KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dwie cele

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Dwie cele   Czw Gru 29, 2016 10:13 pm

/Wrzucaj proszę posty z właściwego konta.

Spiorunowałem ją wzrokiem.
- Czemu by mnie miało boleć? Od uderzania w posadzkę? Ciesz się, że nie uderzam nim w Ciebie! - zagroziłem jej.
- Będziesz? Tak myślisz? Uważaj, igrasz z ogniem! - parsknąłem zirytowany na nią, ostrzegając ją... ale ta, zamiast posłuchać, robiła sobie coraz więcej problemów.
- Wypuściłem go, bo go nie potrzebowałem! Ciebie zresztą też Cie nie potrzebuję! Nie chcę Cię... ale wiesz... chyba znam kogoś, komu Cię mogę dać - nagle wpadłem na genialny pomysł. Miałem jej dość... ale w sumie... w sumie mogłem ją komuś sprezentować.
- Więc masz rację... nie jesteś moja, ale jesteś moim prezentem, dla kogoś innego. - oznajmiłem jej. Miała nogi przykute do posadzki, więc bez większych problemów założyłem jej ciężkie pęta (czyli kajdany dla koni) na przednie nogi a następnie na zadnie. W takich kajdanach mogła wolno stępować ale galopowanie czy kopanie było praktycznie niemożliwe. Upewniłem się, że kaganiec i obroża są mocne, po czym odpiąłem jej nogi od posadzki, oczywiście zostawiając kajdany.
- Dobrze, idziemy, za mną! – rozkazałem ją i zacząłem ją prowadzić. Jeśli się zapierała to szarpnąłem mocniej, wyciągając ją siłą z pomieszczenia.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sechmet
Strażnik
avatar

Age : 98

PisanieTemat: Re: Dwie cele   Wto Sty 03, 2017 8:44 pm

//sorki
no właściwie... Bardziej opłacalne byłoby kopanie mnie ale jak wolisz... uśmiechnęła się do burka i potrzasła głową chcąc go wtrącić z rownowagi, tej psychicznej oczywiście.
Igram z debilem, to znaczy... Z tobą. usmiechnęła się jokerowsko i ziewnęła głośno. I tak, tak właśnie myślę. powiedziała wwiercając się wzrokiem w oczach Burserga.
Oh... Mówisz "prezent", tak? Komu mnie chcesz dać? Swojemu cieniowi? A może dla wymyślonego kumpla? prychneła trzaskając ogonem o swój izabelowaty bok. Szarpneła się próbując do niego podejść, ale łańcuchy które ten jej uprzednio założył. Zaśmiała się głośno i spojrzała znów w oczy Burserga. Wówczas zamilkła.
Može chociaż on będzie normalny. powiedziała i ruszyła czasem zatrzymując się ze śmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Dwie cele   Czw Cze 29, 2017 11:03 pm

Schwytałem klacz. Kolejnego konia z tego wstrętnego, bezbożnego, Krwistego stada. Ogiera Kaza i klacz… jak ona miała na imię? Chyba mi się nie podstawiła. Czyli miałem parkę. A skoro tak… to mogłem ich użyć do ciągnięcia wozu. Trochę niewolniczej pracy się przyda – dzięki temu będę mógł więcej myśleć o Bogu. Na razie pracowałem z tamtym draniem, aby go do tego przygotować. No a teraz musiałem się zapoznać z klaczą, którą zaprowadziłem do prawej celi, zamykając drzwi za sobą na klucz. Zaprowadziłem ją pod ścianę, gdzie założyłem jej na szyję mocną obrożę przykutą grubym łańcuchem do ściany.
- To jest od dzisiaj Twój nowy dom. A obok zamknę Twojego grzesznego kolegę… z Waszego bezbożnego stada. Staż, Straż, Smaż, Kniaź… czy jakoś tak się tamten ateista, heretyk i grzesznik nazywał. Może się znacie? – spytałem się jej – A właśnie, jak ty masz w ogóle na imię? Ile ty masz w ogóle lat? Ze trzy? – dopytywałem się, trącając ją chrapami w prawej stronie szyi, gdy nagle zauważyłem szramę na łopatce.
- A to co to? Co Ci się stało? – spytałem zaskoczony, uważnie jej się przyglądając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inej
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Dwie cele   Czw Cze 29, 2017 11:48 pm

Niechętnie weszła za nim do celi. Nie było aż tak źle jak z początku jej się zdawało, jednak obroża, którą po chwili jej założył była dość ciężka i niewygodna. Nie miała większej ochoty odpowiadać na wszystko od razu, więc przysłuchiwała się jego słowom.-Kaz...Czyli to tutaj jest.-Wyszeptała na tyle cicho, że ten nie powinien jej usłyszeć. To, że powiedziałaby, że się znają mogłoby skomplikować przyszłą ucieczkę.Krzywiła się lekko czując jak ten dotyka jej szyi, ale przestała i postanowiła się odezwać gdy naszło ją wrażenie, że przestał gadać. -Duchy nie mają "domu". Są tam gdzie im się podoba, a jeżeli pojawi się taka potrzeba znikają bez śladu.- Minimalnie odwróciła łeb w jego kierunku przez co łańcuch, którym była przypięta do ściany wydał dość charakterystyczny dźwięk. Zamilkła na chwilę i przymrużyła oczy, by zastanowić się czy podać mu prawdziwe imię.- Zjawa. Może to i nie imię, ale informacje na mój temat i tak Ci się do niczego nie przydadzą.- Gdy ten po chwili zadał kolejne pytanie wręcz od razu zorientowała się, że chodzi o bliznę. -Co mi się stało? Wolność.- Odpowiedziała krótko. Gdy go to zainteresuje może zapytać, a klacz nie zamierzała wszystkiego tłumaczyć jeżeli miałby jej nie słuchać. Były rzeczy o które mogła opowiedzieć każdemu i rzeczy, których nie mówiła byle komu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Dwie cele   Pią Cze 30, 2017 6:39 pm

Zlustrowałem klacz wzrokiem, gdy coś tam powiedziała cicho i niezrozumiale.
- To bardzo nieładnie tak do siebie cicho mówić – stwierdziłem, mając zamiar ją nauczyć kultury. Bo było widać, że gówniara nie ma zbytnio obycia. Widocznie nic jej nie nauczono w tamtym przeklętym stadzie. Poza oczywiście krzywdzeniem innych, bo w tym ich grzeszne stado było najlepsze.
- Dochy? Jakie duchy? – nie rozumiałem o co jej chodzi. Ale w sumie chyba nie potrzebowałem wiedzieć. Nie była normalna… albo coś mówiła do siebie albo wygadywała jakieś brednie o duchach.
- Zjawa? Trochę bezbożne imię. Nie wolno mieszać świata żywych i umarłych – zaprotestowałem – Wybierz sobie inne imię, albo sam Ci jakieś przydzielę. – zaproponowałem jej – A to, czy jakieś informacje mi się przydadzą czy nie… to już moja sprawa – dodałem.
- Wolność? – spytałem, nie rozumiejąc o co jej chodzi – Co wolność? To chyba mało wyczerpująca odpowiedź – zauważyłem – Zresztą teraz nie jesteś wolna… bo Cię schwytałem. A wcześniej byłaś wolna? Nie, bo tkwiłaś w okowach grzechu jak całe Twoje żałosne stado. Może teraz jesteś bardziej wolna, pozbawiona ich wpływu, nawet jeśli jesteś przykuta na łańcuchu? – zastanawiałem się na głos, wodząc chrapami po jej szyi, łopatce i boku.
- Podobasz mi się: wysoka, umięśniona, szybka i zwinna – oceniłem ją, zastanawiając się, co z nią zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inej
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Dwie cele   Pią Cze 30, 2017 10:22 pm

Prychnęła cicho, z pogardą i obrzuciła go niezbyt zadowolonym spojrzeniem. Nie miała ochoty mu odpowiadać. Zachowywał się jakby wszystko zawsze musiało chodzić po jego myśli, ciągle zadawał pytania, a intelektem dorównałby mu niejeden źrebak. Źrebak pewnie byłby nawet bardziej spostrzegawczy i zrozumiałby jej słowa. -Zjawa to raczej pseudonim, nie imię. Moje imię pozostanie dla Ciebie tajemnicą, a nie zamierzam przyjmować nowego przez twoje "widzi mi się".- Wywróciła oczyma. -Może i mnie schwytałeś, ale za długo tu nie będę. Z resztą... Każdy z tego stada zachowuje się jak ty i wmawia każdemu swoje zdanie? Może i jesteś przesadnie pewny siebie, ale nie mam więcej grzechów na sumieniu niż ty. Moi święci rozumieją moje poczynania i jeszcze mnie nie opuścili.-Odparła mrużąc oczy. Mimo, że jej ton był spokojny, to w głębi duszy ogier ją poddenerwował. -Ze stada prawie nikogo nie znam i nie jestem tam za długo, więc raczej nie mają na mnie wpływu. Może powiesz, że "klimat mi nie sprzyja"?- Bardziej odwróciła łeb w jego stronę, by mniej więcej widzieć co robi. Słysząc następne zdanie skrzywiła się nieznacznie. Odsunęła się od niego na tyle ile pozwalał jej łańcuch. Głupiec i do tego oblech- powiedziała do siebie w myślach. -Na za wiele sobie pozwalasz. Zdecydowanie za wiele.- Powiedziała patrząc na niego z obrzydzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Dwie cele   Pią Cze 30, 2017 10:58 pm

Zaprotestowałem kręcąc przecząco łbem.
- Domyślam się, że to pseudonim… ale to zły pseudonim. Niemiły Bogu. To jak jakby określać się „demonem”, „szatanem” albo „duchem”. Jest to… złe! Te nazwy mają określone znaczenie! Przewidziane dla czegoś… niematerialnego! Nie można mieszać Sacrum i Profanum. To grzech! Tak samo jak zabawia w seanse spirytualistyczne i wywoływanie duchów. Takich rzeczy po prostu nie wolno robić! – wyjaśniałem jej z przejęciem. Próbowałem ją przekonać do zmiany podejścia ale chyba tak średnio to na nią działało. Tak jak i reszta drani z Krwawej Zemsty wolała uparcie tkwić w grzechu.
- I to nie jest moje „widzi mi się” tylko rozkaz. Należysz teraz do mnie… więc mam prawo nadać Ci imię. Albo tylko numer, jeśli uznam, że na imię nie zasługujesz – parsknąłem na nią za złością. Jej bezczelność i pyskatość zaczynały mnie irytować. Zwłaszcza, gdy ta zaczęła mnie zapewniać, że tutaj zbyt dużo czasu nie spędzi.
- Mylisz się klaczko, mylisz – prychnąłem. Skoro nie podała imienia… to postanowiłem ją nazywać protekcjonalne „klaczką” – Pamiętaj, że Bóg mówi: „Pycha przed upadkiem kroczy”. Więc nie bądź taka pewna, że stąd zwiejesz… bo NIE zwiejesz – zapewniłem ją, ignorując jej brednie o grzechu. Ja więcej na sumieniu niż ona? Dobre sobie! Ja byłem pokornym sługą Boga! A ona jakąś żałosną heretyczką!

Nie rozumiałem jej słów… kompletnie ich nie rozumiałem.
- Nie znasz nikogo? To niby czemu do nich dołączyłaś? Nie mają na Ciebie wpływu? Czyżby? Ale skoro do nich dołączyłaś, to już wcześniej byłaś zła, zepsuta do szpiku koci, skoro się zdecydowałaś na… na coś takie ohydnego, jak dołączenie do tamtych grzeszników? – dopytywałem widząc, jak klacz czujnie zerka za mną oczami. Uśmiechnąłem się rozbawiony, gdy usłyszałem jej słowa.
- Za wiele? Nie sądzę. Mogę sobie pozwolić na jeszcze więcej. Tak jak mówiłem, podobasz mi się – zapewniłem ją – W sumie… to do rodzenia źrebaków byś się chyba nadała – oceniłem. Odsunęła się, więc ją ponownie zaszedłem od zadu.
- Tylko nie zrób nic głupiego bo Ci skuję te kopytka – zagroziłem jej i spróbowałem naskoczyć na jej grzbiet, w razie sukcesu obejmując ją mocno przednimi nogami, by nie próbowała zbyt mocno wierzgać. Ale czy przypadkiem nie zlekceważyłem jej siły?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inej
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Dwie cele   Sob Lip 01, 2017 12:46 pm

Klacz westchnęła cicho. -Nie ja to wymyśliłam. Nawet jeżeli "Zjawa" jest "złe" może to być odpowiednie określenie. Nie znasz mnie i raczej nie poznasz, więc nie dziwię się, że zaniżasz moje umiejętności, jednak wiedz, że może się to dla Ciebie źle skończyć.- Powiedziała. Ogier ciągle upierał się przy swoim, jakby nie potrafił pogodzić się z cudzym zdaniem. - A ty nie bądź taki pewny, że nie zwieję. Nie jestem twoją własnością i nie muszę słuchać twoich rozkazów. Nie ma między nami żadnego kontraktu, który by o tym mówił. Mogę stąd uciec i nikt nie powie, że mam tu wrócić.- Dla potwierdzenia własnych słów kiwnęła głową. Naprawdę nie nudziło go takie ciągłe upieranie się przy jednym i tym samym? Sam upór nie pomoże wmówić komuś własnych poglądów, gdy ktoś nie będzie miał nawet ochoty tego słuchać. -Będziesz mnie tak sądzić przez stado? Nie wpadłeś na to, że dobrze mieć co najmniej tereny jednego stada do dyspozycji, a konie przyzwyczajone do ran i blizn lepiej przyjęłyby konia ze sporą szramą na łopatce?- Nie do końca było to powodem dla którego wybrała to stado, ale lepiej było powiedzieć to niż, że ma u Kaz'a dług do spłacenia. Mogłoby to doprowadzić do problemów. Prychnęła patrząc na niego wilkiem. Popełnił błąd. Gdy ogier szedł za nią klacz zdążyła przenieść ciężar ciała bardziej na przednie nogi. A gdy był już w odpowiednim miejscu... Inej po prostu wyrzuciła zadnie nogi do tyłu. Jako, że był dość niski próbowała trafić w głowę, jednak miała tylko pewność, że -na pewno nie delikatnie- trafiła w coś twardego -najprawdopodobniej grubszą kość. Nie pogardziłaby gdyby wybiła mu kilka zębów lub coś mu złamała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Dwie cele   Sob Lip 01, 2017 2:40 pm

Ciężko westchnąłem. Jakoś nie mogłem się z nią zgodzić.
- Jak coś złego, może być odpowiednim określeniem? Zło jest złem, dobro jest dobrem. Nie należy mieszać rzeczy, tworzyć półcieni. Jeśli zaczniemy szare nazywać białym… to po jakimś czasie rzeczy prawie czarne będziemy uważać za białe! A tak nie wolno robić! – protestowałem.
- Cóż, przyznasz chyba, że możliwości są dwie: albo ja zaniżam Twoje umiejętności albo ty je przeceniasz – zastanawiałem się na głos – Ale skoro jest schwytana i przykuta… to chyba moja wersja wydaje się być odpowiedniejsza – zauważyłem.
- Nie jesteś moją własnością? Jesteś zamknięta w lochu, masz obrożę na szyi… więc moim zdaniem chyba jesteś moja. Czy obroża i miejsce o tym nie świadczą? – spytałem retorycznie, tylko się uśmiechając słysząc, gdy zapewniała mnie, że może uciec. Ciekawe jak?
- Tak, będę Cię sądzisz przez stado – odpowiedziałem jej po chwili zastanowienia, bo jej słowa były nawet loticzne – Owszem, mogłaś j wybrać by się z nim zapoznać… ale gdy tylko zrozumiałaś, jak bardzo ono jest złe, to powinnaś je od razu opuścić. A tego nie zrobiłaś. Wieć… więc jesteś zła i zepsuta do szpiku kości, tak jak i Twoje stado – odpowiedziałem jej.

Zacząłem zachodzić klacz od tyłu, mając zamiar ją pokryć. Tylko jednego się nie spodziewałem… że zareaguje tak nerwowo. W pewnej chwili wystrzeliła z zadu tak szybko i tak mocno, że w ostatniej chwili dałem radę odsunąć głowę – w końcu konie to robią intuicyjnie, zadzierając pysk do góry prostym, szybkim ruchem. Ruszenie kłody wymaga już więcej czasu, wprawienia w ruch większej liczby mięśni i przemieszczenia całego ciała, więc z tym się spóźniłem. Jej twarde kopyta trafiły mnie centralnie w klatkę piersiową, w odpowiedzi na co kwiknąłem z bólu. Odskoczyłem od niej, więc jeśli po pierwszym kopniaku poleciałby też drugi, to tym razem trafiłby mnie w bok, a to już by spowodowało złamanie żebra i kolejne kwiki przepełnione bólem.
- Co to? Co to miało być?! Pożałujesz! – wydarłem się na nią. Chwyciłem jakieś sznury i próbowałem ostrożnie podejść do niej od boku, starając się przywiązać sznur do jej prawej zadniej kończyny, aby drugi koniec liny przywiązać do palika wystającego z posadzki. W razie sukcesu obszedłem ją szerokim łukiem, aby lewą tylną nogę również przywiązać sznurem do palika wystającego z posadzki po lewej stronie, w miarę możliwości zmuszając klacz by stanęła w delikatnym rozkroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inej
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Dwie cele   Pon Lip 03, 2017 8:26 pm

-Nie, nie, nie.- Przerwała mu mniej więcej w połowie wypowiedzi i pokręciła przecząco głową. -Ciebie też dobrze nazwać nie można. Jesteś porywaczem, a może i gorsze rzeczy robiłeś, a uważasz się za lepszego. Może Zjawa jednak pasuje? W końcu mimo, że są niewidoczne to duchy, które pozostały na ziemi z jakiegoś powodu nie mogą spokojnie trafić tam, gdzie powinny. Może to być chęć zemsta lub spełnienie danego celu, nie?-Podobnie jak on upierała się przy swoim zdaniu. -Rzeczy nazywa się po imieniu, narcystyczny porywaczu. Jestem może Pająkiem z Baryłki, jednak nie byle jakim.- Dodała po chwili i parsknęła głośno, przerzuciła grzywę na drugą stronę szyi. Tak głupi, że nie zauważył nawet, że jakoś specjalnie nie "walczyła" gdy ten próbował ją złapać? -Schwytanie stającego konia to tak wielki wyczyn?- Udając zdziwienie posłała mu pytające spojrzenie. -Przecież nawet jeszcze nie próbowałam uciekać.- Zakpiła z niego, jednak jej głos zdawał się zdziwiony. Niezauważalnie wywróciła oczyma. -Mam zmieniać stada jak rękawiczki? W takim razie poleć mi jakieś. Oczywiście jak najdalej od Ciebie.- Odparła. Zmienienie stada nie byłaby dla niej problematyczne. Prawdopodobnie i tak ostatecznie opuściłaby je i skończyła bez stada.


Widząc, że ogier nie odsunął się zbyt daleko zrobiła drobny krok w tył i powtórzyła atak. Nie było to zbyt wygodne, ponieważ przez łańcuch musiała wyciągnąć nieco szyję, jednak po chwili przesunęła się do przodu. Czemu ten łańcuch nie mógł być dłuższy? Gdy ten zaczął grzebać jej przy nogach momentalnie zareagowała. Odwróciła się jednocześnie kładąc uszy po sobie. Chciała go ugryź, jednak jedynie kłapnęła mu zębami tuż przed pyskiem - przez łańcuch nie sięgła. Obrzuciła go zirytowanym spojrzeniem i prychnęła głośno. Tępy jak but i do tego narcystyczny krasnal zaczynał ją coraz bardziej irytować, a łańcuch ograniczał jej ruchy. -Gdy twoi koledzy... Jeżeli w ogóle jakichś masz... Będą Cię potem zbierać z podłogi to obwiniaj siebie. Ja niczego nie zrobiłam, sam się pchasz.- Skrzywiła się i ponownie prychnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Dwie cele   Pon Lip 03, 2017 9:36 pm

Spiorunowałem ją wzrokiem. Jak ona śmiała… jak ona śmiała mi przerwać? Jak ogier mówi, to klaczy nie wolno się odzywać! Chyba każdy wiedział o tej starej, niepisanej zasadzie? Każdy… poza chyba nią!
- Ja nie porywam! Porywaczem byłbym, gdybym się zakradł na teren Waszego stada i Cię złapał. Ja tylko jestem… strażnikiem! Wartownikiem, patrolującym nasze tereny – wyjaśniłem jej różnice – I robię to dla chwały Boga, a nie z egoizmu czy dla zabawy. Tylko z poczucia obowiązku – dodałem. Było tak? Częściowo. Bo był to obowiązek. A ze dawał mi trochę radości i zabawy… to co w tym złego? Pokręciłem przecząco łbem. Nie byłem pewien o co jej chodzi. Pająk? Z Baryłki? Ona chyba nie była do końca normalna.
- Wyczyn… moim zdaniem tak. W końcu jesteś ode mnie wyższa, szybsza, zwinniejsza. Dlaczego Cię schwytałem? Widocznie mój widok Cię przeraził i straciłaś głowę. A może to była Boska interwencja? Sam Najwyższy zerknął na nas z Nieba, uczynił znak swoim Wszechmocnym Kopytem i wtedy opadłaś z sił, ale ja nagle zyskałem prędkość. I jakoś Cię schwytałem – zastanawiałem się na głos – Wiesz, nic nie dzieje się przypadkiem. Wszyscy jesteśmy częścią Wielkiego Planu Boga – wyjaśniłem jej.
- Już lepiej, byś była Samotnikiem, bez stada… niż należała do tych Grzeszników! – odpowiedziałem jej krótko, bo co tu było więcej dodawać?

Jednak klacz ponowiła kopniak, trafiając mnie centralnie w bok i łamiąc mi żebro. Bolało… cholernie bolało. I to przy każdym gwałtowniejszym ruchu. Ale może… może to dobrze, że boli. W końcu Końzus również cierpiał. Musiałem wierzyć, że cierpienie jest potrzebne. Rzuciłem się na nią, próbując przywiązać jej zadnie nogi do posadzki. Udało mi się to czy nie? W każdym razie niewiele brakowało, a by mnie użarła. Ta idiotka nie wiedziała, kiedy należy odpuścić! Chwyciłem jakiś kaganiec i rzuciłem się na nią, próbując go wepchnąć jej na pysk. Jeśli wysoka klacz zadzierała głowę to szarpnięciem za łańcuch od obroży próbowałem ją zmusić, do jej obniżenia. Może mnie ugryzła, może mnie kopnęła przednimi nogami… ale liczyłem, że w końcu wepchnę jej kaganiec na pysk… a jeśli mi się udało to zrobić, to zapiąłem ciasno paski od niego.
- Koledzy nie są ważni! Bóg jest najważniejszy! – odpowiedziałem jej. Owszem, nie miałem znajomych. Bo jak mogłem mieć kolegów, którzy nie wierzyli w Boga? Ale nie było mi z tym źle. Przyjaciele byli niepotrzebni do Zbawienia a tylko odwracali uwagę od dążenia do Światłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inej
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Dwie cele   Pon Lip 03, 2017 11:25 pm

-Jesteś tego taki pewny? Gdybyś był naprawdę porządny to wyprosiłbyś danego konia z terenów zamiast go więzić. Strażnicy nie mają niewolników i nie zamykają kogoś w lochach, bo chciał się napić. Chwały to nie przyniesie.- Niby to ona była zamknięta w celi, a to arab tłumaczył się przed nią. Było to dość zabawne, jednak klacz miała go dość na tyle, że straciła ochotę na śmiech. Spoglądał na nią dość dziwnie przez co zdawała sobie sprawę, że nie rozumiał o co jej chodzi. W końcu nie był nigdy w Ketterdam'ie, a co dopiero w Baryłce. Skąd miałby znać tamtejsze określenie szpiega? A nawet jakby tam trafił to co ktoś taki robiłby w miejscu pełnym kasyn i burdeli, gdzie każdy stara się oskubać "spragnionych wrażeń" z pieniędzy? -Zabawne. Skoro bałam się, a wyczynem jest to, że złapałeś mnie gdy się nie ruszałam to sam tu podejdź i po prostu stój w bezruchu. Zobaczymy komu będzie wesoło. A bóg... Jak na razie jest ze mną, a wszystko idzie po mojej myśli. Jak zrobię to co planowałam, zostaniesz sobie tutaj i nie będę się paprać w twoje nędzne życie. Będziesz mógł wymyślać nowe historyjki.- Wywróciła oczyma i wyszczerzyła zęby w kpiącym uśmiechu. -Opuszczenie stada nie jest ciężkie, ale w lochach raczej z niego nie odejdę.- Powiedziała. Nie wiedziała czy mówiła to "po prostu" czy chcąc z niego zakpić, jednak nie było to największym problemem.


Wciąż miała uszy położone po sobie. Ogier tak pośpiesznie próbował założyć jej kaganiec, że wystarczyło, że kręciła głową co chwilę zadzierając łeb do góry. "Bawiła" się tak z nim dopóki ten nie przysunął się jeszcze nieco bliżej. Gdy ten był w odpowiednim miejscu pyskiem uderzyła go w łeb od boku przez co był zmuszony odwrócić lekko głowę. -Bóg nie pozwoli na krzywdę niewinnego!- Zawołała nie dając mu szansy na odpowiedź, a następnie zamiast po prostu go ugryźć, mocno złapała go zębami za skórę na szyi. Nie wiedziała czy zmusiła go tym do puszczenia kagańca, jednak zrobiła krok w tył, szarpnęła go do siebie i poprawiła chwyt. Trzymała go w takiej pozycji, że gdyby chciałby jej zrobić coś poważniejszego zapewne musiałby połamać sobie nogi lub kręgosłup.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Dwie cele   Wto Lip 04, 2017 6:16 pm

Pokręciłem przecząco łbem.
- Jakbym tylko wyprosił, to taki koń by się niczego nie nauczył. A kara… kara zostanie w pamięci na dłużej – wyjaśniłem jej – To tak jak z Bogiem: jest czas napominania… i jest czas karania. O ile napominaniem jest pustynny piasek, który sugeruje koniom, że są na nieswoim terenie i należy zawrócić… to ja jestem karą. Ja jestem Mieczem w Kopycie Boga, skierowanym na Niewiernych, aby wymierzyć im Sprawiedliwość! – wyjaśniłem jej.
- Ależ strażnicy pilnują terenu i robią wszystko, by chronić swój obszar. Wszystko… czyli również zamykają w lochach. A chwała? Chwałę przyniesie… ale i tak nie robię tego dla chwały, tylko dla Boga i dla Zbawienia – odpowiedziałem jej. No dobrze, dla przyjemności też to robiłem, ale nie musiałem się z tym obnosić.

Nie zupełnie rozumiałem, o co klaczy chodziło.
- Ale po co miałbym stać w bezruchu? – zdziwiłem się – I jak to idzie po Twojej myśli? Dlaczego… dlaczego byś tego miała oczekiwać? – kompletnie jej nie rozumiałem. Albo coś knuła… albo była zwyczajnie głupia i szalona. Ta druga opcja wydawała mi się znacznie bardziej prawdopodobna. Niepełnosprawna umysłowo klacz mi się trafiła? No tak, a niepełnosprawność umysłowa, tak jak wszystkie inne choroby, była karą za grzechy. Widocznie jej się należało, skoro Bóg zesłał na nią szaleństwo.
- Wyzbyj się go! Wyrzeknij! Z lochów nigdy możesz nie wyjść ale możesz spokojnie zadeklarować, że rezygnujesz że stada, że odchodzisz – wyjaśniłem jej.

Rzuciłem się z kagańcem, próbując go jej wepchnąć na pysk. Zadzierała szyję do góry więc szarpnąłem za łańcuch, by ją do siebie zbliżyć… ale ona zbliżyła się jeszcze szybciej niż planowałem, bo uderzyła mnie swoim łbem w mój. Kwiknąłem z bólu i zostałem przez nią chwycony zębami za skórę szyi. Szarpnąłem łbem, odrzucając gdzieś daleko kaganiec po czym wykręciłem szyję, próbując sięgnąć zębami do jej szyi, starając się ją ugryźć. Obróciłem się w miarę przodem do niej, próbując kopnąć ją przednimi nogami w jej przednie nogi, po czym starałem się zrobić „zwrot na przodzie”, obracając się teraz zadnimi nogami do niej, stojąc w zasadzie równolegle, z wykręconą szyją, trochę bardziej z przodu - bo taką pozycję musiałem mieć, skoro mnie trzymała za szyję. Wystrzeliłem kilka razy z zadu, próbując ją kopnąć w tylne nogi. Liczyłem, że to ją rozkojarzy na tyle, bym mógł chwycić za łańcuch od jej obroży lub liny zwisające z jej szyi… i jeśli mi się udało, to szarpnąłem ją, próbując ją poddusić. I jeśli którekolwiek z tych działań spowodowały, że grać zelżała uchwyt zębami, to wyrwałem się jej, odskakując daleko od niej. Jeśli jednak dalej mnie mocno trzymała… to i tak się spróbowałem jej wyrwać, aczkolwiek mogło się to wiązać z bólem i raną szarpaną szyi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inej
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Dwie cele   Pon Lip 10, 2017 10:33 pm

Westchnęła i również odpowiedziała mu przeczącym kiwnięciem głowy. -Ponoć taki z Ciebie wierny, a jednak nie do końca. Czyż nie zapomniałeś, że każdy zasługuje na drugą szanse? A może po prostu nie chcesz o tym pamiętać? Nawet najgorszy wróg może przejść na dobrą stronę.- Zlustrowała go dość obojętnym, a za razem zniesmaczonym spojrzeniem. -Chwały Boga. Czy sam tak wcześniej nie powiedziałeś? Chyba, że masz tak krótkotrwałą pamięć?- Powoli zaczynała wątpić czy ten naprawdę był wierzący czy jedynie używał Boga do tłumaczenia swoich poczynań.

-Równe szanse? Jakbyś zdjął mi tą obrożę to bym Cię złapała nawet gdybyś uciekał.- Odpowiedziała. -Nie wtajemniczę Cię w szczegóły. W końcu jesteś przeciwko mnie, tak?- Wywróciła oczyma i parsknęła cicho. -Bądź cierpliwy, a się wyrzeknę. Mam tam jeszcze kilka spraw do załatwienia.-

Chwilę dalej go trzymała, ale ostatecznie szarpnęła kilkakrotnie głową na boki. Dopiero po tym puściła go cofając się o kilka kroków i obrzuciła go wrogim spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Dwie cele   Pon Lip 10, 2017 10:49 pm

Ciężko westchnąłem. Nie do końca zgadzałem się z tym, co mi mówiła.
- Owszem, każdy zasługuje na drugą szansę… ale ty z tej szansy nie skorzystać. Powinnaś przeprosić za wszystko, żałować za grzechy i mieć silne postanowienie poprawy. A coś nie widzę u Ciebie żadnej z tych rzeczy – odpowiedziałem jej. I tylko pokręciłem przecząca łbem, gdy ona chyba niczego nie rozumiała.
- Grzeszysz i bluźnisz. Uspokój się. Natychmiast! – rozkazałem jej. I ciężką wypuściłem powietrzę.
- A czemu miałbym Ci zdejmować obrożę? Złapałem Cię, jesteś teraz moja – wyjaśniłem jej. Owszem, mogło być tak, że miałbym z nią problemy. W końcu była duża, szybka i zwinna. Ale skoro już była schwytana to nie musiałem za nią gonić. A z przykutym przeciwnikiem łatwiej walczyć i łatwiej go całkiem unieruchomić.
- Tak, w końcu się nawrócisz. Jeśli nie po dobroci… to nawrócę Cię siła! – ostrzegłem ją.

Długo próbowałem się wyrwać. Klacz mocno pogryzła i poszarpała mi szyję zębami, ale w końcu udało mi się od niej uwolnić. Widziałem jej spojrzenie… i nie podobało mi się one. Co to za demonica? Co to za wściekła diablica? Ale… ale ja ją zmuszę do posłuszeństwa! Wziąłem jakąś szmatę… i zarzuciłem jej na głowę, by na chwilę ją rozkojarzysz, czymś zająć, uniemożliwić widzenie mnie. I w tym momencie, w którym zapewne próbowała się pozbyć szmaty, doskoczyłem do niej z kagańcem. Jeśli znowu zadarła łeb, to szarpnąłem za łańcuch, by ją trochę poddusić i zmusić do opuszczenia szyi. Gdy tylko materiał odsłonił pysk a najlepiej, gdy jeszcze nie odsłonił oczu, wepchnąłem jej kaganiec na głowę, ciasno zapinając paski od niego. A jeśli mi się udało, to od razu poszedłem za ciosem, próbując jej skuć kajdanami przednie nogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inej
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Dwie cele   Wto Lip 11, 2017 10:46 am

Wywróciła oczyma. -Nie będę Cię przepraszać ani błagać o przebaczenie. Nie jesteś Bogiem, a on sam zna moje intencje i wie czego żałuję. To co robię ma swoją cenę. Część tej ceny spłaciłam zanim w ogóle to się zaczęło, a drugą spłacę gdy to wszystko się skończy i będę mieć dość pieniędzy na wypełnienie celu.- Odpowiedziała. -Tak, przyznaję. Grzeszę, jednak co do bluźnienia nie jestem taka pewna.- Zmrużyła oczy i położyła uszy po sobie. -Ty z resztą też nie jesteś święty. Każdy grzeszy.-Spojrzała na niego wilkiem. Jej zdaniem miał zdecydowanie zawyżoną samoocenę. -To odepnij ten łańcuch. Też może by.- Przerwała mu i lekko przechyliła się w bok by łańcuch się napiął. -Jesteś tak chciwy, że ciągle wypominasz mi, że jestem twoim więźniem?-Zapytała po chwili.

-Jak chcesz nawrócić kogoś wierzącego? To dość nie logiczne.- Odpowiedziała na "ostrzeżenie" i kiwnęła przecząco głową.

Chciała odsunąć głowę, jednak łańcuch jej to utrudnił przez co i tak skończyła ze szmatą na oczach. Odruchowo zaczęła machać łbem na boki, jednak nie dała to za wiele. Jeszcze kilka razy machnęła głową, aż skrawek materiału w końcu wylądował na podłodze. Ogier wręcz wyrósł jej przed nosem i nałożył jej kaganiec na pysk. Nie było już sensu się wyrywać, gdy znajdzie wolną chwilę to go zdejmie. Gdy ten chciał skuć jej nogi udało mu się założyć kajdan jedynie na jedną nogę. Klacz uskoczyła uderzając bokiem o ścianę. Syknęła cicho. Pozycja nie była zbyt wygodna -jedną nogę trzymała przy ścianie, a druga była wręcz nienaturalnie wyciągnięta w bok. Mogła jednak to wytrzymać ponieważ drugi kajdan nie sięgnąłby do nogi pod ścianą, a nawet jakby tak to nie unieruchomiłoby ją to za bardzo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Dwie cele   Wto Lip 11, 2017 11:04 am

Spiorunowałem klacz wzrokiem.
- Mnie masz przeprosić za kopniaka i za naruszanie Terenu Pustynnych. A Boga za całe swoje grzeszne życie. I owszem, nie jestem Bogiem… ale jestem jego Przedstawicielem Na Ziemi. Jego narzędziem, które on prowadzi. I owszem, Bóg zna Twoje intencję… ale nie sądzę, byś wielu rzeczy żałowała… ty jawnogrzesznico – prychnąłem z irytacją.
- Ja staram się nie grzeszyć! Ja żyję zgodnie z Bożymi Nakazami… a nawet jeśli pewne czyny nie są do końca zgodne z Przykazaniami, to robię to dla Bożej Chwały – a nie z pobudek egoistycznych – odpowiedziałem jej… chociaż nie do końca było to prawdą. A przynajmniej nie zawsze. Parsknąłem śmiechem, słysząc jej prośbę.
- Odpiąć łańcuch? Po co? Byś zwiała? Spędzisz tutaj resztę życia… aż się nie nawrócisz. A nawet jak się nawrócisz... to być może i tak Cię nie wypuszczę. Przydasz mi się – odpowiedziałem jej. Byłem trochę chciwy? Może i miała rację, ale nie zamierzałem tego jej przyznawać. Zresztą to nie była chciwość tylko duma z dobrze wykonanego zadania. Jej ostatnią sugestię, że niby wierzy, skwitowałem tylko ciężkim westchnięciem. Jeśli się uważała za wierzącego… to chyba nic o Bobu nie wiedziała.

Rzuciłem się na klacz ze szmatą, zarzucając ją jej na oczy. W momencie, gdy się jej w końcu pozbyła ze łba, nałożyłem jej kaganiec, ciasno zapinając paski od niego. No i rzuciłem się na jej nogi. Z łatwością zapiąłem jeden kajdan na jej nodze… ale z drugim nie byłem w stanie sięgnąć. Spiorunowałem ją wzrokiem… i skoro nie chciała zbliżyć nóg, to szarpnąłem za kajdany, ciągnąć ją za nogę w swoją stronę. Liczyłem, że ta się po prostu przewróci. By jej to ułatwić, próbowałem jakoś przyblokować swoją nogę jej zadnią nogę a następnie chwycić ją zębami za bok i pociągnąć. Pchać nie mogłem – bo obok siebie miała ścianę, o którą się wcześniej opierała. A jeśli i to ją nie przewróciło, to próbowałem chwycić ją zębami za przednią nogę i szarpnąć do tyłu. Jeśli w końcu się wywaliła, to przygniotłem ją swoim ciężarem do ziemi i spróbowałem zapiąć również drugi kajdan na jej drugiej nodze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inej
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Dwie cele   Wto Lip 11, 2017 1:51 pm

-W języku Sulijskim nie ma słowa "przepraszam". A nawet jakby było to nie zasłużyłeś. To tylko i wyłącznie twoja wina, że Cię kopnęłam, a za wtargnięcie na tereny mogą przeprosić najwyżej przywódcę stada. Przepraszałam za swoje grzechy dość razy, nawet gdy nikt nie chciał moich modlitw, więc zanim ocenisz moją historię łaskawie przyjrzyj się swojej.- Prychnęła zirytowana i obrzuciła go nieprzyjemnym spojrzeniem. Coraz bardziej ją denerwował, jednak starała się zachować spokój. -Ja jedynie jestem uczciwa wobec tych, którzy mi pomogli. Spłacam dług, a możliwe jest to jedynie w taki sposób. Bóg nie naradzałby ucieczki skoro zmierza to ku końcowi, w którym będzie można pomóc dzięki tym, którzy zginęli? Nigdy nie skrzywdziłam nikogo gdy nie zaszła taka potrzeba.- Odparła. -Przecież sam mówiłeś, że nie zwieję. Zacząłeś wątpić w swoje własne słowa? Chcę tylko zmierzyć nasze siły. Czy naprawdę jesteś taki "wspaniały" jak się uważasz?- Zakpiła z niego i zmrużyła oczy.


Szarpnął ją za nogę, jednak ta odpowiedziała również szarpnięciem się w stronę ściany. Była w końcu Zjawą, jak mogłaby mieć problemu z utrzymaniem równowagi, bo ktoś pociągnął ją za nogę? Tak jak chciał przewróciła się -a raczej położyła-, jednak jej noga wciąż była pod ścianą przez co wręcz dodatkowo utrudniła mu zadanie. Zaśmiała się -wręcz histerycznie. Nigdy wcześniej tak nie robiła, jednak teraz ciężko było jej się powstrzymać. -Daj już sobie spokój. Z jedną uwięzioną nogą i tak za dużo zrobić nie mogę, a zamiast sobie coś ułatwić robisz to jeszcze bardziej skomplikowanym.- Posłała mu kpiące spojrzenie. Nie do końca było to zgodne z prawdą. Mogłaby mieć wszystkie nogi związane, a gdyby ogier na dłuższą chwilę odwrócił od niej uwagę uwolniłaby się. Jednak jako, że był tu gdzieś Kaz wolała móc szybko uwolnić nogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Dwie cele   Wto Lip 11, 2017 4:59 pm

Popatrzyłem się podejrzliwie na klacz. Naprawdę w tym języku nie było takiego słowa? Spodziewałem się, że mnie raczej ona wkręca i nie ma nawet takiego języka.
- Inne języki są złe! A ich powstanie to kara od Boga! Za budowanie przez konie wieży Babel! Wiec nie wzoruj się na tym, jak jest w innych językach! – ofuknąłem ją – Tereny stada należą nie tylko do przywódcy… a do każdego członka stada. Więc powinnaś przeprosić mnie – wyjaśniłem jej. O kopnięcie w sumie się nie irytowałem, bo mogłem to przewidzieć i ją spętać. Ciężko było mieć do niej żal, że tego wcześniej nie zrobiłem. Pokręciłem przecząco łbem, gdy mówiła, że nikogo nie skrzywdziła. Ja wiedziałem lepiej – była w tym złym stadzie więc na pewno krzywdziła innych. Nawet jeśli nie osobiście, to kopytami swoich stadnych kolegów. Jakaś odpowiedzialność zbiorowa chyba obowiązywała?
- Ale po co mam mierzyć siły? Żeby Cię skopać? Agresja nie jest dobra. Dlatego Cię zwiążę, by uniknąć niepotrzebnej walki – wyjaśniłem jej.

Za którymś razem udało mi się zmusić klacz do położenia się… niestety dalej nie byłem w stanie ją związać. Chociaż teraz dalsze próby powinny być łatwiejsze.
- Nie pytałem się o zdanie! Nie odzywaj się! – parsknąłem. Położyłem się na niej, by nie próbowała wstać, po czym starałem się na nią naprzeć, aby przetoczyła się na bok. Protestowała? Utrudniała? To napierałem raz za razem… musiałem ją unieruchomić. Bo jeśli rzeczywiście chciałem ją pokryć tamtym draniem… to musieli być skuci. Dlatego też jeśli w końcu udało mi się przewrócić ją na bok, to najpierw starałem się przykuć drugą przednią nogę do pierwszej a następnie kolejnymi kajdanami próbowałem skuć jej obie zadnie nogi ze sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inej
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Dwie cele   Wto Lip 11, 2017 7:41 pm

-To mój ojczysty język, więc nie masz prawa go obrażać. Może to ten, w którym właśnie rozmawiamy jest karą? Sulijczycy są ze sobą zżyci. Masz w ogóle pojęcie dlaczego nie ma tam właśnie "przepraszam"? Wiedzą, że jeżeli ktoś ich nadepnie nie było to celowe. Na przebaczenie trzeba zasłużyć, a twoje zachowanie wskazuje na to, że po prostu samolubnie żądasz przeprosin.- Z wyrazem niezadowolenia na pysku położyła uszy po sobie. Pokręciła przecząco głową. -Idąc twoim tokiem myślenia powinnam przeprosić każdego członka stada, nie Ciebie.-Odparła. Ogier prawdopodobnie nie myślał zanim coś powiedział, ponieważ wystarczająco często zaprzeczał sam sobie. Lekko zwiesiła łeb i spojrzała na niego spod byka. -Shevrati.- Odparła bardzo wyraźnie. "Ignorant". Nieraz właśnie tak nazywała Kaz'a.


Po prostu leżała. Ogier pomimo dość niskiego wzrostu zdecydowanie nie był zbyt lekki. -Jeżeli mnie połamiesz to prędzej kości podziurawią mi wnętrzności i się wykrwawię, niż do czegoś się przydam.- Wysyczała z pogardą. -Chyba, że robisz sobie dywaniki ze skór wrogów, a łby wieszasz na ścianach. -Dodała po chwili. Wszystko zaczynało ją boleć, jednak nie zamierzała dać się przepchnąć do kajdan. Powinien w końcu dać sobie spokój chyba, że zamierzał się z nią męczyć nawet przez kilka dni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Dwie cele   Wto Lip 11, 2017 8:26 pm

Spiorunowałem ją wzrokiem.
- Nawet jeśli on istnieje… to jest tam samo grzeczny jak inne języki! Nie używaj go więcej! – rozkazałem jej – W każdym razie nieważne, dlaczego żądam przeprosin… ale skoro ich żądam, to masz mi je dać! Przeproś mnie! Natychmiast! – parsknąłem zirytowany jej ględzeniem. Bo zamiast od razu przeprosić ta się tylko głupio czepiała! – Tak, powinnaś przeprosić każdego członka stada… NIE TYLKO mnie, ale RÓWNIEŻ mnie! – prychnąłem. Warknęła jakieś słowo, którego nie rozumiałem… ale nie było sensu już jej na to zwrócić uwagę. W końcu za wszystko zapłaci… i będzie wszystkiego żałować!

Przekręciłem oczami, słysząc jej uwagę
- Jeśli niechcący połamię to na nic mi się nie przydasz… ale jeśli nie spróbuję Cię poskromić też mi się na nic nie przydasz, wiec pozwól, że zaryzykuję! – odpowiedziałem jej, ciężko dysząc ze wściekłości i zmęczenia. Może i wściekłość była grzechem… ale klacz grzeszyła bardziej!
Gdy skucie jej obu przednich nóg kajdanami nie powiodło się, bo nie mogłem drugim kajdanem sięgnąć do drugiej nogi, to zmieniłem taktykę… i drugi kajdan zapiąłem na jakimś pierścieniu wychodzącym z posadzki. A następnie jej zadnie nogi spróbowałem przywiązać do tych palików, do których próbowałem to zrobić na samym początku, gdy mi to uniemożliwiła. I na końcu ostatnią przednią nogę również starałem się przypiąć jakimiś łańcuchami i okowami do posadzki. Czy teraz w końcu mi się udało? Miałem jej dość, chciałem szybko iść po tamtego ogiera to może jej wytłumaczy, jak się należy zachowywać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inej
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Dwie cele   Sro Lip 12, 2017 6:58 pm

Posłała mu wrogie spojrzenie i parsknęła głośno. -Najlepiej nie używajmy TEGO języka. Nie będę musiała wysłuchiwać twojej bezsensownej gadki.- Odparła mrużąc czarne oczy. Miała ochotę coś odpowiedzieć, jednak postanowiła przynajmniej przez jakiś czas się nie odzywać - chyba, że w ojczystym języku. Pokroję Cię na kawałki, poprzysięgła w duchu. Wyrwę Ci z piersi tę żałosną namiastkę serca. Skrzywiła się lekko, wręcz niezauważalnie.  To były złe myśli plugawe, potworne, ale nic nie mogła na to poradzić. Czy święci by ją zrozumieli? Czy mogłaby liczyć na przebaczenie, gdyby zabiła nie w walce o przetrwanie, lecz kierując się zapiekłą, rozpaloną nienawiścią? Wyrzuciła te myśli z głowy i spojrzała na araba dość obojętnym wzrokiem.


Na jej pysk wpłynął grymas niezadowolenia, którego ogier i tak nie mógł zobaczyć w aktualnej pozycji. -Poskromienie oznacza wgniatanie w ścianę i podłogę jednocześnie?- Zakpiła. Wstałaby nawet i dała się zakuć normalnie, ale jako, że on wolał ją przytrzymywać na podłodze to nawet nie drgnęła. W końcu gdy wyjdzie i tak wydostanie się z łańcuchów. Patrzyła na poczynania ogiera. Powiązał ją w dość nieumiejętny sposób, ponieważ musiał łączyć łańcuchy aby związać jej nogi. Zdawało się to na tyle poplątane jakby chciał w tym samym momencie przypiąć ją do ściany, sufitu i posadzki jednocześnie. Gdy ten skończył ją "plątać" i postanowił się odsunąć, wstała. Jeżeli tego nie zrobił nie miała innego wyjścia niż dalej pozostać w tej samej pozycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Dwie cele   Sro Lip 12, 2017 8:40 pm

Ok, klaczka mi posłała wrogie spojrzenie? Niech lepiej uważa, bo jeszcze się rozplączę!
- Jak nie chcesz używać tego języka to nie musisz! Można Ci nawet jęzor wyrwać! Bo jak mówi Bóg, lepiej być niemym niż bluźnić! – odpowiedziałem jej. I ja nie zamierzałem więcej do niej mówić. Nie zasługiwała na to. A cisza… cisza była dobra. Pozwalała się skupić na Bogu i na tym, co w życiu było ważne.

Nie rozumiałem jej pytania… po co pytała o tak oczywiste rzeczy?
- Tak, poskromienie może znaczyć również to! – parsknąłem. Trochę mi zajęło, ale w końcu przywiązałem ją nogi do posadki: zadnie linami do palików, przednie łańcuchami i kajdanami do pierścieni wystających z posadzki. Wyglądało to… fatalnie. Bardzo nieprofesjonalnie. Ale po prostu… już nie miałem na nią nerwów. Uznałem, że musi wystarczyć. Wstałem z niej i obserwowałem, jak ona również się podnosi.
- I co? Jak się teraz czujesz? – parsknąłem i uszczypnąłem ją w zad.
- Wiesz co… przyprowadzę Ci tego wstrętnego ogiera z waszego bałwochwalczego stada. Zobaczysz, jak go złamałem… i przekonasz się, że Ciebie złamię tak samo – oznajmiłem jej i po prostu wyszedłem, zostawiając ją przykutą.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inej
Źrebak
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Dwie cele   Czw Lip 13, 2017 8:50 pm

Na każde wypowiedziane przez niego zdanie odpowiadała jedynie cichym parsknięciem i po prostu stała. Dalsza rozmowa z nim nie miała większego sensu -byleby jak najszybciej wyszedł, a ona mogła się uwolnić. Gdy ten opuścił celę oparła łeb o ścianę. Zaczęła się "drapać". Mimo, że ceną był nieco obdrapany pysk paski puściły, a kaganiec wylądował pod jej nogami. Odłożyła go na bok -na tyle daleko by jej nie przeszkadzał, ale by mogła go dosięgnąć. Poluzowanie lin na zadnich koniczynach na tyle, by spokojnie mogła wyjąć z nich nogi, lecz wciąż wyglądała na związaną było już nieco przyjemniejszym zadaniem. Nasłuchiwała przez chwilę chcąc upewnić się, że nikogo nie ma w okolicy. Nie była tak dobra w uwalnianiu się jak Kaz, jednak po kilku minutach rozpięła kajdan na nodze pod ścianą. Mógłby to zauważyć, jednak najprędzej sprawdziłby drugą nogę -miał do niej lepszy dostęp i raczej to wystarczyłoby żeby stwierdził, że jest w pełni uwięziona. Nie potrafiła wykręcić się na tyle, by zdjąć obrożę, więc wzięła kaganiec i z trudem założyła go z powrotem na pysk. Trzymał się, więc pozostało jej czekać, aż przyjdą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Dwie cele   Pią Lip 14, 2017 8:10 pm

/Kto teraz? Dogadacie się?

Wszedłem do pomieszczenia prowadząc na łańcuchu ogromnego ogiera! Wielkie, kare bydle. Oczywiście, jak przystało na tak groźną bestię, miał skute i przednie nogi i zadnie, a na jego pysku znajdował się kaganiec. Drzwi nie zamykałem, bo i po co miałbym to robić – zbyt bardzo nie mogłem się doczekać, co będzie dalej. Zerknąłem na klacz, która byłą za obrożę i łańcuch przykuta do ściany, miała kaganiec na pysku, związane zadnie nogi i przykute przednie – a przynajmniej tę, którą widziałem. Drugiej nawet nie było sensu sprawdzać.
- To ta wredna klacz, którą masz pokryć – przedstawiłem ją.
- A to ten złośliwy ogier, który Cię pokryję – dodałem.
Zacząłem prowadzić karego do gniadej, po czym uszczypnąłem ją w zad.
- Patrz jaka zwinna i umięśniona. I do tego ma ruję. Jestem pewien, że nie możesz się doczekać, aż Ci zdejmę kajdany z przednich nóg, byś mógł na nią skakać - zachwalałem ją i przy okazji go kontrolowałem. Jeśli nie miał być grzeczny, to lepiej było go przykuć i mu batem parę rzeczy wytłumaczyć. Jeśli jednak byłby posłuszny… to mogłem przystępować do całej „zabawy”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dwie cele   

Powrót do góry Go down
 
Dwie cele
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Dwie cele
» Pokój Czterech Pór Roku
» Co dwie głowy, to nie jedna...

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Ukrytych Łez :: Terytoria SUŁ :: Zamek Frinn :: Północna wieża-
Skocz do: