KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pustynne lochy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Aristo
Namiestnik
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Wto Maj 09, 2017 7:52 pm

- Odwal się!- warknął robiąc gwałtowny unik.- Gadaj czego chcesz!- wysyczał dochodząc do wniosku, że w obecnym położeniu lepiej będzie się z nim rozmówić. W końcu mógł go tutaj zamknąć na długi czas albo zrobić mu coś jeszcze gorszego, skoro miał nad nim przewagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bhadramurti
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Maj 13, 2017 7:23 pm

Stanął i uśmiechnął się jedynie patrząc na ogiera z wyższością.-Znasz władcę swojego stada?Pewnie znasz.Mów jak się nazywa i mów czy SSP ma do SUŁ jakieś plany.-Powiedział spokojnie mając nadzieje,że nie będzie musiał się męczyć ,by ten to powiedział,ale nawet gdyby przynajmniej na nim mógłby się wyżyć.
Bhadra czujnie obserwował ofiarę po czym wziął do pyska jakiś nóż i podszedł do ogiera.Zacisnął na rączce od noże zęby tak,by ten nie mógł się wyślizgnąć,czy też arab nie mógł go wytrącić.Okrążył go po czym szybkim niemal niezauważalnym ruchem przejechał nożem po jego boku robiąc na nim płytką,lekko krwawiącą ranę po czym szybko odskoczył gdyby kary zechciał go kopnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aristo
Namiestnik
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Maj 13, 2017 8:44 pm

Położył uszy po sobie i pokazał przeciwnikowi zęby, kiedy ten zranił go nożem.
- Naprawdę sądzisz, że w ten sposób zdołasz coś ode mnie wydobyć? Jeśli tak, to jesteś skończonym głupcem!- wysyczał piorunując go morderczym spojrzeniem swych płonących wściekłością oczu. Miał ochotę rzucić się na niego, powalić go na ziemię i bić kopytami tak długo, aż wyzionie ducha, jednak ten miał nad nim znacznie większą przewagę, trzymając w pysku ostry sztylet, toteż wiedział, że postąpiłby nierozsądnie, dając upust swej furii, zwłaszcza iż znajdował się w doprawdy opłakanej sytuacji na łasce i niełasce owego bezwzględnego ogiera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bhadramurti
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Maj 13, 2017 8:57 pm

Kiwnął tylko głową na tak po czym znów przeszedł do akcji.Okrążył go więc drugi raz,tym razem większym okręgiem po czym szybkim ruchem wbił nóż w poprzednio zrobioną ranę pogłębiając ją o kilka centymetrów no i tylko głupiec nie odskoczyłby więc Bhad szybko znalazł się na dystansie.
-Jak nie powiesz,będę musiał uciąć ci język...-Stwierdził patrząc na niego bawiąc się nożem w pysku.
-Ty dobrze wiesz,że potrzebuję kilku informacji.-Powiedział tajemniczym,dziwnym głosem znów zmierzając ku niemu.Ogier nie przejmował się tym,że karus nie chcę mówić.Bhadzio miał czas...To Aristo powinien się śpieszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aristo
Namiestnik
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Maj 14, 2017 9:26 pm

Zarżał z bólu, kiedy ten ponownie wbił nóż w zadaną mu uprzednio ranę. Spróbował go kopnąć, jednak oprawca zdołał się usunąć na bezpieczną odległość.
- Mów, czego chcesz!- wycedził przez zaciśnięte z bólu zęby, widząc że tamten naprawdę nie żartuje i gotów jest zrobić mu jeszcze większą krzywdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bhadramurti
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Maj 14, 2017 9:45 pm

Zmrużył oczy.-Mówiłem ci już czego chcę,teraz żądam odpowiedzi!-Warknął spychając ogiera w kąt celi.Przycisnął go do ściany po czym chwycił za jego pysk,wziął nóż i zaczął próbować otworzyć paszcze karego.Jeżeli mu się udało przyłożył do pyska mu nóż ostrzegając go ,że gdy nie powie posunie się do ucięcia języka.Trzymał tak nóż czekając na wypowiedź drugiego.-Ja mam czas-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aristo
Namiestnik
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pon Maj 15, 2017 7:29 pm

- Dobrze, powiem ci, tylko zabierz ten nóż!- powiedział niemal błagalnie, przerażony nie na żarty. Nic zatem dziwnego, że zaczęły nim wstrząsać dreszcze, a na jego ciało wystąpił zimny pot, tym bardziej że w lochu było znacznie chłodniej niż na zewnątrz, przez co poczuł się jeszcze gorzej w wyniku tak nagłej zmiany temperatury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bhadramurti
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Maj 19, 2017 10:18 pm

W takim razie odsunął nóż od pyska ogiera.Stanął czekając na odpowiedź i patrząc podejrzliwie na ogiera.-Mów.-Powiedział stanowczo i przestąpił z nogę na nogę.Oczekiwał odpowiedzi i nawet nie spodziewał się ataku ze strony Karusa.Rozluźnił się nieco i rozejrzał się po celi.Znów wrócił wzrokiem do ogiera.Mógł odłożyć nóż,aczkolwiek lepiej dla bezpieczeństwa mieć go przy sobie.Postawił uszy
dalej czekając na odpowiedź.W sumie ,w sumie ogier nie był mu aż tak potrzebny,ale przecież mógł mu coś powiedzieć...Może miał coś pod językiem?
Trzeba było to sprawdzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aristo
Namiestnik
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Maj 20, 2017 8:06 pm

Rzucił szybko wzrokiem wokoło, zastanawiając się nad ewentualną możliwością ucieczki, takowej jednak nie było. No chyba, że udałoby mu się potężnym kopniakiem wyłamać zawiasy w kracie, jednakże przed sobą miał uzbrojonego ogiera. Do tego czuł się coraz słabszy na wskutek utraty krwi, sączącej się obficie i spływającej mu po boku z dość obszernej i głębokiej rany. Przeniósł wzrok na swego oprawcę, popatrzywszy na niego z nienawiścią płonącą w jego czarnych, błyszczących oczach.
- Wpierw chcę się dowiedzieć, dlaczego mi to robisz. Dlaczego mnie tu zaciągnąłeś i zraniłeś, skoro nic złego ci nie uczyniłem? Nie zostałem wysłany na żadne przeszpiegi. Zabłąkałem się i sam nie wiem, kiedy przywędrowałem na twoje terytorium, więc nie rozumiem motywów twojego postępowania.- wyrzekł przez zaciśnięte zęby, starając się ignorować ostry ból i krew skapującą na kamienną podłogę celi, w której został tak bezprawnie uwięziony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bhadramurti
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pon Maj 22, 2017 10:49 pm

Spojrzał na więźnia z wyrzutem.-Jak to nie ? Wszedłeś na te tereny poza tym gdybyś tak nie rzucał we mnie wyzwiskami teraz byłoby lepiej i dla ciebie i dla mnie.-Odfuknął tylko przejeżdżając rączką noża po czyi araba przypominając mu o tym,że ma mówić.Nie potrzebował wiele informacji,ale oczekiwał od Arista o wiele więcej niż własnie usłyszał.Powinien mówić  i powinien być posłuszny,a nie zachowywać się tak arogancko.Bhad miał jeszcze tyle czasu,że mógł tu siedzieć godzinami...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aristo
Namiestnik
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sro Maj 24, 2017 9:02 pm

- Przestań!- ogier pokazał zęby, odsuwając się najdalej jak tylko mógł, aż dotknął zadem kamiennej ściany.- Wcale nie obrzucałem cię wyzwiskami, a nawet gdybym to zrobił, to bynajmniej nie usprawiedliwia twojego postępowania! Ja niewiele wiem na temat swojego stada, bo należę do niego od niedawna i nic nie słyszałem o żadnych planach. Jego przywódczyni nazywa się Wanilia. Tyle wiem!- wycedził wpatrując się w niego morderczym spojrzeniem oczu, z których przebijała furia i panika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Cze 17, 2017 12:42 pm

/Zakładam, że nikogo tutaj nie ma – brak odpisu od ponad trzech tygodni.

Nie bluźnij? Nie miałem pojęcia o co mu chodzi. Taki ignorant jak on na pewno nie znał nakazów Najwyższego. Bo co on mógł wiedzieć o Bogu? Był tylko zagubionym heretykiem, prawdopodobnie z Krwawej Zemsty. Śmierdział tym upadłym stadem. Pokręciłem przecząco łbem – ja już zadbam o to, by go nawrócić. Czy mu się to będzie podobało czy nie.
- By Twoja noga tutaj ponownie powstała… musiałbyś kiedyś zostać wypuszczony z lochów. A skąd wiesz, że kiedykolwiek odzyskasz wolność? – spytałem retorycznie. Mimo jego narzekań, ciągnąłem go dalej, pospieszając go w drodze do lochów. Nie chciałem, by się rozmyślił i znowu zaczął tą całą beznadziejną szarpaninę.

Gdy w końcu dotarłem na miejsce, to wprowadziłem (lub wciągnąłem siłą, jeśliby się zapierał) do sporej celi, gdzie przyciągnąłem go pod ścianę, aby założyć mu na szyję mocną obrożę przykutą grubym łańcuchem do ściany, oczywiście zapinaną na jakiś klucz czy coś w tym stylu, by sam jej nie mógł otworzyć. Wtedy mogłem mu się uważniej przypatrzyć. Wielkie, kare bydle… tak go trzeba było określać. Był z dwadzieścia centymetrów ode mnie wyższy i pewnie z 200 kilogramów cięższy. Tak na oko.
- Jesteś teraz moim więźniem – oznajmiłem mu – Lepiej bądź grzeczny i nie rozrabiaj – – doradziłem.
- Jesteś z Krwawej Zemsty, prawda? – upewniłem się – Czemu wybrałeś to okrutne stado, które Boga nie ma w sercu? – spytałem się go - No i w ogóle robiłeś na naszych terenach? - dodałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Cze 17, 2017 12:59 pm

Wszedł bez większych problemów,ale nie odpowiedział,bo Kaz dobrze wiedział,że sobie poradzi i arab pewnie też o tym dobrze wiedział,a więc nie było tu potrzeby mu wszystkiego tłumaczyć.
Obrożą też nie pogardził,w końcu to tylko obroża.Sam wyczuje kiedy ma się sprzeciwić ruchom siwego.
-Nie chciałem psuć innego,pobożnego stada moim niewierzeniem.-Rzucił od niechcenia.Nawet nie musiał się długo zastanawiać nad drugą odpowiedzią ,którą zaraz po pierwszej wypowiedział.-Chodziło mi tylko o zyski.-Powiedział już donośniejszym tonem będąc pewny,że i tak arab tego nie zrozumie,bo przecież on nie kradnie.-Poza tym i tak szukam koni godnych mojej władczości.-
Stwierdził przybliżając się o kilka kroków do ogiera o ile miał taką możliwość.

Ciekawe,czy zrozumiał w ogóle o co mu chodzi,ale Kazowi nawet nie zależało na tym.
Wyczuwał ,że w tym stadzie raczej nie ma co szukać pieniędzy,a tylko i wyłącznie ludzi więc
lepiej się spieszyć zanim wszyscy zaczną wierzyć w Boga,bo wtedy będzie zgubiony i on i Inej.
Chodź to przecież i tak nie będzie koniec ich niecnych planów...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Cze 17, 2017 1:28 pm

Bez większych problemów wprowadziłem Kaza do celi i założyłem mu obrożę przykutą łańcuchem do ściany. Nie protestował? Może istniała realna szansa, że się nawróci? Taką miałem nadzieję – w końcu Bóg się bardziej cieszył z jednego nawróconego grzesznika niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych.
- Nie musisz nie być niewierzący. Zawsze możesz się nawrócić – odpowiedziałem mu – Zyski? Jakie zyski? – kompletnie nie rozumiałem o co mu chodzi – Jakich koni szukasz? Jakiej twojej władczości? – dopytywałem się. To wszystko było tak niezrozumiałe, tak niejasne, jak Apokalipsa Świętego Jana. Zamrugałem oczami i znowu wbiłem w niego spojrzenie.
- Nie, nie, kompletnie nie rozumiem o co Ci chodzi. Zyski? Władczość? Wytłumaczyłbyś mi? – poprosiłem, obserwując jak ogier się do mnie przybliża. Duży, umięśniony i silny. Musiałem przyznać, że byłem pod wrażeniem.
- Nadałbyś się na mojego sługę – zaproponowałem mu – Skoro spędzisz trochę czasu słuchając o Bogu, to w sumie mógłbyś trochę popracować – wyjaśniłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Cze 17, 2017 2:03 pm

Pokręcił głową na jego dopytywania.-Teraz nie mam czasu ci tłumaczyć tak poplątanych rzeczy.Jednym słowem ostatnio wyszedłem na prostą.-Stwierdził wiedząc,że nikt tutaj jeszcze nie wie kim on jest,a poza tym od trzech lat nie był jeszcze w celi.Należała mu się więc nagroda,prawda?
-Masz racje,Burseg,ale tym razem nie zaszczycisz się moją podatnością na cele.Mam tylko nadzieje,że nie masz nic przeciwko?-Powiedział z jak najbardziej poważną miną oraz powagą w głosie.
Teraz nawet nie myślał o tym jak można się stąd wydostać,a o czymś innym,bardziej ważnym.

-Może byśmy w takim razie założyli układ.Ty mnie wypuścisz,a ja przyniosę ci klacz tak samo grzeszną jak ja.-Zaproponował wierząc ,że ten się mimo wszystko się zgodzi.Kaz miał inne,ważniejsze sprawy do poukładania sobie w głowie niż siedzenie w lochach z koniem,którego nie zna.
Bądźmy szczerzy dotychczas znał każdego strażnika celi jakiego napotkał,a więc nie miał z wytropieniem słabości u nich,ale tu jedyne co wiedział to całkowite oddanie się Bogu tego Araba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Cze 17, 2017 2:17 pm

Pokręciłem przecząco łbem.
- Czego jak czego, ale czasu mamy naprawdę sporo – odpowiedziałem mu – Skąd wiesz, ile tutaj spędzisz? Dni, tygodnie, miesiące może nawet lata. Więc nie martw się czasem – możesz spokojnie wszystko mi wytłumaczyć – oznajmiłem mu – Czy wyszedłeś na prostą? Nie sądzę. Wyjście na prostą jest dopiero wtedy, gdy koń pogodzi się z Bogiem i zacznie postępować zgodnie z jego nakazami. Ty… ty chyba dalej błądzisz, jak sądzę. Zbyt skupiasz się na życiu doczesnym. Za mało myślisz o wieczności – wytłumaczyłem mu.
- Pozwól może, że sam ocenię, jak sobie radzisz. Kim w ogóle jesteś? Jak dawno tu trafiłeś? Co robiłeś wcześniej? No i czemu tak pobłądziłeś w życiu, że te dranie z Krwawej Zemsty Cię namówiły, byś do nich dołączył? – dopytywałem, niejako przesłuchując go. Zaprzeczyłem łbem, gdy mi zaproponował układ.
- Nie, chcę Tobie pomóc się nawrócić. No i w sumie potrzebuje sługę i niewolnika ogiera. Klacze nie są odpowiednio silne do ciężkiej, fizycznej pracy. Co prawda kulejesz, ale poza tym widzę, że jesteś duży, umięśniony i silny. Nadasz się – wyjaśniłem mu.
Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko? Bo jeśli masz… to wiesz, porozmawialibyśmy sobie inaczej – dodałem. Była to taka luźno rzucona uwaga czy raczej groźba? Zostawiłem mu otwarte możliwości interpretacji moich słów. Faktem było, że jeśli drań nie będzie chciał współpracować… to może nie być miło. W końcu jak kogo, ale takiego wielkiego ogiera to trzeba było krótko trzymać. W końcu zdominowanie i poskromienie ogiera jest znacznie trudniejsze od poradzenia sobie z klaczą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Cze 17, 2017 2:44 pm

-Nie wiem,ale mogę podejrzewać.Poza tym chodziło mi bardziej o prostą nie mówiąc tutaj o Bogu.-Oblizał wargę.Niedługo jednak miało się okazać,czy rzeczywiście ta prosta,była prostą...
To zależało tylko od Kaza i Inej.
-Nie stwierdzisz i tak tego dokładnie,ale jeżeli chcesz być już mądrzejszy odpowiem na wszystko,ale nie powiem,czy szczerze.-Ostrzegł go po czym przeszedł do odpowiastek na bardzo oczywiste pytania.
-Jestem Kaz.Kaz z Szumowin.Dwa-trzy dni temu.Głównie szukałem Koni godnych mojej władczości.Nikt mnie nie namówił,sam dołączyłem.-Odpowiedział.Może nie wszystko było zgodne z prawdą,ale Burseg nie wiedział jaka była prawda,a więc ciężko by było czegoś podejrzewać skoro Kaz nie zająkał się ani razu.
-Na prawdę nie wolisz klaczy?Doprawdy są też tak silne jak ty ,czy ja.-Stwierdził z lekkim uśmiechem drwiącym z ogiera.-Kłamałbyś mówiąc ,że nie lubisz klaczy.-Stwierdził widząc zresztą i czując,że raczej nie porywał samych ogierów.
-Możemy rozmawiać i inaczej,dobrze wiem czego chcę.-Kiwnął głową na bok i zastrzygł uchem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Cze 17, 2017 3:03 pm

Uśmiechnąłem się do ogiera, kręcąc przecząco łbem. Uważał, że może podejrzewać ile czasu tutaj spędzi? Nawet nie wiedział, jak bardzo się może mylić. Jakbym chciał, mogłem go tu więzić do końca jego życia… i jeśli tyle było konieczne, aby go zmusić do nawrócenia się, to byłem na to gotowy.
- To o czym myślałeś mówiąc o wychodzeniu na prostą? Czy relacja z Bogiem nie jest najważniejsza w życiu? Jedzenie, jaskinia, miejsce… nie są tak istotne. Życie wieczne jest o wiele istotniejsze od tego doczesnego – wyjaśniłem mu kolejny raz, ale czy on mnie w ogóle słuchał? Nawet jeśli, to jakoś nie widziałem po nim, by rozumiał moje nauki. Słuchałem jego odpowiedzi, ale raczej ciężko było mi je uznać za zadawalające.
- Oczywiście, że odpowiesz szczerze. W końcu kłamstwo jest grzechem! – upomniałem go – Ale… co to znaczy, że szukasz koni godnych Twojej władczości? Jesteś władczy? Chcesz rządzić, sprawować władzę? Czy szukasz kogoś, kto by sprawował władzę nad Tobą? – dopytywałem się, czy go dobrze zrozumiałem.

Jego pytanie mnie zaskoczyło.
- Klacze… klacze się nadają do innych celów. Bóg wyraźnie wyznaczył im rolę rodzenia i wychowania źrebaków. Do ciężkiej pracy potrzebny jest ogier. Właśnie dlatego ogiery są silniejsze i mądrzejsze – wyjaśniłem mu. Chyba rzeczywiście nie czytał Świętych Pism, skoro tego nie wiedział – Miałem ostatnio kilka klaczy, część z nich nawet pokryłem. Część osobiście, część ogierem, którego również schwytałem. Ale teraz potrzebuję ogiera do pracy – wyjaśniłem mu – I nie, nie jest to propozycja, którą możesz odrzucić. A mówiąc o innej rozmowie… myślałem o bardziej stanowczej i bolesnej! Lepiej uważaj co mówisz! Jesteś moim więźniem i masz się słuchać! – zarżałem na niego, podnosząc delikatnie głos i kładąc uszy po sobie. Groźba? Tak, teraz podana bardziej stanowczo i otwarcie, skoro nie był w stanie zrozumieć wcześniejszej subtelnej sugestii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Cze 17, 2017 4:50 pm

Spojrzał na niego.-Że nie mam nic na sumieniu.-Kiwnął głową w górę i w dół.Sam nie wiedzia,czy to była rzeczywiście prawda,czy jednak coś tam siedziało mu na sumieniu.-Nie najważniejsze jest.Bogactwo.to co się dzieje tu i teraz.-Stwierdził i tak inaczej niż myślał,ale demaskowanie siebie samego nie było tu dobrym rozwiązaniem.-Chcę sprawować władze nad 5 końmi.-Stwierdził.To i tak nie mogło być użyte przeciw niemu.Szukał tylko grupki koni ,które byłyby godne ,by przyczynić się do planów Kaza.


-Sam stwierdzę czy mogę coś odrzucić,ale możesz być pewny,że nie przyszedłem tu po to by pracować.-Oznajmił pewny siebie.-Jestem twoim więźniem,ale zawsze może się to zmienić...Wiem,Burseg ,że powinienem,ale nie będę kłamał mówiąc,że zrobię co karzesz.-Przymrużył oczy i z niechęcią spojrzał na
siwego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Cze 17, 2017 6:38 pm

Spojrzałem na niego jak na idiotę. Czy on sobie ze mnie żarty robił? Czy rzeczywiście był kretynem, jeśli myślał, że w to uwierzę?
- Nie masz nic na sumieniu… i należysz do Krwawej Zemsty? Ale wiesz, że to się wyklucza? – odpowiedziałem powoli, uważając aby nie wybuchnąć śmiechem. To tak jakby ktoś powiedział, że jest diabłem ale w zasadzie ma dobre serce… lub coś w tym stylu. Było to kompletnie irracjonalne! Z kolejnymi jego słowami też nie mogłem się zgodzić.
- Ważne jest też to, co było i to co będzie! Takie namawianie, aby się nie przejmować przeszłością, przyszłością tylko żyć chwilą obecną… to prowadzi do grzechu! – ostrzegłem go – Nie należy żyć chwilą obecną – należy myśleć o Zbawieniu – dodałem.
Za to jego deklaracja mnie zdziwiła.
- Chcesz panować nad 5 końmi? A co im masz do zaoferowania? Wieczne potępienie? Z władzą przychodzi odpowiedzialność! Na razie nie będziesz panować nad nikim. Na razie to ja będę panował nad Tobą – oznajmiłem mu.

Po chwili sytuacja zaczęła się zaogniać. I to dosyć mocno.
- Nie! Nie masz prawa niczego odrzucić ani o niczym decydować! I nie zmieni się! Będziesz moim więźniem i nie dopuszczą do tego, abyś mi zwiał! Czy to wyzywanie? – zarżałem na niego, gdy ewidentnie zaczął się buntować. Doskoczyłem do niego, ostrzegawczo gryząc go w szyję.
- Spokój! Jak śmiesz tak do mnie mówić! Przeproś! I obiecaj mi posłuszeństwo! – zażądałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Cze 17, 2017 7:02 pm

-Nie oceniaj,bo nie umiesz.-Stwierdził.Zaczął patrzeć na Siwego,a później spojrzał na skrzynie z narzędziami do tortur.Jak coś z nich weźmiesz i użyjesz na mojej skórze to tym samym niedługo cię zabije.Pomyślał Kaz ,a jednak z jego ust wydobyło się tylko tyle.
-Nie będę gadał z tobą na tematy ,których nie znam,ale jestem pewien,że nie spłonę w piekle.-Oznajmił z pseudo podejrzliwą miną.
-Moja odpowiedzialność jest większa niż twoja skoro nie widzę tu twojego ani jednego więźnia podejrzewam,że wszyscy ci zwiali?-
Kaz się roześmiał.Najpierw chodziło mu tu o uwolnienie,ale widząc jak siwy się denerwuje naszła go chęć na dalszą rozmowę.Chociaż czy warto marnować oddech na rozmowę ,która nic nie da?

-Tak samo jak nie dopuściłeś do zwiania innych?-Zakpił ,ale jednak tylko chwile dał sobie by później się uspokoić.
-Bądźmy poważni.Dobrze wiesz,że skłamałbym mówiąc ,że zrobię dla ciebie wszystko,ale jeżeli moja szczerość ci nie wystarcza równie dobrze mogę i kłamać.-
Zasugerował chodź i tak nie obchodziła go reakcja Araba.Miał już dokładniej opracowany plan niż wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Cze 17, 2017 7:14 pm

Pokręciłem przecząco łbem. Za wielu okrutników z Krwawej Zemsty spotkałem, by ich nie oceniać na podstawie ich Stada. Całą tę grupę koni należało zutylizować! Spalić na wielkim stosie w imię Boga! Płoń, Płoń, Święty Ogniu! Brakowało mi czasów Inkwizycji – wtedy umiano sobie radzić z tego typu problemami!
- Spłoniesz w piekle! Lub na ziemi na Świętym Stosie Inkwizycji! – prychnąłem. I położyłem uszy po sobie. To mnie zabolało. Takie wypominanie, że mi więźniowie zwiali. No dobra, niektórym się udało… ale… ale miałem pecha. Spiorunowałem go wzorkiem i przez dłuższą chwilę nic nie byłem w stanie odpowiedzieć. Widać było, że mnie trafił tym argumentem – Tobie się nie uda – parsknąłem cicho pod nosem. Co za bezczelny drań! Zresztą… jak mu się udało domyślić, że wszyscy zwiali? A może… a może skłamać, że nie zwiali? Teoretycznie był to grzech kłamstwa… ale taki malutki, maciupki.
- Nie, nie zwiali – zaprzeczyłem, ale stanowczo po zbyt długim czasie aby dało się go na brać – Spłonęli na Świętym Stosie Inkwizycji! – dodałem, ale jakoś bez entuzjazmu. Chyba sam nie wierzyłem, że go przekonam. Spróbowałem go ugryźć w szyję, ale czy mi się udało?
- Dość tej bezczelności! Parę tortur nauczy Cię Szacunku do Boga i do jego Wyznawców! – zarżałem na niego. Chwyciłem jakieś ciężkie kajdany i rzuciłem się na jego przednie nogi, próbując mu je na nich zapiąć. Wkurzył mnie! Zbytnio mnie wkurzył. Pora było zrobić porządek!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Cze 17, 2017 7:59 pm

Uśmiechnął się.-Nie wierzę w takie rzeczy,tym mnie nie wystraszysz.-Stwierdził nieco ostrzejszym tonem.Ta rozmowa coraz bardziej była dla Kaza śmieszna.
Widział jak ten się zastanawia nad odpowiedzą ,ale nie sądził,że ta odpowiedź będzie tak bezsensowna,ale jednak nie były tu potrzebne Kazowskie wypominania,bo ten pobyt by się przedłużył.
-Dobrze wiesz ,że nie wieżę ci.-Pokręcił łbem.Drwienie z Bursega może nie było dla niego śmieszne ,ale dla KAZA owszem.
-Tortur nie będzie!-Zaprzeczył zakrywając obojętną maską obawę.
Zerwał łańcuch,doskoczył do siwego i jak zawsze zwinął mu niezauważalnie  wszystkie karminy.
Znów na niego spojrzał i pokazał mu co ma.Stał na przeciwko,ale trzy metry od Bursega.
-Chcesz?-Zapytał nie do końca wiedząc,czy ten na to poleci ,ale zawsze można wypróbować,a jak nie to to inne sposoby też są.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Cze 17, 2017 8:07 pm

Położyłem uszy po sobie. Nie wierzył w piekło? Dla niego to były tylko „takie rzeczy”? Bajki dla naiwnych? Jak będzie się smażył w piekle, w wielkim kotle ze smołą, to dopiero zrozumie, jak wielki błąd popełnił! Pycha przed upadkiem kroczy, jak mówiła Księga Przysłów! I on się o tym przekona… może nie dzisiaj, może nie za kilka dni… ale jak wyzionie ostatni oddech, jak jego serce się zatrzyma, to jego dusza trafi na wieczne męki do piekła! Spiorunowałem go wzrokiem, gdy stwierdził, że i nie wierzy… bezczelny, pyskaty gówniarz!
- Jak to? Jak to nie będzie? – zdziwiłem się, próbując się na niego rzucić z okowami, ale w tym momencie zerwał łańcuch na którym był przykuty.
- Ej! Oddaj! To moje! – parsknąłem i nie tracąc czasu, rzuciłem się na niego, zarzucając mu ponownie łańcuch na szyję. Jeśli zdążył wyjść z celi, to wciągnąłem go ponownie do środka, zamykając drzwi na klucz. Po czym szarpnięciem przyciągnąłem go pod ścianę, by nałożyć mu kolejną obrożę na szyję, przykutą jakimś mocniejszym łańcuchem do ściany. No i starłem się zapiąć kajdany na jego przednich nogach, aby zaprzestał tej głupiej szarpaniny i się uspokoił. Nie dość, że heretyk i grzesznik… to jeszcze złodziej!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Cze 17, 2017 8:30 pm

Widząc jego zdziwienie nawet nie ruszył ustami.Dopiero kiedy usłyszał jego kolejne słowa się uśmiechnął.-Już moje.-Stwierdził z triumfem w głosie.Widząc jak ogier zarzuca na niego liny jedyne co zrobił to odsunął się,a jednak nie na tyle ,by w jakiś sposób ominęły go szarpnięcia,ale jednak nie było to jakieś bolesne.
Zaprał się,dobrze wiedząc co ogier chcę zrobić,ale jego kulawa noga tak na długo nie wytrzymałaby,a więc później bronił się kopnięciami lub ugryzieniami ,a zresztą wszystko jedno....Byleby nie zostać związanym.

-I tak to jest bez sensu,oskrobałem cię.-Powiedział dumnie.Mógłby się szczycić tym już zawsze,ale nie powinien nadużywać słów o kradzieży ,bo jeszcze wyszłoby z tego coś nie fajnego,a Kaz
nie lubił kłopotów tylko wyzwania i tak to pozostawmy.
W sumie teraz Burseg nie miał nic.-I tak oto stałeś się biedakiem.-Oznajmił jeszcze by dać mu znak,że dalej posiada jego "majątek".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    

Powrót do góry Go down
 
Pustynne lochy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Stare Lochy
» Wielka Sala
» Lochy Dreadfort
» Lochy pod Riverrun

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Ukrytych Łez :: Terytoria SUŁ :: Zamek Frinn :: Północna wieża-
Skocz do: