KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Różnorodność dżungli

Go down 
AutorWiadomość
Reta
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Różnorodność dżungli    Wto Gru 08, 2015 4:10 pm

Większość dżungli jest zrobiona z kakaowców, bananowców, wanilii lian, paproci i grzybów. Gdzieniegdzie rosną też wielkie palmy. W tej właśnie dżungli jest ciemno i nie ma dużo wody, ale trudno jest umrzeć z głodu. Trzeba uważać na grzyby, żeby nie zjeść trujących. Jest nawet dużo zwierząt, naprzykład małpy, okapi, słonie i lamparty. Trzeba uważać na zwierzęta i wiedzieć co można jeść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reta
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Różnorodność dżungli    Wto Lut 09, 2016 6:03 pm

Reta przebiegła tu kłusem. Stanęła przed bananowcem, sięgnęła po banana i go zjadła. Piękne miejsce. Podoba mi się tu. Reta się rozejrzała. Chętnie często będę tu wracać. zdecydowała. Chciała tu pobyć sama, jednak nie była sama. Nagle coś ją ugryzło w łydkę. Klacz instynktownie wierzgnęła, kopiąc przy tym to "coś" co ją ugryzło. Reta odwróciła się i przyjrzała się zwierzęciu. Był to szary, wielki wilk. Widać było że był bardzo głodny. Reta nie zdążyła mu się nawet przyjrzeć, kiedy wilk zaczął biec w stronę klaczy. Wtedy Reta wybiła się w powietrze i przeskoczyła wilka. Prawdopodobnie chciał ją ugryźć w klatkę piersiową, ale nie zdążył. Reta nigdy nie walczyła i nie lubiła zabijać niewinnych istot, dlatego przeskoczyła wilka a nie skoczyła na niego. Trakenka przez chwilę myślała że wilk nareszcie się poddał, jednak się myliła. Zwierzę skończyło na Retę od boku i powiesiło się na jej kłębie swoimi ostrymi kłami. Reta zarżała z bólu. Stanęła dęba, ale wilk nie puszczał. Wisiał na kłach, wylewając z klaczy ciągle coraz więcej krwi. Reta walnęła wilkiem o drzewo i wilk puścił ją. Zaskomlał, a próbując uciec kulał. O nie, teraz to już Ci nie wybaczę. Uciekaj ile chcesz, ale i tak cię dogonię. pomyślała i podeszła do niego ze złowrogim uśmieszkiem. Nie martw się, ja już wiem co ci zrobić. Reta złapała wilka za skórę i podniosła go tak że jego nogi nie dotykały ziemi. Zwierzak zaczął się dusić i zaczął powoli ruszać kończynami,[u] tak jak by szukał czegoś na czym się oprzeć. Ciesz się że mam serce, obdrapańcu. Gdybym nie miała serca, zostawiłabym cię tak, umierającego w bólu. Ale tego nie zrobię. Jestem za miła. [u]Reta rzuciła wilka o drzewo, z nadzieją że go przy tym zabije. Podbiegła do niego, ale on jeszcze żył. Płakał i patrzał na Retę tak jakby ją błagał o litość. Po raz pierwszy klaczy zrobiło się go żal. Zdecydowała nie przedłużać jego męki i stanęła na jego głowie, rozbijając jego czaszkę.
Spojrzała na wilka. Ten widok był obrzydzający. Nie mogę tego tak zostawić. To miejsce jest piękne, pewnie kiedyś przyjdą tu jakieś źrebaki. Nie mogę zostawić tu tego widoku. pomyślała Reta. Wykopała wielki dół pod bananowcem przy którym umarł, i wsadziła tam wielkiego wilka. Jakby nigdy nic, Reta zebrała sobie dwa banany, i zdecydowała poszukać jakiegoś innego miejsca gdzie odpoczywać. Jak tu przyszła tak i stąd odbiegła, jedząc dwa banany zebrane przed chwilą.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wanilia
Władca
avatar

Age : 13

PisanieTemat: Re: Różnorodność dżungli    Pon Lut 22, 2016 5:21 pm

Wanilia przybiegła tu prędkim kłusem. Dopiero teraz zauważyła, że nie ma z nią Wery. Zatrzymała się i na horyzoncie małą plamkę - Werę. Postanowiła więc poczekać. Zerwała więc banana i podeszła do drzewa. Wtedy zobaczyła coś, co ją przeraziło: na ziemi roiło się od czerwonych, dosychających plam krwi. Pewnie ktoś tu kogoś atakował. - pomyślała i odeszła stępem.
z/t


Ostatnio zmieniony przez Wanilia dnia Sob Maj 07, 2016 8:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wera
Strażnik
avatar

Age : 12

PisanieTemat: Re: Różnorodność dżungli    Wto Mar 22, 2016 1:13 pm

Wera przykłusowała tu spokojnie. Na tereny SWT, mogła przychodzić bez obawy że ktoś znów ją porwie. Rozejrzała się. Była w dżungli. Dosyć ciemnej dżungli. Przystanęła i popatrzyła na niebo. Jak była źrebakiem, lubiła patrzeć w chmury. A ostatnio nie miała na to czasu. Och Aquirino, patronko wody. Och Ventosie, bogu powietrza. Och Fuocesho, bogini ognia i piorunów. Cieszę się, że nie zesłaliście w trakcie mojego pobytu jeszcze ani jednej burzy. Skoro jesteście bogami, powinniście wiedzieć jak bardzo boję się piorunów. Lecz wiem, że jeśli będę tak bardzo unikać sztormów, do końca życia będę taka lękliwa. Serafino, podobno ty kierujesz życiem. Dlaczego zsyłasz mi tyle nieszczęść? Na przykład to porwanie przez tego Shire'a. Nie jestem taka że się mszczę. Ale proszę cię, ty kierująco losem, wiedź mnie po dobrej drodze życia. Przyznaję, gdyby nie to porwanie, nie byłoby Kabuchy. Lecz przynajmniej ją wiedź drogą bez smutku i nieszczęść. Wiesz, że skoczę za nią w ogień. Ufam ci, dlatego powierzam Kabuchę w twoją opiekę. Och, Merillo, bogini miłości. Spraw bym dowiedziała się, kto jest mi przeznaczony. Kogo na prawdę kocham. Dopomóż mi podjąć decyzję. Amen. - klacz modliła się cicho. Kiedy zakończyła modlitwę, wstała i potrząsnęła łbem. I poczuła zęby na swym zadzie. Ach ty gadzie! - pomyślała zła, kiedy zauważyła przymierzającego się do kolejnego ataku, białego jak śnieg tygrysa z jasnoszarymi pręgami. Ustawiła się przodem do niego i poczekała jak będzie odpowiednio blisko niej. Kiedy znalazł się koło niej, ugryzła go w ucho oraz kopnęła w klatkę piersiową. Albinos oszołomiony kopnięciem zatrzymał się w miejscu, a Wera zaczęła biegać dookoła niego, by zakręciło mu się w głowie. I tak się stało. Wtedy klacz wyrzuciła tylne kopyta w górę, i trafiła go... no gdzieś go trafiła. Tygrys się przewrócił, jednak błyskawicznie stał i próbował ugryźć ją w łopatkę. Ponieważ jeszcze kręciło mu się w głowie, za pierwszym razem się nie udało. Drugi raz był jednak skuteczny. Wera na chwilę się zatrzymała a tygrys podrapał ją po przednich nogach. Klacz stanęła wtedy dęba i spuściła na niego swoje nogi, przewracając go. Szybko kolejny raz stanęła dęba i spuściła nogi tak, że trafiła w czaszkę albinosa. Tygrys ostatnimi siłami ugryzł ją w bok, i zdechł. Klacz zdarła z niego futro, w końcu takie ładne i szkoda je zostawiać. Po tej walce nie miała już takich strasznych ran jak po walce z dwoma lisami. Kopnęła jeszcze raz na już tylko mięsnego tygrysa, i odeszła zostawiając go tu.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.howrse.pl/joueur/fiche/?id=3802515
Reta
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Różnorodność dżungli    Sob Maj 07, 2016 10:32 am

//bardzo cię przepraszam, ale ostatnio nie działał mi internet 

Reta przybiegła tu, z nadzieją że tym razem spotka konia, nie wilka. Zauważyła jednak obrzydzający widok: jakieś rozkładające się i smierdzące zwierzę. Chodziły po nim mrówki, choć został z niego sam szkielet. Żeby tylko nikt się czymś nie zaraził. pomyślała i myśląc tak wykopała jeszcze większy dół niż zeszłym razem. Potem, nie chcąc dotykać martwego zwierzęcia, kopnęła go parę razy i wepchnęła go do dziury. Potem ją zakopała. Była dumna z wykonanej pracy. Oddaliła się trochę, bo jednak zostało tam trochę krwi no i ten smród. Doszła w miejsce w którym rosło parę wanilii i jeden kakaowiec. Jak ją lubię czekoladę i wanilię. Szkoda że nie umiem zrobić ani czekolady ani wanilii. westchnęła Reta. Potem wyobraziła sobie mieszankę bananów, wanilii i czekolady.

_________________
RETA

Under the bright, but faded lights you set my heart on fire…
❤️ I love you, Fastwind ❤️


moderator
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cet amour
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Różnorodność dżungli    Sob Maj 07, 2016 11:53 pm

Przykłusowałam tu delikatnie stawiając moje sliczne, zadbane kopytka. Być może trochę za bardzo rozwodziłam się nad moją własną urodą, ale karzdy ma jakieś wady, nikt nie jest idealny. Rozejrzałam się w około i zdmuchnęłam grzywkę z moich oczu. Dopiero wtedy dostrzegłam stojącego w oddali konia. Podeszłam do niej z wolna, cały czas się jej przyglądając.
Witaj. - przywitałam się z silnym francuskim akcentem, byłam o parę centymetrów wyższa od klaczy stojącej przede mną, byłam do tego przyzwyczajona ponieważ nawet jak na moją rasę, byłam jedną z wyższych koni.
Nazywam się Cet amour. A ty? - lubiłam poznawać konie, lecz przy pierwszym spotkaniu byłam zazwyczaj dość - a nawet bardzo nieśmiała. Ale taki mój charakter. Nic na to nie poradzę. Czekałam po prostu teraz na odpowiedź nie znajomej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reta
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Różnorodność dżungli    Nie Maj 15, 2016 3:27 pm

//każdy, nie karzdy, jeśli mogę cię poprawić Wink 

Reta zauważyła zbliżającą się do niej klacz. Witaj, witaj. powiedziała. I choć nie była w złym nastroju, nie powiedziała tego bardzo entuzjastycznie. Oczywiście obca klacz na moich terenach. westchnęłam. Mogłam się tego spodziewać. Jak się nazywam? Nie powinno Cię to interesować do póki nie powiesz mi z jakiego jesteś stada. powiedziała. Choć była niższa od stojącej przed nią klaczy, patrzyła na nią z wyższością. 
Była tego zdania że wygląd nie zawsze się liczy, a do tego, tak, możecie mówić że Reta CZASAMI bywa egoistką, wciąż była przekonana że jest mądrzejsza i bardziej dojrzała od innych koni. Chociaż w tym przypadku nie zupełnie tak myślała. Lubiła nieśmiałe i skromne klacze. Miały one, co prawda, całkiem inny charakter od Rety, no ale cóż, takie konie zwykle się słuchały, były szczere i nigdy nie zdradziły by stada. I to nie są wady. Reta ma całkiem inny charakter, więc nie zawsze była posłuszna, była szczera, ale była też dobrą aktorką, a własnego stada nigdy by nie zdradziła, no bo przecież jest władczynią. A gdyby to stado było kogoś innego, to kto ją tam wie, czy by zdradziła czy nie. 
A tak wracając do tematu, Reta patrzyła na Cet Amour z wyższością, ale bez pogardy albo obrzydzenia. W końcu stojąca przed nią klacz, choć być może była obca, była koniem, nie jakimś tam człowiekiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
El Diablo
Rekrut
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Różnorodność dżungli    Pią Lip 22, 2016 3:07 pm

//Dawno tu nikt nie pisał więc zniknęłyście.

El Diablo przyszedł tutaj z uśmiechem na pysku. Dumnie kroczył i wydawał się inny. Spoglądał na wszystko lekceważąco. Przysłuchiwał się uważnie szumowi drzew. Zauważył wiewiórkę skaczącą z drzewa na drzewo. Szybko jednak zlekceważył to i szedł dalej stawiając kopyto przed kopyto. Rozmyślałem nad Tormentą. Rozmyślałem i doszedłem do wniosku, że spotykam tu tylko klacze. Czyżby nie było tu żadnych ogierów?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reta
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Różnorodność dżungli    Pią Lip 22, 2016 6:36 pm

Reta przyszła tu zdołowana. Wciąż była trochę obrażona na członków stada, jednak kochała ich i tereny SWT. Chodząc tak, nagle poczuła zapach nieznajomego ogiera. Podniosła głowę i nastawiła uszy. Podbiegła bardzo wolnym kłusem do ogiera. Obcy OGIER na terenach stada. zauważyła. Zwykle odzywała się agresywnie do obcych na terenach jej stada, ale teraz było jej wszystko jedno. Jeśli członkom nie zależało na randze, Fastwindowi na niej a Victorii na mamie, to czemu Recie miało zależeć na kłótniach? Na dodatek istniały miłe konie z innych stad, chociażby Flora. Hej. powiedziała przyjaźnie, uśmiechając się nieśmiało i blado. Ogólnie wyglądała na trochę zmęczoną. Fryz był od niej dużo wyższy, przez co Reta poczuła się trochę niego niepewnie. Muszę się pilnować, to ogier. postanowiła. Ze znajomymi ogierami bardzo miło jej się spędzało czas, jednak z nieznajomym wolała się lepiej zapoznać, żeby nie powtórzyć błędu który popełniła z Fastwindem.

_________________
RETA

Under the bright, but faded lights you set my heart on fire…
❤️ I love you, Fastwind ❤️


moderator
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
El Diablo
Rekrut
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Różnorodność dżungli    Pią Lip 22, 2016 10:03 pm

Moje niezwykle czułe nozdrza wyczuły zapach. Koń nadchodzący w moją stronę to klacz. Wyczułem to i nie musiałem nawet spoglądać w jej stronę. Wywróciłem oczami. Teraz już lekko denerwowało mnie ciągłe przebywanie z klaczami. Odwróciłem się i wyspatrywałem klaczy. Już z daleka poznałem, że to gniada trakenka. Zarzuciłem na nią piorunujące spojrzenie mimo iż była daleko i mogła tego nie zauważyć. Gniada klaczyna zbliżyła się w mą stronę. Odezwała się, a ja wyczuwałem u niej coś dziwnego. Ciao. Powiedziałem i zapytałem z nadzieją, że odpowiedź będzie brzmiała "tak". SWT?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Reta
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Różnorodność dżungli    Pią Lip 22, 2016 11:10 pm

Reta wyczuła że ogier nie był całkowicie mile nastawiony do niej. Jak on się będzie źle zachowywać, to ja też nie będę aniołkiem. zdecydowała. Tak. odparła sucho. Nie była w najlepszym nastroju, a to że diabełek nie zachowywał się najmilej, na pewno nie dodawało sił. Mimo wszystko udawanie normalnej Rety bardzo dobrze jej wychodziło. Gdybyś chociaż wiedział z kim rozmawiasz. westchnęła. Chciała żeby chociaż ktoś ją szanował, dlatego że jest władczynią. Nawet nie wie z kim zadziera. pomyślała i posmutniała na samą myśl że jego też pewnie nawet nie interesuje to czy jest władczynią czy nie.

_________________
RETA

Under the bright, but faded lights you set my heart on fire…
❤️ I love you, Fastwind ❤️


moderator
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karsin
Admin
avatar

Age : 13

PisanieTemat: Re: Różnorodność dżungli    Pią Lis 04, 2016 6:07 pm

Nie wiadomo, kiedy, nie wiadomo jak, w dżungli pojawiła się dosyć spora dynia. Jej pomarańczowy kolor przechodził miejscami w czerń, tam gdzie została przypalona przez płomień, teraz już wygasłej świeczki. Dynia była zamknięta i pachniała lub śmierdziała, zależnie od tego czy ktoś lubił ten zapach, dymem.


_________________
KARSIN.ativiforum.com
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://karsin.ativiforum.com
Wanilia
Władca
avatar

Age : 13

PisanieTemat: Re: Różnorodność dżungli    Pią Lis 04, 2016 6:15 pm

//Wania znajduje dynie jak szalona Smile
Klacz przybiegła w to miejsce galopem. Rozejrzała się i znów ujrzała dynię. Tym razem był to duży owoc, czy warzywo (ani postać, ani userka tego nie wie Very Happy ). Podeszłą do pomarańczowo - czarnego znaleziska i trąciła je chrapami. Świeczka w środku już wygasła i wszędzie było ciemno i ponuro. Wania powoli wciągnęła powietrze śmierdzące dymem i pomyślała: No co jest z tymi dyniami?! Tu dynie, tam dynie... Wanilii coś obiło się o uszy słowo Halloween, wiedziała, kostiumy, upiory, to, tamto, dynie też, ale nie czuła tu zapachu żadnego konia, czyli co? Dynia sama się przyniosła?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karsin
Admin
avatar

Age : 13

PisanieTemat: Re: Różnorodność dżungli    Pią Lis 04, 2016 6:41 pm

//Wańka, please, zostaw innym też trochę zabawy Razz Dwie dyńki na razie wystarczą, nie? xp

Gdy trąciłaś dynię chrapami w pierwszej chwili nic się nie stało. Po kilkudziesięciu sekundach, natomiast, dynia rozbłysła wyjątkowo jasnym światłem, które oślepiło twoje oczy, powoli chyba przyzwyczajające się do ciemności. Blask szybko zniknął, a wraz z nim dynia. Na jej miejscu leżały teraz 2 kwaskowate, żółte cukierki, wianuszek z żółtych i pomarańczowych kwiatów oraz eliksir czasu (kto go wypije może dowolnie zmienić swój wiek na 6 postów; do jednorazowego użycia).

_________________
KARSIN.ativiforum.com
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://karsin.ativiforum.com
Wanilia
Władca
avatar

Age : 13

PisanieTemat: Re: Różnorodność dżungli    Pią Lis 04, 2016 7:57 pm

//Ależ pewnie Very Happy
Wania spojrzała na dyńkę. Kiedy ją dotknęła, na początku nic się nie działo. Po kilku chwilach dynia zaczęła się świecić, a klacz odsunęła się od niej na kilka kroków, na wypadek, gdyby dyni przyszło do głowy no nie wiem... Ba przykład... Wybuchnąć?! Nic takiego się jednakowoż nie stało. Za to pomarańczowy wybryk natury (bo ani to owoc ani warzywo) zniknął, blask zniknął a na miejscu dyńkę pojawiły się: dwa żółte cukierki, wianuszek z żółtych i pomarańczowych kwiatków oraz jakaś buteleczka. Klacz przeczytała:,, Eliksir czasu. Jeśli go wypijesz, na jakiś czas odmłodzisz się lub postarzysz“. Wanilia przez chwilę stanęła jak wryta, ale po chwili uśmiechnęła się delikatnie, zaczęła wszystko i odeszła.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Karsin
Admin
avatar

Age : 13

PisanieTemat: Re: Różnorodność dżungli    Pią Lis 04, 2016 8:03 pm

Dodaj sobie 2 cukierki do cukierków, a wianuszek z żółtych i pomarańczowych kwiatów oraz eliksir czasu do posiadanych Wink


_________________
KARSIN.ativiforum.com
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://karsin.ativiforum.com
Yuko
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Różnorodność dżungli    Czw Maj 25, 2017 4:30 pm

Yuko, próbujesz się poprawić pod, każdym możliwym względem, dlaczego? Próbujesz wejść do ciemnej dżungli, gdzie każdy zwierzęcy morderca może Cię zamordować. Idziesz właśnie w jego pułapkę, zaraz będziesz pożywieniem dla mięsożernych zwierząt. Więc co Ci to da? Chcesz kolejnej przegranej, gdy spotka Cię coś złego, nieprzyjemnego... Chociażby zwykła pułapka na jelenie, a możesz zginąć marnie... Czy ty myślisz racjonalnie? Wiesz jakie są tego skutki i powiem Ci Yuko, że zdajesz sobie z tego dobrze sprawę! Więc zatrzymaj się w  tej chwili i zawróć
Głos w jej głowie przemawiał jej do rozsądku. Zatrzymała się, uległa ponownie swojemu  sercu... To chyba dobrze, prawda? Zawróciła... gdy  źle stanęła dlatego zaliczyła totalną glebę.
Yuko, niezdaro... wstawaj Otworzyła powoli powieki, a do jej uszu dochodził zapach ruszających się krzaków, szeleszczących liści, oraz patyków i co najważniejsze czyjeś kroki. Jej głos nie odezwał się ponownie od pewnego  czasu - Zdradzasz mnie intuicjo i ty głosie w głowie-mruknęła, powoli wstając na nogi.  Otrzepała swoją bujną grzywę, delikatną jak wietrzyk.
Czuła zapach obcego zwierzęcia, ciche poryki, mlaskanie czy mruczenie.
- Cichutka jesteś... cicho trzepoczesz.-odezwała się do nieznajomego, obserwując czujnie krzak.

Usłyszała ryk, lecz nie taki jak lwa czy tygrysa... Był cichy, lecz mówił jej o zamierzonym ataku.  Stawiła dęba, gotowa by uciec odlecieć na swoich nogach z tego miejsca.. lecz zwierzę miało inny plan, naskakując na nią rwąc jej delikatną skórę pozostawiając jedynie krew. Obróciła głowę, szczególny błąd, którego nigdy nie popełni. Lampart machnął łapą, obok jej oka pozostawiając jej dwa rysy pazurów. Stawiła dęba i wierzgnęła, czekając, aż zwierzę opuści jej  grzbiet. Gdy tak uczyniło, ruszyła pędem przed siebie, starannie unikając drzewa. Gdy nagle lampart stanął dosłownie przed nią samą, powodując gwałtowne zatrzymanie. Czy tak można? Kopnęła zwierzę tylnym kopytem, następnie sięgnęła zębami po ostry patyk. Gdy ten ponowił atak, nakierowała w tym samym czasie patyka z ostrym zakończeniem. Narzędzie zbrodni, wbiło mu się w brzuch, a po wszystkich bokach rozprysła się czerwona krew. Ruszyła cwałem przed siebie, uciekając z miejsca zdarzenia.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezgi
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Różnorodność dżungli    Sob Cze 17, 2017 9:37 pm

Ezgi weszła tu spokojnym kłusem. Słyszała o tym miejscu różne rzeczy, chociażby to, że znajduje się tu dużo drapieżników, jak i innych zwierząt. Klacz zauważyła krzak na którym rosły czerwone owoce, przyozdobione pestkami. Zjadła ich trochę, nie były trujące czy coś. Co ja tu w ogóle robię? Ehh, naprawdę mi się nudzi. Ezgi rozmyślała, po cóż ona tu się znajduje? W dżungli jest szczególnie świeże powietrze, w końcu jest tutaj bardzo dużo drzew. W lasach chodzi się przyjemnie, jednak chyba nie w tym...

Klacz chciała już wracać, obróciła się i usłyszała dźwięki. Nie, to nie był żaden tygrys, wilk czy może nawet i lew. Jeden ryk, drugi... Klacz obracała się w miejscu, patrzała na różne strony. Nagle coś wbiło jej się w brzuch, jakby pazury. Klacz zaczęła wierzgać i stawać dęba. Zwierzę spadło, a na brzuchu pozostały cztery, podłużne, dość głębokie ślady pazurów. Klacz obróciła się i zauważyła, że zaatakował ją lampart. Klacz stanęła dęba mając nadzieję, że spłoszy zwierzę, jednak to skoczyło i złapało ją za nogę. Ezgi mocno wyrzuciła przednią kończynę, z taką siłą, że zwierze puściło nogę i odleciało, waląc się o drzewo. Jednak lampart przeżył ten cios. Ugryzł klacz w szyję, a ta zaczęła wierzgać, biegać i stawać dęba. Zwierze wreszcie spadło, wręcz idealnie pod nogi klaczy. Nie zdążyła go ,, zgnieść ", ponieważ ten szybko wstał i odskoczył. Jednak był trochę ogłuszony upadkiem, klacz odwróciła się do niego zadem i kopnęła zwierze tylnymi nogami. Było widać ślady kopyt na boku lamparta. Zwierze było ewidentnie głodne, chciało znów atakować. Było już blisko klaczy, ale ta odepchnęła go boleśnie kopytami. Zwierzę zaczęło uciekać, a Ezgi pobiegła za nim. Klacz dogoniła go, przednimi kopytami tak kopnęła, że zwierze upadło. Lampart chciał się podnieść, jednakże Ezgi nie pozwoliła mu na to. Ugryzła w bok tak mocno, że zaczęła się z niego sączyć krew. Zwierzę już umierało, ale klacz wzięła je w zęby i podbiegła do drzewa, waląc z całej siły zwierzęciem o drzewo. Najprawdopodobniej miało złamaną czaszkę ponieważ, walnęło głową o drzewo. Klacz rzuciła zmarłe stworzenie na ziemię. Szybko odeszła, nie chciała by więcej takich stworzeń ją zaatakowało.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Różnorodność dżungli    

Powrót do góry Go down
 
Różnorodność dżungli
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Wielkiej Tajemnicy :: Terytoria SWT :: Ciemna dżungla-
Skocz do: