KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Krwawe lochy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 19 ... 32  Next
AutorWiadomość
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Sro Mar 30, 2016 9:22 pm

Wstała lecz po chwili usiadła.Wtedy przecież ani nie leżała ani nie stała więc no cóż.
Charakterek miała taki ,a nie inny.Była sobą.Mrugnęła do Shire'a i oczekiwała na jego reakcję.
Był dosyć spokojny.Nie taki jak wcześniej.Za niedługo te lochy staną się chyba jej domem.
Musi w końcu coś z tym zrobić.No ale cóż.Ma chyba za dużo wrogów.Większość z tego stada.
Niektórym nic nie zrobiła,a niektórych może trochę skrzywdziła słowami.
Ale co tam.Jej życie i ona robi co chcę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shredder
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Sro Mar 30, 2016 10:00 pm

- Nie sądziłem, że będziesz na tyle... nierozsądna, by zmusić mnie do podjęcia takich solucji... - powiedział, wychodząc z celi.
Kiedy wrócił, znów zamknął za sobą drzwi, ale tym razem miał ze sobą liny. Przerzucił je na haki przyczepione do ścian i porządnie przywiązał. To były mocne, konopne liny, jakich zazwyczaj używa się na statkach, nie zerwie ich sztorm, a więc i tym bardziej Luiza.
Prędzej czy później, kiedy je napinał i przywiązywał coraz to stabilniej pod jej brzuchem, po prostu musiała wstać, a liny uniemożliwiały siadanie bądź kładzenie się...
I w tym właśnie momencie wkroczył do akcji, pokrywając klacz. Fakt faktem, że tym razem chyba już nie był tym złośliwym, szalonym Shreddiem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Sro Mar 30, 2016 10:17 pm

No cóż.Teraz już nic nie mogła zdziałać.No ale spróbować można.Z resztą dlaczego nie?
Zaczęła się szarpać.Można było za uwarzyć,że klaczy dalej chciało się spać.
Nie wyspała się zbytnio i też dlatego nie miała zbyt dużo siły,która w tej sytuacji
mogłaby się przydać.Mimo to klacz próbowała.Nieprzytomna ,że nieprzytomna no ale?
Jak już to już.Niemrawa spojrzała do tyłu.Ziewnęła cicho po czym......Sama nie wiem co napisać.
po czym zamknęła oczy i przygryzła wargę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shredder
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Sro Mar 30, 2016 10:58 pm

Noo, tym razem on nie ziewał.
W końcu mimo wszystko miał zajęcie, jakkowiek by je nazwać, mimo wszystko jakąś czynnością było.
A nic to czasownik.
"Co robisz? - Nic".
Ojej, userka na prawdę ma dziś bezwenie, userka Shreddiego chyba się tym od userki Luizy zaraziła. Bezwenie może być zaraźliwe, buu! Trzeba wymyślić na to lek i zgarnąć miliony zanim zrobi to ktoś inny i je zmiecie sprzed nosa. Albo nie. Bezwenie wiąże się z lenistwem.
Na prawdę tym razem starał się być delikatny, ba, łaskotał ją pyskiem i te pe i te de... No ale cóż, nie tak chyba zdobywa się przyjaciół.
Po chwili zapłodnił klacz i odsunął się od niej, stając gdzieś w pobliżu. Za daleko odejść nie mógł, w końcu byli w celi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Sro Mar 30, 2016 11:09 pm

Bezwene to mam i to wielką.Mój mózg jest pusty XD.
Luiza zastanawiała się co zrobić z źrebakami.Nie no więcej ich raczej nie chce.
Oddać ich nie odda.Dobra ten problem zostawmy na potem.
Czy klacz była jego przyjaciółką?No...Chyba nie.Raczej nie.
Liza odsunęła się płynnym,szybkim ruchem.Wiem,nie zapomniałam o tym,że jest przywiązana więc odsunęła się niezbyt daleko.Spojrzała na shire'a.
Zaspana marzyła o śnie....Albo chociaż o drzemce.Zasłoniła oczko z plamką grzywką i spojrzała tajemniczo na ogiera.Spuściła łeb w dół i zaspanym wzrokiem patrzyła na podłogę.Czemu?Sama nie wiedziała.Czemu znowu ja?Cicho mruknęła zaspanym głosikiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shredder
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Czw Mar 31, 2016 10:04 pm

Lekko przesuwał w tę i we w tę pyskiem po jej szyi, od czasu do czasu czochrając grzywę czy coś w tym rodzaju. Zdecydowanie nie miał nic przeciwko, by Luizjana częściej odwiedzała lochy, nikogo nie wsadził tu tak wiele razy jak ją.
W sumie reszta była po prostu pojedynczymi przypadkami...
No i oczywiście nie należy pominąć faktu, że urodziła więcej niż jednego źrebaka, a maksymalną ilością są bliźnięta, co oznacza, że urodziła mu ich dwoje. Co więcej, wyrażała się ona o nich w rodzaju męskim, czyli urodziła dwóch synów.
Czy na prawdę trzeba tłumaczyć dalej, dlaczego znów znalazła się w lochach?
- Nie wiem... Może to po prostu kwestia przypadku, że akurat ty wkroczyłaś na nie swoje tereny... - powiedział, patrząc na nią. - Albo może po prostu uznałem, że jesteś wystarczająco... Ciekawa. Tajemnicza z ciebie persona, musisz to przyznać... Może po prostu chciałem cię poznać?
Odsunął się od niej i odpiął liny od haków, po czym schował je gdzieś poza obrębem celi, a wracając, znów zamknął ją za sobą.
- Albo po prostu jestem bezwzględnym potworem, któremu wpadłaś w oko jako ofiara - rzekł. - Jakakolwiek jest twoja opinia, raczej jej nie zmienię, chociaż mogę próbować... Mam rację?
Teraz, kiedy była już oswobodzona, mogła go zaatakować, skopać, odsunąć się w kąt, cokolwiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pią Kwi 01, 2016 7:13 am

Luiza po zdjęciu lin otrzepała się by trochę....Jak to powiedzieć?By trochę.....Nie ważne XD
Ty sam nie wiesz kim jesteś.Ja i poznanie się z porywaczem...Dziwna sprawa.
Tych terenów to już zwiedzać nie można.Jeden bez uprzedzenia wrzuca liny.Drugi się przywita po czym zarzuci liny.Ja już sama nie wiem co to za konie.Pomyślała.
A to co Luizjana zrobiła było bardzo przewidywalne.Skopała go?
Nie....Podeszła do jednego z kątów i położyła się.Z resztą jak zawsze.
Położyła łeb na zimnej podłodze po czym patrzyła kątem oka co robi Shire.
Zasnąć nie chciała chodź bardzo tego potrzebowała.Postanowiła obserwować shire'a
by czasem nie zrobił czegoś głupiego.Po chwili obserwowania podrapała się w nogę.(Chyba wiadomo jak),czyli wstała podrapała się i otrzepała po czym znów się położyła.
Porozglądała się po celi.Pewnie się dziwicie czemu nie zaatakowała,a nie zaatakowała dlatego,że i tak to by nic nie dało.Przecież porywać jest rasy shire.Jest od niej większy.Może silniejszy lub no bardziej umięśniony,i właśnie dlatego nie zaatakowała.Wcale się go nie bała ale wiedziała ,że to będzie na nic.
Liza była tu już z jakieś 3 razy i znowu pojawiła się tutaj czwarty raz.Chyba już ma za dużo wrogów.
Będzie musiała to zmienić.Tylko problem w tym,że większości nic nie zrobiła,a oni ją porwali albo coś w tym stylu.No cóż.Życie toczy się dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shredder
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pią Kwi 01, 2016 3:43 pm

Ziewnął, bez przekonania patrząc na leżącą karuskę. Najwyraźniej wyrobiła sobie sąd o nim, nawet jeśli - cóż, nie miał nic przeciwko. Jeśli chciała być mu wroga, i by on był jej wrogiem, to proszę bardzo. Ale i zawsze można było zawrzeć jakieś porozumienie...
- Wiem, kim jestem - powiedział, patrząc na nią spod zmrużonych powiek. - To nie znaczy jednak, że nie mogę wprowadzać w błąd ciebie... Albo że ty sama tego nie robisz.
Zastrzygł uchem.
Zastrzygł uchem a nie brzuchem.
Niee, to jakoś inaczej było z tym przysłowiem...
- To, co dziwne, często okazuje się być po prostu nowością, której mniejsze umysły nie mogą pojąć... - jeśli chciała mieć mniej wrogów bądź być mniej zagrożona, dlaczego po prostu nie postara się zrobić z jednego z nich partnera, przyjaciela albo chociaż sojusznika? - Widzę, że jesteś zmęczona. Idź spać, nic ci póki co nie zamierzam zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pią Kwi 01, 2016 3:56 pm

Luizjana  leżała dalej w kącie.Spojrzała zza grzywki na Shire'a i zastrzygła uszami.Pysk miała dalej na zimnej podłodze.Mam tylko nadzieję ,że jakoś się tych źrebaków lub tego źrebaka pozbędę.Pomyślała.Nie chciała więcej źrebaków,a szczególnie z ogierem ,którego kompletnie nie znała.
Z drugiej strony nie chciała zabijać swojego potomka.Nie była taka zła.Wręcz przeciwnie miała za dobre serce by zabić źrebaka,a gdyby go urodziła nie miałaby jak się nim opiekować.Miałaby tyle na głowie,że nie znalazła by czasu dla siebie.Chyba ,że dałaby źrebaka pod opiekę Shreddera.Ale wątpiła ,że źrebie miałoby dobrą opiekę.A z resztą ten problem zostawmy znowu na później.Wstała powoli i położyła się w innym rogu.Po kilku minutach leżenia zasnęła.Była chyba już za bardzo zmęczona tą całą sprawą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shredder
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pią Kwi 01, 2016 7:39 pm

Ziewnął, po czym również położył się w celi. Teorytycznie rzecz biorąc powinien ją torturować, męczyć czy coś w tym rodzaju, jednakże po prostu nie widział sensu. Z
Zasnął więc, opierając głowę o brzeg ściany i w ten sposób, na wpół leżąc, odpłynął w krainę snów.

And it the night is burning
I will cover my eyes
For if the dark returns then
My brothers will die
And if the sky is falling down then...


Przez sen właściwie zdawało mu się, że słyszy grzmoty, ale albo była to senna mara, albo zainspirowane piosenką wykonaną przez Eda Sheerana przebłyski podświadomości, albo może i jakieś hałasy z pobliskiej celi, skąd mimowolnie docierały do nich zapewne jakieś dźwięki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pią Kwi 01, 2016 7:47 pm

Strasznie wierciła się przez sen.W zasadzie nie pamiętała by coś jej się śniło ale się wierciła.
Po godzinie może dwóch obudziła się w celi.Rozejrzała się myśląc co ona tu robi.
No ale po chwilce sobie przypomniała.Jednakże była dalej śpiąca.Czemu?Sama nie wiedziała.
Czyżby dziś miała dzień spania?No chyba.Przemieściła się znowu w zupełnie inny kąt no i znowu zasnęła.
Śniło jej się ,że Spada....Dziwny sen.Czuła jak spada i słyszała przy tym jakieś świsty.
Świsty dobiegały z dołu ale Luiza dalej spadała.Czuła też tak jakby motylki w brzuchu.
Jednakże jakoś spadała i spadała ,a końca nie było widać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shredder
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Sob Kwi 02, 2016 9:59 pm

Wstał i otrzepał się z wszechobecnego w celi kurzu, z lekkim uśmieszkiem czekając, aż Luizjana się obudzi.
Z pewnością w końcu to nastąpiło. I z pewnością klacz musiała prędzej czy później wstać. Wtedy też właśnie uśmiechnął się do niej tajemniczo, może z nutką czułości, albo i samozadowolenia, a może i uwodzicielsko - kto go tam wie - po czym podszedł do niej i lekko trącił jej chrapy swoimi, patrząc jej głęboko w oczy. Trzeba zwrócić uwagę na to, że w takim wypadku musiał nieco pochylić szyję, a więc i okazał jej szacunek, mimo wszystkiego, co się między nimi wydarzyło.
Na pożegnanie przesunął też lekko pyskiem po jej brzuchu, po czym odwrócił się i podszedł do krat.
- Chodźmy gdzieś indziej, jeśli chcesz - rzekł, wciąż z tym dziwacznym uśmieszkiem na pysku. - Na wolności z pewnością będzie rozmawiać się lepiej.
Opuścił celę, zostawiając otwarte drzwi i odszedł, nie oglądając się za siebie.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Sob Kwi 02, 2016 10:26 pm

//Pisze na foniee więc wiadomo że mogą być błędy no i bez przecinków.
Obudziła się i delikatnie wstała.Spojrzała na Shreddera.Ogier podszedł do Luizjany i trącił ją chrapami.Na znak szacunku mruknęła oczami przy tym skinając głową.Skinając?Sama nie wiem jak to opisać.Shire także przejechał po jej brzuchu.Kto wie może wtedy poczuł jakieś kopnięcie.Klacz tylko popatrzyła na wychodzącego ogiera po czym kiedy się już upewniła że jest dystans pomiędzy nimi zaczęła powoli kłusować w stronę wyjścia
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Meshrum
Amator
avatar

Age : 12

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Sro Kwi 06, 2016 12:22 am

Meshrum przyszedł tu z nowo porwaną klaczą. Wsadził ją do jednej z cel, zastanawiając się, co z nią zrobić. Wszedł do celi i popatrzył na klacz. Powiesz mi coś o sobie kochana? Wyjawisz swe imię i stado? - zapytał, bez żadnych tortur na początku. Jeśli jednak próbowała by go walnąć lub nic nie mówiła, poczułaby tortury. Podszedł bliżej niej i przesunął pyskiem po jej brzuchu, czując u niej ruję. Wybieraj: wolisz pokrycie i wyjście z lochów, czy wyciąganie informacji poprzez tortury? - zapytał. A niech sobie sama wybierze co woli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Talia
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Sro Kwi 06, 2016 2:08 pm

Talia została tu przyciągnięta przez zadziwiająco silnego jak na swój wzrost kucyka.Chcąc lub nie muszę ci powiedzieć... - powiedziała zrezygnowana.Moje imie to Talia, a stado... - zawahała się czy mu powiedzieć czy nie - Stado Magicznego Szeptu. Klacz wiedziała że lepiej mu powiedzieć bo z tego co mówiła Maciejka to nie jest on raczej miły. Jak wyjdę z tych lochów to wtedy mu pokażę, albo... Może lepiej nie ?... - zastanawiała się wahając. Nie nic mu nie zrobię na razie... może kiedyś ale nie teraz - postanowiła. Sam wybieraj. - rzekła zrezygnowana. Czemu mnie porwałeś? - zapytała ale nie spodziewała się na to pytanie odpowiedzi, pewnie prędzej je zignoruje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Meshrum
Amator
avatar

Age : 12

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Czw Kwi 07, 2016 9:26 pm

Meshrum lekko się uśmiechnął. Przynajmniej nie była taka głupia, i wyjawiła swoje imię i nazwisko. Stado Magicznego Szeptu... - powtórzył ciszej. O tak, miał już doczynienia z SMS, a dokładniej z Maciejką. Jak wolisz.. - rzekł z uśmieszkiem, i przywiązał klacz do krat. Wziął z pokoiku tortur zwykłe, najnormalniejsze w świecie krzesło. Postawił je w lochu, przy klaczy, wszedł na nie i zaczął ją pokrywać. Złapał kopytami jej boki (dotąd, ile dosięgnął xD), i trochę je ścisnął, żeby się nie ruszała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Talia
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Czw Kwi 07, 2016 9:57 pm

Klacz była strasznie znudzona, mimo tego że tyle się działo. Talia przeczuwała że chytry uśmieszek kucyka nie wrurzy nic dobrego. Kiedy ją przywiązał do krat i wyszedł, Talia miała czas aby rozeznać się w swojej sytuacji. Nie mam szans na wyjście z tąd bo mnie przywiązał - pomyślała a tym razem rosła w niej niepewność. Kucyk wrucił z krzesłem... Krzesło!!!!? Po co?!!! - niemal wykrzyknęła, lecz z czasem zrozumiała o co mu chodzi a porywacz " przystąpił do dzieła " (XD), i zaczęła sie wyrywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Meshrum
Amator
avatar

Age : 12

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Czw Kwi 07, 2016 10:16 pm

Meshrum zauważył zdziwioną minę klaczy i uniusł brwi. Kiedy klacz zaczęła się wtrywać i wierzgać, mocniej ją złapał kopytami i nie przestawał. Nastomiast przyśpieszył jedynie. Pyskiem przesuwał po grzbiecie klaczy. Ogier stanął mocniej na krześle, żeby się nie przewróciło, i żeby nie musiał przerywać. Lekki i przebiegły uśmiech nie schodził mu z pyska, oraz nie przestawał wlewać w Talię swoich genów, czyli po prostu dalej ją pokrywał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Talia
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Czw Kwi 07, 2016 10:26 pm

Zostaw mnie!!! - krzyknęła i wierzgała ile sił w nogach.
Słyszysz?! - klacz nie przestawała krzyczeć, wierzgała coraz mocniej ale to nic nie dało.
Jak w końcu stąd wyjdę to zobaczysz - szepnęła i poprzysięgła mu zemstę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Meshrum
Amator
avatar

Age : 12

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Czw Kwi 07, 2016 10:33 pm

Meshrum zignorował krzyki i starania klaczy żeby przestał. Co niby zobaczę? - powiedział i dalej, i dalej i tak dalej ją pokrywał. Przesunął pyskiem po jej grzbiecie, i zapełniając ją swoimi genami ostatni raz, zszedł z zapłodnionej przez siebie klaczy. Odniósł krzesło i wrócił do lochu, zastanawiając się, czy wypuścić klacz, czy jeszcze czegoś z niej nie wyciągnąć. Przesunął pyskiem po jej brzuchu i uśmiechnął się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Talia
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Czw Kwi 07, 2016 10:42 pm

Zobaczysz jak ja cię wal... Klacz nie dokończyła zdania bo poczuła się bardzo dziwnie. Co ty mi... - znowu nie dokończyła bo nareszcie zrozumiała o co chodzi.Źrebię... tak tylko tego brakowało... - pomyślała zrozpaczona.
Wypuść mnie! - zarządała z surową miną, mając nadzieję że mnie wypuści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Meshrum
Amator
avatar

Age : 12

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Czw Kwi 07, 2016 10:52 pm

Meshrum zaśmiał się w myślach, widząc zdziwienie Talii. W sumie zrobiłem co chciałem, więd możesz iść... - powiedział i odwiązał klacz. Otworzył celę i wypuścił klacz. Jeszcze się spotkamy... A teraz idź. - powiedział i wyszedł z lochów, zostawiając tam klacz i pogalopował w tylko sobie znany kierunek.
Nanananana! Nudzi mi się! A ma być 4 linijki! Tra la la la la la! Laaa laaaa laaa!

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Talia
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Czw Kwi 07, 2016 10:55 pm

// są 4 liniki :/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shredder
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Kwi 17, 2016 9:56 pm

Przybył tu wraz ze swoją piękną ofiarą / przepraszam, przepraszam, przepraszam za opóźnienie! / wprowadzając ją do jednej z cel i jak zawsze oczywiście wyrzucił liny gdzieś hen hen na zewnątrz, klacz kompletnie nieprzywiązaną zostawiając za kratami, razem ze sobą oczywiście, po czym zamykając za nimi drzwi do celi. Doskonale wiadomo i tak było, że i bez unieruchomienia doskonale sobie z nią poradzi, a nawet jeśli nie, to zawsze może je zastosować.
- To co chciałabyś zrobić? - spytał się jej, w sumie nie okazując zbytniego zaciekawienia tym, co ta wybierze. - Od razu mówię, że wypuszczenie nie wchodzi w grę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tormenta
Strażnik
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Kwi 17, 2016 10:24 pm

Bez większego ociągania przyszłam do lochów wraz z nieco przerośniętym ogierem jak zwykły kundel na smyczy. Po pierwsze - byłam zbyt słaba, aby nawet próbować w tym momencie z nim walczyć, nie opłacałoby mi się to. Po drugie - nie ważne. Pewnie inny powód by się znalazł, ale nie zbyt miałam ochotę o tym myśleć. Jak gdyby nigdy nic oglądałam sobie wszystko, co mijaliśmy, włącznie z lochami. Wprowadził mnie do jednej z pustych cel, a potem wszedł do niej za mną. Z doświadczenia wiedziałam, że nie oznaczało to nic dobrego... Tyle, że zazwyczaj to ja byłam na wygranej pozycji. Spojrzałam na niego chłodno, choć wiedziałam, że nie ma szans, aby to zrobiło na nim jakiekolwiek wrażenie. Był pewny siebie, pewnie nawet za bardzo.
Na jego słowa prawie się zaśmiałam.
- Tak, bo ciebie baaardzo obchodzi moje zdanie - powiedziałam unosząc głowę, jakby to miało wzmocnić moją pozycję. Poza tym chciałam mu patrzeć w oczy. W końcu oczy są zwierciadłami duszy, nieprawdaż? - Dobra, nieco to przyspieszę, bo nie mam zamiaru się tu zestarzeć. Czego chcesz? - zapytałam w końcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    

Powrót do góry Go down
 
Krwawe lochy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 32Idź do strony : Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 19 ... 32  Next
 Similar topics
-
» Krwawe literki
» Stare Lochy
» Wielka Sala
» Lochy Dreadfort
» Lochy pod Riverrun

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Zamek Karisto :: Drugie piętro-
Skocz do: