KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kanion

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Kanion    Nie Maj 21, 2017 6:13 pm

Chwila...chwila.Dosłyszała szelest w górze.Szybkim ruchem odwróciła głowę,liny owiły jej szyję.Widząc jak owy ogier,którego nie znała próbuję rzucić w nią kamieniem zaczęła się rwać w tył.Kolejny...Mruknęła w myślach widząc jak kamień spada w piach.
-Nie wygłupiaj się,to ci zapewne na dobre nie wyjdzie.-Powiedziała spokojnym tonem.Rozdęła chrapy i stanęła w miejscu jak wryta.
Gdy nastąpił spokój i myślała,że już wszystko minęło musiała oczywiście trafić na kolejne kłopoty.
Widząc jak ogier zbiega położyła uszy po sobie i zerwała liny odskakując.
Przynajmniej był nieco mniejszy i bardziej kruchy od fryza,który ciągle mówił o swojej grzywie.
Westchnęła piorunując ogiera wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Kanion    Nie Maj 21, 2017 6:44 pm

Zarzuciłem liny na klacz a następnie zrzuciłem na nią spory kamień. Niestety, tak jak się mówi, koń rzuca ale Pan Bóg kamień niesie… i tym razem nie dopomógł mi. Nieznajomej klaczy udało się uniknąć trafienia, a ja zgalopowałem na dół, narzucając na nią kolejne sznury.
- Bóg Cię oddał w moje kopyta! Musisz pójść grzecznie za mną! – zarżałem w odpowiedzi na… jej groźbę? Jak śmiała mi grozić? Ja tylko Boga musiałem się bać. Bo jeśli on był ze mną, to kto mógł być przeciwko mnie? Tylko takie szatany i diabły jak Real!
Prawie się wywaliłem, jak szarpnięciem nieposłuszna klacz zerwała sznury… ale chwilę później, gdy odskoczyła, ja ruszyłem za nią, starając się zarzucić na nią kolejne liny.
- Ej! Przestań! Uspokój się! Natychmiast! Masz iść za mną… bo inaczej Bóg Cię ukarze! – napomniałem ją parsknięciem i szarpnąłem za liny, próbując ją poddusić i skłonić do pójścia za mną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Kanion    Nie Maj 21, 2017 7:09 pm

Wywróciła oczami i jeszcze mocniej rozdęła chrapy.-Grzecznie...Chyba jednak żaden porywacz nie uświadomił sobie,że żaden koń nie pójdzie sobie spokojnie do lochów.-Prychnęła z pogardą kładąc uszy po sobie.-Nie zasłaniaj się Bogiem i tak twoje czyny są miarą na to gdzie skończysz po swoich marnych latach życia na Karsin.-Rzuciła obojętnym tonem.Kolejne liny wylądowały jej na szyi.Postanowiła jednak nie szarpać się zbyt by potem mieć siłę na dalszą rozprawę z Arabem.Stanęła więc jak wryta ,nie zamierzając opuścić miejsca,ani na kilka sekund
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Kanion    Nie Maj 21, 2017 8:44 pm

Spiorunowałem wzrokiem niesforną kobyłę. Jak ona śmiała się takim tonem odzywać do mnie? Nie wiedziała, że Bóg nakazał klaczom, aby były posłuszne ogierom?
- Ale ja się Ciebie nie pytam o zdanie! Masz iść ze mną, czy Ci się to podoba czy nie! – parsknąłem na nią – Zresztą… zresztą czemu uważasz, że konie nie mają iść spokojnie do lochów? Po co odwlekać nieuniknione? Czy nie lepiej się pogodzić ze swoim losem zesłanym przez Boga i przyjąć go spokojnie, z godnością, zamiast starać się z nim walczyć? – spytałem retorycznie, ale jakoś nie byłem przekonany, czy trafiłem do niej z tym argumentem. Wydawała się być grzesznicą, która nie wie za dużo o Najsprawiedliwszym.
- Co? Jak ty, która nic nie wiesz o Bogu, śmiesz mnie pouczać? Dość tego! Idziemy! Za mną! – rozkazałem jej. Denerwował mnie jej beznamiętny ton, jej utrudnianie, jej bezczelność. Szarpnąłem za sznury, później jeszcze raz i jeszcze raz! Może nawet ją o parę centymetrów przesunąłem?
- No, rusz się! Idziemy! – zarżałem na nią, ciągnąć raz za razem za liny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Kanion    Nie Maj 21, 2017 9:07 pm

Położyła uszy po sobie widząc jego wzrok.Najchętniej to by zapadła się pod ziemie,albo cofnęła czas...gdyby to było możliwe...Sny niestety to nie rzeczywistość.Prychnęła sama do siebie w myślach patrząc na ogiera męczącego się z przesunięciem jej o kilka centymetrów.
-Nigdzie nie idziemy.-Podeszła do niego wolno,bez pośpiechu po czym szybkim ruchem się odwróciła i kopnęła go.Zapewne nie było to miłe uczucie dla niego,ale trza było nie tykać!Była zdenerwowana,a ponadto zirytowana.W sumie teraz nie obchodziło ją zbyt to ...Teraz obchodził ją czas,który miała zanim ten zdoła wyjść z oszołomienia o ile w ogóle oberwał.Nawet jeśli nie to zaczęła  iść w tył ciągnąc ,a przynajmniej próbując ciągnąc siwego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Kanion    Nie Maj 21, 2017 9:24 pm

Męczyłem się i męczyłem, by ją o parę centymetrów przesunąć… a ją to bawiło?
- A właśnie, że idziemy! Bóg tak chce! Jak śmiesz się sprzeciwiać jego woli! Masz zadanie do wykonania! Idź… a obiecuję, że nie zrobię Ci krzywdy! – obiecałem jej. Bo i owszem, JA nie planowałem jej robić krzywdy… a inny koń? Za innych nie mogłem ręczyć. Kwiknąłem z bólu, gdy zostałem kopnięty, ale to nie powstrzymało mnie. Po chwili znowu szarpnąłem za sznury, próbując ją poddusić, po czym znowu ją zaatakowałem, starając się kolejnymi linami w miarę możliwości obwiązać jej pysk i związać nogi. Bo skoro nie chciała iść to mogłem ją jakoś wynieść. Była trochę wyższa ode mnie, ale może z Bożą pomocą dałbym radę ją jakoś zawlec do lochów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Kanion    Nie Maj 21, 2017 9:39 pm

Co on taki pobożny?Zapewne o Bogu wie tyle co o UFO,ale Lui nie drążyła tematu na temat takich rzeczy.O Bogu się nie mówi ot tak.Koniec kropka i tego się trzymała.-Pff...Sprzeciwiam się twojej woli.Nikomu innemu nie mogę ,bo nikt inny mnie nie ciągnie w stronę lochów.-Zarżała z pogardą patrząc na ogiera.
Ogier rzucił się na nią.Luiz stanęła dęba,ale później chyba coś nie wyszło po przez kamień ,którym prawie oberwała potknęła się i zaraz leżała na piachu.Zanim się podniosła ogier mógł wykorzystać tę chwilę,a więc spróbowała to zrobić jak najszybciej.Zanim się jednak podniosła trochę minęło.Oszołomiona zachwiała sie po czym dalej mogła ciągnąć rozprawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Kanion    Nie Maj 21, 2017 9:53 pm

Położyłem uszy po sobie, gdy klacz zaczęła bluźnić.
- Ja działam w imieniu Boga. Jego wola jest moją wolą. Jego rozkazy są moimi poleceniami. Jego przykazania są drogowskazem, pokazującym mi jak żyć. Sprzeciwiając się mi, sprzeciwiasz się Bogu! I będziesz się smażyć w piekle! W wielkim kotle ze smołą! – ofukałem ją. Bo lepiej, by miała tego świadomość – w końcu wiedza, że postępuje się źle, to pierwszy krok do nawrócenia, pierwszy krok do drogi wiodącej ku światłości.
Szarpnąłem klacz za liny… a Bóg mi pomógł, podkładając jakiś kamyk pod jej kopyta, dzięki któremu się wywaliła. Natychmiast rzuciłem się na nią, próbując ją przygnieść swoim ciężarem, a jeśli mi się udało, to natychmiast starałem się obwiązać jej pysk a następnie związać obie przednie nogi razem… a jeśli dałem radę to również obie zadnie. Czyżbym ją prawie miał? W razie sukcesu leżałem na niej, próbując jeszcze mocniej zacisnąć liny, by się przypadkiem nie uwolniła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Kanion    Pon Maj 22, 2017 7:18 am

Siwek przygniótł Lui.Przynajmniej był nieco lżejszy od Fryza,a klacz miała przy tym też większą szanse na wydostanie się z pod jego ciała.Odsuwała się pyskiem unikając obwiązania go linami.W pewnym momencie  wgryzła mu się w bok lub szyję.Sama już nie wiedziała gdzie,była zbyt zmieszana.Nogami ledwo umiała ruszać przez to,że ogier przygniatał ich część więc je zostawiła w spokoju i zajęła się przodem.Zaczęła zaciskać "szczęki" coraz to mocniej,i mocniej o ile ogier wcześniej nie pozbył się jej zębów z ciała.
Kiedy była pewna,że zęby wbiły się już dość głęboko zastanowiła się co ma zrobić po czym spróbowała oderwać ten kawałek skóry i mięsa ciągnąc głową w tył,ale nie była na tyle pewna czy jej się to uda...Mogła przecież zrobić coś nie tak i wyrwać tylko kilka włosów ogierowi,albo to ogier mógł ją powstrzymać.Wszystko było możliwe,a klacz zapewne wgryzając się siwkowi w ciało tylko go denerwowała i zapewne robiła sobie jeszcze więcej kłopotów,ale kto by normalny myślał o kłopotach gdyby miał świadomość ,że jeżeli się nie będzie bronić ,trafi do lochów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Kanion    Pon Maj 22, 2017 7:16 pm

Udało mi się przygnieść klacz, ale jeśli spodziewałem się, że łatwiej jej obwiążę pysk, to mocno się myliłem. Widocznie Bóg postanowił testować moją odporność na ból i wiarę, bo kara cofnęła łeb, unikając sznurów, po czym wgryzła się w moją szyję. Kwiknąłem z bólu, ale powstrzymałem się przed odskoczeniem. Nie mogłem wstać, bo by mi zwiała. Musiałem jakoś wytrzymać… co nie było łatwe.
- To boli! Puść! Bo spotka Cię kara! Puszczaj! – wysyczałem przez zęby, po czym ponownie kwiknąłem, gdy klacz wyrwała kawałek skóry. Bolało. Bardzo bolało. Krew zalała mi szyję… ale jednocześnie mogłem wykorzystać moment, gdy nie byłem gryziony. Momentalnie ponowiłem próbę obwiązania jej pyska i jeśli mi się udało, to mocno zacisnąłem sznury. Jeśli za to mi nie wyszło, to próbowałem uniknąć kolejnych ugryzień, przygniatając jej szyję do ziemi, jednocześnie starając się ją uderzyć kopytem w łeb, by ją na tyle otumanić, by ponowić próbę obwiązania jej pyska. Oczywiście wciąż starałem się ją jakoś przygniatać do ziemi, aby przypadkiem nie udało jej się powstać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Kanion    Pon Maj 22, 2017 7:39 pm

Nie zwracała uwagi na jego słowa,szarpała ile sił miała.Jeszcze chwila....Udało się.Przeszły ją dreszcze widząc obrzydliwą krew,ale w środku czuła niezwykłą satysfakcje z tego ,że udało jej się to bez szarpaniny.
Zimny wzrok na chwile przerzuciła na ogiera,ale widząc jak ten znów przybliża liny do pyska położyła uszy po sobie starając się ominąć sznur.Ale zaraz...To przecież nie tak miało być!Poczuła ,że ogier przygniata jej łeb do ziemi.Nie należało to do przyjemnych rzeczy.W takim razie trzeba było wymyślić coś innego.
Ale pomysłów nie było,a więc leciała ot tak...Spróbowała chwycić sznury i spróbować wyszarpać je mu,aczkolwiek kopyto na szyi znacznie utrudniało jej poruszanie głową.Arab jednak wykminił coś lepszego i walnął ją kopytem w łeb.Zmieszana puściła liny (Jeżeli je miała) i otrząsnęła się by potem jeszcze przez kilka sekund dojść do siebie i dalej normalnie funkcjonować.-A nie lepiej jakbyś mnie puścił,przecież wyszedłbyś z tego cały i zdrowy,a teraz musisz się męczyć.Po co ci taki cyrk?-Wywróciła oczami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Kanion    Pon Maj 22, 2017 8:34 pm

Jej zimny, morderczy wzrok naprawdę mógł przerażać… ale nie mnie. Ja pokładałem ufność w Bogu, który prowadził mnie przez ciemne ścieżki życia i pokazywał mi Drogę wiodącą do Zbawienia. Zacząłem więc próbować obwiązać jej linami pysk, ale ta w pewnej chwili złośliwie chwyciła sznur w zęby. Na szczęście wystarczyło jedno uderzenie kopytem, by ją zmusić do puszczenia tego przydatnego akcesorium. Wykorzystując jej chwilowe otępienie, sprawnie obwiązałem jej pysk liną, aby nie mogła gryźć.
- Bóg tego chce! Ma plan dla Ciebie! Jesteś potrzebna w boskim planie! – odpowiedziałem jej – A nawet jeśli będę miał takie rany… to robię to dla Najsprawiedliwszego! – dodałem, próbując jej obwiązać sznurem najpierw przednie nogi, a później dużo mocniejsze zadnie. Jedno musiałem przyznać – byłą rzeczywiście silna, umięśniona a do tego zwinna i szybka. Idealna klacz hodowlana! Bóg wiedział co robi, oddając ją w moje kopyta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Kanion    Pon Maj 22, 2017 8:56 pm

-Co ty wiesz o Bogu!Jesteś zwykłym koniem i żaden Bóg nie broni cię.Rób dla niego co chcesz,ale mnie w to nie mieszaj!-Syknęła raz a porządnie żeby dotarło to do niego.W końcu ktoś dotrzeć musiał do pustej głowy araba.To było trochę jak uczenie dziecka mówić.Jak się nauczy tak mówi do końca życia.Tylko chodziło tu o ogiera,który miał fioła na punkcie Boga i raczej nie byłoby łatwo postawić go do pionu.
Widząc jak ten ma zamiar obwiązać jej nogi położyła kolejny raz uszy po sobie.Nie było to przyjemne uczucie patrzeć jak siwek obwiązuje jej nogi i nie mogąc nic zrobić.W tej kwestii czuła się bezradna bo aż tak silna nie była by podnieść ogiera mniej-więcej ważącego tyle samo co ona więc dała sobie spokój z nadmiernym męczeniem się z tym pobożnym ogierem.A więc tylko odwróciła łeb w drugą stronę wywracając oczami.-Skoro taki jesteś pobożny to nie powinieneś porywać.To przecież jest nie dopuszczalne!Powinieneś teraz się modlić,by pośmiertnie dotrzeć do piekła raju-Powiedziała udawanym,oburzonym głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Kanion    Pon Maj 22, 2017 9:12 pm

Spiorunowałem ją wzorkiem.
- Co wiem? Jestem wyznawcą Boga! Spędziłem życie na studiowaniu jego nauk! A ty jesteś wstrętną jawnogrzesznicą, heretyczką! Będziesz się smażyć w piekle! – wydarłem się na nią – Jesteś częścią Bożego planu. Każdy koń jest – bo wszystkie konie zostały stworzone przez Boga, który kieruje naszymi kopytami, prowadząc nas przez ścieżki życia! Teraz Cię przyprowadził do mnie, byś wypełniła swoje przeznaczenie! – wyjaśniłem jej. Ale nie sądziłem, by to zrozumiała. Szatan chyba opętał jej umysł. Zaślepił jej oczy by nie widziała tego, do czego jest przeznaczona. A ja… ja musiałem jej pomóc. Nawrócić ją… albo zabić, jeśliby nawrócenie nie było możliwe. Ale przede wszystkim musiałem jej użyć w Wielkim Dziele Boga – aby stworzyć hodowlę. Więc zacząłem od ciasnego związania jej nóg: osobno obu przednich i osobno obu zadnich, aby mi przypadkiem nie zwiała.
- Ale… ale ja porywam niewierną klacz. Na to Bóg pozwala! – zaprotestowałem – Zresztą… co taka grzesznica jak ty może wiedzieć o Bogu? Nic! – parsknąłem lekceważąco. Jej słowa… jej słowa był żałosne. Nawet nie wiedziała, co mówi o modlitwie, Bogu i piekle. Nie mogła wiedzieć.
- Dobra, koniec tego dobrego, pora się zbierać – zdecydowałem, po czym powoli z niej wstałem, starając ją sobie następnie zarzucić jakoś na grzbiet. Udało mi się? Jeśli tak, to po chwili skierowałem się w stronę Zamku.

/być może z/t?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Kanion    Pon Maj 22, 2017 9:27 pm

-Pff...Nie ma planu,nie ma żadnych ścieżek.A te przeznaczenie to sobie sam wypełniaj.Nie mam zamiaru się męczyć z takimi jak ty.-Parsknęła z pogardą.On nie miał racji.Całkowicie jej nie miał,ale Lui chyba już dawno
sobie to uświadomił,to było za proste.Czy ten ogier mógł czasem logicznie pomyśleć?Chyba takowych zamiarów nie miał więc Lui postanowiła się już nie mieszać w jego beznadziejną plątanine słów.
-To w takim razie może ty powiesz ,co o nim wiesz.-Powiedziała pierwsze lepsze zdanie,chodź to nie było głupie.Gdyby się zaciął mógłby w końcu uświadomić sobie,że wcale nie jest takim tupakiem jak mu się wydawało.Ogier wrzucił ją sobie na grzbiet.Co prawda mogłaby się sturlać,ale co to by dało skoro i tak by nie zwiała przez związane nogi,ale w celi...w celi już nie będzie żadnej litości.Skuliła się więc na jego grzbiecie układając łeb na nogach zastanawiając się co by mogła zrobić by w końcu zwiać temu arabowi.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kanion    

Powrót do góry Go down
 
Kanion
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Wielki Kanion

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Ukrytych Łez :: Terytoria SUŁ :: Pustynia Samir-
Skocz do: