KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pustynne lochy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
AutorWiadomość
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Czw Paź 12, 2017 9:00 pm

Nie drgnął nawet. Miał taką samą mimikę twarzy jak zwykle chodź wiedział, że Burseg się go boi. A co miał się napawać tym? Wielu się go bało i jego bandy i to była norma. Przynajmniej dla Kaz'a.
-Czyżby?- Zapytał patrząc na niego mimowolnie monotonnym wzrokiem błyskającym niekiedy pewnością siebie.
- Zamknij ten parszywy dziób, Burseg! Chcesz oberwać?! - Zdenerwował się ładnie mówiąc, bo nie mógł znieść słów o tym, że Inej należy do kogoś innego. To nie była prawda i Kaz dobrze o tym wiedział, ale nie cierpiał jak ktoś tak mówił.

Udało mu się zdjąć kaganiec, ale noża nie miał w pysku... Nie puścił go drań!
- Żadnych pogrzebów.- Powiedział zmieniając mimikę twarzy na tę zwykłą. -Żadnych żałobników.- Odpowiedział i westchnął. Dobrze wiedział, że Burseg nie odważyłby się go zabić, a nawet gdyby... Nie zdołałby tego dokonać. Po jego stronie stała Inej, Nina i Anarie, a po Araba nikt i tego Kaz był najbardziej pewny.
- Może nie będę cierpiał, ale odzyskam wolność i skopię ci tyłek, Burseg.-
Wyciągnął do niego łeb chcąc go ugryźć. Odsunął się, czy jednak nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Czw Paź 12, 2017 9:52 pm

Czyżby? Czemu się mnie o to pyta? Wie coś, o czym nie wiem? Ma jakiś plan? Próbowałem udawać pewnego, ale było po mnie widać, że się go bałem. Dało się to dojrzeć w mimice mojego pyska, w moim kroku, w tonie głosu, ruchach ogona. Owszem, byłem przerażony. Ale tylko skończony idiota by się nie bał takiego bydlaka!
- Nie zamknę się! Sam się zamknij! – próbowałem się na niego wydrzeć, ale wyszedł mi cienki, cichy pisk. Groził mi… i był w trakcie tych gróźb cholernie przekonujący. A ja… chyba wolałem od niego nie oberwać.

Groziłem mu śmiercią, bólem… może jeszcze powinienem dorzucić kary piekielne, które słusznie mu się należały? Niestety nie wyglądało na to, by drań się przejął moimi słowami.
- Jak nie chcesz by był pogrzeb, to lepiej się poddaj… bo będzie źle! – parsknąłem, ale jakoś bez przekonania. Chyba wątpiłem, że dam radę go przekonać. Zacząłem się do niego zbliżać z kagańcem.
- Nie odzyskasz wolności! Już nigdy! – odpowiedziałem mu i nagłym ruchem doskoczyłem, próbując założyć mu kaganiec. Niestety w tym samym momencie wyciągnął łeb, próbując mnie ugryźć. Tego się nie spodziewałem – sądziłem, że raczej będzie głową uciekał. Mimo wszystko próbowałem mu założyć kaganiec, ale jeśli zdążył mnie chwycić pyskiem, to szarpnąłem się, próbując uwolnić swoje ciało z jego zębów. I jeśli mi się to udało, to ponowiłem próbę założenia mu kagańca i zapięcia pasków. Ale czy cokolwiek z tego mi wyszło? Czy jednak po nieudanej próbie musiałem ratować się ucieczką, że strachu przed kolejnym ugryzieniem mocnych i ostrych zębów?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Paź 13, 2017 9:31 pm

Mimo swojego przekonania, że siwy się go boi stał nadal ponury jakby nie robiąc sobie z niego większej sprawy.
-Na prawdę?- Zapytał Nonszalandzko. - Twoja śmierć należy do mnie, Burseg.- Szepnął dość słyszalnie po czym zaśmiał się cicho i nie wesoło.

Widział jego wzrok. Doprawdy był ekspertem od piorunowania wzrokiem. Zabawne jednak było gdy próbował zmierzyć się z rekinim wzrokiem Kaz'a .
- Wiem, że próbujesz kłamać na każdym kroku, ale nie udawaj głupiego. Już dość się skompromitowałeś.- Odpowiedział zaciskając szczęki na jego ciele.
Uparcie go trzymał do momentu kiedy nie zdążył ściągnąć kajdan z przednich nóg. Ulżyło mu bo nie musiał znosić dodatkowego bólu. Kłapał zębami przed pyskiem Bursega nie dając mu założyć sobie kagańca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Paź 14, 2017 7:59 pm

Zadrżałem, słysząc słowa Kaza. Nikt nie lubi, gdy mu się grozi śmiercią a w słowach ogiera najgorsze było to, że miało się przekonanie, że ten byłby gotów zrealizować swoją groźbę. Na szczęście był skuty… i bezbronny. Pytanie, jak długo? Byłem coraz bardziej zaniepokojony by nie powiedzieć przerażony jego zachowaniem. Oblał mnie zimny pot, gdy usłyszałem jego śmiech… miałem coraz gorsze przeczucia.

Kwiczałem z bólu, szarpałem się, próbując się wyrwać z jego szczęk, którymi mnie gryzł. Nawet nie byłem w stanie odpowiedzieć na jego słowa. Wolałem się skupić na próbie przeżycia, na ucieczce. W końcu przerażony odskoczyłem, gdy udało mi się uwolnić z jego zębów. Kagańca nie udało mi się założyć… a najgorsze, że on coś kombinował z kajdanami z przednich nóg? Czy to możliwe… że się ich… pozbył? Miałem nadzieję, że nie. Rzuciłem się na niego od boku, próbując go staranować i powalić na posadzkę. Nie mógł uciec, nie mógł uskoczyć – dalej miał obrożę i skute zadnie nogi. Liczyłem, że go przygniotę, a jeśli mi się udało, to starałem się szybko założyć mu kaganiec lub ewentualnie obwiązać linami pysk, by nie mógł mnie znowu gryźć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Paź 14, 2017 8:45 pm

W końcu się zamknął? To dobrze. Kaz wyglądał jakby to go nie ruszyło. Był teraz już prawie wolny. Zostały mu tylko dwie rzeczy, ale nagle... nagle ten parszywy koń musiał na niego wlecieć. Nie zdążył uskoczyć. Nawet nie miał jak. Dotyk cudzej skóry wzbudzał w Kazie gwałtowną odrazę, ale ponieważ spodziewał się ataku zdołał zapanować nad mdłościami, które go ogarnęły.

Został obwiązany ponownie lecz nadal trwał jednak w swojej pewnej minie jakby zupełnie się nie przejmował. Czy zawsze musiał robić takie miny, że aż nie robić? Nie ważne.
W jego oczach widać było gniew i jakby mógł to dawno zabiłby go wzrokiem. Burseg nie wiedział czemu się wkurzył? Nie dlatego, że obwiązał mu pysk, tylko dlatego, że go dotknął. To był błąd! To było za wiele!
- Nie rób tak więcej!- Ostrzegł go mając nadzieje, że się podniesie i odsunie, a Kaz będzie mógł wstać. Jeżeli jednak Burseg się nie odsunął Kaz musiał leżeć. Noga go... Bolała, a dotyk prowadził do paraliżu. Nie mógł nic zrobić. Wcześniej ból nogi to było tylko tępe rwanie, a teraz. Teraz było to mocne rwanie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pon Paź 16, 2017 8:43 pm

Byłem przerażony, wielka, groźna bestia coraz sprawniej się uwalniała. W pewnej chwili byłem niemalże pewien, że drań odzyska wolność… i rzuci się na mnie, aby wymierzyć mi zemstę. W rozpaczliwej próbie odzyskania inicjatywy rzuciłem się na niego, wpadając od boku w mojego przeciwnika… i udało mi się! Powaliłem drania i nim ten zdążył zareagować, obwiązałem mu pysk, by mnie nie mógł gryźć.
- Tak? Czyli jak? – spytałem, nie mając pojęcia o co mu chodzi. Oczywiście nie wstawałem z niego. Dalej leżałem na jego boku, przyciskając go do posadzki i nie pozwalając mu wstać. W końcu mogłem przez chwilę odpocząć, nie musząc się przejmować, że ta agresywna bestia się uwolni i mnie zabije. Bo przygniatany do posadzki nie miał za wiele możliwości ruchu.
- Trzeba się zastanowić, co można z Tobą zrobić. Jesteś zbyt niebezpieczny aby odzyskać wolność. Jakieś więzienie o podwyższonym rygorze? Praca fizyczna byś nie miał czasu myśleć o buncie? Ciągłe pilnowanie Cię? Kraty, kajdany, łańcuchy, obroże? – zastanawiałem się na głos – Byłeś kiedyś w więzieniu? Tak mówiłeś? To jak Ci się udało uciec? Co zrobić… byś nie zwiał? – spytałem, chociaż nie spodziewałem się, by mi coś doradził.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz
Zwykły koń
avatar

Age : 17

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Wto Paź 17, 2017 7:03 am

Kaz obrzucił go siarczystym spojrzeniem.
Cegła po cegle. Powiedział w myślach. Tym zawsze dodawał sobie otuchy. Wiedział, że kiedyś go dorwie, a wtedy cegła po cegle Kaz zedrze z niego skórę, wydłubię oczy i zabije. Ale zawsze... Cegła po cegle.
-Wstań, albo moje odruchy wymiotne, nie będą tylko odruchami.- Ostrzegł go mając zamiar zmusić go do powstania. Ciało siwego tak samo przypominało zimne ciało Jordiego.
Nie, dłużej już nie mógł wytrzymać. Jeżeli Arab nie wstał. Kaz postanowił zająć się sprawą sam.
Szybko pozbył się lin z pyska, a później użył starej, dobrej sztuczki na kajdany u zadnich nóg. Opadły na ziemie szeleszcząc. Potem Kaz szybko wyślizgnął się spod Bursega. W końcu nie czuł jego skóry.
Kaz sięgnął po ten sam nóż, jakim ciął go Burseg.
Ponoć położył go gdzieś na półkę więc miał do niego dostęp? Jeżeli udało mu się go wziąć spojrzał na nie go.
-Skończymy to tutaj.- Powiedział wtedy i spojrzał na Bursega.
Co arab zrobił? Uciekał, atakował, przepraszał, darł się? Mimo tego Kaz zrobi to samo cegła, po cegle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    

Powrót do góry Go down
 
Pustynne lochy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
 Similar topics
-
» Stare Lochy
» Wielka Sala
» Lochy Dreadfort
» Lochy pod Riverrun

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Ukrytych Łez :: Terytoria SUŁ :: Zamek Frinn :: Północna wieża-
Skocz do: