz mi się. I chyba… w krótce będziesz miała ruję. Myślałaś… o źrebakach? Jesteś jeszcze dziewicą? – wypytywałem, próbując sięgnąć łbem do jej ucha, by chwycić je w pysk i delikatnie pomemłać. Z jakichś powodów uwielbiałem to robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Princessa
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Sob Paź 14, 2017 6:34 pm

Byłam spokojna, ale moja cierpliwość też miała swoje granice w niektórych sprawach, a zwłaszcza w takich gdy ktoś twierdzi, że jestem jego własnością. No w sumie racja... Porwałeś mnie i muszę się ciebie słuchać Stwierdziłam z fałszywym uśmiechem. Kolejne słowa wzbudziły we mnie nieco ochotę na wkurzenie ogiera, ale powstrzymałam się. No dobrze... Rób jak uważasz. Stwierdziłam i znowu się uśmiechnęłam, bo w mojej głowie twierdziłam zupełnie co innego. Ignorowałam to co na razie robi, bo to nie było kręcenie się koło mojego zadu, a nawet jakby próbował na mnie naskoczyć to od razu by oberwał. Wcale się nie denerwuję, przecież jestem spokojna... Miałam już odpowiadać na pytania gdy jednak jedno słowo mi o czymś przypomniało. Ruja! No to świetnie... Czy myślałam o źrebakach? Raczej nie... Nie, niestety nie jestem dziewicą, bo byłam na tyle naiwna, że komuś zaufałam... Westchnęłam nieco zniżając głowę, ale chyba niepotrzebnie, bo ten chwycił moje ucho w pysk i zaczął coś z nim robić mi to było obojętne i nie okazywałam żadnego zainteresowania. A więc powiedz mi... Zamierzasz zaczekać na ruję czy nie? Spytałam tylko dlatego, że chciałam opracować plan ucieczki i ataku przecież on musi mi jakoś zaufać bym później mogła to wykorzystać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   Sob Paź 14, 2017 7:51 pm

Uśmiechnąłem się, gdy klacz przyznała mi rację. Dobrze, że głupio się nie spierała, że nie jest moja tylko od razu przyznała, że należy do mnie. Cieszyło mnie, że jest pogodzona ze swoim losem a nie będę musiał jej co do tego przekonywać. Zapierała się trochę przy prowadzeniu, próbowała uciekać łbem przy zakładaniu obroży, ale tak to była miła, grzeczna i posłuszna. Przytaknąłem jej łbem, bo oczywiście, że będę robił, co uważam. A zacząłem od wodzenia chrapami po jej szyi, boku i łopatce. Trochę się dopiero skrzywiłem, gdy okazało się, że nie jest dziewicą.
- Szkoda, wielka szkoda – stwierdziłem ze smutkiem. Bo przecież każdy ogier wolał dziewicę. Chyba… że mnie oszukiwała? Ale jeśli myślała, że z tego powodu, że już kiedyś z innym była, zrezygnuję, to się grubo myliła. Zacząłem memłać jej ucho aż w końcu je wyplułem.
- Ruja… ruja powinna chyba nadejść lada moment. W sumie… nie zamierzam czekać. Możemy się już brać do zabawy… ruja nadejdzie wkrótce – oznajmiłem jej, uśmiechając się do niej – Wiesz co? Jedna rzecz mnie cieszy. Inne klacze żałośnie protestowałyby mimo że by wiedziały, że nie ma to sensu, Cieszę się, że ty nie masz nic przeciwko. To bardzo dobrze – pochwaliłem ją, obchodząc ją i zachodząc centralnie od tyłu. Zacząłem wodzić pyskiem po jej silnym, umięśnionym zadzie i podgryzać ją po nasadzie ogona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Oddzielna Cela   

Powrót do góry Go down
 
Oddzielna Cela
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Cela nr XI

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Ukrytych Łez :: Terytoria SUŁ :: Zamek Frinn :: Północna wieża-
Skocz do: