KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Zamglone zbocze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Reta
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Zamglone zbocze    Wto Gru 08, 2015 12:23 pm

Jedno zbocze jest lasem gdzie rośnie mało drzew i krzaków. Trawy też jest mało, ale przy drzewach można się natrafić nawet na bardzo dobrą. W tym lesie jest ciągle mgła i jest chłodno. Może to jakiś bóg przysłał całą tą mgłę? Czasem można tu spotkać sarny albo inne roślinożerce, ale zawsze uciekają na widok konia. Częściej spotykane są wilki albo lisy, ale atakują tylko jak są bardzo głodne. W innych przypadkach przechodzą obojętnie obok koni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Sob Sty 30, 2016 6:14 pm

Luizjana przyszła tu bez powodu. Jednak schyliła głowę i zaczęła się paść. Dobra ta trawa. Powiedziała skupiając się na jedzeniu. Luizjana w tej chwili była łatwym celem do porwania lub do napaści wilków lecz ona się niczym nie przejmowała i pasła się dalej. Ciekawe czy w ogóle ktoś tu chodzi.Pomyślała i jadła dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Feta
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Czw Lut 04, 2016 7:55 pm

Feta szła drogą by po prostu się przejść. Nagle zobaczyła w oddali jakąś klaczkę.
Dzień dobry! Krzyknęła i pomachała do klaaczy. Kim jesteś i jak się nazywasz i w ogóle po co tu przyszłaś? Zadała pytania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dasmara
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Pon Lut 08, 2016 11:30 pm

//Mogę się dołączyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Wto Lut 09, 2016 6:38 am

//Tak możesz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dasmara
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Wto Lut 09, 2016 11:45 pm

Dasmara przyszła tu szybkim stępem. Właściwie sama nie wiedziała po co przyszła na tereny stada ojca jej synka. Na tereny na których została porwana. Wtem w oddali zauważyła dwa konie. Miała odejść, kiedy zobaczyła że żaden z nich nie wygląda, na tyle silnego, by ją porwać. Podeszła więc, jak się okazało do dwóch klaczy i przedstawiła się: Cześć! Jestem Dasmara i jestem z SWT. A wy jak się nazywacie? - spytała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Sro Lut 10, 2016 6:50 am

Ja Luizjana a to jedna klacz z mojego stada której imienia niestety nie znam.Mów do mnie Luiza lub Liza.Tak jest krucej.Powiedziała dalej się pasąc.Ładne imię.Pochwaliła klacz z SWT.Ja jestem z SLS dość potężnego stada.Po co tu przyszłyście?Zapytała spokojniie by żądnej nie obrazić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Talia
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Sro Maj 04, 2016 6:58 pm

//Pisałyście w Lutym więc raczej was tu nie ma?
Spacerowałam sobie spokojnie - byłam jednak świadoma ile złego mnie spotkało na terenach SZS, no weźmy na przykład pierwsze porwanie przez nie kogo innego jak ogiera o imieniu Coraggioso. Wzdrygnęłam się na samo wspomnienie.
Ile jeszcze pomyłek przypadnie mi zanim będę miała spokojne życie??? - sądziłam bowiem że ilość pomyłek na jednego konia jest ograniczona. A ja tych głupstw - mniejszych czy większych - zrobiłam dość dużo. Postanowiłam myśleć na przykład o czymś przyjemnym, dajmy na to... o przyjaciółce. Nagle zmatkotniałam, no... przecież ja nie mam przyjaciółki, mam znajome i koleżanki ale nie mam przyjaciółki na której mogłabym polegać. Położyłam się na ziemi, cały czas będąc jednak smutna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Czw Maj 05, 2016 7:49 am

Szła spokojnie, tym razem na terenach swojego stada. Dotarło do niej jakie tereny Karsin są wielkie i jak łatwo się w nich zgubić. Czas sobie znaleźć siedzibę, i ułożyć sobie życie... No i jeszcze jakaś ''bratnia duszyczka" by się przydała... myślała czasem. Tak było i tym razem. Nagle spostrzegła klacz Apallosa. Postanowiła się z nią zapoznać. Hej, jestem Armina a ty? zapytała ostrożnie, ale przyjaźnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Talia
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Czw Maj 05, 2016 5:18 pm

Byłam cały czas markotna, ale nagle przyszła tu klacz - biała arabka. Ucieszyłam się więc i wstałam.
Witaj, jestem Talia. I jestem ze stada Magicznego Szeptu. Oraz... mam trzy lata. A ty? - zapytałam się Arminy, wyglądającej na bardzo miłą ale trochę zagubioną. Natomiast ja wiedziałam o tej wyspie wiele.
Hmm... znasz historię wyspy Karsin? - zadałam jej pytanie nieśmiałym tonem. I uśmiechnęłam się promiennie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Czw Maj 05, 2016 9:10 pm

Klacz chyba ją zauważyła, bo wstała i podeszła do niej.
Moje imię już znasz, a jestem z Zamglonych Szczytów i... też mam trzy lata. powiedziałam optymistycznie. Była nowa, a nikt jej o tej wyspie nic nie mówił.
Nieee... Jestem nowa, a nikogo nie znam... Jakbyś mogła mi wytłumaczyć byłabym ci bardzo wdzięczna... rzekła zawstydzona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Talia
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Czw Maj 05, 2016 11:04 pm

Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej bo Armina była bardzo miła i miałam wrażenie że zostanie moją najlepszą przyjaciółką. Usiadłam i zachęciłam arabke do zrobienia tego samego.
Tak więc opowiem ci historię wyspy Karsin od początku. - wytężyłam się aby przypomnieć sobie szczegóły, i zaczęłam opowiadać:
Na środku nieznanego morza które nie ma nazwy znajduje się duża wyspa zwana Karsin. Nazwa ta nic nie oznacza, by nikt nie miał skojarzeń. Z tej wyspy nie widać żadnych innych lądów, co najwyżej gdzieniegdzie jest mała wysepka nieopodal brzegu, lecz takie wyspy też należą do Karsin. W tej pięknej, różnorodnej krainie nie ma ludzi i nigdy ich nie było. Od zawsze zamieszkiwały ją konie. Na początku, bardzo dawno temu przybyła tu para koni. Spodobała im się ta wyspa, więc na niej zamieszkali. Mieli dużo potomstwa i bardzo się kochali. Widząc jak różne konie i kuce schodzą się na Karsin, uciekając od ludzi lub trafiając tu przypadkowo, założyli swoje stado, którym wspólnie władali. Nazwali swoje stado Karsin i stąd właśnie pochodzi nazwa tej pięknej wyspy. Członkowie stada byli szczęśliwi i żyli w zgodzie, a ich ilość ciągle rosła. Pewnego zwyczajnego dnia, jeden z koni, myszaty ogier nieznanej rasy, opuścił stado i się od niego oddalił. Wszyscy się dziwili, przecież było mu w tym stadzie dobrze i wszystkich tam lubił. Po tygodniu na wyspę przybyła ogromna wataha dużych, silnych wilków. Konie się zaciekle broniły, lecz wszystkie zginęły. Przeżył tylko myszaty ogier, który wcześniej odszedł od stada i zamieszkał samotnie w niewielkiej jaskini. Najwidoczniej już wcześniej wiedział co się stanie, więc się ukrył. Nie powiadomił jednak stada o niebezpieczeństwie, przez co można powiedzieć że skazał je na śmierć. Myszaty ogier wiedział że prędzej czy później wilki wyczują jego zapach i będą chciały go zjeść. Oddał się alchemii, którą, jak twierdzi, wziął za żonę, chociaż nikt nie ma pojęcia jak. Stworzył truciznę, w stanie zabić każde stworzenie i rozlał ją przed jaskinią. Wilki go wytropiły, lecz podchodziły do jego siedziby z nosem przy ziemi, śledząc zapach konia i czubkiem nosa dotykały trutki. Wystarczyło że oblizały wtedy pysk i po minucie umierały. Ogier zabudowy tak wszystkie wilki, bez walki fizycznej. Gdy znowu poczuł się bezpieczny, wyszedł z jaskini i ogłosił się władcą Karsin. Kolejne konie przybyły do krainy i myszaty ogier był ich królem. Kazał pobudować pałace, pomniki, świątynie... Aż na Karsin przybyła okropna zaraza. Ponownie wszystkie konie umarły, oprócz jednego. Tym razem myszaty ogier nie ukrył się nigdzie, w ogóle nie objawił strachu. Zachorował tak jak inni, lecz szybko się wyleczył, sam tworząc dla siebie wyjątkowe lekarstwo. Nikogo innego nie uratował, w ten sposób ponownie skazując wiele koni na śmierć. Gdy został sam, zaraz zniknęła. Zbudował sobie dwupiętrowy domek na szczycie jakiejś góry i ogłosił się władcą tylko niewielkiej części Karsin. Z wiekiem stał się milszy i bardziej otwarty i pomocny, lecz został sam. Przez długi czas, może sto lat, a może dłużej, nikt nie przybył na wyspę. Dopiero potem zaczęły się na nowo schodzić konie. Myszaty ogier nadal żył, nie wiadomo jakim cudem, może stworzył eliksir nieśmiertelności... Tak długo był sam, że zapomniał swojego imienia. Wszyscy więc mówią na niego "Czarodziej". Czarodziej podzielił tereny na siedem stad, Lodowate Serca, Krwawa Zemsta, Szalejące Pioruny, Ukryte Łzy, Magiczny Szept, Wielka Tajemnica oraz Zamglone Szczyty. Postanowił że da władzę pierwszym siedmiu koniom które go odwiedzą.
- zakończyłam swą opowieść i spojrzałam na Armine.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Pią Maj 06, 2016 8:13 am

Odwzajemniła uśmiech, i po zachęcie klaczy również usiadła. Jej Talia wydawała się miłą klaczą, i pomyślała: Tak szybko to my się chyba nie pokłócimy... i uśmiechnęła się ciepło i promiennie. Zaczęła uważnie słuchać nowej koleżanki, i poczuła się miło, że wreszcie spotkała przyjazną osobę. A kim były te konie? zapytała zaciekawiona. Zastanawiała się, czy te konie to obecni władzcy, czy jakieś inne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Talia
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Sob Maj 07, 2016 10:16 pm

Ah... Tylko jakie konie? No wiesz koni w tej opowieści było wiele. No na przykład... - zamyśliłam się.
Na przykład, na przykład... O no choćby pierwsza para koni na Karsin, albo ten myszaty bądź też te siedem koni które dostały już władzę. - wymieniłam cały czas uśmiechając się delikatnie w stronę Arminy.
No więc na wielki wypadek powiem ci o wszystkich.
Pierwsza para koni na Karsin... Ich imiona nie są mi znane.
Dalej, myszaty ogier - tak jak ci mówiłam był to, jest, i będzie, Czarodziej. Nie znam go osobiście lecz możemy się kiedyś do niego przejść.
- zaproponowałam dziarskim tonem. Sama byłam ciekawa jak wygląda na żywo Czarodziej.
No a te siedem koni, nie wszystkie znam osobiście lecz słyszałam o nich. Jest... Lily władczyni Stada Zamglonych Szczytów, Reta władczyni Stada Wielkiej Tajemnicy, Maciejka władczyni Stada Magicznego Szeptu, klacz która panuje nad Stadem Ukrytych Łez to... no jej imię nie jest mi znane. Wera dowodzi Stadem Szalejących Piorunów. Potem Stado Krwawej Zemsty które nie ma władcy i Stado Lodowatych Serc panuje nad nim Luizjana. - zakończyłam moje wywody i czekałam na odpowiedź kolerzanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Nie Maj 08, 2016 10:12 pm

Masz rodzinę? Ja jestem w ciąży i boję się porodu. Pomogłabyś mi? zapytała ni z stąd ni zowąd. Zawstydzona pogrzebała kopytem w ziemii. Słuchałam cię, naprawdę. Masz rację, powinnyśmy kiedyś sobie zrobić wycieczkę do Czarodzieja. dodała. Bała się, bardzo. A jeśli sobie nie poradzę? to pytanie nurtowało ją od jakiegoś czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Talia
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Pon Maj 09, 2016 12:02 am

Tak, mam rodzinę: córkę Rosse i partnera Mochito'a. - odpowiedziałam Arminie, mając wrażenie że ona słuchała mnie "jednym uchem".
Nie bój się, to nie takie straszne. - dodałam słysząc wątpliwości przyjaciółki. Trzeba ją pocieszyć.
Yyy... no może sam poród nie jest przyjemny ale to tylko parę chwil. - pocieszałam ją jak mogłam, choć teraz mówiłam prawdę. Zaskoczyło mnie pytanie ale pokiwalam głową na znak zgody, bo czemu by tak nie pomóc przyjaciółce? Położyłam jej kopyto na grzbiecie na znak pocieszenia i wsparcia. Bo taka prawda Armina może liczyć na mnie w każdej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Sro Maj 11, 2016 10:15 pm

Fajnie byłoby mieć partnera... Napewno byłoby ''stabilniej''... pomyślała. Samotne macierzyństwo nie jest łatwe ale...
Mochito jest opiekuńczy? Czy Rossa to kego dziecko? zapytała. Dobrze było mieć przyjaciółkę.
Mam nadzieję że tak jest... rzekła rozmarzona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Talia
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Czw Maj 19, 2016 7:48 am

Tak. Ale Rossa to niestety nie jest jego dziecko... - powiedziałam zasmucona. O nie! Właśnie sobie przypomniałam, że mamy w Stadzie Magicznego Szeptu, bardzo ważne zebranie! Oj ja i moja przeklęta pamięć! Niestety musiałam już iść a tak fajnie się rozmawiało z Arminą... Cóż, trudno takie życie. Machnęłam jej ogonem na pożegnanie i pobiegłam galopem, a może jeszcze zdąrzę?

[z/t] - dla mnie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivannel
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Nie Wrz 10, 2017 4:49 pm

Kłusowałam sprężyście ze spuszczonym łbem. Nie dlatego iż węszyłam, powód był o wiele prostszy. Gałęzie drzew, które skryte we mgle, widoczne zaledwie z odległości metra, tylko czekały żeby komuś przywalić. Na wszelki wypadek unosiłam wysoko nogi i zgrabnie, bez szkody dla mojej prędkości poruszania się, przeskakiwałam zwalone drzewa i większe skały.
Wszystko w okół było szare, trawa wyglądała jak zroszona popiołem, łaciata kora brzóz była idealnym kamuflażem dla tego gatunku. Cóż... ja też byłam średnio widoczna. Myszata maść ułatwia skrycie się we mgle. Machałam ogonem i wzdychałam głęboko. Skoro już należę do tego stada przydało by się zadbać o jego bezpieczeństwo, a to, że przy okazji mogę zaspokoić swoje stłumione sadystyczne zapędy to już inna sprawa. Zatrzymałam się i zastrzygłam uszami, unosząc łeb. Czyżbym coś słyszała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Perełka
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Nie Wrz 10, 2017 5:30 pm

Tylko byle znów nie było wpadki. Już ,,WRONY'' mam na ciele. Pomyślała Szetlandka galopująca przez tereny innego stada. Jakoś przeczuwała, że są to tereny SZS. Zwolniła do stępa, ale jak na złość potknęła się o wystający z ziemi kamień ryjąc pyskiem w ziemię.
- Oby nikogo nie było teraz na obchodach. - szepnęła tak cicho, aby tylko ona mogła to usłyszeć. Zaczęła iść stępem. Despacito Perła. Powolutku szła w kierunku przeciwnym do myszatej klaczy, ale nie wiedziała o jej obecności. Szła z podniesioną głową, bo była na tyle niska, że gałęzie zwyczajnie nie były tak nisko by dotknąć jej łba. Gdy była już nieco zmęczona trzymanie łba u góry opuściła go. Zrobiła to w odpowiednim momencie, bo tuż przed nią szła myszata klacz Kabardyńska. Gdy dzieliło je tylko półtorej metra Perła szybko zahamowała. Było jej nieco głupio, że wcześniej nie widziała klaczy.
- Przepraszam - szepnęła - J-już sobie idę... - obiecała, po czym zrobiła kilka kroków w tył. Chciała uciec, ale czy jej się udało?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivannel
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Nie Wrz 10, 2017 6:10 pm

Odkąd dawno temu moje oczy i węch mnie zawiodły polegam głównie na uszach. Można powiedzieć, iż one nigdy się nie mylą, zupełnie jakby wykonywały robotę za pozostałe zmysły. Ktoś się do mnie zbliżał, ktoś bardzo niepewny, możliwe, że nawet wystraszony. Nie mógłby to być nikt z mojego stada, bo kto chodzi po własnych terenach z takim zwątpieniem?
Przysiadłam nieco na zadzie bym w razie próby ucieczki mojej ofiary, mogła szybko ruszyć w pogoń. Przygotowałam linę, którą miałam powieszoną na szyi, do rzutu. Sznurów było kilka i mimo, iż dość cienkie to wystarczająco wytrzymałe. Pociągowego konia w nie nie złapię, ale jakiegoś gorącego albo kuca bez problemu.
Wtem przede mną z mgły wyłoniła się jakaś biała klacz, przez jej maść zobaczyłam ją dość późno, lecz zważywszy jak blisko ona podeszła, moja postać też była średnio widoczna.
Na jej widok uśmiechnęłam się. Taka kruszyna będzie łatwym celem.
Od razu gdy zobaczyłam jak intruz się cofa, wybiłam się do przodu i wylądowałam blisko niej, dlatego gdy zarzuciłam liny nie było mowy bym spudłowała.
Kiedy sznur odnalazł dogodne miejsce na szyi białej, mocno pociągnęłam krótko trzymaną linę, aby przeciwniczka straciła równowagę. Jeśli zaczęła się wyrywać lub cofać wykonywałam krótkie szybkie szarpnięcia w moją stronę i równie błyskawicznie odpuszczałam. Postarałam się zarzucić kolejną linę na jedną z nóg klaczy, to by niesamowicie utrudniło jej poruszanie się, czy mi się udało?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Perełka
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Wto Wrz 12, 2017 6:41 pm

Kiedy Perła zauważyła, że Kabardynka przysiadła na zadzie gotowa do pogoni puściła się galopem. Przebiegła kilka metrów i wtem poczuła jak coś spycha jej szyję do środka. Były to cienkie, ale wytrzymałe liny, które przeciwniczka zarzuciła młodszej klaczce na szyję. Perła szarpała się, ale gdy tylko podjęła próbę uwolnienia się myszata błyskawicznie szarpała za sznury, by po krótkim czasie odpuścić i powtórzyć szarpaninę. W pewnym momencie klacz Perlino dostrzegła linę lecącą w jej stronę, więc instynktownie odskoczyła w tył. Była to lina ' którą starsza klacz zarzuciła na jej nogę. Niestety, gdy biegła jej tylne nogi zachaczyły o linę, która zacisnęła się na stawach skokowych Perełki.
- Gratuluję udało ci się mnie złapać! - westchnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivannel
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Wto Wrz 12, 2017 11:45 pm

Jakimś trafem udało mi się obwiązać drugą linę wokół jej tylnych nóg. Całkiem sprawnie to poszło. Teraz tylko przetransportować ją do jakichś lochów.
Choć klacz dość szybko się poddała obawiałam się, że tylko udaje grzeczną i potulną.
Na drugim końcu liny, która obwiązywała szyję klaczy, zrobiłam drugą pętlę i założyłam sobie na szyję. Nie chciałam trzymać wszystkich lin w pysku, to niewygodne.
Popatrzyłam na klacz nieufnie i z lekką pogardą.
-Czy ty się ze mnie naśmiewasz?-zapytałam zirytowanym i pełnym wyższości głosem. Zrobiłam krok ku klaczy. Na jej ślicznie białej sierści zauważyłam brud, ziemię i inne zanieczyszczenia. Czyżby moja kruszynka się wcześniej wywaliła? Pomyślałam z przekąsem.
Ze związanymi nogami młoda daleko nie zajdzie, dlatego podeszłam do jej zadu. Jeżeli biała nie buntowała się i nie wierzgała przewiązałam linę z tylnych nóg na prawą przednią pęcinę. Co jak co, ale przednie nogi są słabsze niż tylne, dlatego łatwiej będzie mi ją szarpnąć za przednią by powstrzymać ją przed ucieczką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Perełka
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Nie Wrz 17, 2017 2:25 pm

Widząc jak myszata podchodzi do jej szyi spojrzała na nią że smutkiem. Bezduszna, pusta, mściwa. Myślała. Jaka była szczęśliwa gdy zobaczyła, że klacz tylko obwiązuje sobie linę na szyi. Kabardynka patrzyła na Perłę z pogardą, nieufnie.
- Ten kto mówi kłamstwo, nie uświadamia sobie, jak wielkiego zadania się podejmuje, bo będzie musiał wymyślić jeszcze dwadzieścia kłamstw, żeby podtrzymać to jedno. Dlatego mówię prawdę. - Powiedziała pewnym głosem. Po chwili ciszy myszata znów podeszła do Perlino przyglądając się jej brudnej sierści. Gdy skończyła ją oglądać podeszła do jej zadu. Nie buntowała się. Zdjęła linę z tylnych nóg klaczy i założyła ją na prawą przednią. Jeśli jednak myszata próbowała zaciągnąć ją do lochów usiadła na zadzie. Zrobiła bunt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ivannel
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    Pon Wrz 18, 2017 3:53 pm

Wysłuchałam, zdaje się smutnej, klaczy. Trafił mi się filozof, z takimi jest najłatwiej. Gadają albo milczą, licząc na łaskę i bycie w magiczny sposób uwolnionym, walczą gdy jest już dużo za późno. Ich opowieści stają się wtedy jeszcze poważniejsze i smutniejsze, a końcu są tak rozpaczliwe, że są wystarczające by wpędzić napastnika w depresję.
Byłam gotowa odskoczyć, szarpnąć klacz w razie gdyby wierzgała, przygotowałam się na to mentalnie, a tu? Nic. Kuc spokojnie stał i przyjmował to co los mu daje, czyli mnie. Położyłam uszy, takie zachowanie mnie niepokoiło, zwłaszcza, że w oczach białej nie było strachu, jedynie smutek i nutka jeszcze czegoś tajemniczego. Szybko to jednak zignorowałam i przewiązałam linę.
-Idziemy.-zarekomendowałam, delikatnie.
Zrobiłam krok w przód i pociągnęłam za sznur. Poczułam opór. Spojrzałam w tył i zobaczyłam siedzącą sobie na tyle klacz. Parsknęłam, wzięłam głęboki wdech, przymknęłam na chwilę oczy.
Gdy je otworzyłam wwierciłam się czarnymi tęczówkami w oczy przeciwniczki.
-Wstań.-poleciłam-Bo zaraz nie będę taka miła.-strzeliłam ogonem, wtuliłam uszy do grzywy. Byłam zirytowana, ale panowałam nad sobą. Wiedziałam, że jeśli sytuacja się powtórzy będę musiała coś z tym zrobić. Takie jawne okazywanie niesubordynacji będzie karane.
Gdybym się uparła pewnie dałabym radę zawlec ją do zamku, ale zbytnio bym się przy tym naszarpała. W ostateczności możemy zostać tutaj przez chwilę by ustalić hierarchię, jednak zważywszy na małą widoczność było by to niebezpieczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zamglone zbocze    

Powrót do góry Go down
 
Zamglone zbocze
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Zamglonych Szczytów :: Terytoria SZS :: Płaskowyż Altor-
Skocz do: