KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pustynne lochy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Czw Cze 29, 2017 7:02 pm

Spiorunowałem ogiera wzrokiem.
- Jak możesz mówić takie bezeceństwa! Przyjemność z klaczą? Z klaczą należy robić źrebaki! To obowiązek a nie przyjemność. Nie należy z takich rzeczy czerpać przyjemności. Należy to robić tylko z poczucia obowiązku! Należy się poświęcać! – wyjaśniłem mu. Czy on to zrozumiał? Pewnie nie. A czy ja w to wierzyłem? Chyba też nie do końca. Owszem, byłem troszkę grzesznikiem i porywałem klacze dla zabawy… ale byłem pewien, że Bóg mi to wybaczy.

Raniłem drania, ale jeśli spodziewałem się jęków i próśb o litość, to bardzo się myliłem.
- Co to miało być? Co ty wyprawiasz? – zarżałem z irytacją – Powinieneś płakać! Krzyczeć! Skomleć o litość! Co z Tobą jest nie tak? – parsknąłem wkurzony.
- Ale owszem, jeśli nie chcesz oddać Karminów… to Twój wybór! Sam tego chciałeś! – wydarłem się na niego. Skoro nóż nie dał rady to chwyciłem w pysk jakiś bat po czym zacząłem uderzać nim drania po całym ciele: grzbiecie, szyi, nogach. Tak by poczuł ból! A następnie by się w końcu uspokoił i zaczął normalnie zachowywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Czw Cze 29, 2017 9:36 pm

-Nie wierze,że to nie jest dla ciebie przyjemność,Burseg.Jestem wręcz pewny ,że kłamiesz,a to grzech.-
Pewny siebie głos przeszedł przez gardło Kaza.
Ostatnio bardzo często napotykał dziwne konie,poza tym sam był strasznym dziwakiem.
-A jednak tego nie robię.Może dlatego by zachować trochę swojej godności?-Zaśmiał się chodź nie wiedział wręcz dlaczego.

Widząc bat nawet nie raczył się ruszyć.-Zabierz ode mnie ten Bat,głupcze!-Zbeształ go ,ale potem dostał tylko serie uderzeń.-Ty Draniu!-Warknął jednak później już nic nie wypowiedział.
Niech no tylko dostane w łapy jakiś ostry przedmiot.Pokręcił głową.
Burseg na prawdę przesadzał jednak Kaz znów się uspokoił.
-Umówmy się.Oddam ci je jak mnie wypuścisz.Oczywiście nie złamie tej obietnicy.Wtedy miał bym grzech na sumieniu.-Zaczął przekonywać starego drania ,a
sam nie wiedział czy mu je odda ,czy nie.W sumie i tak niedługo będzie kradł,raz za razem i to z takich rzeczy,które nikomu by się nie śniły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Czw Cze 29, 2017 9:58 pm

Spiorunowałem go wzrokiem. Czy on mi… właśnie zarzucił kłamstwo?
- Gówno mnie obchodzi, co sądzisz i co uważasz! Najważniejsze, że Bóg zna prawdę! Że jest w stanie należycie zerknąć w serce każdego znasz, ocenić je… i nagrodzić konia za dobre uczynki i ukarać za złe! – wyjaśniłem mu. Po czym ugryzłem go, gdy mi zarzucił kłamstwo. Bezczelny cham! Tylko Bóg miał prawo mnie oceniać a nie jakiś Krwawy, przerośnięty kuc.

Zacząłem uderzać drania batem i tylko się zaśmiałem, gdy mnie zbeształ.
- Bo co zrobisz, jak nie przestanę? Zwyzywasz mnie? – parsknąłem, uderzając go raz za razem. I ponownie się roześmiałem, słysząc jego propozycję.
- To tak nie działa: jeśli się coś ukradło, to oddanie nie wystarczy. Trzeba ponieść karę, by mieć nauczkę – odpowiedziałem mu po czym doskoczyłem do niego, wgryzając się mu w łopatkę a następnie w słabiznę – czułe miejsce każdego konia.
- Teraz mi oddasz wszystko – bo tak trzeba. Następnie w ramach kary będziesz pracował ciężko i fizycznie. To nie tylko kara… ale również sposób abyś zarobił na swoje jedzenie. Bo jak Bóg mówi, „kto nie pracuje, niech też nie je”. I pracując ciężko spędzisz resztę swojego życia w więzieniu. Tak jak i inna klacz, która jest w więzieniu! – odpowiedziałem mu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Czw Cze 29, 2017 10:23 pm

-Wołaj połykacza grzechu, bo za późno na księdza-Uśmiechnął się.
Patrzył na Araba zwykłym wzrokiem ,a na jego kolejne zdania zaśmiał się.
-Dzisiaj okolice są puste, a ty zapłacisz słono.-Wypowiedział jedynie.Może niezrozumiale,ale pewnie i
tak nie było Bursegowi potrzebne to do szczęścia.
-Kiedyś zostaniesz ukrzyżowany, poznasz co to ból,a ja będę włócznią ,która przebije ci bok.-Uśmiechnął się szyderczo i podstępnie.
Nagle poczuł ból.Syknął patrząc morderczym wzrokiem na siwka.
-Oddam ci je zgodnie z obietnicą ,jak wyjdę.-Trzymał się swego nie zwracając uwagi na jego słowa o pracy fizycznej.Może pracować ,ciekawe tylko czy arabowi to coś da?

Ha,Może lepiej wyjdzie mu pranie starych ubrań?
Nie ważne o co mi chodziło...Kaz powoli przejechał kagańcem po szyi siwka dociskając go jak najmocniej,niech też czuje na sobie ból...-Inna klacz?Przecież ci pouciekały.-Zamiał się
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Czw Cze 29, 2017 10:37 pm

Popatrzyłem się na niego ze złością, kładąc uszy po sobie. Czy on… czy on mnie obrażał? Wyśmiewał moją Wiarę? Jakiś ateista czy po prostu bezczelny cham? Oj, Bóg go pokara! Nawet nie wiedział, jak bardzo! Nie miałem co prawda pojęcia, o czym mój więzień mówił… ale po prostu nabierałem przekonanie, że jest coraz bardziej stuknięty, bo wyglądało to tak, jakby gadał od rzeczy.
- Ból to ty poznasz! Przestań w końcu bluźnić! – wydarłem się na niego.
- Mówiłem Ci, że nigdzie nie wyjdziesz! Nie chcesz teraz oddać? W końcu zmienisz zdanie! Trochę pracy fizycznej dobrze Ci zrobi! – zapowiedziałem mu… i ugryzłem go, gdy mi przejechał kagańcem po szyi.
- Nie rób tak! Bo następne ugryzienie będzie mocniejsze! – uprzedziłem go czując, jak mi szyja pieczę – Tak, mam pewną klacz z Waszego stada. Jak będziecie grzeczni to może pójdziecie nawet pracować razem – oznajmiłem mu, odczepiając łańcuch od ściany – A na razie zobaczymy, jak Ci idzie ciągnięcie – oznajmiłem mu, prowadząc go na łańcuchy do przeciwległego kąta lochów, gdzie stał jakiś spory wóz.
- Nie ruszaj się! – oznajmiłem mu, próbując nałożyć ogierowi na szyję uprząż i chomąto aby go zaprząc do wozu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Czw Cze 29, 2017 10:50 pm

Uśmiechnął się widząc jego minę.Pewnie myślał ,że Kaz to odszczeka,nie tym razem.
Wysłuchał go ze spokojem.-Wiem co to ból,ale tobie trzeba to chyba uświadomić.-
Stwierdził bez wahania i z bardzo pewną siebie miną.Może po prostu udawał,a może
rzeczywiście coś tam z odwagi w sobie miał?
-Wiesz...Chętnie ją poznam.-Powiedział myśląc jednak,że żadnej nie złapał,a tym zdaniem miał zamiar go
podpuścić...

Dał sobie wszystko założyć,poczuł tylko większy ciężar na sobie,nic poza tym.
-Widzisz,bo praca fizyczna dla mnie to żadna tortura.-
Zapowiedział uśmiechając się wręcz złośliwie
Nie miał zamiaru dawać ogierowi karminów gdzieś indziej niż przy otwartej celi.
Oczywiście,że Kazowi należały się te pieniądze,ale mógł być też tak hojny i dać temu biedakowi troszkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Czw Cze 29, 2017 11:18 pm

Prychnąłem z pogardą.
- Wiesz co to ból? Mylisz się! Co to jest naprawdę wielki ból to się dopiero dowiesz, jak mnie wkurzysz! – zagroziłem mu, próbując go przestraszyć. Zacznie kwiczeć że strachu i skomleć o litość? Jeśli na to liczyłem, to się niestety zawiodłem.
- Poznasz? W jakim znaczeniu „poznasz”? – spytałem, mrużąc oczy. Bo dobrze wiedziałem, co bezbożne ogiery z Krwawej Zemsty nazywały „poznaniem klaczy”. Banda zboczeńców! – Będziecie oddzieleni kratami więc o żadnym dogłębnym poznaniu nie będzie mowy, o ile wam nie pozwolę! – zapowiedziałem mu, by nie miał fałszywych nadziei – Zresztą wy, grzeszni przedstawiciele waszego bezbożnego, żałosnego stada, skupiacie się tylko na wyglądzie – a przez szramę na łopatce to i tak by Ci się pewnie nie spodobała – dodałem.

Bez większych problemów nałożyłem ogierowi uprząż na grzbiet i chomąto na szyję. Upewniłem się, że jest dobrze przypięty do wozu.
- Praca nie ma być torturą, „praca czyni wolnym” – parsknąłem, stając na wozie i biorąc w pysk bat – A teraz ciągnij wóz dookoła lochów! – rozkazałem mu i walnąłem batem w jego grzbiet. Zobaczymy, czy się do czegoś nada. Lochy były duże i przestronne więc nawet wozem dało się po nich jeździć – Wio! – zarżałem, uderzając go kolejny raz batem w grzbiet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Cze 30, 2017 7:44 am

Uśmiechnął się.
-Ból przeżywałem wiele razy,nie tylko tu...Blizny nie wzięły się znikąd,ale jeżeli sam twierdzisz,że wiesz co to ból powinieneś w końcu poznać też co to śmierć.-
Powiedział spokojnym ,jak najbardziej poważnym głosem.
Bądźmy tu rozsądni...Burseg dobrze wiedział,że Krwawi nie są byle jacy i robią co chcą,a więc też powinien wiedzieć,że mają dar zabijania bez powodu,a tu nawet powody były.
-Poznam ,po prostu.-Westchnął zmęczony jego głupimi pytaniami.Przecież było to oczywiste.
-Miłość uważam za słabość,nie plącze się w takie rzeczy.Nie zajmuję się dziwkami ,a zabijam tylko dla sprawy.-Wymówił wiedząc,że dość często używa tego zdania.
-Blizny to chwała dla każdego z SKZ.-
Kolejno wypowiedział.Nie miał zamiaru się z nim patyczkować,bo dobrze wiedział,że Bursegowi już nic nie przemówi do rozsądku.Kaz dobrze wiedział kogo złapał siwy.Znali już się tak dobrze,że nie nie musieli się witać,a szramę na łopatce widział wiele razy...

Wysłuchał go.Nie miał racji praca pogrąża w biedzie.Patrząc jak ktoś jest pracowity obniżają stawkę,a ten kto nie robi prawie nic dostaje wiele więcej.(Typowa praca w Polsce)
Nie ruszył się,nie drgnął niczym posąg.
Nie zareagował także na bata,który owszem bolał jak każdego konia,ale Kazicho robiło to tylko dla własnej godności.Chodź,ha nawet nikogo innego tu nie było,a więc też dla siebie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Cze 30, 2017 6:56 pm

Pokręciłem przecząco łbem, gdy ten dalej pysznie mnie zapewniał, że na nim ból nie robi wrażenia.
- A może ty lubisz ból? Mam wrażenie, że sam mnie zachęcasz, prowokujesz, by mocniej oberwać. Serio? Naprawdę tego chcesz? Długiego, niekończącego się katowania? Minuta po minucie, godzina po godzinie, dzień po dniu? – spytałem się go, kompletnie nie będąc w stanie go zrozumieć. O co mu chodziło? Do czego tak naprawdę zmierzał? To wszystko jakoś wymykało się mojemu pojmowaniu. I jeszcze mi groził? Chyba nie myślał, że się przestraszę skutego ogiera? Owszem, robił ogromne wrażenie… ale nie wtedy, gdy miał kaganiec i kajdany.
- Nie zajmujesz się dziwkami? – prychnąłem z pogardą. Ale on był głupi jeśli myślał, że mu uwierzę! – I co? Niby nie kryjesz klaczy za klaczą? Wszystkiego, co Ci się napatoczy pod Twoją ogierzość? – spytałem z tonem wyraźnie świadczącym o tym, że mu kompletnie nie wierzę – Zabijasz? Czy też się mijasz prawdą? Zabijanie to grzech! Ciężki! – upomniałem go.

Założyłem ogierowi uprząż i chomąto po czym walnąłem go batem. Beż żadnej reakcji. No to uderzyłem go znowu i znowu.
- No rusz się uparty ośle! – wydarłem się na niego. Zszedłem z wozu, stanąłem obok drania i z całej siły użarłem go w zad a następnie w słabiznę, po czym znowu wróciłem do środka. I znowu go uderzyłem batem. I znowu – jak najmocniej.
- Masz iść! Słyszysz?! Jak nie ruszysz to… to będą albo dalsze tortury, albo Cię pokryję! Albo zamknę w celi, obok tej Twojej koleżanki, i spędzisz tam parę dni bez jedzenia i wody! – próbowałem go przestraszyć, po chwili kolejny raz uderzając batem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Cze 30, 2017 7:23 pm

-Nie,ale to Ja pomogę ci przekroczyć znaną granicę bólu nie ty mi.-Odpowiedział krótko i pokręcił łbem.
-Nie,chyba nie muszę ci tego tłumaczyć.Poza tym to chyba ty powinieneś się tłumaczyć czemu kryjesz ogierów?-Zaśmiał się podstępnie i jedynie czekał aż ten powie kolejne słowa.
Szedł bat,za batem,a Kaz wielkiej cierpliwości też nie ma.
Widział jak Burseg schodzi z wozu i dopiero wtedy ruszył i to kłusem.Burseg powinien się cieszyć ,bo noga Kazowi nie często na takie rzeczy pozwala.
Co z tego ,że ruszył,ale teraz nie będzie chciał wpuścić tego Pobożnego drania!
-Oj trzymaj mnie gdzie chcesz,rób ze mną co chcesz,ale i tak zapłacisz podwójną stawką.-Powiedział śmiejąc się z siwego.Nie miał jeszcze chyba pojęcia jaką Kaz dysponuje siłą,ale on nie będzie tylko nią groził jak inni tylko koniec,końców zostanie zabójcą Bursega tak jak wielu innych koni.
Noga oczywiście bolała,ale nie tak by ten pogrążył się w płaczu,aż taki nie jest.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Cze 30, 2017 8:11 pm

Popatrzyłem się na niego ze złością.
- Grozisz mi? Chyba nigdy nie wiesz, kiedy się zamknąć! A może wybić Ci zęby? I wyrwać język? Wtedy byś się wreszcie uciszył! – warknąłem na niego zirytowany jego bezczelnym zachowaniem.
- I nie, mylisz się! Ja NIC nie muszę! I nie muszę Ci się z niczym tłumaczyć! Jesteś moim więźniem… i jeśli będę chciał, to mogę Cię pokryć, wywałaszyć albo zabić! Wiec lepiej mnie nie wkurzaj! – rżałem na niego ze wściekłością. Zirytował mnie! Naprawdę mocno mnie zirytował! Drań przebrzydły!

Waliłem go raz za razem batem, próbując go zmusić do ruszenia naprzód… ale ten utrudniał i utrudniał. Miałem tego coraz bardziej dość. Zszedłem z wozu… i wtedy on ruszył.
- Ej! Stój! Zatrzymaj się! Prr! – zarżałem na niego, próbując chwycić jakieś lejce i szarpnąć za nie, by go zatrzymać! – Prr! Stój! Przestań! Zatrzymaj się! – krzyknąłem, starając się wskoczyć. Jeśli nie poruszał się zbyt szybko, to powinno mi się udać. Jeśli jednak prędkość mi to uniemożliwiała, to starałem się podbiec do ogiera i chwycić go za obrożę, którą tamten miał wciąż na szyi, aby szarpnięciem starać się go zatrzymać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Cze 30, 2017 8:58 pm

-Już ci tłumaczyłem.Rób sobie co chcesz,zapłacisz dwa razy mocniej.-
A zabiję ja ciebie.Dodał jeszcze w myślach i pokręcił głową z jak najbardziej widoczną powagą na pysku.
Gdy ten zszedł z wozu Kaz zaczął kłusować wkoło Bursega,a ten usiłując go zatrzymać próbował wszystkich metod.Kiedy arab chciał wskoczyć na wóz Kaz przyśpieszał nagle ,a kiedy zechciał szarpać za łańcuchy i tym podobne Kaz używał zwykłego omijania go.
Jednak po kilku próbach udało mu się wejść na wóz,ale wtedy kary gwałtownie stanął i nie miał zamiaru się ruszać.
Uśmiechnął tylko się złośliwie i prychnął kilka razy.
-Na prawdę nie męczy cię to,że musisz się tak z każdym więźniem użerać?-Zapytał prosto z mostu spokojnym i opanowanym głosem.Kaz nie zmęczył się aż tak by dyszeć,ale za to noga znowu go nawalała.Nie przejmował się tym,nie pokazywał ,że go boli bo to by był wstyd.
WIELKI wstyd,bardzo WIELKI wstyd!
Nie,nie na to Kaz nie powinien sobie pozwalać, ale przecież, ha nawet nie chciał.
Poczujesz bezdech zawsze kiedy majk w ręce będę trzymał.Poznaj bestię, nie jestem w stanie jej utrzymać.
Odsunę stół spod twych nóg żebyś zawisnął na sznurze.

Zaczął swoje brutalne myśli ,ale nie dokończył ich,opamiętał się,żeby czasem się nie zagapić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Cze 30, 2017 9:50 pm

Zaśmiałem się z jego odpowiedzi. Rozbawił mnie. Nawet bardzo.
- Oj, Kucyk, Kucyk… nie zapłacę! – zaśmiałem się. Ok, może i był znacznie większy i nazywanie go kucem… no, było trochę nadużyciem i przesadą. Ale przecież… i tak był bezbronny i nie mógł mi za wiele zrobić, nawet jakby chciał. A ja… ja mogłem mu wszystko zrobić. On chyba nawet nie miał świadomości tego, bo dalej pyskował, zamiast się uspokoić, przeprosić i błagać o rozgrzeszenie oraz przebaczenie. No tak, Ci Krwiści to do zbyt inteligentnych nie należeli. Tylko im atakowanie innych było we łbie. Ale… Bóg ich kiedyś ukarze! Byłem o tym przekonany.

Próbowałem kilka razy wskoczyć na wóz albo przynajmniej zatrzymać przy użyciu łańcucha tego wstrętnego, nieposłusznego i niepokornego więźnia. Wszystkie moje próby kończyły się przez jakiś czas niepowodzeniem… aż w końcu mi się udało! Ponownie wskoczyłem na wóz! Niestety nie nacieszyłem się swoim zwycięstwem zbyt długo, bo drań praktycznie natychmiast się zatrzymał.
- Męczy mnie! Ale to Próba, którą Bóg stawia przede mną aby mnie Sprawdzić! – wyjaśniłem, chociaż ciężko było mi ukryć w moim tonie złość i irytację. Tak, byłem wkurzony i dało się to wyczuć.
- Dobra! Dość tego dobrego! Skoro nie chcesz być posłusznym koniem pociągowym… to wracamy do tortur! – w końcu zdecydowałem… bo dalsze próby zmuszania go do ciągnięcia wozu chyba nie miały żadnego sensu. Najpierw trzeba było go złamać i skłonić do posłuszeństwa. Odpiąłem go od wozu, zdjąłem z niego uprząż i chomąto, po czym na łańcuchu od obroży próbowałem go ponownie przyprowadzić do muru, aby go do niego przykuć. I jeśli mi się udało, to od razu ugryzłem go w szyję. Tak by uspokoić swoje skołowane nerwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Lip 01, 2017 10:22 am

Zbędnych słów nie lubił używać więc pozostawił go w ciszy żeby sobie przemyślał co takiego źle powiedział.
Powoli objechał cele obojętnym wzrokiem ,by potem ponownie wrócić do araba.
-Nie powinieneś tak myśleć,Burseg.Zresztą, czy ty w ogóle myślisz?Zastanów się zatem przez ile takich prób nie przeszedłeś.-Powiedział poważnym tonem zarówno jak i z poważną miną.
Widział jak Burseg się denerwuje, ale nie zwracał na to uwagi, nie powinien zwracać.
-Zastanów się w końcu co ty chcesz robić.-Zarzucił łbem i ziewnął.Może kaganiec nieco w tym przeszkadzał,ale jednak udało mu się.Spokojnie i obojętnie podszedł do sprawy pozwolił Bursegowi przypiąć łańcuch.Siwy zachowywał się zupełnie jak Heming.Kobieciarz,zboczeniec ,a poza tym jeszcze lubił ogiery.To nie było w porządku z jego wiarą i właśnie dlatego Kaz nie wierzył.
Gdyby wierzył pewnie żył by zniewolony i prawdopodobnie samowolka by się skończyła,ale
na szczęście Kazicho nie weszło tą wiarę.Miał szczęście, bo mógłby skończyć jak ten stający tuż obok niego, ale nie drążmy tego tematu.Czas przejść do fabuły.
Syknął na jego ugryzienie, a jego oczy zabłysnęły niczym ostrze brzytwy.-Nie ładnie jest się wyżywać na innych.Bóg tego nie lubi!-Ostrzegł go chodź nawet nie wiedział,czy dobrze mówi.
On Boga nie znał,nie chciał znać i nie powinien znać!
nie pożyjesz długo.Pomyślał patrząc na niego zamyślonymi oczami,o ile takie można zrobić...-Jeżeli dałbyś mi wybór to wybieram nóż.-Powiedział zupełnie świadomy tego ,że prosi się o tortury,ale dobrze wiedział,że to lepsze niż cena życia.Dużo lepsze.

-Tylko wiesz...Ja nie będę długo czekał na zemstę.Pomyśl nad tym...-
Znów zaczął spokojnym głosem.
Nie potrzebował kogoś kto go nawróci , bo jeżeli nie chcę to tego nie zrobi, a więc warto jednak by było zrezygnować z tak trudnej misji...To by było chyba najlepsze wyjście z tej sytuacji.
Chyba będę musiał sam się uwolnić, widzę , że na niego nie można liczyć.Pomyślał i zrobił kilka kroków w przód.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Lip 01, 2017 3:01 pm

Spiorunowałem tego debila wzrokiem.
- Myślenie jest złe! Powoduje schodzenie w stronę grzechu! Bóg zwalcza Wolnomyślicielstwo! Ono jest solą w jego oku! Nie należy myśleć! Należy zaufać Bogu, który najlepiej wie, co jest dla nas dobre! – tłumaczyłem mu cierpliwie, ale coś chyba to do niego nie trafiła… bo on był idiotą, który nie wiedział, że nadmierne myślenie szkodzi.
- Gówno Cię obchodzą MOJE próby! Lepiej pomyśl o tych, którymi sam będziesz poddany! – ostrzegłem go, prowadząc go do ściany i ponownie przypinając łańcuchem.
- Jak to co chcę zrobić? Chcę Cię zmusić do nawrócenia! Bólem, ogniem, groźbami! – parsknąłem. Czy on mnie w ogóle słuchał? Od początku mu to przecież mówiłem! Ugryzłem go… na co on zaczął znowu coś bredzić.
- Nie wyzywam się! Ja próbuję Ci pomóc! – zaprzeczyłem, chociaż może trochę mijałem się z prawdą. No niby próbowałem mu pomóc… ale odczuwałem z tego powodu sporą przyjemność.
- Nóż? Nie ma sprawy! – prychnąłem, w ogóle go nie rozumiejąc. Czemu nie wolał przeprosić, obiecać posłuszeństwo i zapewnić, że będzie grzeczny? Nie miałem pojęcia. Był idiotą i tyle!
- Zemsta… zemsta nie nadejdzie! Resztę życia spędzisz u mnie w więzieniu! – zapowiedziałem mu, chwytając w pysk nóż.
- Zrobimy tak… będę Cię torturował, dopóki nie oddasz mi reszty kasy. Jeśli nóż nie wystarczy… to pokryję Cię! A później będę Cię przypalał pochodnią. A może Cię wywałaszę? – próbowałem go przestraszyć po czym ciąłem go ostrzem w łopatkę.
- A może nie chcesz być wywałaszony? Zależy Ci na pewnej części ciała? By jej nie stracić? To obiecaj, że będziesz grzeczny, oddaj mi pieniądze a ja… a ja w nagrodę dam Ci pokryć tamtą klacz z blizną na szyi – zaproponowałem mu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Lip 01, 2017 9:47 pm

-Zaczynasz pieprzyć.-Stwierdził ostro nie oszczędzając przy tym głosu.W końcu czuł się jak u siebie...
-Ja nie będę poddany,bo w to nie wierze.-Zamachnął się głową ,ale nie chciał go walnąć.Tak po prostu,by zrzucić grzywkę z oczu.
-Nie dość ,że kłamiesz to jeszcze próbujesz mnie nawrócić groźbami?Ha,dobre mi!-
Zaśmiał się nieznacznie i przejechał po Bursegu wzrokiem.Nie powinien tego mówić.W Kazie zaczynało się zbierać na ochotę ucieczki,ale miał wrażenie,że powinien tu zostać.
-Nie wierze!Znudzisz się mną po kilku dniach.-Odpowiedział spokojnym głosem.Nie miał zamiaru z nim więcej na ten temat dyskusować,ale gdyby musiał to jeszcze by odpysknął.
Syknął czując ból na łopatce,ale nie zrobił nic więcej tylko standardowo obrócił się do ogiera piorunując go wzrokiem na najbardziej "straszliwy" sposób.
-Mówiłem ci już,że oddam ci je przy wychodzeniu stąd.Nie inaczej.-Pozbierał się z ubolewania nad sobą w czasie i brutalnym wzrokiem obrzucił araba.
O właśnie!Dlatego Kaz powinien tu zostać.Inej była gdzieś w pobliżu,a on wyczuwał jej obecność,której nie sposób wyjaśnić.
-Żadnej klaczy nie będę krył.Nie dzisiaj...-Powiedział pewny siebie chodź dobrze wiedział,że wywałaszony być nie chcę.Jednak jak zwykle postąpił tak,że skrył wszystkie emocje gdzieś w kieszonce i zakrył je pewnością siebie i dumą.
-Bardzo proszę tnij mnie,nic nie stoi ci więc na przeszkodzie.Później jednak...-Urwał w połowie zdania i już nie dokończył.
Chyba się rozmyślił...albo...albo miał jednak to w planach?Nie ważne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Lip 01, 2017 10:31 pm

Spiorunowałem go wzorkiem. Jak on śmiał mi tak nagadać?
- Pieprzyć… to ja mogę najwyżej Ciebie, jak się natychmiast nie zamkniesz! – ostrzegłem go podniesionym tonem – A to, że nie wierzysz w próby, nic nie zmienia! Mogę Cię nimi poddawać jak długo będę chciał. Bo co? Jak będziesz znowu cięty nożem to dalej nie będziesz wierzył, że jesteś raniony? – nie rozumiałem, co on w ogóle gada.
- Tak, próbuję Cię nawrócić groźbami… i zmusić do oddania moich pieniędzy! Jak ich nie dasz… to na groźbach się nie skończy! – ostrzegłem go. I zawahałem się, słysząc jego groźbę. W sumie… w sumie miał rację. Już miałem go dość. Nie wiem, czy bym wytrzymał z nim jeszcze parę dni.
- No to nawet jeśli się Tobą znudzę… to czy wytrzymasz ten czas? Ten tydzień bólu i cierpienia? – spytałem kpiącym tonem. Bo nie wierzyłem że mu się uda. Ciąłem go w łopatkę i cofnąłem się, widząc jego wściekły wzrok. Nawet skuty budził strach. Ogromny, silny ogier.
- Nie! Oddasz mi teraz! Natychmiast! A wtedy pójdziesz pokryć klacz, tę lafiryndę z Twojego stada! Ja tak zdecydowałem i to nie podlega dyskusji czy negocjacjom! Słyszysz?! Rób co mówię… bo jak nie… bo jak nie, to biorę się do dalszych tortur! – zapowiedziałem mu. Może i trochę się przejąłem jego groźbą… ale w sumie nie wierzyłem, że jest możliwa do spełnienia.
- Wywałaszyłbym Cię od razu… ale jesteś mi potrzebny do krycia. Więc tortury… a przed torturami… – zacząłem powoli mówić, zachodząc go od tyłu… po czym nagle na niego naskoczyłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Lip 01, 2017 11:08 pm

-W takim razie powiem ci tylko tyle, że nie pieprze się z ogierami.-Pokręcił głową nie wzruszony.
-A może to będzie sen?-Zakpił z niego niemalże nie widocznie,ale jednak coś w tym było.
Burseg był starym,arabem.Powinien mieć już jaką skleroze i zapomnieć o karminach,ale chyba ten jego Bożek mu to przypomniał?
-Już ci to tłumaczyłem oddam ci je kiedy mnie uwolnisz,albo sam się uwolnie.-Wytłumaczył mu znowu.
W końcu musiał mu to wiele razy tłumaczyć żeby ten znowu nie zapomniał, a przynajmniej Kaz odbierał to za ciągłe zapominanie.Uff...Dobrze,że on o niczym nie zapomina tak często.
-Tak.Wytrzymałem już kilka razy w wiezieniu to teraz też.-Powiedział zdradzając ,że już kiedyś siedział w pudle, ale nie żałował, a niech siwek rozmyśla.Obudzisz się w środku nocy, by poprawić kołuderke.
Zobaczysz zamaskowaną postać stojącą nad twym łóżkiem
I już wiesz, że koniec nie będzie dla ciebie przyjazny.A wszystkie najgorsze sny dzisiejszej nocy się spełniły
.Kolejne rozmyślania chodziły po jego głowie chodź bez celu tak szczerze.
-Nigdy lafiryndę,tak się nie mówi ty skurwysynu!-Przeklnął go z premedytacją.To była zjawa,nie żadna lafirynda.Nie po to Kaz wyciągał ją z burdelu.-Żadna klacz z naszego stada nie jest lafiryndą.- dodał żeby jednak nie było,że tylko jej broni.
-Zapowiedziałem ci, że nikt prze ze mnie nie będzie pokryty.-Oznajmił po raz kolejny.Znowu zapomniał co Kaz wcześniej mówił?
Kary wcale nie był zdenerwowany ,chodź rzeczywiście lafiryndy nie był w stanie od tak przełknąć.
Jednak później znów był tym zwykłym kazem.

//Oczywiście wszelkie przekleństwa są dla obrazy postaci nie usera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pon Lip 03, 2017 6:39 pm

Spiorunowałem drania wzrokiem. Co on chciał przez to powiedzieć?
- To dobrze! To grzech! Bardzo, bardzo ciężki grzech… robienie takich rzeczy z ogierami! – oznajmiłem mu – Ja oczywiście też tego nie robię… no chyba, że w ramach kary. Wtedy to nie jest grzech tylko… tylko poświęcenie. Poświęcam się, mimo że tego nienawidzę, by ukarać takich drani jak ty – wyjaśniałem mu, chociaż chyba byłem mało przekonujący. Bo owsem, takie coś… no, może dawało mi troszkę satysfakcji. Troszeczkę. Zignorowałem jego brednie o śnie i położyłem uszy po sobie.
- nie! Oddasz mi teraz! Albo nigdy Cię nie uwolnię. A sam… sam nie masz szans się uwolnić! Jesteś skuty! – parsknąłem.

- Co? – zdziwiłem się, słysząc jego nowe rewelacje – Siedziałeś już w więzieniu? – zacząłem dopytywać – Ale nie w Pustynnym? – upewniłem się – To które stado Cię porwało? Za co? – chciałem się czegoś dowiedzieć, chociaż byłem pewien, że stado które go porwało, musiało mieć dobry powód. Na takiego grzesznika i złodzieja jak on, to dobry powód zawsze się znajdzie. Zaśmiałem się słysząc, jego oburzenie.
- Nie mówi się? To jak ją nazywał? Klacz gościnna w kroku? Klacz lekkich obyczajów? Córa Koryntu? Cichodajka? Klacz Negocjowanego Afektu? – dopytywałem, chcąc go wkurzyć. Dobrze wiedziałem, że tamta nie była puszczalska… gdyby była, to by mnie nie skopała. Ale nie mogłem się powstrzymać, by mojego więźnia nie zirytować. Zwłaszcza… zwłaszcza że mnie nazwał „skurwysynem”.
- Ej! Ale licz się że słowami! Bo Ci wyrwę język byś nie mógł przeklinać! – zagroziłem mu.
- Nikt nie będzie pokryty? To skoro nie chcesz kryć, to może Cię wywałaszyć? Albo… albo sam Cię pokryję! – ostrzegłem go – Dobrze Ci radzę, zmień zdanie! – poleciłem mu, zachodząc go od tyłu i naskakując mu na grzbiet. Objąłem go przednimi nogami za boki i ugryzłem go w kłąb. Na razie nic nie robiłem… na razie. Liczyłem, że się uspokoi, przeprosi i obieca byś posłusznym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Lip 08, 2017 1:39 pm

Uśmiechnął się.
-Nie bądź taki święty,bo dobrze wiem,że kłamiesz,a przecież to grzech.Już nie pamiętasz?-Pokręcił głową przecząco i westchnął już nie mając siły mu tłumaczyć ,że się nie nawróci i ,że on cały czas mija się z prawdą.
-Oddam ci jak stąd wyjdę.-Powtarzał wciąż nie zmieniając zdania i oczywiście tak by on to doskonale wiedział i słyszał.Nie mógł przecież zmieniać zdania ot tak.A gdyby jednak powiedział,że odda teraz to przecież prędzej by skłamał.To nie miało więc sensu.
Kaz to był tylko i wyłącznie ten demon mało znany jak ZOZO,ale tak jak boją się Zozo ,tak powinni bać się jego.Nikt nie ośmieli się go denerwować,kiedy nie jest skuty,ale siwy nie powinien twierdzić,że się nie uwolni.Zrobił przecież już to kilka razy więc czemu teraz nie?Może dlatego,że chciał dojść do Inej?

-Żadne mnie nie porwało, a za co?Ty jeszcze nie wiesz?-
Uśmiechnął się udając małe zdziwienie.Oczywiście w Katterdamie nie było stad ,a gangi, a Kaz przecież był jedynym tak znanym złodziejem.Nie chciał jednak wyjawiać Bursegowi wszystkiego i tylko ziewnął później ,by zapełnić tę ciszę.
-Chciałbym zauważyć,że to ty powinieneś się z nimi liczyć,a co do ucinania języka to nawet by mi to pomogło.Byłbym cichszy,a moje działania byłyby jeszcze skuteczniejsze.-Zamyślił się wręcz,ale nie obwijał przynajmniej w bawełnę.Rzeczywiście!Miało to przecież sens.
Oczywiście,że Kaz nie chciał być pokryty,ani wywałaszony, ale przecież chciał odzyskać Inej.
Nie mogła siedzieć za jego błędy.-Złaź już,za chętny jesteś do pokrywania.Lubisz to ty mały skurwysynu!-Wywnioskował.-Skoro już tam bardzo chcesz mnie pokrywać lub cokolwiek innego może pokrzyżuje ci te plany,Burseg.-Zaśmiał się tylko przechodząc do kolejnego zdania.-Pokryje ją.Chodź wiedz,że przecież właśnie chcesz bym grzeszył.-I nie powiedział tego zbyt błagająco.Może bardziej przekonująco,ale jego oczy jak zwykle płonęły i to dwuznacznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pon Lip 10, 2017 10:10 pm

Spiorunowałem go wzrokiem. Nie wiem, jak się domyślił, że kłama…. Nie, wróć, nie kłamałem tylko delikatnie mijałem się z prawdą. A to nie to samo! Zresztą nawet, jak się mijałem z prawdą… to robiłem to z wyższych celów. I Bóg mi wybaczy. Bo to przecież dla niego i dla jego chwały! W każdym razie… w każdym razie mimo, że byłem wściekły za zarzucenie mi kłamstwa… jakoś się powstrzymałem, by nie zacząć się na niego wydzierać, że nie kłamię, bo to… bo to również byłoby kłamstwo a nie chciałem więcej grzeszyć niż to było konieczne. No i jakbym tak się zdenerwował, to tylko bym go utwierdził w podejrzenia, że jednak… jednak mogę kłamać. Więc już lepiej było nic nie mówić. Tylko ciężko westchnąłem, słysząc że odda mi później.
- Przecież nigdy stąd nie wyjdziesz – parsknąłem. Uznałem, że dalsza dyskusja nie ma sensu… bo ile razy mam mu powtarzać, że ma oddać. W końcu go zmuszę do tego.
- Żadne Cię nie porwało? Ale ja Cię porwałem – przypomniałem mu. I umilknąłem na chwilę, gdy groźba ucięcia języka nie zrobiła na nim żadnego wrażenia. Nie bał się? Czy tylko dobrze grał? W sumie nie byłem pewien.
- Wcale tego nie lubię! Poświęcam się dla sprawy! – skłamałem bo w sumie… w sumie mi się to trochę podobało. Troszeczkę. No ale najważniejsze… najważniejsze, że w końcu wygrałem! Zmusiłem go do ustąpienia. Uśmiechnąłem się szeroko, gdy drań w końcu zgodził się.
- Ha! Widzisz? Ja zawsze wygrywam! Trzeba się było poddać wcześniej! To byś tyle nie cierpiał! – parsknąłem z dumą. Kusiło mnie, by jeszcze trochę się z nim pobawić… ale jakoś się powstrzymałem i z niego zszedłem. Odpiąłem łańcuch od ściany i chwyciłem go w pysk.
- To teraz pójdziesz grzecznie za mną… i nie próbuj się nawet zapierać – rozkazałem mu, po czym szarpnąłem za łańcuch, próbując go wyprowadzić. Poszedł za mną grzecznie?

/być może z/t?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Wto Lip 11, 2017 11:36 am

Obrzucił go ostrym wzrokiem,a oczy błyszczały się niczym sztylet.
-Ucieknę jak każdy inny.Nie widzę żebyś miał tutaj kogoś innego niż mnie i tej drugiej,która podejrzewam, że też nie jest tu dość długo.-Zrobił dziwny grymas patrząc na ogiera i pokręcił przecząco łbem na kolejne jego słowa.
-Czy ty mnie porwałeś....Dobre pytanie,bo tak to ująłem.Hmm...Znam tylko jedną odpowiedź na takie pytania,które jednocześnie i tak są oczywiste.To nie ty mnie złapałeś,a ja sam dałem się złapać.To coś innego,Burseg.-Oznajmił może nie dumnie, ale z widocznym na twarzy lekkim mimowolnie wyglądającym dość poważnie uśmiechem.
-Tłumaczysz się tak dlatego, że nie znasz innej wymówki, czy dlatego, że to prawda?-Zadał pytanie,które wypowiedział ze słyszalnym w głosie wyrzutem.
Zeskoczył z niego,aby tyle.Kaz jednak w żadnych Bożków nie miał zamiaru wierzyć,a wiara wcale go nie wzmacniała.Był zbyt zajęty innymi sprawami.Wierzenie pozostawiał naiwnym,starym koniom, które nie miały już co ze sobą zrobić.Oczywiście tutaj pomijał tych co za swoich Bogów uważali noże.Wliczał w to tylko tych innych.
-Czy wygrałeś?Burseg, musisz się jeszcze wiele nauczyć...-Stwierdził.
-Nie próbuję,przecież idę do swoich, nie do innych.-Zaśmiał się nie rozumiejąc jego słów.Po co Kaz miałby się zapierać w momencie kiedy idzie do swojej ZJAWY?
Uznał to za nie mały żart i poszedł za Bursegiem nie stawiając przy tym oporu.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sro Sie 02, 2017 10:10 pm

Zacząłem klacz szarpać mocniej, aż ta chyba w końcu zrozumiała, że nie ma szans i zdecydowała się w końcu za mną pójść. Ruszyłem więc z nią wprost do zamku, aby w końcu wejść z nią do lochów, od razu ją wprowadzając do największej celi – mocno szarpiąc za liny, jeśliby się zapierała. Zamknąłem drzwi na klucz, by nawet nie próbowała uciekać, po czym pociągnąłem ją pod ścianę, gdzie założyłem jej na szyję mocną obrożę, która była przykuta grubym łańcuchem do pierścienia wystającego z posadzki. Cofnąłem się o krok… i dopiero teraz mogłem jej się uważnie przypatrzyć. Duża była… duża i całkiem ładna. Podobała mi się.
- Witaj w naszych skromnych progach – zacząłem w może trochę oklepany sposób – Jestem Burseg. A ty? Kim jesteś i czego szukałaś na naszych terenach? – dopytywałem, uważnie jej się przypatrując. Podszedłem bliżej i spróbowałem ją trącić chrapami w łopatkę, aby sprawdzić, jak ta na to zareaguje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
kalipay
Zwykły koń
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sro Sie 02, 2017 10:35 pm

Przyszła za siwym arabem. Była nieco zmęczona i zmieszana, ale to chyba i tak jej nie utrudniało przybrania tej jakże twardej maski. Bezproblemowo dała się przywiązać, z tego akurat mogła się dość łatwo uwolnić. Wielki wyczyn raczej by to nie był. Stała na razie w bezruchu dość spięta i raczej nie chętna do jakiejkolwiek rozmowy czy też innych wyczynów. - Kalipay. Zwiedzałam. Je..- Przerwała czując dotyk, ale nie drgnęła jedynie co zrobiła to stała w bezruchu i wpatrywała się w ścianę. Wiedziała, że to zwyczajnie podnieca jako tako ogierów kiedy klacz daje znak, że nie lubi takiego dotyku. -Jestem nowa.- Dokończyła już nie czując tego obrzydliwego dotyku. Grzywa opadała jej na oczy i w sumie można było uznać, że prawie nic przez nie nie widzi, ale widziała, widziała i chyba nie miała z tym żadnych problemów. Gdy już nie czuła na sobie jego wzroku przysunęła się bliżej ściany. Chyba tak czuła się bezpieczniej.
Zwykle tak było...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sro Sie 02, 2017 11:02 pm

Założyłem jej na szyję mocną obrożę, przykutą grubym łańcuchem do pierścieni wystających ze ściany, na co klacz z jakichś powodów nie protestowała. Poddała się? Zrozumiała, że dalsza walka nie ma sensu i ustąpiła? I dobrze. Przynajmniej nie musiałem się z nią tak użerać.
- Kalipay – powtórzyłem – Zwiedziałaś? A wiesz, że naruszanie czyichś terenów nie jest mile widziane? -stwierdziłem, przyglądając się jej. Wiedziała, że wchodzi na czyjś teren czy nie? W sumie nie było to dla mnie jakoś bardzo istotne. Weszła to została schwytana. I tyle.
- Nowa? – zastanowiłem się przez chwilkę – A do którego stada dołączyłaś? – spytałem, mrużąc oczy. Niby czułem od niech zapach Krwawej Zemsty, ale w sumie nie byłem na 100% pewien.
- Tak jak mówiłem, naruszyłaś nasze tereny a to oznacza, że mogłem Cię schwytać. A wiesz co się dzieję z porwanymi końmi? Ogiery są często torturowane a klacze.. z klaczami robi się coś innego – wyjaśniłem jej, uśmiechając się do niej – Wiesz o co mi chodzi? A co byś sama wolała? – dopytywałem, przejeżdżając chrapami po jej szyi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    

Powrót do góry Go down
 
Pustynne lochy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Stare Lochy
» Wielka Sala
» Lochy Dreadfort
» Lochy pod Riverrun

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Ukrytych Łez :: Terytoria SUŁ :: Zamek Frinn :: Północna wieża-
Skocz do: