KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Krwawe lochy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 17 ... 30, 31, 32
AutorWiadomość
Royal Shel
Źrebak
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Wrz 05, 2017 10:39 pm

/wybaczcie, już jestem c:

Mały od wielu miesiecy żył... Czuł i słyszał. Pomimo przebywania w brzuchu Brave słyszał wiele. Nie wiedział skad pochodzą głosy. One po prostu... Były.
Otaczała go cieplutka i miękka sciana która z każdym dniem stawała się mniejsza, i mniejsza. W końcu całkiem uniemożliwiła ruchy Royala.
Młody ogerek poczuł ból. Jego domek nagle zaczął się kurczyć. Nie! On pragnął tam zostać! Dlaczego muszą go zabierać. Tam było tak cieplutko i przyjemnie.
Próbował pozostać w brzuchu matki jednak parła zbyt mocno. Młody po chwili poczuł chłód przeszywajacy jego ciało. Po chwili zdołał otworzyć oczy. Wokół niego było dosyć ciemno, a obok stały... Dwa duże... Jak to się nazywa?
Przerażony patrzył na Brave. Przypominała mu ten cieplutki domek do którego wszedłby jeszcze raz! Dlaczegoby nie spróbować?
Poruszył nogami jednak nie miał na tyle siły by wstać. Jedynie podparł się lekko ja przednich kopytkach.
Wyglądał tak... Niewinnie i uroczo. Już wkrótce stanie się postrachem krainy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Sro Wrz 06, 2017 7:29 pm

// ja sie tak ty ekscytuję nwm czemu XD

Uśmiechnął się słabo do klaczy, można powiedzieć, że złapali miły kontakt... Lecz nic nigdy nie trwa długo.
- Wiem, Brave- odezwał się po dłuższej chwili, widząc karego źrebaka wychodzącego na świat. Sam go tak nazwał, mógł być z siebie teoretycznie dumny. Jego imie i imię źrebaka były do siebie tak podobne, jak wygląd Real'a Stoney'a do Royal Shel. Obserwował źrebaka z dumą, ponieważ jak sam uznał można nazwać go wyjątkowo udanym, bardzo udanym.
- Myśle, że dwa dni na wykarmienie to idealny czas?- zapytał, rozchylając wargi czekając na wypowiedź klaczy. Z łaski jego, że urodziła taką piękniść mógłby podwyższyć jej trochę dni, lecz nie o dużo więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brave
Rekrut
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Sro Wrz 06, 2017 9:03 pm

// ja też trochę :")
Odwzajemniła mu lekki uśmiech. Przecież dopiero co ją torturował... Co jest ze mną nie tak? spytała siebie w myślach i cicho westchnęła opuszczając wzrok. I co? Może jeszcze rzucę mu się w ramiona? dodała i podświadomie prychnęła.
- Myślę, że powinieneś dać mi więcej czasu. - odpowiedziała. - Chcę być z nim, najdłużej jak się da - odparła spoglądając na malca. Próbował wstać. Klacz cicho się zaśmiała i pomogła mu się podnieść. Wyglądał tak uroczo...
//sorry, że tak krótkie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Royal Shel
Źrebak
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Wrz 10, 2017 3:23 pm

Patrzyła wielkimi oczyma na rodziców. Byli na prawdę olbrzymi! Ten czarny duży to nawet podobny do niego.
Royal chwiejnie ruszył w stronę matki. Brave nawet pomogła mu wstać. Royal na swoich chudziutkich jeszcze nóżkach podszedł do siwej. Schował się pod jej brzuchem gdy poczuł zapach. mmm... Zaczął węszyć gdy poczuł zwisające coś. Uchwycił to 'coś' w zęby i poczuł smak mleka. Z początku trochę go to zdziwiło. W końcu skąd ono się tam wzięło? Jednak nie rozmyślał nad tym długo i pozwolił sobie rozkoszować się nad pyyyysznym mlekiem.
Jego rodzice o czymś rozmawiali, Royal choć tak mocno zajęty jedzeniem wyłapał co poniektóre słowa a jego uszka goniły niczym antenki nasłuchując nowych słów. Niektóre z nich takie jak 'wykarmienie' czy 'najdłużej' były dla niego takie zmyślne i dłuuugie! Skąd oni je w ogóle wzięli. Nie łatwiej porozumiewać się prostszymi i krótszymi wyrażeniami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pią Wrz 22, 2017 6:45 pm

Jego psyk przejrzał cień grymasu. Co prawda starał się być miły i przyjazny dla Brave, ale tylko dlatego, że potomek Real'a Stoney'a może zrozumieć niektóre słowa. A nienawidzenie swojego ojca rujnuje jego potężny plan.
- Więc ile chcesz?-burknął dość zniesmaczony to niezadowolony tym, że klacz będzie chciała zostać dłużej z Royal'em.
Spoglądnął kątem oka na malca, budowę ciała miał umięśnioną i urodził się dość wysoki jak na źreba. Podszedł do niego leniwym krokiem, przytulając łbem jego chudy brzuch przez, który można było zauważyć widoczne żebra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Brave
Rekrut
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Paź 02, 2017 5:30 pm

Patrzyła raz na Real'a, raz na źrebaka. Musiała przyznać. Byli do siebie nieco podobni. Uśmiechnęła się spoglądając na jego pierwsze chwiejne kroki. Nie potrafiła wyobrazić sobie, jak będzie za niedługi czas cwałował po łąkach...

Westchnęła głośno i spojrzała na niego spode łba. - Może być sześć, lub siedem dni? - spytała. Nie chciała tak wcześnie opuszczać swojego malca. Nie teraz! Chciała mieć pewność, że nic mu się nie stanie i będzie mu się tu dobrze żyło. Chciała przyglądać się jego zabawom i śmiechom. Albo po prostu siedzieć przy nim. Tyle wystarczy jej całkowicie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Sob Paź 21, 2017 11:26 pm

/Albo nikogo tutaj nie ma... albo poszliśmy na przeciwległy koniec - w końcu do duże lochy.

Długo i zawzięcie walczyłem z nieznajomą klaczą, czasami ją ciągnąć stałym naciskiem, czasami szarpiąc nagłymi pociągnięciami, nim w końcu udało mi się ją zawlec do lochów. Łatwo nie było… byłem kompletnie zmęczony, cały spocony i ledwo stałem, gdy w końcu dotarliśmy na miejsce. Dlatego też po prostu wepchnąłem ją do jednej z kilku cel, zdejmując z niej liny i natychmiast zamykając drzwi na klucz, oczywiście samemu pozostając na zewnątrz. Wpatrzyłem się w nią surowo poprzez pręty.
- To moje tereny, byłaś na nich, złapałem Cię, więc teraz jesteś moja. Takie są zasady – wyjaśniłem jej – Jestem Espilce. A ty? Jak masz na imię? – spytałem, uważnie się jej przypatrując. Kara, duża, silna, zwinna… i wyjątkowo agresywna. Od razu mi się spodobała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morion
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Paź 22, 2017 11:20 am

Morion zapierała się jak tylko mogła. Była mocno zdegustowana postawą ogiera, toteż nie zamierzała mu niczego w jakikolwiek sposób ułatwiać. Jeszcze czego?
Ona zrobiła praktycznie tylko kilka kroków w całej ich mozolnej wędrówce. Ten skurczybyk pchał ją i ciągnął na zmianę, ale gdy tylko bardziej się do niej zbliżył, próbowała go kopnąć albo szturchnąć łbem. Przez cały ten czas nie spuszczała z niego zagniewanego wzroku. Co jakiś czas rżała cicho, ze złością.
Gdy ten wrzucił ją do celi, starała się jakoś wymknąć, ale szybko zatrzasnął drzwi, przez co tylko otarła sobie pysk. Gdy spojrzał na nią zza krat, stanęła dęba.
- Wypuść mnie! - Warknęła.
Widząc jego spojrzenie, machnęła ze złością ogonem. Nie zamierzała zdradzać mu swojego imienia, toteż puściła jego pytanie mimo uszu.
- Czego ode mnie chcesz? Po co w ogóle mnie tutaj zaciągnąłeś?! - Tupnęła kopytem w kamienną posadzkę. Stała blisko drzwi, uniemożliwiając mu ewentualne wejście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Paź 22, 2017 11:49 am

Gdy w końcu dotarłem na miejsce, to nie dość że byłem zmęczony to jeszcze mocno pokopany. Odetchnąłem z ulgą, gdy w końcu zostałem odgrodzony od tej furiatki solidnymi prętami, które nie pozwoliły jej kolejny raz użyć tych twardych kopyt. Drzwi otwierały się raczej do środka, jak to zwykle bywa w pomieszczeniach do użytku publicznego – takie przepisy BHP. Dzięki temu łatwiej było drzwi zatrzasnąć, po prostu na nie napierając, więc opieranie się klaczy o drzwi nie powinno jej za wiele pomóc. Zerknąłem na nią, podziwiając jej silną ale zwinną sylwetkę. I odruchowo odskoczyłem od prętów, gdy stanęła dęba. Niepotrzebnie, bo przecież byłem bezpieczny… ale to był odruch.
- Wypuścić Cię? Po tym jak Cię tak długo z Tobą męczyłem?! Chyba śnisz! – parsknąłem na nią.
- Czego chcę? To chyba oczywiste. Masz ruję! – przypomniałem jej, jeśli sama tego nie zauważyła – Będziesz więc grzeczna, oddasz mi się, a unikniesz tortur – zaproponowałem jej, podchodząc do drzwi… ale widząc, jak ta kopie kopytem o posadzkę zawahałem się, czy to na pewno dobry pomysł.
- Dawno mi się taka dzikuska nie trafiła! – powiedziałem… chyba z wyrzutem. Powinna zobaczyć, jaką mam piękną grzywę i mi się sama oddać. A ona… sprawiała wrażenie, jakby mnie chciała zabić. Owszem, lubiłem ostre klacze… no ale bez przesady.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morion
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Paź 22, 2017 3:11 pm

Morion widziała, że ogier bał się jej. To była jej przewaga. A potrzebowała przewagi. Musiała grać na czas.
Tupnęła znowu, po czym pogrzebała kopytem w ziemi, chcąc wyglądać wojowniczo. Następnie gwałtownie dopadła do prętów, kłapiąc zębami na ogiera.
- NIE JESTEM TWOJĄ WŁASNOSCIĄ! NIE MASZ PRAWA O TYM DECYDOWAĆ ZA MNIE! - Uniosła przednie nogi, uderzając demonstracyjnie w drzwi kopytami. - TO TY BĄDŹ GRZECZNY I MNIE WYPUŚĆ, ZANIM STANIE CI SIĘ KRZYWDA!
Starała się przybrać jak najbardziej wściekły wyraz pyska. Będąc znów wszystkimi czterema kończynami na ziemi, zaczęła nerwowo przestępować z nogi na nogę i stukać głośno kopytami o posadzkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Paź 22, 2017 3:38 pm

Próbowałem nie pokazywać zbytnio po sobie, jak bardzo jej się obawiam, ale chyba średnio mi to wychodziło i klacz zaczęła coś podejrzewać. Jak nagle doskoczyła do krat kłapiąc zębami, przerażony odskoczyłem tak szybko, że mi się jakoś nogi poplątały i upadłem na ziemię. Szybko jednak wstałem próbując sprawiać wrażenie, że nic się nie stało a to pewnie jej się coś przewidziało.
- Jesteś moja! – parsknąłem… ale jakoś tak niepewnym wzrokiem. Jak dębowała, kopała i kłapała pyskiem… to przerażała mnie. I chyba wolałem się nie zbliżać zbytnio do niej. No ale… ale musiałem jeśli rzeczywiście chciałem ją pokryć. Chociaż powoli zaczynałem żałować, że ją schwytałem. Mogłem poszukać… no kogoś milszego. A nie taką agresywną furiatkę. Tylko… tylko co zrobić? Jak wejść to środka? Chwyciłem jakiś sznur i podszedłem powoli i niepewnie do krat. Przez pręty spróbowałem narzucić go na jej szyję, by w razie sukcesu szarpnąć i przywiązać linę w miarę krótko do klatki, o ile oczywiście dałem radę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morion
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Paź 22, 2017 4:50 pm

Morion machała łbem na wszystkie strony, porządnie już się rozkręcając. Widząc, jak ogier się przewraca, parsknęła kpiąco. Starała się go przekonać o tym, jak wielki błąd popełnił łapiąc ją, słyszała już w jego głosie niepewność, a w oczach widziała błysk niepokoju. Odrzuciła triumfalnie głowę do tyłu, by zanieść się rżeniem, gdy nagle... Na jej szyi ponownie spoczęła lina. Spojrzała na nią wielkimi oczami, po czym została przyciągnięta i przywiązana do prętów. Wyrzuciła zadnie nogi do tyłu, ale nic jej to nie dało. Próbowała się wyszarpnąć, lecz na próżno. Spojrzała na fryza z niemałą wściekłością.
- Rozwiąż. Mnie. - Wycedziła cicho, napinając mięśnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Paź 22, 2017 5:04 pm

Nie podobała mi się ta jej wesołość, gdy się wywaliłem. To było z jej strony złośliwe! Powinna udawać… no nie wiem, że tego nie dostrzegła! Czy coś w tym stylu! A po prostu sobie ze mnie złośliwie kpiła. Gdy odrzuciła głowę, jak gdyby w geście triumfu, ja zarzuciłem jej sznur na szyję i szybko przyciągnąłem i w miarę krótko przywiązałem ją do prętów. Zawahałem się widząc, jak się szarpie… ale na szczęście lina wytrzymała. I wtedy w końcu, pierwszy raz od dłuższego czasu, uśmiechnąłem się do niej triumfalnie.
- Rozwiązać? Oczywiście, że nie! – odpowiedziałem jej, biorąc jakieś kajdany, sznury i kaganiec by z tym wszystkim wejść po chwili do celi, w której była zamknięta. Nie czułem się z tym dobrze, dalej mnie ona niepokoiła, gdy się tak szarpała na linie, mimo że przywiązana krótko do prętów stanowiących ścianę, teoretycznie nie powinna być niebezpieczna. A ja ostrożnie, powoli, z wahaniem zbliżyłem się do niej i spróbowałem wepchnąć jej kaganiec na pysk, ciasno zapinając paski od niego. Zbyt wiele razy mnie ugryzła i zbyt często kłapała pyskiem, bym tego nie zrobił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morion
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Paź 22, 2017 7:42 pm

Morion z nienawiścią patrzyła na ogiera.
- Jak ty w ogóle możesz żyć, nie brzydząc się sobą? - Zapytała ostro. Widząc, w jaki ekwipunek zaopatrzył się ogier, szarpnęła się mocniej. - Ty chyba żartujesz!
Kiedy tylko zbliżył się z kagańcem, znów się szarpnęła i zaczęła ponownie kłapać zębami.
- Niedoczekanie twoje! - Krzyknęła, urażona. - Nawet się z tym do mnie nie zbliżaj!
Spróbowała go ugryźć kilka razy, lecz w końcu kaganiec spoczął na jej pysku. Machnęła kilka razy przednim kopytem. Jej wzrok mógł mrozić krew w żyłach, był jak wyciosany z lodu.
Spłoń. Zgiń. Przepadnij - zdawała się mówić cała postawa klaczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Paź 22, 2017 7:57 pm

Nie rozumiałem słów klaczy. Przecząco pokręciłem łbem.
- Brzydząc się sobą? Czemu miałbym się sobą brzydzisz? Nie widzisz, jaką mam piękną i bujną grzywę? Jestem najpiękniejszy w całym stadzie! W całej krainie! – pochwaliłem się, gdyby ta ślepota sama się nie zorientowała. Uśmiechnąłem się widząc jej oburzenie… i uśmiech zniknął z mojego pyska gdy zorientowałem się, jak ta mocno zaczęła się szarpać. Podchodziłem ostrożnie i powoli z kagańcem… i jak widać miałem rację obawiając się jej. Zaczęła kłapać na wszystkie strony pyskiem i kilka razy mnie użarła, raz nawet dotkliwie, zanim w końcu udało mi się jej go założyć. Kaganiec nie uniemożliwiał mówienia, więc spokojnie mogła się na mnie drzeć dalej. Za to kompletnie uniemożliwiał dalsze gryzienie.
Widząc, jak klacz kopie, chwyciłem jakieś pęta, czyli kajdany dla koni, schylając się do jej przednich nóg i próbując je jej po chwili zapiąć. Jeśli mi się udało, to po chwili sięgnąłem po kolejną parę kajdan, które z kolei próbowałem zapiąć na jej zadnich, dużo mocniejszych nogach, podchodząc jakoś od boku, by nie oberwać potężnego strzała z zadu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morion
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Paź 22, 2017 8:34 pm

Morion nieźle już otarła sobie szyję, lecz nie ustawała w staraniach.
- Twoja grzywa? - Prychnęła. - Jest przydługa. Nie wiesz, że teraz w modzie są krótkie fryzury? - Klacz wiedziała, że musi być parę kroków przed nim, więc gdy ogier rzucił się, aby spętać jej przednie nogi, zaczęła odwracać jego uwagę, zawzięcie machając jedną z nich, a tylną, po drugiej stronie ciała, zaczęła ruszać i rozciągać.
W końcu karusowi jakoś udało się związać jej przednie nogi, ale czuła satysfakcję wiedząc, że kilka razy z pewnością go kopnęła. Kiedy zaczął dobierać się do jej tylnych nóg, klacz odczekała odpowiedni moment i... niczym jakiś mistrz karate, wyrzuciła rozgrzaną, tylną nogę w bok, jak najdokładniej celując w karego.
Bez względu czy jej się udało, czy nie, posłała mu triumfujące spojrzenie.
Teraz czekała na to, co on zrobi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Paź 22, 2017 8:51 pm

No nie! Nie! Tylko nie to! Można mnie wkurzyć na wiele sposobów… ale najgorszym były krytykowanie mojej pięknej i bujnej grzywy! Czegoś takiego… to po prostu nie mogłem tolerować!
- Ej! Zamknij się! Stul pysk idiotko! – wydarłem się na nią – Jakie krótkie! Najpiękniejsze są długie i bujne grzywy! Takie jak moja! A ty… ty gówno się znasz! Ignorantko! – rżałem na nią wściekle. Rzuciłem się z kajdanami na jej przednie nogi, którymi ta zawzięcie machała, ruszała i kopała. Długo musiałem z nią walczyć… ale w końcu mi się udało. Po zarobieniu paru słabych kopniaków wreszcie jej skułem przednie nogi. Uśmiechnąłem się triumfalnie, próbując tak samo zrobić z zadnimi… ale niestety nie wziąłem dostatecznie pod uwagę, że te są znacznie silniejsze i gdy klacz nagle i niespodziewanie wyrzuciła zadnią nogę, to trafiła mnie centralnie w łopatkę, odrzucając mnie od siebie na dobre parę metrów. I tak miałem szczęście – jej kopniak lekko zahaczył o mój łeb, ale gdyby to było centralne trafienie… to byłoby bardzo źle.

Po dłuższej chwili się pozbierałem z ziemi, zerkając wściekle na klacz.
- Przesadziłaś! Spotka Cię kara! – zapowiedziałem jej, podchodząc do jej przodu. Bo tam nogi były skute kajdanami ze sobą (nie do ziemi) i nie musiałem się obawiać kolejnego kopniaka. Już miałem ją dotkliwie ugryźć w łopatkę, ale się uśmiechnąłem. I zamiast tego przejechałem jej chrapami po szyi. Bo co ją tak denerwowało? Czyżby sam dotyk? Jedna z tych klaczy, które nienawidzą być trącane?
- I jak się czujesz, że świadomością, że jesteś cała moja? A ja mogę z Tobą zrobić, co tylko zechcę? – spytałem, podszczypując ją po kłębie i wodząc pyskiem po jej klatce piersiowej.
- Moja piękna kara śliczność. Będziemy mieli źrebaki – zapowiedziałem jej, chwytając w pysk jej ucho i delikatnie je memląc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morion
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Paź 23, 2017 4:13 pm

Morion uniosła, na tyle na ile mogła, wyżej głowę.
- A żebyś wiedział! Podczas gdy ty gniłeś w tym miejscu to ja żyłam wśród ludzi i lepiej wiem, jakie są wśród nich trendy. - Prychnęła, puszczając obelgi mimo uszu.
- Uwierz mi, dostateczną karą jest siedzenie tutaj z taką amebą umysłową jak ty. - Burknęła, patrząc na niego spode łba. Kiedy ten przejechał chrapami po jej skórze, skrzywiła się.
- Odsuń się. - Syknęła i ostrzegawczo tupnęła tylną nogą. - Naruszasz moją przestrzeń osobistą, zawszony szczurze.
Szarpnęła się dość mocno, nie zważając na ocierającą szyję linę.
Przeklęła w duchu ogiera.
- A jak ty czujesz się z tym, że przegrywasz z klaczą, która połowę ciała ma związaną? - Szarpnęła się jeszcze mocniej, gdy ten ugryzł ją w kłąb. Była nie na żarty już zdegustowana.
- No chyba jak je sobie urodzisz. - Mruknęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Paź 23, 2017 6:29 pm

Słysząc jej słowa… nie wiedziałem, czy mówi na serio, czy sobie kpi… ale skłaniałem się coraz mocniej ku wersji, że jest po prostu szalona. Bo o ile jeszcze byłem skłonny uwierzyć, że ktoś o skrzywionej estetyce i powichrzonym poczuciu piękna mógł błędnie sądzić, że krótkie grzywy są ładniejsze to to, co powiedziała, jednoznacznie dowodziło, że ona jest po prostu pomylona! Pie*dolnięta!
- Ludzie? Naprawdę wierzysz w to?! A w UFO też wierzysz?! – parsknąłem śmiechem. Żyła wśród ludzi?! Dobre sobie. I pewnie UFO też ją porwało! No, tym mnie rozbawiła – Jak mogą istnieć istoty chodzące na dwóch nogach! Przecież by się przewróciły, jeśliby nie miały przednich nóg ani skrzydeł! I jeszcze jeżdżą może na koniach! Chyba się za mocno w łebek uderzyłaś! – kpiłem sobie z niej.

Spiorunowałem ją wzrokiem, gdy nazwała mnie amebą umysłową. Nie wiem co to było… ale chyba nic złego. W końcu intelekt nie jest ważny. A przynajmniej nie tak ważny jak wygląd i grzywa. Odruchowo cofnąłem się, gdy tupnęła zadnią nogą… i wkurzyłem się, gdy nazwała mnie szczurem. I to jakim!
- Zawszonym?! Jak śmiesz! Dbam o swój nienaganny wygląd! Odwołaj to! Natychmiast! Przeproś! Słyszysz?! Błagaj o wybaczenie! – zacząłem się wydzierać!
- Tak! Połowę związaną! Pora unieruchomić resztę! – oznajmiłem jej, biorąc jakieś sznury. Rzuciłem się na jej prawą, tylną nogę, próbując do niej zawiązać sznur, którego drugi koniec starałem się przywiązać do jakiegoś palika wystającego z posadzki na prawo od klaczy. A jeśli mi się udało, to analogicznie starałem się zrobić z drugą zadnią nogę, próbując ją z kolei przywiązać liną do palika znajdującego się na lewo od niej, zmuszając karą do stanięcia w delikatnym rozkroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morion
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Paź 23, 2017 6:57 pm

Morion spojrzała na karego z politowaniem.
- A kangury? - Zapytała złudnie słodkim głosikiem. - Owszem, ludzie jeżdżą konno. A w i UFO niektórzy wierzą. - Powiedziała obojętnym już tonem.
Mor nie obchodziły jego spojrzenia, zbyt zajęta była zgrywaniem dobrej miny do złej gry, starając się naprędce coś wymyślić. Pomysły jej się kończyły...
- Oh, nie powiesz mi chyba, że to, co właśnie wędruje wzdłuż twojej szyi to oswojony żuczek? - Zadrwiła, choć w jej mózgu trybiki poruszały się na najszybszych obrotach.
Kiedy rzucił się na jej nogę, najpierw doskoczyła maksymalnie, na tyle na ile pozwalały jej możliwości, do ściany, tak że stykała się z nią bokiem, a następnie, jeżeli znów zbliżył się do jej nogi, zaczęła nią wymachiwać, jakby chciała odgonić natrętnego owada, starając się jak najwięcej razy go nią uderzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Paź 23, 2017 7:11 pm

Spiorunowałem ją wzrokiem. Kangury? Pewnie to wymyśliła na poczekaniu.
- Jakie kangury? Jak niby wyglądają? Widziałaś jakiegoś? – parsknąłem. Niech tylko zacznie opowiadać, że wyglądają tak i tak a na końcu przyzna, że żadnego nie widziała… tylko słyszała. To bym ją chyba wyśmiał. Przekręciłem oczami, słysząc jej kolejne stwierdzenia. Dalej w to brnęła? W ludzi i UFO? Pokręciłem przecząco łbem. Dyskusja z nią… chyba nie miała sensu.

Co? Co? Co? Jaki żuczek? Szybko szarpnąłem głową, próbując się go pozbyć… ale szybko zrozumiałem, że mnie wredna kobyła perfidnie oszukała. Więc jeszcze kilka razy zarzuciłem szyją, że niby tylko zarzucam grzywą, by ta wredota mogła ją podziwiać. Chwilę później zacząłem się zbliżać do nogi klaczy, ale ta odskoczyła. Podszedłem bliżej i spróbowałem zawiązać na niej linę, ale zbyt nią machała. Jak kolejny raz oberwałem kopytem to zmieniłem taktykę, zrobiłem na końcu sznura pętlę, którą z kolei próbowałem zarzucić na jej kopyto. To chyba powinno być łatwiejsze. I jeśli mi się udało, to zacząłem ciągnąć za sznur, by klacz nie stała tuż obok ściany, tylko prostopadle do niej, próbując następnie sznur przywiązać do palika wystającego z posadzki. I jeśli mi się udało, to analogicznie starałem się zrobić z drugą zadnią nogą, też ją wiążąc liną do jakieś małego słupka wystającego z gruntu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morion
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Paź 23, 2017 7:36 pm

Morion zdała sobie sprawę, że gadanie z karusem jest jeszcze bardziej bezsensowne niż z resztą jej gatunku.
Oto dlaczego wolę być samotniczką, prychnęła w myślach.
Machanie nogą już zaczynało ją męczyć, a że nie widziała za dobrze, jakiej kary aktualnie używa taktyki, było to też ryzykowne. Nagle poczuła, że na jej pęcinie zaciska się pętla. Instynktownie, szybko przysiadła na tylnych nogach, tą związaną chowając bardziej pod siebie. Ta poza była dla niej bardzo niewygodna, ale Morion była wytrwała i wiedziała, że dopóki ta pozycja zapewnia jej bezpieczeństwo, będzie mogła tak siedzieć nawet dopóki nie padnie trupem. Była zdecydowana nie przegrać tego pojedynku.
Tak sobie siedząc, obmyślała, co jeszcze może wykorzystać na niekorzyść ogiera. Do głowy wpadło jej jeszcze parę pomysłów, ale postanowiła je zachować na później, jako plany awaryjne. Szarpnęła nieco przytwierdzoną do krat szyją. Miała wrażenie, że liny były nieco mniej ciasne niż na początku...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Paź 23, 2017 7:44 pm

Udało mi się zacisnąć pętle na prawej zadniej nodze klaczy. Parsknąłem triumfalnie… ale nim zdążyłem drugi koniec sznura przywiązać do palika, karuska złośliwie przysiadła, chowając swoje nogi pod kłodę, co uniemożliwiło mi jej takie unieruchomienie, aby na nią naskoczyć. No to mnie teraz wkurzyła! Użarłem ją w zad… niezbyt mocno, byt bez krwi się obyło, ale jednak boleśnie.
- Co to ma być?! Co ty wyprawiasz! Wstawaj! – krzyknąłem. Czy ona miała świadomość, że siedzący koń jest praktycznie bezbronny, bo nie może kopać? Jeśli nie to ugryzłem ją kolejny raz, by ją o tym boleśnie przekonać. I jeszcze raz – niech cierpi.
- Mówiłem! Wstawaj! Natychmiast! – zarżałem, chwytając ją za ogon, ciągnąć ją w górę i próbując zmusić, aby powstała. Jeśliby mi się udało, to bym podjął kolejną próbę przywiązania jej prawej zadniej nogi do palika. Sznur na pęcinie już był – wystarczyło drugi koniec przymocować do jakiegoś słupka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Morion
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pią Paź 27, 2017 3:23 pm

Morion nie wstała.
Kiedy ten ugryzł ją pierwszy raz, zacisnęła tylko zęby z bólu i poprawiła swoją pozycję tak, że noga, która była wolna, leżała płasko kopytem na ziemi. Kiedy karus znów zbliżył pysk do jej zadu, ta, polegając na jednej tylnej nodze i opierając się na dwóch przednich, podbiła się do góry, mając nadzieję na uderzenie go w pysk, po czym znów opadła do pozycji "startowej". Jeżeli mimo swego rodzaju nauczki wciąż próbował ją ugryźć, powtarzała manewr dopóki nie przestał - samozaparcia nie można jej było odmówić.
Zdała sobie sprawę że pętla, która znajduje się na jej nodze, działa na zasadzie lassa - wystarczyło ją poluzować, aby opadła.
Karus zaczął ją ciągnąć za ogon. Morion szastnęła nim kilka razy, mając nadzieję, że dostanie się do jego oczu.
Westchnęła, podnosząc się powolutku.
- Masz rację. Twoja grzywa jest najpiękniejsza. - Powiedziała miękkim głosem. Rzuciła mu zalotne spojrzenie spod rzęs i uniosła lekko ogon, zapraszając do bliższego podejścia. Jeśli to uczynił, zaczęła nieznacznie poruszać nogą, na której była lina. Niestety, za wcześnie szarpnęła nogą, aby się uwolnić, przez co napięła linę.
Rozwarła szeroko oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Paź 29, 2017 12:08 pm

Klacz mnie coraz mocniej denerwowała. Cieszyło mnie, że mi się taka piękność trafiła… ale gdyby nie była taka silna, agresywna i uparta to… to pewnie byłaby nudna. Może więc i lepiej, że nie poddawała się łatwo? Ale i tak mnie jej zachowanie zaczęło denerwować, bo pomimo kagańca, przywiązania za szyję do krat i kajdan na przednich nogach ta wciąż się nie poddawała. Kwiknąłem, gdy zostałem przez nią kolejny raz uderzony. Ugryzłem ją więc kolejny raz… ale tym razem uniknąłem trafienia przez nią, bo się domyślałem, co chce zrobić. Szarpnąłem ją za ogon i co prawda oberwałem nieprzyjemnie w pysk ogonem, ale w końcu dałem radę ją zmusić do powstania.
- Świetnie, że to zrozumiałaś – odpowiedziałem jej, uśmiechając się do niej. Niczego tak nie lubiłem jak wychwalania mojej pięknej grzywy, która przecież nie miała sobie równych. Wpatrzyłem się w jej zad, gdy podniosła ogon, zastanawiając się, czy nie naskoczyć… ale nagłe szarpnięcie nogą przez klacz mi uzmysłowiło, że chyba lepiej ją najpierw przywiązać. Szybko chwyciłem za linę, którą miała na prawej nodze, i spróbowałem ją dowiązać do palika na prawo. Dałem radę? To analogicznie starałem się zrobić z lewą nogą, mając nadzieję unieruchomić silną i zwinną karuskę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    

Powrót do góry Go down
 
Krwawe lochy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 32 z 32Idź do strony : Previous  1 ... 17 ... 30, 31, 32
 Similar topics
-
» Krwawe literki
» Stare Lochy
» Wielka Sala
» Lochy Dreadfort
» Lochy pod Riverrun

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Zamek Karisto :: Drugie piętro-
Skocz do: