KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pustynne lochy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Cze 17, 2017 9:02 pm

Spiorunowałem go wzrokiem. Jak to jego? Zaraz je odzyskam! Zarzuciłem na niego łańcuchy i szarpnięciem próbowałem go zmusić, by do mnie podszedł. Jednak ten już po chwili zaczął się bronić kopiąc i gryząc. Bezczelny drań! Cofnąłem się… ale tylko na moment. Drań i tak nie mógł uciec, będąc zamkniętym ze mną w celi, a to była tylko kwestia czasu, aż go jakoś spętam i unieruchomię.
- Okradłeś mnie! Łamiąc Przykazania! Popełniając Grzech! – parsknąłem z irytacją – Po pierwsze w biedzie nie ma nic złego! Bogactwo może być przekleństwem! Prędzej koń przejdzie przez ucho igielnie, niż bogacz wejdzie do Królestwa Niebieskiego! – wyjaśniłem mu – A po drugie… po drugie nigdzie z tym nie uciekniesz. Nie mam niczego… ale mam Ciebie! A teraz uspokój się! – zażądałem i ponownie się na niego rzuciłem. Kulał? To próbowałem w niego wbiec dobrze wiedząc, że kulejący nie ma szans uciec. A przy zderzeniu ciężko mu będzie zachować równowagę. I jeśli mi się udało, to powaliłem go na ziemię, przygniatająca własnym ciężarem do ziemi, przyciskając mu kopytem szyję do posadzki, aby nawet nie próbował gryźć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Cze 17, 2017 10:41 pm

Demony budzą się kiedy śpisz,a Kaz budził się kiedy czuł pieniądze w kieszeniach,czy to nie dziwne?
Nie...To normalne,ale można być pewnym,ze jeżeli wyczuje je to już nie ma opcji by ich nie zwinął.
-A więc żyj w biedzie,ja już zrobię pożytek z tych karminów.-Oznajmił z uśmiechem na mordzie.
Kaza nie obchodziły tu zbędne wywody o tym jak warto postępować.On wiedział,że postępuje dobrze.
Siwy rzucił się galopem w jego stronę.Kto powiedział,że będzie uciekał.Obrócił się i wystrzelił z kopyt.

-Mi nie pomogą nawet środki uspokajające.-I przywiązywanie do krzesła też nie.Kiedyś Van Eck mi za to zapłaci.Pomyślał i położył uszy po sobie na same te wspomnienie.Nie mógł znieść takiego znieważenia.
Spojrzał na araba mając nadzieje,że szybko się nie podniesie.
A niech tylko znowu spróbuje mu założyć te żelastwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Cze 17, 2017 10:55 pm

Kiedy budzą się demony? Ciekawe pytanie. Kiedy się im pozwoli. Kiedy myli się priorytety. Kiedy w sytuacji załamanie, koń ma ochotę… złamać pewne zakazy, podążyć ścieżką inną, niż narzucona mu przez Boga. Spiorunowałem drania wzrokiem, gdy coś tam próbował bredzić.
- Pożytek? Ciekawe jak! Nigdy stąd nie wyjdziesz! Oddawaj! – rozkazałem mu. I rzuciłem się w jego stronę, próbując go powalić, ale drań zaczął kopać z zadu, trafiając mnie centralnie w klatkę piersiową. Odrzuciło mnie od niego… ale tylko na chwilę. Nie zamierzałem poprzestać. Musiałem go poskromić!
- Nie? Ani środki uspokajające? Ani alkohol? Ani tabletki nasenne? A łańcuchy, kajdany, okowy, pęta? Nie martw się, nie z takimi draniami sobie radziłem! – zarżałem na niego. Wyszedłem z celi, zamykając ją na klucz, po czym wróciłem z wielką siecią, oczywiście pamiętając o ponownym zamknięciu celi. Zacząłem zbliżać się do ogiera… a gdy byłem blisko, narzuciłem na niego siatkę. Uskoczył? Raczej nie mógł, skoro kulał. A siatka rzucona z odległości uniemożliwiła mu kolejne kopniaki. Zarzuciłem mu ją na grzbiet… a im bardziej próbował uciekać, wierzgać, kopać, tym bardziej się w nią plątał. Dodatkowymi linami obwiązałem go dookoła, całkowicie go unieruchamiając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Cze 18, 2017 12:11 pm

Demony,a Diabeł?A Diabeł budzi się wtedy gdy czuje,że ktoś interesuje się takimi "złymi" sprawami.Między innymi wykorzystuje to do opętywania stąd tyle wrzasku o tych historyjkach.
Przejdźmy tutaj do setna.
-Jak nie?Równie dobrze mogę teraz do ciebie doskoczyć,zwinąć ci klucz i odejść bez pożegnania.-Ostrzegł go ,ale jednak nie doskoczył do niego,a to ze względu bezpieczeństwa.Jeszcze by oberwał jakiś ciulstwem.
-To powiedz,z jakimi?Dużymi ,silnymi?I powiedz też ,czy szybko uciekli.-Uśmiechnął się i pokręcił łbem.
ON przecież dobrze wiedział jak tak na prawdę było.Uciekli pewnie za pierwszym lepszym razem.
Walka z Kazem jednak nie była dobrym pomysłem,ale widać było,że Burseg był bardzo pomysłowy.
Oczywiście siatka wylądowała na Karusie ,a on dobrze wiedząc o tym,że raczej nie będzie opcji wydostania się z niej po prostu stanął w bezruchu.

-Tak,obwiązuj.Ciekawe tylko czy tak na prawdę to coś da.-Ziewnął nie zaskoczony sytuacją.
Kurczowo trzymał karminy ,by czasem temu nie przyszło do głowy wyrwanie mu ich.
Będziemy spłacać dług bardzo długi czas.Pomyślał ,ale jednak nie chodziło mu o ten większy dług,a o ten tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Cze 18, 2017 12:37 pm

Tak diabeł jest podstępny i wiedzie końskie dusze na zatracenie. No i każdy wie, że diabeł jest czarny. Może trochę rasistowskie stwierdzenie… ale prawdziwe. No a kto tutaj był tym czarnym to było widać na pierwszy rzut oka. Czy czarne konie były gorsze niż białe? Z punktu widzenia wiary to chyba tak. Może Kaz i był silniejszy i większy… ale jego serce spowijał mrok, który sączył się przez jego ciało na duszę pozostałych koni, które go otaczały. Dlatego też ktoś taki jak on, powinien być trzymany w więzieniu – aż zrozumie swój błąd, nawróci się.
- Nie, nie. Klucz mi nie wyrwiesz! Dobrze go trzymam! – zaprzeczyłem zgodnie z prawdą. Klucz był nie do odzyskania!
- Ej! Wcale mi nie uciekli! – zaprzeczyłem… nie, nie kłamałem, tylko delikatnie mijałem się z prawdą. Bo nie uciekli… tylko po prostu odeszli bez pytania. Właśnie. To nie była ucieczka! Tylko… tylko takie zwianie. A to nie to samo!

Udało mi się zarzucić siatkę na bezczelnego więźnia. Otoczony nią, nie miał za wiele możliwości ruchu. Jakby zaczął się szarpać, to by całkiem się w nią zaplątał. W końcu sieci tak działają, ze im ktoś się bardziej rzuca, tym ciaśniej jest nią spętany. Tylko jedna rzecz mnie zaniepokoiła. Jego spokój. Stał bez ruchu… jakby dobrze o tym wiedział. To nie pierwszy raz, gdy miał na sobie sieci? Czyżby już wiele razy był chwytany? I za każdym razem udawało mu się uciec? Miałem nadzieję, że nie. Ta jego pewność siebie mnie przerażała. Skoro ogier stał w miejscu bez ruchu, przykryty całkowicie siatką, to wziąłem jakieś ciężkie kajdany po czym zbliżyłem się do niego od boku, ostrożnie odgarnąłem mały kawałek sieci i skułem mu najpierw przednie nogi następnie zadnie. Kajdany były bardzo wytrzymałe i mocne, zamykane na świetny zamek, od którego tylko ja miałem klucz. To powinno uspokoić drania. A jak mu już skułem nogi, to odwinąłem kawałek jego łba, by na głowę wepchnąć kaganiec, który też zapiąłem na zamek. Więzień mógł mówić, ale gryzienie było już kompletnie niemożliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Cze 18, 2017 12:54 pm

Uśmiechnął się,by zaraz potem przejść to swej poważnej miny.Czy to nie było dziwne z Kazowskiej strony,że nawet nie próbował mu tego klucza wziąść?Mniejsza z tym co będzie teraz z Kazem?
Nic.Kaz ,a NIGDY Kazik panował nad swoimi myślami i już w głowie powoli tworzył ,mu się nowy plan.
-To co zrobili?-Zapytał machając łbem w górę i w dół,ale jednak tak co by ta siatka czasami nie zahaczyła się o jego pysk.
Bez wzruszenia spojrzał na siwego kiedy go obwiązywał,skuwał i co tylko.Kaz i tak miał już swoje zdanie na temat wszystkich jego ruchów.Może Kaz teraz nie mógł zbyt się poruszać,ale przecież i tak ze względu na nogę to nie robiło większej różnycy.Kopać też nie warto,a to tylko rzadkość ze względu na nadwyrężanie przedniej nogi.
Jednak nie ubolewajmy nad sprawą nogi ,którą Kaz sobie narobił za kolejny majątek.
Kiedy już całego go obwiązał Kaz znów się uśmiechnął.
-I tak nic na mnie nie masz.-Stwierdził wręcz z pewnością.
Prócz tego,że ci zwinąłem Karminy.Zaśmiał się w myślach,ale to i tak było nic z porównaniem tego co robił kiedyś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Cze 18, 2017 1:05 pm

Popatrzyłem się na niego wrogo, kładąc uszy do tyłu, gdy ten dalej wypytywał o moich byłych więźniów. Nie wierzył mi? Taki podejrzliwy.
- Domyśl się! – parsknąłem – Zresztą co cię to interesuje? Zajmij się swoimi sprawami. Pomyśl o zbawieniu a przestań tyle gadać! – prychnąłem na niego. Bo nie miałem teraz czasu gadać. Korzystając z unieruchomienia więźnia siecią, skułem mu przednie i zadnie nogi ciężkimi kajdanami a następnie założyłem kaganiec. Gdy już się z tym uporałem, to zacząłem zdejmować powoli siatkę – najpierw z szyi, by mu ponownie założyć mocną obrożę, również zamykaną na klucz, po którą musiałem skoczyć na chwilę do składziku. Wybrałem taką zdecydowanie najsilniejszą, wyposażoną w gruby łańcuch, który drań nie miał szansy zerwać. Wtedy całkiem mogłem ściągnąć z niego siatkę i prawdopodobnie bez większych problemów zaprowadziłem go pod ścianę, gdzie łańcuch przymocowałem kłódką do pierścienia wystającego ze ściany.
- Jeśli raz okradłeś, skoro zrobiłeś to tak dobrze i sprawnie, to na pewno kradłeś wcześniej! Dowód? Dowodów nie mam, ale dowody są mi niepotrzebne. Jak to powiedział pewien Dowódca podczas odbijania miasta: należy zabijać wszystkich a Bóg wybierze swoich i ich zbawi. Tak i z karaniem: należy karać wszystkich podejrzanych… a Bóg i tak wszystkich osądzi odpowiednio – wyjaśniłem mu.
- Oddasz mi Karsiny? Czy chcesz być poddany torturom? – spytałem wprost po czym ugryzłem go lekko w łopatkę – tak by wiedział, że nie żartuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Cze 18, 2017 2:32 pm

Uśmiechnął się na słowa Bursega.
-Gdybym mógł to właśnie teraz zajmowałbym się swoimi sprawami,ale potrzebowałbym do tego moich terenów.-Stwierdził.-A skoro już się mam domyślać to chyba znasz moje zdanie na ten temat?-Pokręcił łbem.Nie wszyscy wiedzieli,że Kaz zawsze będzie stawiał na swoje,a chyba siwek dobrze wiedział co Kazisko ma na myśli.
Bez problemowo przeszedł do ściany ,a z resztą po co się wyrywać wiedząc,że i tak się wycacka stąd przy pierwszej,lepszej okazji,ale teraz liczyły się słowa,a nie ruchy.
Ominął temat o kradnięciu.Jeżeli by zaczął o tym mówić Burseg za dużo by wiedział.
-Wolisz być przecież biedakiem.Przed momentem sam się przyznałeś.Nie mam zamiaru więc oddawać ci karminów.-Ziewnął ze znudzeniem w oczach i spojrzał znów prowokująco na ogiera.
-Poza tym skąd wiesz,że nie wywaliłem ich gdzieś?No na przykład przez kraty?
Dobrze wiem,Burseg kim jest Bóg,ale czasem przydałoby ci się podszkolenie o tym kim jest Diabeł.-Kiwnął mordą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Cze 18, 2017 2:47 pm

Pokręciłem przecząco łbem, zerkając na niego podejrzliwie.
- Jakimi swoimi sprawami byś się zajmował? – zacząłem dopytywać – Coś sądzę, że te Twoje sprawy to nie mają zbyt wiele z Bogiem wspólnego! – domyśliłem się. Bo gdyby miał robić coś pożytecznego to by się na pewno do tego przyznał. A skoro się nie przyznawał… to znaczy, że coś złego knuł. Jego zdanie na ten temat? Mogłem się domyślić… i chyba wolałem o nie nie dopytywać.

Zaprowadziłem drania pod ścianę, przykuwając go do niej grubym łańcuchem. Po czym położyłem uszy po sobie słysząc jego odpowiedź.
- Oddawaj! Natychmiast! – rozkazałem – Bo skoro nie chcesz… to sam tego chciałeś! Inaczej sobie porozmawiamy! – ostrzegłem go kolejny raz. Wkurzał mnie… coraz bardziej mnie irytował, chociażby tym ostentacyjnym ziewaniem.
- Nie widziałem, byś je wywalał. A skoro nie chcesz współpracować… to sam tego chciałeś! – ostrzegłem go i ugryzłem go w łopatkę. A następnie w szyję.
- Jeszcze chcesz? Czy będziesz współpracował? – spytałem, okrążając go dookoła. Nie widziałem, gdzie mógł schować moje Karminy… ale jedno musiałem przyznać. Robił wrażenie swoją wielkością, muskulaturą i siła. Był grzesznikiem… ale świetnie wyglądającym grzesznikiem. Zacząłem wodzić chrapami po jego boku a następnie uszczypnąłem go w umięśniony zad.
- Podobasz mi się – nagle mu oznajmiłem – Gdybyś był klaczą… to inaczej byśmy się zabawili – stwierdziłem, wodząc pyskiem po jego szyi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Cze 18, 2017 3:12 pm

Przymrużył nagle oczy.
-Lepiej dla ciebie jak nie wiesz.-Oznajmił.-Jestem pewien ,że wtrącanie się w nie swoje sprawy na pewno nie należy do dobrych uczynków.-Kiwnął łbem i odwrócił wzrok od Bursega.
W sumie,w sumie powinien już się zbierać,ale patrząc co arab wyprawia na prawdę postanowił zostać.
Przy okazji nabrałby więcej sił na zerwanie tego żelastwa.
Nie zwrócił uwagi na jego gryzienie.

-Tak samo nie widziałeś jak ci je zabieram.To działa w dwie strony.-Uśmiechnął się "łobuziarsko" i strzepał z siebie kurz.
Kiedy ogier wypalił następne zdanie Kaz pokręcił głową.
-Nie masz klaczy to tak kończysz,a sam proponowałem ci schwytanie jakiejś.-Powiedział zmarnowany całą sytuacją.Kaz nie miał zamiaru uchodzić tutaj za pedała.Nie,zdecydowanie wolał klacze,ale powinniśmy stanąć na takich tłumaczeniach i przejść do kolejnych jego ruchów.
A więc tym razem nie stał spokojnie wiedząc,że nic się nie stanie,bo dobrze wiedział,że to może się na prawdę obrzydliwie skończyć.
Zamachnął się więc łbem i uderzył go mając nadzieje ,że to mu da do myślenia.
-Ty grzeszniku zapchlony.-Powiedział dość spokojnym głosem ,nawet nie oburzonym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Cze 18, 2017 3:23 pm

Ciężko westchnąłem, gdy tylko usłyszałem jego odpowiedź.
- Czasami wygodniej jest nie wiedzieć… ale nie należy postępować w życiu tak, jak nam wygodniej, tylko tak, jak Bóg nakazuje. A w tym wypadku należy się dowiadywać o koniach, które źle postępują i starać się je nawrócić – wyjaśniłem mu – Więc wtrącanie się do nieswoich spraw nie tylko jest dobrym uczynkiem… jest również obowiązkiem – dodałem.

Tak, musiałem mu przyznać rację, że nie widziałem, jak mi je zabrał. I nie miałem pojęcia, gdzie je ukrył. Miał naprawdę zwinne kopyta czy tam pysk. W każdym razie, jak mu skułem nogi i założyłem kaganiec na pysk, to nie powinien być w stanie więcej tak rozrabiać. Drań był niebezpieczny i trzeba było go uważnie pilnować.
- Oj, miałem wiele klaczy – zaprzeczyłem – Nawet nie wiesz, jak wiele z nich pokryłem. Ale… ale robiłem to dla Chwały Boga, który przecież nakazał się koniom rozmnażać – wyjaśniłem, że te wszystkie krycia to nie był grzech tylko obowiązek. Kwiknąłem z bólu, gdy tamten mnie uderzył łbem.
- Ej, uważaj co robisz! – parsknąłem na niego – Powinienem teraz iść po nóż i Cię pociąć. Albo po bat… i Cię wybatożyć – próbowałem go przestraszyć. Ale zamiast to zrobić… dalej wodziłem chrapami po jego ciele – Jesteś taki duży i umięśniony… naprawdę mi się podobasz – oznajmiłem kolejny raz, stając centralnie za nim. Zacząłem się wycierać pyskiem o jego zad.
- Może i grzech… ale w sumie… Bóg wybacza – stwierdziłem krótko i naskoczyłem na niego, obejmując go mocno przednimi nogami za boki. Miał obroże, kajdany i kaganiec, więc nie sądziłem, by mógł protestować… ale lepiej było być ostrożnym.
- Bądź grzeczny i spokojny… to może nie będzie tak źle – poradziłem mu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Cze 18, 2017 5:38 pm

-Bluźnisz,jak zwykle,Burseg.-Stwierdził bez zastanowienia,ale nie powiedział dlaczego.Burseg sam miał się domyślić,a Kaz był już zbyt zamęczony jego ciągłymi pytaniami ,a więc to był koniec z ciągłym odpowiadaniem.Jednak jeżeli chodziło o dogadywanie to akurat to wchodziło w grę jak najbardziej.
-Zmusiłeś je.-Odparł na jego słowa Kaz.Nie był w stanie stwierdzić ,czy to prawda,ale domyślał się.
Zaśmiał się tylko na jego słowa.-Nie ważne ,czy mnie potniesz ,czy zrobisz mi coś innego pewnie i tak skończysz podobnie tylko z kopyta innego konia.-Chodziło mu tutaj oczywiście o Inej,bo tylko ona kolekcjonowała noże....
I wtedy ten arab przegiął.Kaza ciało było ważniejsze niż jakiekolwiek inne.
Wyciągnął jednego karmina powoli ledwo utrzymując go w wargach przez kaganiec.
Zamachnął się i strzelił prosto w Bursega.Może trafiło w oko?A tak na wszelki wypadek...
Wziął kolejny i znów rzucił w ogiera.Może to dało mu do myślenia?
Możliwe.....
To była lekcja złodzieja.Chociaż....Szkoda było tych karminów...Mógłby sobie je zostawić,ale to za to,że narusza jego prywatność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Cze 18, 2017 6:20 pm

Co? Co on powiedział? Że… że ja bluźnię? A co on mógł wiedzieć o bluźnieniu? Co mógł wiedzieć o Bogu? Był tylko niewiernym koniem, zagubionym na ścieżkach życia, który nic nie wiedział o sprawiedliwym. Ale ja mu mogłem pomóc, mogłem go nawrócić. Jeśli on chciał… i jeśli Bóg udzieli mu łaski nawrócenia.
- Zmusiłem… ale zawsze się klacze trochę zmusza – przytaknąłem i nie widziałem w tym niczego złego – A wy niby tak nie robicie? – parsknąłem – Tylko wy je kryjecie dla waszej egoistycznej przyjemności a ja to robiłem w imię Boga! – wytłumaczyłem mu różnicę – Z powodu obowiązku a nie dla zabawy – dodałem.
- I lepiej mi nie groź… bo zaraz będziesz błagał o litość! – odpowiedziałem mu, zachodząc go od zadu.

Naskoczyłem na wielkiego karego ogiera i uśmiechnąłem się, gdy ten rzucił we mnie karminem. Gdy byłem centralnie za nim, to trochę ciężko było mu wycelować, ale drugim trafił mnie w oko, które odruchowo zamknąłem.
- Ej, przestań się wygłupiać! – prychnąłem. Zapamiętałem, gdzie te dwa karminy upadły, ale jeśli Kaz myślał, że z niego zejdę tylko po to, by je zebrać, to się mylił. Objąłem go mocniej przednimi nogami i po prostu w niego wszedłem. Mocno i brutalnie… tak jak to często robiłem z klaczami.
- I jak Ci się podoba… ty przerośnięty, umięśniony kucyku? – parsknąłem rozbawiony, sięgając łbem do jego kłębu, by go w niego ugryźć w geście dominacji – Wiesz… pierwszy raz to robię z ogierem… ale jesteś taki silny, zwinny… że wprost nie mogłem się powstrzymasz. Podobasz mi się – oznajmiłem mu, wykonując kolejne ruchy biodrami – A ty? Zabawiałeś się kiedyś z ogierem? – spytałem, nie przestając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Cze 18, 2017 6:44 pm

-My?Nie znam nikogo z mojego stada,a sam nie zmuszam żadnej klaczy do pokrycia.-Skłamał na temat nie znania innego konia,ale Inej się nie liczyła.
Nie dość ,że miał na sobie kupę żelastwa to jeszcze siwego araba,który chyba nie miał co do roboty zajmując się takim jak Kaz.Czy może rzeczywiście Kaz był dobrym celem na pedałów?Nie ważne to go nie obchodziło.
-Nie wygłupiam się.-Stwierdził obojętnie i wiedząc co właśnie planuje ogier pokręcił łbem.Po chwili arab spełnił swoje wymyślne "marzenia" ,a Kaz zakrył swoją panikę drogą maską pewności siebie i małej złości.
-Bądźmy tu szczerzy.Wolę kryć klacze,a to co właśnie robisz wcale nie jest przyjemne.-Wiedząc jednak ,że jest przykuty nie raczył nawet spróbować się ruszyć,ale chociaż trochę lepiej było po próbować.Bardzo chwiejnie zaczął wierzgać,ale może to coś dało?
Jeżeli nie to ustał po dwóch minutach.
-Nie i dotychczas nie miałem takiego zamiaru.-Oznajmił poważnym,ostrym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Cze 18, 2017 6:58 pm

Tylko lekceważąco prychnąłem na jego deklarację. Zbyt wiele historii o Krwawej Zemście słyszałem, bym mógł tak po prostu uwierzyć w to, co ten mi powie. Aż tak naiwny nie byłem! I jeszcze to głupawe mówienie, że nie znał nikogo ze swojego stada? Jasne! Jak można było nie znać innych koni? Kompletnie mu nie wierzyłem… ale chyba kłócenie się z nim nie miało żadnego sensu. Lepiej było go innymi metodami przekonać, że nie wolno kłamać!

Czy ogier się wygłupiał czy nie… to sam miałem zamiar ocenić. Naskoczyłem na niego, wykonując ruchy biodrami.
- Dla mnie tam jest przyjemne – odpowiedziałem mu zgodnie z prawdą… dziwne uczucie, ale na swój sposób podniecające – A dla Ciebie ma być po prostu karą! – dodałem. Po chwili poczułem, że ogier zaczął wierzgać, ale przykuty nie miał za wiele możliwości ruchu. W końcu zaprzestał daremnych prób. A w końcu… w końcu również się opamiętałem i z niego zszedłem, bez ukończenia tej czynności. Byłem zły na siebie… czy raczej na niego!
- Przez Ciebie miałem nieczyste myśli! To Twoja wina! – upomniałem go, gryząc go w zad. Podszedłem i zebrałem dwa karminy, które we mnie rzucił – A gdzie pozostałe dwa? Oddawaj, bo będą tortury! – zagroziłem mu, gryząc go w łopatkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Cze 18, 2017 8:22 pm

Pominął jego słowa,których i tak nie miał zamiaru komentować.
Ale te ostatnie przykuło jego uwagę,a jednak Kaz lubił poruszać tematy pieniędzy.
-Ja doskonale wiem gdzie są ,a ty się nie doszukasz.Mam nadzieje tylko ,że to zrozumiesz...Burseg.-Uśmiechnął się jedynie.Kaz jest unikalny jak płaczący krwią posąg.Jak spacer na boso po rozżarzonych węglach.Dziś nie ma Boga, nie ma kościoła, nie ma dobra.Jest chaos i cierpienie jak w żelaznej dziewicy.Jak Szelka ja wytargam cię w górę, w dół za kłaki.Pomyślał sam do siebie się uśmiechając.
Przynoszę tobie te 30 nocy i dni.Pytasz o ogień - wystarczy spojrzeć mu w oczy.Tu nie będzie zbędnych słów.
-Dobrze wiesz gdzie ja cię mam,prawda?-Zapytał machając ogonem i to nie bez powodu.
To nie były tak bezsensowne dialogi jak te Na wspólnej w końcu prowadził je KAZ.
Kaz Przynosi  zło w czystej formie do każdych czterech kątów
Jest jak wyklęty ze społeczeństwa nosiciel Trądu i Hifa ,aczkolwiek czym tak na prawdę można go jeszcze nazwać prócz Demonem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Cze 18, 2017 8:58 pm

Spiorunowałem go wzrokiem, gdy ten kolejny raz udzielił odpowiedzi, która mi się nie spodobała.
- Nie muszą ich szukać… mogę Cię zmusić, abyś mi je oddał. Będzie to prawdopodobnie łatwiejsze a na pewno przyjemniejsze – parsknąłem, bo w końcu musiałem go złamać. I z rozkazu Boga i dla własnej satysfakcji. Od razu poczuję się lepiej, gdy temu draniowi pokażę, gdzie jego miejsce. Byłem o tym przekonany!
Zastanowiłem się nad jego pytaniem… potrzebowałem chwilki na to.
- Tak, chyba wiem, gdzie mnie masz… i wiesz co? Chyba mi to nie przeszkadza. Dopóki będziesz posłuszny i grzeczny, to możesz o mnie sądzisz, co tylko chcesz. Masz się po prostu słuchać. A co sobie myślisz… mam to w zadzie – odpowiedziałem mu.
- A skoro nie chcesz współpracować… pobawimy się inaczej – oznajmiłem mu, odchodząc od niego na chwilkę by następnie wrócić z nożem. Na razie nie używałem go. Zerkałem tylko to na ostrze, to na więźnia, jakby wybierając miejsce, gdzie je wbiję.
- To wolisz tortury, dalsze krycie? Czy jednak obiecasz mi posłuszeństwo i trochę popracujesz fizycznie, w ramach kary? – byłem miły i wyjątkowo dałem mu szansę wybrać, zamiast podjąć decyzję za niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezgi
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pon Cze 19, 2017 8:35 am

Klacz weszła do lochów spokojnym stępem, ciągnąc za sobą swoją zdobycz. Jeżeli się wyrywał, Ezgi mocno szarpnęła za linę i dalej szła w kierunku cel. Pomimo ran po walce klacz dalej utrzymywała formę. Spojrzała na skrzynkę z narzędziami. A to zaraz. Klacz wepchnęła bułanego ogiera do celi. - Co robiłeś na terenach SUŁ? - zapytała i dała bułankowi czas na odpowiedź, idąc po narzędzie do skrzyni ,, skarbów ".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Savrio
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pon Cze 19, 2017 8:43 am

Klacz ciągnęła go, najprawdopodobniej do lochów. No to fajnie, chciał kogoś poznać a został porwany. Nie wyrywał się zbytnio, bo po co to? Szedł za nią, nie można powiedzieć, że spokojnie, przecież nikt nie chce siedzieć w lochach. Po chwili Ezgi popchnęła go, tym samym wpadł do celi. Klacz pytała go, co robił na terenach Stada Ukrytych Łez. A co miał robić, jest nowy na Karsin. - Szukałem terenów Stada Wielkiej Tajemnicy. Zresztą lepiej poznawać tereny niż później nie wiedzieć gdzie się jest. - odpowiedział, jednocześnie patrząc na odchodzącą klacz. Podeszła do skrzyni i coś w niej szukała...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezgi
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pon Cze 19, 2017 8:56 am

Pomimo tego, że klacz stała przy skrzyni z narzędziami słyszała odpowiedź Savria. Coś mi się zdaje, że pustynia różni się od ciemnego, gęstego lasu. Mówiła do siebie w myślach. Teraz wybierała narzędzie. Może tradycyjnie, nóż? Albo sztylet... Siekiera? Nie, to zbyt brutalne, ona go przecież nie chce zabić. Ezgi postawiła na nóż, tak tradycyjnie. Przecież narzędzie można w każdej chwili zmienić. Weszła do celi i zamknęła ją na klucz. - Powiem Ci tyle, coś mi się zdaje, że ciemny i gęsty las różni się od suchej pustyni. - Zwróciła się do ogiera. - Będziesz się wyrywać, czy lepiej Cię przywiązać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Savrio
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pon Cze 19, 2017 10:13 am

Ogier przyglądał się klaczy, chciał wstać jednak klacz odwróciła się i zaczęła wracać do celi. Szła, lecz miała przy sobie narzędzie. A był nim nóż. Klacz weszła do celi i wyjaśniła różnice pomiędzy lasem, a pustynią. Savrio to wiedział. - Niech pomyślmy, nie będę się wyrywał. Jednakże proponowałbym... zapłatę jakbyś nie wypuściła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezgi
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pon Cze 19, 2017 5:10 pm

Klacz weszła do celi z nożem, Sav był najwyraźniej trochę spanikowany. Proponował zapłatę w zamian za wypuszczenie go. - Serio? Oczywiste, karminy mogę wziąć, ale Ciebie nie wypuszczę. - oznajmiła bułankowi klacz. Niektórzy może i porywają dla karminów, ale Ezgi nie. Ona po prostu lubi porywać. Klacz przyłożyła nóż do grzbietu ogiera, potem ciągnęła go lekko od grzbietu, po głowę. - Ładna grzywa. Szkoda by było gdyby... Była nieco krótsza. - Jakby zagroziła, jednak powiedziała to ze spokojem w głosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pon Cze 19, 2017 5:50 pm

Uśmiechnął się do Bursega.-Nie wiem czy warto,Burseg.-Odrzekł tylko ,by zapełnić dość nieprzyjemną ciszę.
-Sądzę ,że jednak nie pojmujesz ,ale niedługo w końcu może zmądrzejesz.-Stwierdził i spojrzał na Bursega.Czy były tu możliwe tortury,skoro Kaz przeszedł już gorsze?Okey,może wchodziły w grę,ale Kary wolał się przekonać co do ich "mocności".
-Pozwól ,że wybiorę tortury,właśnie tym nożem,którego trzymasz.-Oznajmił jakby ten nóż dla niego coś znaczył,ale właśnie sens w tym,że tak na prawdę nigdy nie widział go na oczy...A może coś planował?Ciekawe...Tylko na to nie wyglądało.
Widząc jak znajoma klacz ciągnie do lochów "więźnia"
tylko uśmiechnął się i kiwnął głową można powiedzieć ,że na przywitanie,ale czy dobre,czy złe niech jej userka stwierdzi...
Później spojrzał na ogiera ,który szedł za nią.Musiał powiedzieć,że może i by nadawał się do ich Gangu?
To się jednak jeszcze okaże.
Czekał aż Burseg przybliży się do niego,ale stał spokojnie tylko patrząc na innego więźnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pon Cze 19, 2017 6:57 pm

Uśmiechnąłem się złośliwie do swojego więźnia.
- Czy warto czy nie… sam podejmę decyzję. Czy będą skuteczne to jedna sprawa… ale czy mi sprawią satysfakcję to druga. Jeśli będą skuteczne warto się poświęcić. Jeśli nie będą skuteczne ale sprawią mi satysfakcję, to również warto się tym zająć. Najwyżej… po prostu poćwiczę tortury… a tylko ćwiczenia prowadzą do doskonałości – odpowiedziałem mu.
- Czego nie pojmuję? Jak zmądrzeję? – nie rozumiałem jego niejasnych sugestii – Jak się czegoś nauczę to dobrze… jestem pewien, że sam również wyniesiesz z tego lekcję – odpowiedziałem mu.
- Chcesz nożem? Nie ma sprawy – odpowiedziałem mu. Nie zwracałem większej uwagi na tych, którzy tutaj przyszli. O prostu skupiłem spojrzenie na moim więźniu, mocniej chwytając nóż w zęby, by drań go przypadkiem nie próbował mi wyrwać, wybić czy jakoś wytrącić. Zbliżyłem się do niego, po czym wbiłem mu ostrze w prawa łopatkę. Może niezbyt głęboko, ale jednak tak, by go zabolało. Następnie zrobiłem długie, ale płytkie nacięcie na prawym boku.
- Jeszcze chcesz? – spytałem, złośliwie się uśmiechając. Ja mu zaraz pokażę, że lepiej mi się nie sprzeciwiać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Cze 23, 2017 8:36 pm

-A więc podejmuj,ale czy warto akurat ogiera?Równie dobrze miałbyś przyjemności teraz z jakąś klaczą i nie miał byś nic na sumieniu...-Odparł na jego słowa spokojnym,zrównoważonym głosem.
Nie był w stanie ocenić czy Burseg jest właśnie zadowolony,czy też poirytowany,ale nie było mu to potrzebne.Ważne,że w ogóle jeszcze żyje w świadomości.
Ruszył się niespokojnie czując niesamowity ból,jednak nie pisnął niczego.Powoli wyleciała z rany dość gęsta,lecz nie za gęsta krew,a po kilku minutach zakrzepnęła na skórze młodego ogiera.
Następne nacięcie także bolało lecz nie było one tak bolesne jak poprzednio zrobione.
Będę ci obiecywał zemsty.X na pysku byłby odpowiedni.
Pomyślał i z dumą spojrzał na siwego.
-Otóż nie,nie chcę,ale chyba muszę skoro nie chcę ci oddać Karminów,Burseg.-Pokręcił łbem nawet nie poirytowany
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    

Powrót do góry Go down
 
Pustynne lochy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
 Similar topics
-
» Stare Lochy
» Wielka Sala
» Lochy Dreadfort
» Lochy pod Riverrun

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Ukrytych Łez :: Terytoria SUŁ :: Zamek Frinn :: Północna wieża-
Skocz do: