KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Krwawe lochy

Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 18 ... 32, 33, 34, 35  Next
AutorWiadomość
Zozo
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Gru 17, 2017 12:57 pm

//Uznaje, że po tylu dniach was tu nie ma. Najwyżej będzie, że jesteście w innej celi.

Zaciągnął tutaj klacz. W zasadzie nie wymienił z nią nawet kilku słów. Jedynie coś pomruczał pod nosem. Wszedł z klaczą do jednej z cel i zamknął ją na klucz tak, by czasami nie myślała o ucieczce, a kiedy skończył zamykanie spojrzał triumfalnie na klacz. Żeby czasami nie miała czegoś w planach przywiązał ją do palika.
- Jak się nazywasz?- Zapytał w końcu. Jego głos był... Potężny i władczy, a niech sobie myśli, że z niego taki mocny koń! W końcu... W koońcu taki był.... Chyba? RACZEJ! Kropka... To znaczy wykrzyknik.....
-Co robiłaś na naszych terenach i po co tu przylazłaś!?- Pokręcił łbem. Czy była taka głupia, żeby tu wejść, czy może specjalnie to zrobiła? Może... Tego właśnie chciała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nirvana
Zwykły koń
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Gru 17, 2017 1:06 pm

Przylazła z ogierem w nieznane jej dotąd miejsce. Wszędzie było ciemno, a w powietrzu unosił się nieprzyjemny odór.
Weszła z ogierem do jednej celi, a ten przywiązał ją do jakiegoś prętu wystającego z podłogi. Całe to pomieszczenie wyglądało bardzo mrocznie i strasznie. Nirvana zdążyła zauważyć jakiś kufer, obroża i kilka innych bajerów, których zadania nie znała. Niedługo się pewnie przekona do czego służą.
- Nirvana - odpowiedziała krótko i położyła uszy po sobie. Nieznajomy miał głos twardy, powodujący dreszcze na ciele. - Byłam na waszych terenach, by... - i zrobiła krótką przerwę. Co ona w ogóle tam robiła? Po co przylazła? Nie miała pojęcia. Musiała coś wymyślić by zabrzmiało to wiarygodnie, oraz aby ten przed nią się nie zdenerwował. - po prostu chciałam się przejść. Nudziło mi się. Nie miałam pojęcia, że to Twój teren. - miała nadzieję, że półprawda też mu wystarczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zozo
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Gru 17, 2017 11:06 pm

Zozo przyglądał jej się dokładnie. Był tak bardzo chciwy, że chyba będzie ją torturował na każdy możliwy sposób. Taki był o!
Podszedł do niej i użarł ją w zad. W końcu... Mógł wszystko z nią zrobić! Nawet pokryć! Oh, jaki on to był mądry.
-Że co?! Nudziło ci się? I co przyszłaś żebym cię porwał?- Zaśmiał się. Może... Rzeczywiście po to tu przyszła i tak naprawdę sama tego chciała? Nie ważne! Teraz liczyły się jego korzyści.
Zaczął wodzić chrapami po jej zgrabnym ciele. Powoli zataczał koła jeżdżąc od zadu do pęciny, od zadu do pęciny. Nie wierzył, że diabeł się zmiłował.
Tak.. Było przyjemnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nirvana
Zwykły koń
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Nie Gru 17, 2017 11:17 pm

Ogier użarł ją w zad, a w nagrodę klacz kopnęła go tylną nogą.
Ugryzł ją już w szyję na powitanie, i w zad na rozpoczęcie "rozmowy"? Co będzie później? Westchnęła tylko zrezygnowana i położyła uszy po sobie, słysząc jego krzyki. Bała się jego głosu. Był taki mocny i nieprzyjemny dla ucha. Przeszły ją dreszcze. Wydawało się jej, że sam diabeł, jak nie szatan użyczył mu swego głosu!
- Oczywiście, że nie! - zaprzeczyła szybko - Nie chciałam byś mnie porywał - dodała jeszcze.
Gdy ten zaczął wodzić chrapami po jej zadzie i nogach odsunęła się od niego. Nie chciała by ten ją dotykał. Pokazała tylko białka oczu, dając mu do zrozumienia, że ma się nie zbliżać, choć to ona jest na przegranej pozycji i nic to nie da. On był tak wielki, i ona tak mała. Postanowiła go dalej nie kopać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zozo
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Gru 18, 2017 5:26 pm

Oberwał od niej. Jednak co takiemu ogromnemu ogierowi szkodzi? Był gruboskórny.
-Lepiej tak nie rób, bo jeżeli się zdenerwuje... To oberwiesz mocniej.- Ostrzegł ją.
Jeździł po jej ciele chrapami wydmuchując ciepło z nozdrzy. Sam chciałby tak być mizianym, a ona? Jak ona mogła tak się sprzeciwiać. Piekło przecież dopiero się zacznie!
-To co? Zaczynamy?- Zamyślił się odrywając chrapy od jej ciała.
Chciał to zrobić jak najszybciej.
-Zrobimy to po dobroci, czy mam cię związać?- Zapytał zachodząc ją od tyłu. Musiał w końcu jakoś zaspokoić potrzeby, a że ona mu się trafiła... To w sumie miała pecha.
Zaczął ją podgryzać po nasadzie ogona, wodzić chrapami po zadzie. Nie obchodziło go to, czy ma ruję... Po prostu chciał skorzystać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nirvana
Zwykły koń
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Gru 18, 2017 6:00 pm

Gdy usłyszała jego groźby, nie przejęła się nimi zbytnio. Była jak chihuahua warcząca na doga niemieckiego, lub innego wielkoluda.
- Jak na przykład? - spytała spoglądając na niego. Musiała podnieść wysoko szyję by spojrzeć mu w oczy. - Chyba mnie nie zabijesz? - spytała kładąc uszy po sobie. Nie chciała zginąć w lochach. Zwłaszcza jeśli miały to być lochy SKZ. W okropnych torturach.
Wolałabym nie pomyślała i westchnęła zrezygnowana. - Nawet nie próbuj - ostrzegła ogiera. Czując jednak jak ten ją podgryza, kopnęła go tylną nogą. A niech ma! Zasłużył sobie najwyraźniej! Nikt nie będzie robił niczego bez jej zgody! Możliwe, że nawet tego nie poczuł, ale Nir wolała tak na wszelki wypadek...
- A możemy wcale? - spytała ironicznie, po czym potrząsnęła łbem. Boże jacy Ci faceci są głupi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zozo
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Gru 18, 2017 6:13 pm

Kolejny raz oberwał, ale nie zwrócił na to większej uwagi. Mimo że był poirytowany bez ostrzeżenia naskoczył na nią chcąc zobaczyć czy nie będzie protestować.
-Możemy to przyspieszyć, żeby szybciej się skończyło.- Odpowiedział jakże spokojnym i opanowanym głosem, ale niedługo jego cierpliwość może się skończyć.
Wszedł w nią brutalnie. Gdyby nie protestowała może byłoby delikatniej, ale jeżeli już miał to robić na siłę to niech klacz wie, że on rządzi. Wgryzł jej się w kłąb swoimi ogierzymi kłami. Dawno tego nie robił.
-Taka ładna, silna i zwinna nie może się zmarnować.- Szepnął jej do ucha. Lubił tak szeptać.
Zaczął się poruszać, a jeżeli nie protestowała i nie miał problemów z równowagą mógł stopniowo przyspieszać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nirvana
Zwykły koń
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Gru 18, 2017 6:22 pm

Gdy ogier na nią naskoczył poczuła jak ciężki on jest naprawdę. Było jej niewygodnie, ale nie chwiała się i nie mogła wierzgnąć. Momentalnie by upadła, a ciężkie cielsko karusa, by ją zgniotło. Wolała sobie oszczędzić.
Poczuła ból gdy w nią wszedł. Nigdy tego nie robiła. Pisnęła cicho i zacisnęła zęby. Oczywiście on na tym nie pozostał. Wgryzł się jej w kłąb z taką siłą, że klacz zamiast pisnąć wydarła się w niebogłosy. Miał strasznie ostre i duże zęby. To już trzeci raz jak ją gryzie. Może już przestanie. Do trzech razy sztuka, jak się mówi.
- Nie gryź mnie! To boli! - warknęła niezadowolona kładąc uszy po sobie.
Przeszedł ją okropny dreszcz, gdy ten zaczął szeptać jej do ucha. To było obleśne.
Gdy karus zaczął się poruszać poczuła straszny dyskomfort. Spróbowała zrobić kilka kroków do przodu, by może ten by z niej zlazł. Chociaż nie była, pewna czy z takim cielskiem na zadzie, jest w stanie cokolwiek zrobić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zozo
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Gru 19, 2017 6:15 pm

Powoli zaczął się ruszać. Chciał to szybko skończyć: Po pierwsze by czasem pod nim się nie załamała, a po drugie żeby szybko korzystać zanim ona się rozmyśli.
Powoli przyspieszał i mimo to... Robił to delikatnie i ostrożnie żeby ona czasem pod nim nie zdechła.
-Czemu nie? Ja lubię cię gryźć.- Oznajmił zadowolony zaczynając jeździć po jej kłębie chrapami.
Miziać ją też lubił. Ogólnie lubił kiedy się denerwowała. Lubił wszystko, czego ona nie lubiła.
Nagle... Nagle ona spróbowała iść w przód. Oj nie z nim te numery. Trzymał ją mocno przy sobie powoli kończąc dzieło. Wlał w nią życiodajny płyn. Chodź... Nie oszukujmy się. Życia wcale nie chciał dać.
Zszedł z niej zmęczony i spocony. Trochę wysiłku go to kosztowało zresztą ją też.

Uśmiechnął się
- I co teraz robimy? Wymyśl coś co by mi się spodobało.- Wyjął nóż z kufra i podszedł do niej.
Powoli przejechał końcówką po jej ciele aż w końcu zdecydował się na cios ostateczny...
Zamachnął się nim i...i...i........ I przeciął liny tak by całkowicie miała swobodę.
Pakował się w rodeo, czy nie musiał się martwić?
Odłożył nóż i podszedł do niej.
-Wymyślaj, bo strasznie mi się nudzi.- Poskrobał kopytem po ziemi. Ciekawiło go co by chciała zrobić z nim. Pomijając fakt że chciała go zabić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nirvana
Zwykły koń
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Gru 19, 2017 7:24 pm

Czuła się okropnie. Chciała to jak najszybciej zakończyć, i zapaść się głęboko pod ziemię. I jeszcze 2 metry głębiej.
Bolało ją całe ciało, a jak widać ogier nad nią cieszył się z tego powodu niemiłosiernie.
- A czemu tak? Ja nienawidzę jak mnie gryziesz- warknęła i poczuła jak ten zaczął ją miziać po grzbiecie. Może i mogłaby się zrelaksować, i oddać, ale nie jemu. Nie komuś kto ją do tego zmusza. Spięła cały grzbiet jeszcze bardziej niż wcześniej, i przeszedł ją kolejny nieprzyjemny dreszcz. - Przestań. Nie dotykaj mnie już- odparła udając spokojny głos.
Kiedy klacz spróbowała zrobić kilka kroków do przodu, ogier nie pozwolił jej tego zrobić.
Gdy skończył zszedł z niej a Nirvana posłała mu mordercze spojrzenie.

Przestraszyła się widząc jak ogier podszedł do niej z nożem. Zacisnęła mocno oczy nie chcąc patrzeć jak ją ćwiartuje. Jednak ten przeciął sznur. Otworzyła oczy i spojrzała na niego pytająco. O co mu chodziło? Ona? Ma wymyśleć jakąś "zabawę"? Wolne żarty.
- Wybacz kreatywna nie jestem. Ale zmęczona tak. - parsknęła i przerzuciła wzrok na podłogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zozo
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Gru 19, 2017 9:06 pm

Pytał ją o zabawę ,a ona stwierdziła, że nie jest kreatywna? Też mi coś!
-W takim razie ja wybiorę...- Zamyślił się. Po chwili jednak zagościł na jego twarzy szeroki uśmiech.
-Aha! Mam!- Wyjął z kufra dziesięć sztyletów i spojrzał się na klacz. Teraz musiała liczyć na swoją zwinność, bo on w swoją celność nie wątpił.
-Wiesz chyba w co gramy?- Zaśmiał się cicho. Jasne, że wiedziała! A więc zaczął rzucać w nią nożami- jeden po drugim, a cóż... Ona... Ona miała ich unikać. Jemu się to podobało, a jej? Jasne, że tak! Kto by nie lubił się bawić?
W końcu ustał i jeżeli gdzieś dostała podszedł do niej i zbliżył pysk do jej ucha.
-Pozwól młoda damo, że ci pomogę.- Uśmiechnął się i wyjął powoli sztylecik z jej jakiejś części ciała.
A jeżeli jednak jej nie trafił podszedł do niej i lekko podgryzł ją po nasadzie ogona dbając o to by nie zbliżać się do tylnych nóg, którymi mógłby dostać.
-Na pewno nie chcesz nic wymyśleć?- Zapytał niby zatroskany.
-Inaczej znowu ja wybiorę.- Zaśmiał się. Lubił wybierać, ale ona może ma w głowie coś ciekawszego?
//Tak, moja postać ma wodogłowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nirvana
Zwykły koń
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Sro Gru 20, 2017 8:19 pm

Myślała, że po jej odpowiedzi ten przestanie, lub wyjdzie i sobie daruje. Jednak ten ją nieźle zaskoczył. Wyjął z kufra, który wcześniej widziała około 10 sztyletów. Nirvana położyła uszy po sobie i zaczęła błagać by ten się ogarnął i ją zostawił. By sobie odpuścił i przestał. Jednak jej błagania poszły na marne.
Poleciał pierwszy nóż. Klacz odruchowo schowała łeb między nogi, co prawdopodobnie uratowało jej życie. Nóż wbił się w ścianę nad nią, a po chwili z brzdękiem upadł na ziemię. Drugi sztylet, wbił się jej mocno w łopatkę na co głośno krzyknęła z bólu i poczuła jak trzeci wbija się jej w okolicy kłębu.
Czwarty... tyle szczęścia, że przynajmniej nie wycelował.
Klacz uznała, że nie pozwoli się zabić. Wbiegła w ogiera wściekle wymachując kończynami. Może i nawet stojąc mu do pyska nie sięgnęła, ale jak pisałam wyżej... Wściekła chihuahua... to zła chihuahua.
Nie myślała w tamtym momencie racjonalnie. Po prostu chciała się zemścić.
// Boże ta wena...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Sty 29, 2018 9:40 pm

/Brak odpisów od ponad miesiąca, zakładam, że nikogo tutaj nie ma.

Myślałem, że z nieznajomą klaczą łatwiej pójdzie. Była jakaś taka naiwna, nieświadoma… więc byłem przekonany, że grzecznie ruszy za mną… ale myliłem się. Gdy tylko wylądowały na niej liny to zaczęła się szarpać, rzucać, zapierać. Więc gdy w końcu doszliśmy do lochu, byłem całkowicie zmęczony, cały spocony, ledwo stałem. Szybko wepchnąłem ją do jednej z cel i zatrzasnąłem drzwi, zamykając je na klucz. I położyłem się na ziemi, ciężko dysząc. Musiałem chwilę odpocząć. W końcu nieznajoma byłą duża i silna.
- Mam Cię, jesteś teraz moja! – oznajmiłem jej, zerkając na nią przez kraty. Podobała mi się. Nawet bardzo.
- Jestem Espilce. Ze Stada Krwawej Zemsty. A ty? Kim jesteś? – dopytywałem, uważnie się jej przyglądając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kheriana

avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Sty 29, 2018 9:55 pm

Byłam z siebie dumna. Chyba pierwszy raz od mojego urodzenia. Widziałam jak męczę tego fryza. Myślał, że ze mną będzie łatwo? Może i miał podstawy do tego, gdyż zatrzymałam się jak jakiś obcy ogier mnie wołał... Ale nie wiedziałam na jakim terenie się znajduję i chciałam zawrzeć nowe znajomości. Gdy weszliśmy do tych lochów nie przejęłam się aż tak bardzo, patrząc na stan mojego porywacza. Gdy ten wepchnął mnie do celi szybko się obróciłam, ale ogier zamknął już drzwi i patrzał na mnie zza krat. Miałam ochotę śmiać się na całe lochy, gdy kary się położył. Gdy to ujrzałam, zadarłam głowę i wyprostowałam się, by wydawać się większą. Tak, to było śmieszne. - Jestem twoja? Przypominam, że jeszcze trochę to wcale byś mnie tu nie wprowadził. Zobacz jak teraz dyszysz. - zaśmiałam się pod nosem, na moje słowa. A więc Espilce? Krwawa Zemsta? To już wiem, gdzie byłam. A raczej, gdzie nadal jestem. - Kheriana. - odpowiedziałam krótko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Sty 29, 2018 10:04 pm

Klacz… klacz mnie zirytowała. Zamiast błagać mnie o wybaczenie, zamiast prosić mnie o litość… ona sprawiała wrażenie, jakby była z siebie dumna! Ciekawe z czego! Zadzierała łeb do góry, zamiast się pokajać i przeprosić za swoje bezczelne zachowanie! No to już była draństwo! Tak nie powinna się zachowywać. Spiorunowałem ją wzrokiem i położyłem uszy po sobie, gdy tylko usłyszałem jej słowa.
- Tak! Jesteś moja! Chyba widać! – zarżałem na nią. Wypominała mi, że niedużo brakowało, aby zwiała? Ale przecież ją schwytałem! Jej uwaga byłą złośliwym czepianiem się! Ponownie położyłem uszy po sobie, nie mogąc już znieść takiej bezczelności!
- Sama dyszysz! Wcale nie dyszę! – wydarłem się na nią, ciężko dysząc. I spróbowałem uspokoić oddech, co nie przychodziło mi łatwo. Powoli wstałem, zerkając na nią ze złością. Przynajmniej się przedstawiła, chociaż nie byłem pewien, czy prawdziwym imieniem.
- Nie denerwuj mnie… bo tam wejdę do środka i inaczej sobie porozmawiamy! – zagroziłem jej, nie będąc do końca przekonanym, czy na pewno chcę wchodzić do środka. Klacz… klacz mogła nie być zbytnio miła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kheriana

avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Sty 29, 2018 10:16 pm

Naprawdę, bardzo starałam się opanować śmiech. Ale co mogłam zrobić gdy miałam przed sobą ogiera, który po uprowadzeniu mnie ledwo zipał? Po chwili wybuchnęłam głośnym śmiechem. Mimo, że go zakończyłam gdy napotkałam wzrok Espilce'a, to dalej, gdzieś w głowie ciągle to robiłam. Zaprzeczał, że nie dyszy, gdy właśnie próbował to opanować. - To widać i słychać fryzie. - znów, jakby zadrwiłam. Nie wiedziałam do końca, skąd to się ze mnie bierze. Gdy wstawał, ciągle podążałam za nim wzrokiem. Ciągle stałam, lecz dopiero później zorientowałam się, że ogier wcale mnie nie przypiął, nie przywiązał. Przez co podeszłam bliżej krat, ale nie tak blisko, by ich dotykać. - W takim stanie chyba nie powinieneś tu wchodzić. Jeszcze bym cię pokonała. - tak, kolejny raz zadrwiłam. Chociaż, nawet jakby tu wszedł to nie byłoby to fajne, przecież też jestem trochę zmęczona. Chociaż ja po sobie tego nie ukazuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Sty 29, 2018 10:43 pm

Śmiała się? Z kogo? Bo chyba nie ze mnie! Nawet mi się we łbie nie mieściło, że ktokolwiek ośmieliłby się ze mnie żartować! To było… to było kompletnie niewyobrażalne! A najgorsze, że przez to wkurzenie, nie mogłem opanować oddechu. I już do końca nie wiedziałem, czy dyszę ze zmęczenia czy ze złości! Do czego ta bezczelna klacz mnie doprowadziła to ja nie wiem! Spiorunowałem ją wzrokiem… może i przestała się śmiać, ale jej oczy zdradzały radość. Bezczelna! Po prostu wredna, złośliwa, bezczelna kobyła!
- Co widać? Co słychać? O co Ci chodzi! Lepiej się zamknij! Pogarszasz swoją sytuację! – zarżałem ze złością, urażony jej słowami.
- Co? Mnie pokonać! Bo naprawdę tam wejdę! – zagroziłem jej, ale odruchowo się cofnąłem przed nią, gdy podeszła do krat. W końcu była duża i silna… i jakoś wolałem… wolałem chyba zachować odstęp. W sumie mnie cieszyło, że jesteśmy oddzieleni kratami.
- Przeproś mnie natychmiast bo… bo tam wejdę! I cię będę torturował! A chyba tego nie chcesz? Masz być posłuszna, wykonywać wszelkie polecenia! – oznajmiłem jej głośnym rżeniem – To ostatnie ostrzeżenie! Słyszysz?! Ostatnie! – dodałem, próbując ją przestraszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kheriana

avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Sty 29, 2018 10:54 pm

Widziałam, że ogier się wkurzył i być może przez chwilę dostrzegłam cień zdziwienia czy strachu. Lecz tak, zdecydowanie był zdenerwowany. Przez chwilę się zawahałam. - Widać ciebie. Słychać ciebie. Nic nowego od tych kilku chwil. Czy mogę pogorszyć tą sytuację? Jestem w lochu, naprzeciwko, za kratami jest mój porywacz który odsuwa się jak do niego podejdę. - kłapnęłam zębami, by go wystraszyć. Być może mi się udało. - Nie będę przepraszała. Nie znasz tego? Jak to było... Za prawdę się nie przeprasza! W czym mam być przepraszam posłuszna? Chcesz może w karty zagrać? - naprawdę, bawiła mnie ta sytuacja. Ale jednak wolę nie pokazywać tego fryzowi, jeszcze bardziej się rozwścieczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Sty 29, 2018 11:01 pm

Położyłem uszy po sobie, gdy klacz znowu zaczęła pyskować.
- Oczywiście, że musi mnie być widać. W końcu jestem najpiękniejszy! Chyba widzisz, jaką mam piękną, gęstą i bujną grzywę! – oznajmiłem jej i zarzuciłem szyją. Niech widzi, jaka moja grzywa jest śliczna! Nikt nie miał tak fenomenalnej grzywy jak ja! A logiczny wywód klaczy tylko mnie bardziej wkurzył. Nie lubiłem logiki. Kto by się nią przejmował? Jakimiś rozsądnymi argumentami i innymi bzdetami. Grzywa była najważniejsza!
- Tak, możesz pogorszyć! – parsknąłem ze złością. Powinna kontemplować moją grzywę… a nie wkurzać mnie swoim gadaniem! – Ej, wcale się nie odsuwam! – zarżałem… i odskoczyłem, gdy nagle kłapnęła zębami. No to już była bezczelność!
- Ja Ci dam karty! – zarżałem na nią, po czym chwyciłem jakieś liny, zbliżyłem się do drzwi i… zawahałem się, przed wejściem do środka. Po chwili zastanowienia… spróbowałem zarzucić sznury na szyję klaczy przez kraty. Tak chyba było bezpiecznie. Chociaż trudniej. Udało mi się trafić? Jeśli tak, to starałem się liny przywiązać krótko do prętów klatki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kheriana

avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Sty 29, 2018 11:14 pm

A więc grzywa tak? Mogłam się domyślić, w końcu to fryzyjczyk. Może i miał długą i gęstą i... Dobra, miał ładną grzywę. Ale co to ma do niego? Charakter ogiera jest okropny! Przypomniałam sobie o mojej grzywie... Była chyba z tysiąc razy krótsza. I jakoś dziwnie serce dało o sobie znać. Jakbym nie wiedziała, że tam jest! Jak wcześniej miałam wysoko uniesiony łeb, tak później zniżyłam go. O stosunkowo dużo. Cofnęłam się krok, czy dwa. - Nie wiem o co Ci chodzi, karty są sup... - nie dokończyłam ponieważ ogier próbował zarzucić na mnie liny. Przez kraty. Uniknęłam kilku, przesuwając głowę i całe ciało w prawo, ale niestety przez to jedna na mnie trafiła. Przeklęte szczęście! Co ja wygaduję... Ja nie mam szczęścia. I znów się zaczyna. Wyrywanie. Szarpnęłam łbem, gdy fryz przywiązał liny do krat. Niestety nie na tyle mocno by wyrwać je i nie zostać uwiązanym. Kolejny raz jestem na linie, tym razem jednak przywiązana do kraty. Nie mogło być chyba lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Sty 29, 2018 11:33 pm

No nie, klacz z każdą chwilą była bardziej wredna, złośliwa i bezczelna! Ja jej mówię o tym, jaka moja grzywa jest piękna, gęsta i bujna. Niby rzecz oczywista, ale jak Kher była ślepa, to musiałem jej to wszystko uzmysłowić. A ona? Co ona na to? Zamiast pochwalić, docenić, powiedzieć dobre słowo… czy raczej dużo dobrych słów, niemalże peany pochwalne na cześć mojej grzywy… to po prostu milczała. To nie było uprzejme z jej strony! Spiorunowałem ją wzrokiem, gdy zaczęła coś gadać o kartach… i spróbowałem zarzucić liny na jej szyję przez kraty. Już, już myślałem, że nie trafię, gdy udało jej się ominąć więcej sznurów… ale jeden na szczęście trafił. Szarpnąłem gwałtownie, podduszając ją chyba lekko i przywiązałem sznury do prętów klatki. No to miałem ją! Uśmiechnąłem się do niej złośliwie i po chwili wszedłem do środka. Z kagańcem.
- Ktoś kłapał pyskiem? No to kłapanie się skończy! – oznajmiłem jej i spróbowałem doskoczyć do niej, w miarę możliwości wpychając jej kaganiec na pysk by w razie sukcesu ciasno zapiąć paski od niego. Udało mi się? Dałem radę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kheriana

avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Sty 29, 2018 11:41 pm

Niestety, fryzyjczykowi udało się mnie przywiązać. Jak to wcześniej wspominałam... Ja to mam szczęście! Nie powiem, zdziwiłam się gdy wszedł do celi. Wow. Odważył się. Tylko, że... On coś miał. Kaganiec?! Nie jestem psem! Udało mu się go zarzucić mi na pysk, lecz gdy chciał to zapiąć szarpnęłam łbem, a kaganiec spadł gdzieś na ziemię. Spojrzałam się wzrokiem pełnym nienawiści na ogiera. - Jak tak bardzo lubisz kagańce, to spraw sobie psa! - powiedziałam całkiem poważnie. Wcześniej tylko go straszyłam, teraz mnie wkurzył. Patrzałam na jego łeb czekając jak zareaguje. Raz wzrok sam mi powędrował na jego grzywę... Muszę nauczyć się panować nad moimi oczami! Zachowują się jakby nie były częścią mojego ciała!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Pon Sty 29, 2018 11:49 pm

Wszedłem do celi… z wyraźną niepewnością i wahaniem. Łatwo było się domyśleć, że nie czuję się swobodnie, musząc podchodzić do tej sporej, silne i zwinnej furiatki, która łypała groźnie wzrokiem. Ale przecież była przywiązana do prętów! Nie musiałem się jej obawiać! No i miałem kaganiec… który nagle wepchnąłem go jej na pysk. Jednak, jednak gdy chciałem zapiąć paski od niego, tak gwałtownym szarpnięciem łba go zrzuciła.
- Ty jesteś moim psem! Moją suką! – wydarłem się na nią, ale widząc jej wściekły wzrok, natychmiast ucichnąłem i przerażony nerwowo przełknąłem ślinę. Jednak gdy klacz, zamiast na mnie, odwróciła wzrok… szybko postanowiłem to wykorzystać, gryząc ją w szyję, aby odwrócić jej uwagę, po czym schylając się po kaganiec i sprawnie próbując wepchnąć go jej na pysk, ciasno zapinając paski od niego. Dałem radę? Czy klacz się tego spodziewała i z łatwością uniknęła mojego ataku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kheriana

avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 12:01 am

Ty jesteś moim psem! Moją suką! Te słowa rozchodziły się po całym moim ciele. Zaczynając od głowy, przez serce i nawet nogi. Ale ciało było niewzruszone. A oczy... Oczy wykazywały złość. Szczerze, miałam ochotę się na niego rzucić. Ale gdy odwróciłam wzrok... On... On... On mnie ugryzł! No serio?! Chwilę stałam oszołomiona, przez co fryzyjczyk założył na mój pysk kaganiec i tym razem udało mu się go zapiąć. Dopiero po tej akcji otrząsnęłam się. - Ugryzłeś mnie? - zapytałam się głupio. Chociaż przez kaganiec brzmiało to pewnie bardziej jak... Nawet nie wiem jak to opisać. Mam nadzieję, że zrozumiał. Teraz z tym czymś równie dobrze mogłabym siedzieć cicho. Jednak czy opłaca się poddawać? Nie jestem tego pewna. W tamtej chwili oczekiwałam jakiegoś ruchu, słowa od ogiera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    Wto Sty 30, 2018 12:07 am

Rzuciłem się z pyskiem, gryząc ją w szyję… co ją chyba zaskoczyło. Serio? Sama kłapała pyskiem i nie spodziewała się tego samego po mnie? Cóż, jej błąd! Szybko podniosłem z ziemi kaganiec, wpychając go jej na pysk… i zapinając. Miałem ją! Była moja! I w końcu nie musiałem się bać jej kłapanie zębami!
- Tak, ugryzłem! A teraz grzecznie moja suczko! Bo Cię ugryzę kolejny raz! – ostrzegłem ją, uśmiechając się do niej złośliwie. Wiedziała chyba, że jestem do tego zdolny?
- Czyli co? Moja suczka w końcu będzie grzeczna? Czy mam Cię do tego przekonać? – spytałem wprost, przejeżdżając chrapami po jej szyi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Krwawe lochy    

Powrót do góry Go down
 
Krwawe lochy
Powrót do góry 
Strona 33 z 35Idź do strony : Previous  1 ... 18 ... 32, 33, 34, 35  Next
 Similar topics
-
» Krwawe literki
» Stare Lochy
» Wielka Sala
» Lochy Dreadfort
» Lochy pod Riverrun

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Zamek Karisto :: Drugie piętro-
Skocz do: