KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pustynne lochy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Maj 27, 2016 4:52 pm

Zdziwił mnie jej śmiech.
- Ale... ale jak to? Przecież mówiłaś, że mogę Cię kryć, ile tylko chcę. - przypomniałem jej - Czyli zgodziłaś się być grzeczna. - zauważyłem. Uśmiechnąłem się z politowaniem słysząc jej kolejne słowa i widząc, jak ta próbuje mnie ugryźć przez kraty, co raczej nie było możliwe.
- Uciekniesz? Oj, nie sądzę. - prychnąłem lekceważąco. Ale jej wyzwanie, jak odebrałem jej słowa, spowodowało, że mnie ona skutecznie zmotywowała do podjęcia decyzji o wejściu do środka.
- Tak? To zaraz Ci pokażę!- oznajmiłem się - Chcesz walkę, to będziesz ją miała! - zapowiedziałem jej widząc, jak kopie... właśnie co? Kraty celi? Podłogę? Chwyciłem jakąś obroże z łańcuchem, po czym wszedłem do celi, zamykając ponownie drzwi na klucz. Rzuciłem się na klacz próbując po krótszej lub dłuższej pogoni założyć jej obrożę na szyję. A gdy to się stało, to szarpnięciem pociągnąłem ją do pierścienia wystającego ze ściany w celi, aby tam przywiązać łańcuch od jej obroży.
- Podobasz mi się Pustynna Różo... ale lepiej bądź grzeczna. - poleciłem jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Maj 27, 2016 5:23 pm

No to najwyraźniej nie załpałeś sarkazmu. powiedziałam. Niestety jeszcze bardziej upokorzyłam się tą nieszczęsną próbą ugryzienia. Prychnęłam. Nie miałam zamiaru tracić honoru.
Oj ucieknę, zdziwisz się. jednak Burseg mimo wszystko wszedł do celi. Gdy tylko zamknął drzwi lochów jednym sosem doskoczyłam do niego i ugryzłam go. Mam cię serdecznie dosyć, debilu. Ciebie i tych wszystkich kwiatów i róż pustyni warknęłam. Jednak ogier zaczął mnie gonić. Uciekałam, ale w końcu trafiłam na ślepy zaułek i tam mnie złapał.
Nigdy nie będę grzeczna ani posłuszna. Zapamiętaj to sobie. znów warknęłam do ogiera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Maj 27, 2016 5:41 pm

Nie załapałem sarkazmu? No, być może tak, ale dla mnie było po prostu oczywiste, że jak klacz mówi, że mi się odda, to mi się odda. Bo czemu by miała mnie tak podstępnie i złośliwie okłamywać? Ucieknie mi? Nawet nic nie odpowiedziałem - to co mówiła, to były głupoty, w które oczywiście nie wierzyłem. Zacząłem się do niej zbliżać... po czym ugryziony kwiknąłem z bólu i odskoczyłem. Po chwili zacząłem ją gonić i w końcu dorwałem ją, założyłem jej obrożę i siłą przyciągnąłem do ściany, aby przywiązać łańcuch od jej obroży do pierścienia wychodzącego do ściany.
- Debilu? Jak śmiesz mnie tak nazywać! Ty pyskata smarkulo! - wydarłem się na nią.
- Nie będziesz grzeczna ani posłuszna? Chcesz gryźć? To ci pokaże, jak sobie radzimy z takimi jak ty! - zapowiedziałem jej. Wyszedłem na chwilę z celi by następnie wrócić z kagańcem. Rzuciłem się na klacz, próbując wepchnąć jej kaganiec na pysk, a jeśli mi się to udało, to ciasno zapiąłem paski od niego. Jeśli mi się udało to byłem pewien, że teraz będzie posłuszniejsza i spokojniejsza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Maj 27, 2016 6:12 pm

Nie jestem żadną smarkulą. To ty jesteś niedorozwinientym gnojkiem który pewnie nawet jaj nie ma. powiedziałam spokojnie, jakby to była najnormalniejsza rzecz w życiu. I co teraz mi zrobisz? Zgwałcisz mnie? Pewnie nawet nie masz czym! znów się zaśmiałam.
Nie zamierzam już gryźć powiedziałam i zrobiłam swoje słodkie oczka. Gdy jednak poszedł sobie, i wrócił z kagańcem, zrobiłam trzy-cztery kroki do tyłu. Nie chciałam kagańca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Maj 27, 2016 6:25 pm

Przekręciłem tylko oczami. Nie była smarkulą? Nie jej to było oceniać! Nie mam jaj? Nie mam czym jej pokryć? Oj, coś czułem, ze zaraz się ona przekona, że jest zupełnie na odwrót! Swoim zachowaniem tylko mnie denerwowała, wkurzała... i jej z tego powodu nawet nie było przykro! Zacząłem się do niej zbliżać z kagańcem... i tylko parsknąłem, słysząc jej słowa.
- To trzeba było nie gryźć wcześniej! Teraz jest już za późno! - zauważyłem, po czym rzuciłem się na nią z kagańcem. Była na łańcuchu więc za długo nie mogła uciekać, więc pewnie wkrótce jej zapiąłem ten przydatny przedmiot na pysku. Dało się w nim normalnie rozmawiać, ale gryzienie już nie było możliwe.
- To teraz będziesz grzeczniejsza? - upewniłem się, zachodząc powoli klacz od tyłu. Domyślała się, czemu to robię? Pewnie tak. Zacząłem się wycierać pyskiem o jej zad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Maj 27, 2016 7:35 pm

Niestety ogier zabrał jednak kaganiec. No cóż, mówi się trudno... Zawsze mogę użyć nóg, nie?
Trudno, jakoś przeżyję... Na wszelki wypadek mogę kopać. I zawsze można pogadać, skoro już musisz mnie tutaj trzymasz. Powiedz, dlaczego mnie porwałeś? spytałam Bursega. Ciekawe co mi odpowie... Na szczęście w kagańcu można było normalnie rozmawiać.
Wiesz, pomarzyć można zawsze... powiedziałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Maj 27, 2016 7:42 pm

W końcu wepchnąłem jej kaganiec na pysk. Liczyłem, że ta się w końcu uspokoi... ale chyba tak się nie stało.
- A chcesz kopać? Lepiej nie próbuj... bo zawsze Ci je mogę związać! - zagroziłem jej. Ugryzła? Założyłem kaganiec. Kopnie? Spętam jej nogi. To było oczywiste. Akcja zawsze rodzi kontrakcje, działanie rodzi przeciwdziałanie. Każdy koń powinien mieć tego świadomość!
- Pogadać? A o czym chcesz gadać? - spytałem zaskoczony - Bo po co Cię porwałem, to już chyba dobrze wiesz. Podobasz mi się... a skoro tak... to wiesz, co zamierzam zrobić, prawda? - spytałem retorycznie.
- Pomarzyć? Dobrze Ci radzę - nie zaczynaj! Bo oberwiesz! - zagroziłem jej, w dalszym ciągu wycierając się pyskiem o jej zad. Nagle, bez pytania, naskoczyłem na nią, obejmując ją mocno przednimi nogami za jej boki.
- Spokój! - przypomniałem jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Maj 27, 2016 9:39 pm

Chcę. I będę. Będę robić wszystko żeby się stąd wydostać! wykrzyknęłam, po czym najmocniej jak umiałam kopnęłam go obiema nogami i stanłłam dęba tak ażeby przygnieść ogiera. Potem z całej siły walnęłam go w pysk ogonem. Chciałam aby mnie wypuścił. Teraz. Natychmiast.
Podobam ci się?! Tobie się podoba chyba wszystko co się rusza! Skoro ci się podobam, to mnie wypaść. Jaki sens ma trzymanie kogoś wbrew jego woli?! wykrzyknęłam mu w twarz.
Ja nie zaczynam. To ty zacząłeś. Ja po prostu to kończę. powiedziałam. Gdy na mnie naskoczył, tylną nogą kopnęłam go w jego... Klejnoty.
Spadaj, kurduplowaty gnojku!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Maj 27, 2016 10:04 pm

Chce i będzie kopać? Zrobi wszystko, aby się wydostać? Wydawało mi się to być raczej blefem, bo gdyby to byłą prawda, to by mi przecież o tym nie mówiła! Przecież to oczywiste! Nie należy zdradzać swoich zamiarów, jeśli chce się zaskoczyć przeciwnika! Dlatego byłem pewien, że ona tylko symuluje. A przynajmniej tak mi się wydawało, gdy nagle kopnęła z dwóch nóg centralnie mnie trafiając w bok. Kwiknąłem z bólu i odskoczyłem do tyłu, dzięki temu nie udało jej się mnie trafić, gdy stanęła dęba.
- Podoba mi się wszystko... no, nie powiedziałbym tak. Ale ty mi się podobasz. - oznajmiłem jej - A jaki sens jest trzymać kogoś wbrew jego woli? Chyba jasny. Będę mógł Cię kryć jak tylko miał na to ochotę. - wyjaśniłem jej, zachodząc ją od tyłu i zamierzając jej to zaraz zademonstrować. Uderzeniem ogonem się jakoś nie przejąłem i po prostu na nią naskoczyłem. Ale niestety nie na długo. Ta zaczęła walić z zadu trafiając mnie... może nie w klejnoty, bo te były poza zasięgiem, skoro na nią naskoczyłem... ale silne uderzenie w nogę wystarczyło, aby mnie odgonić. Zeskoczyłem z niej i natychmiast się cofnąłem.
- A uprzedzałem byś nie kopała. - kwiknąłem wściekły. Bolała mnie noga i kopnięty wcześniej bok - Sama tego chciałaś! - krzyknąłem, po czym chwyciłem jakieś liny. Zacząłem się zbliżać do jej zadu jakoś od boku, by nie mogła mnie kopnąć, po czym rzuciłem się na jej zadnią prawą nogę, próbując na niej przywiązać sznur. Drugi koniec przyczepiłem do jakiegoś palika wbitego na prawo od niej. W razie sukcesu starałem się to samo zrobić z jej lewą zadnią nogą: wiązać ją sznurem do palika na lewo od klaczy, aby ta stanęła w delikatnym rozkroku. A jeśli mi się udało... to o kopaniu tylnymi nogami mogła zapomnieć! Miałem ją! W końcu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Maj 28, 2016 3:25 pm

Niestety, Burseg mnie "miał". O Jezu, jaką siara... Zostać złapaną przez Takiego ogiera... pomyślałam. Nie miałam jednak zamiaru się poddawać, nie! Armina się NIGDY nie poddaję! Jeszcze bardziej uniosła głowę, aby podkreślić, że to zwykły przypadek, a nie jego "ciężka praca" że mnie złapał. Kopnęłam go dosyć mocno w bok, ale nie trafiłam go stając dęba. Niestety... powiedziałam do siebie.
A co ty we mnie widzisz?! Kopanie?! Prawie jedyne co ty we mnie widzisz to chyba moje kopyta! Nie będziesz, bo i tak znajdę jakiś sposób, aby cię walnąć. Nie ważne jak, nie ważne gdzie, byle mocno. zaśmiałam się. Ten kanapek mnie wkurzał. Nie, wkurzał to mało powiedziane... W każdym razie jeszcze się na nim odegram...!
Nie, to ty mnie sprowokowałeś! odezwałem się znowu. Uff... W końcu zapomniał o tej cholerne ''Róży Pustyni"! uśmiechnśłam się pod nosem. Burseg na moje nieszczęście przywiązał moje nogi do paliwa, więc nie miałam jak kopać. Starannie zasłoniłam więc moją... No czułe miejsce ogonem, tak aby Burseg miał przynajmniej trudności z odsłonięciem go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Maj 28, 2016 9:37 pm

Niestety? Jakie niestety?! Miałem ją! Teraz była moja! Nie powiem, bardzo mnie to cieszyło. Nie posiadałem się z radości.
- Co w Tobie widzę? Jesteś arabką! Tak jak ja. A to nie znaczy, że jesteśmy dla siebie stworzeni? - spytałem retorycznie, jakby to było coś oczywistego, uśmiechając się do niej.
- No bo przecież jesteśmy siwymi arabami. Jesteśmy tacy sami. Jesteśmy sobie przeznaczeniu. Chyba nie zaprzeczysz? - domyśliłem się. Chociaż ostatecznie jej słowa nie przypadły mi do gustu.
- Że... ze co? Nie! Nie walniesz mnie! Tak Cię spętam, że nóżką nie będziesz w stanie ruszyć! - zagroziłem jej.
- Ja? Jak ja Cię niby sprowokowałem? - zdziwiłem się - To ty nie chciałaś mi dać. Gdybyś się od razu zadem nadstawiła to nie byłoby żadnego problemu. - zauważyłem. Rzuciłem się na nią, długo się mecząc, ale w końcu przywiązując jej zadnie nogi do palików. Zaszedłem ją od tyłu widząc dokładnie, jak ta chroni swój zad.
- I po co Ci takie utrudnianie? Dobrze wiesz, że Ci to nic nie da. - zauważyłem. Chwyciłem jakiś sznur, próbując przywiązać jej ogon do prawej nogi, by nim nie mogła tak się zasłaniać. Następnie zacząłem się wycierać pyskiem o jej zad a następnie lekko podgryzałem ją po nasadzie ogona.
- Wiesz, że jesteś moja? Prawda? I że utrudnianie nic Ci nie da? - przypomniałem jej, wodząc pyskiem po jej tylnych nogach. Począwszy od zadu aż do pęcin przywiązanych sznurem do palików.
- Piękna, siwa arabka. Cała moja i taka bezbronna. - mówiłem, spoglądając na nią. Ponownie zacząłem się wycierać pyskiem o jej zad. Wkurzało ją to? Mówi się trudno. Nie obchodziło mnie, czy jej się to podoba czy nie. To ona ma w końcu zrozumieć, ze ma mnie słuchać, spełniać moje rozkazy, robić to co mówię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Maj 29, 2016 10:23 pm

Właśnie, niestety. Znajdę jakiś sposób aby się stąd wydostać! Na pewno! Ten debil mnie nie pokryje, o nie! Ja mu na to nie pozwolę!
No i co z tego?! Wiesz ile żyję Arabów na świecie?! W dodatku większość jest siwa! To czysty przypadek! Zresztą, jesteś najbardziej żałosny arabka jakiego widziałam. Kto musiał zrobić takiego bachora?! Czy ty matki nie masz?! wykrzyczałam mu w pysk. Denerwował mnie, i to bardzo. A że mną się nie zadziera!
-Zawsze będę w stanie Cię walnąć. A ty?! Z ciebie taki facet, że się delikatnej arabki boisz! Wstyd i chańba! Jak?! Porwałeś mnie! Chyba że Ty w tym nic złego nie widzisz... powiedziałam z wyższością. Gdy zaczął się o mnie wycierać, zaczęłam się wiercić, tyle, na ile mi te wszystkie żelastwa pozwalały. Zrobię wszystko. Wszystko, ażeby mnie zostawił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pon Maj 30, 2016 7:28 pm

Jej argumenty nie zupełnie mi się podobały. Niby częściowo były poprawne ale nie do końca.
- Ale koni też jest dużo... więc arabów pośród koni? Znowu tak wiele nie ma. Jest przecież pełno innych ras. No i jest też wiele maści. Więc nie, nie jest to przypadek. Nie wierzę w przypadki! Jesteśmy sobie przeznaczeni. - próbowałem ją przekonać. Chociaż jej kolejne słowa skutecznie mnie zniechęcały do niej.
- Jak śmiesz tak do mnie mówisz?! Chciałem być miły i czuły... nie chcesz tego? Mogę być niegrzeczny i brutalny! Tego chcesz? - prychnąłem na nią z wściekłością.
- Zresztą jak wolisz... czy Ci się to nie podoba czy nie i tak Cię pokryję! - dodałem. Bać się jej? Nie, zdecydowanie tak bym tego nie określił. W końcu była bezbronna. Robiła mi wyrzuty, myślała, że będę miał wyrzuty sumienia? Oj, na to to nie mogła liczyć.
- Nie wierć się i tak Ci to nic nie da. - stwierdziłem, po czym po prostu na nią naskoczyłem. Mocno objąłem ją przednimi nogami po czym wszedłem w nią.
- Dziewicą to ty nie jesteś. - zauważyłem, po czym zacząłem wykonywać ruchy biodrami. Na początku wolne, subtelne. Nie spieszyłem się, rozkoszowałem się każdą chwilą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Cze 10, 2016 1:57 pm

Spoiler:
 
Po chwili doszedłem do wniosku, że muszę coś jeszcze załatwić.
- Znikam... ale nie martw się, wkrótce wkrótce wrócę. - stwierdziłem i wyszedłem, mając nadzieję, że ta się nie uwolni.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Cze 26, 2016 1:43 pm

Wszedłem do lochów, prowadząc na linach wielkiego perszerona. Drań był ogromny! Znacznie ode mnie wyższy, bardziej umięśniony. To był chyba jakiś cud, że udało mi się go schwytać. W każdym razie po wejściu do celi natychmiast zamknąłem drzwi, by mi nie uciekł, po czym nałożyłem mu na szyję mocną obrożę, która była przykuta krótkim, grubym łańcuchem do pierścienia wystającego ze ściany.
- Mam Cię! Teraz sobie porozmawiamy. Co robiłeś na naszych terenach? - spytałem szorstkim tonem.
- Właśnie, jestem Burseg, że Stada Ukrytych Łez. - przedstawiłem się - A ty? Kim jesteś? - spytałem, chociaż jego stada byłem niemalże pewien: po zachowaniu i po zapachu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maxweel
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Cze 26, 2016 1:48 pm

Wszedł powolnym krokiem za kucykiem do celi i spokojnie dał sobie nałożyć obroże na szyję.Przecież i tak prędzej czy później by ją zerwał więc nic mu to nie przeszkadzało,a poza tym było to dla niego zabawne.Spojrzał zabawnym wzrokiem na ogiera i zaśmiał się.
A co miałem robić?Chyba dostał wielkiej głupawki po ponownie parsknął śmiechem.
A ja jestem koniem,który zupełnie nie pamięta jak się nazywa.Uśmiechnął się i podszedł do kucyka.
Pociągnął go za grzywę i zrobił kilka kroków w tył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Cze 26, 2016 2:00 pm

Nie rozumiałem ani spokoju ogiera, ani jego wesołości. Obie te rzeczy wydawały się być tutaj ewidentnie nie na miejscu! Spiorunowałem go wzrokiem mrużąc oczy. Czy on robił idiotę z siebie czy ze mnie.
- Co miałeś robić na naszych terenach? Miałeś na nich nie być! To są nasze tereny! A nie Wasze! Słyszysz?! Czemu je naruszasz?! - dopytywałem podniesionym tonem.
- Nie pamiętasz? Oj, to Ci chyba przypomnę! - zapowiedziałem mu - A Krwawa Zemsta coś Ci mówi? Należysz do nich! Ty okrutniku! - stwierdziłem. Zadrżałem, gdy mnie pociągnął zębami za grzywę. Mógł ugryźć... ale skąd miałem wiedzieć, co zrobi następnym razem? Wyszedłem więc z celi by po chwili wrócić z kagańcem. Rzuciłem się na jego pysk, wkładając mu ten przydatny przyrząd i ciasno zapinając paski od niego.
- Masz być grzeczny i odpowiadać na pytania! Bo jak nie, to inaczej sobie porozmawiamy! - zagroziłem mu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maxweel
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Cze 26, 2016 2:10 pm

Znów się zaśmiał.Mogę sobie robić co tylko zechcę i nikt mnie nie powstrzyma ,a ty w szczególności.Taki pyciuteńki nic nie zdziałasz.
Możliwe,że mówi i wiem,że wiesz,że do niej należę ale ty nie rozumiech krwawych bo my mamy zupełnie inny tak myślenia i inny świat.

No cóż gdy ten chciał założyć mu kaganiec ugryzł go przed tym.
A czy ja nie odpowiadam na pytania?Zapytał zwykłym głosem nie mającym żadnej barwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Cze 26, 2016 2:27 pm

Spiorunowałem go wzrokiem, gdy mnie zaczął obrażać.
- Nie, nie możesz robić, co chcesz! Jest kultura! Dobre wychowanie! Jest prawo! Zasady współżycia społecznego! Nie można robić tego, co się komuś podoba! Trzeba się dostosować do innych! Nie możesz sobie latać po naszych terenach! Nie wolno Ci! - próbowałem mu tłumaczyć, ale ten się chyba ze mną nie zgadzał.
- I nie! Nie jestem mały! - dodałem. Nie byłem jakimś fryzem, by kwestie wyglądu były dla mnie najważniejsze. Wyżej ceniłem swoje stado, swoje zasady i honor.
- Tak, tu mam rację. Nie rozumiem Krwawych. Jak Wy możecie tak krzywdzić innych? Nie wstyd Wam? Przyznaj się: porwałeś kiedyś innego konia? - dopytywałem się go. Wyglądało to jak przesłuchanie przed sądem. Albo chciałem, by to wyglądało. No bo powinien się do mnie zwracać "Wysoki Sądzie" a nie "Pyciuteńki", jak mnie drań nazwał.

Rzuciłem się na drania z kagańcem. Zostałem przez niego użarty, ale w końcu udało mi się wcisnąć mu na pysk to przydatne narzędzie (tak?).
- Odpowiadasz? A przedstawiłeś się? - zauważyłem - I gryziesz mnie. Wcześniej, w oazie. I teraz kolejny raz. - dodałem z wyrzutem, przypatrując mu się z wrogością.


EDIT (z 07.17.2016 - 19:23:45):
Zostawiłem drania w klatce, zamknąłem drzwi na klucz i opuściłem lochy.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Lip 17, 2016 7:37 pm

Prowadziłem drania z pustyni do Zamki, co wcale nie było łatwą drogą. Łobuz co chwilę to przyspieszał, to się zapierał. Zostałem wiele razy kopnięty i użarty, a trzymając linę nie za bardzo miałem mu jak oddać, dlatego z taką radością powitałem moment, gdy w końcu wciągnąłem go do lochów. Natychmiast wprowadziłem go do klatki po czym założyłem mu na szyję mocną obrożę przykutą grubym łańcuchem do kołka wystającego ze ściany. No to teraz będziemy mogli sobie porozmawiać!
- Nie przepadał? - zdziwiło mnie jego pytanie zadane w drodze - A niby kto Was lubi? Jesteście bandą okrutnych sadystów! Wszyscy powinniście trafić do lochów! I spędzić w nim resztę życia! Kraina byłaby bez Was lepsza! - powiedziałem to, co było oczywiste, co wszystkie konie wiedziały. No i moje uprzedzania, początkowe niezadowolenie jak widać było całkowicie uzasadnione - potwierdzały je liczne ugryzienia i siniaki, które miałem na ciele po samym przyprowadzeniu go tutaj. By nie mieć kolejnych chwyciłem jakiś kaganiec (nieutrudniający mówienia) po czym doskoczyłem do ogiera, próbując wepchnąć mu go na pysk, w razie sukcesu ciasno zapinając paski od tego wygodnego wynalazku.
- Imię! I co robiłeś na naszych terenach?! - spytałem podniesionym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dhiren
Władca
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Lip 17, 2016 8:25 pm

Dałem się zatargać do lochów. Czemu by nie? Mogło być ciekawie, nie mogłem tego ominąć. Pora się rozerwać, poznać inne stada od innej strony.
- Nonsens - odpowiedziałem, wywracając oczami - Zakłócacie równowagę. Wy wszyscy, nie mówię jedynie o Sztywniakach. Nic nie poradzę, że to na barkach Krwawych spoczywa ciężar ciągłego przywracania naturalnej, świętej równowagi tego świata. Zabijamy? Owszem. Torturujemy? Nie zaprzeczam. Robimy całą masę innych zabawnych rzeczy tego typu? Oczywiście! Ktoś musi wami wszystkimi władać, ktoś sprawiedliwy i potrafiący wymierzyć stosowną karę, aby wszystko działało prawidłowo. Podlegacie nam. Czy to się wam podoba, czy nie - uparcie tłumaczyłem, wygłaszając swój pasjonujący monolog. Jak źrebakowi. Może w końcu do niego to dojdzie, choć wątpiłem w jego inteligencję. Które z moich słów było nieprawdą? Nic! Same fakty w czystej postaci.
- Nie podoba mi się twój ton. Lepiej uważaj - warknąłem na niego, wyrywając się nagle w jego stronę. Jedynie ten łańcuch zatrzymał mnie przed rzuceniem się na niego. Jeszcze raz szarpnąłem. Łańcuch z nieprzyjemnym odgłosem pobrzękiwał, a ze ściany spadły małe kamyki i kawałki skruszonej skały. Musiałem jednak zaprzestać, aby złapać oddech. Metalowa obroża mnie podduszała, już miałem jej dość. Patrzyłem na arabka z czystą nienawiścią w oczach, gotując się ze wściekłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Lip 17, 2016 8:42 pm

Wbiłem w drania ostre spojrzenie. Nie zgadzałem się z jego zdaniem. Nawet w najmniejszym stopniu!
- My zakłócamy? Równowagę? Jaką równowagę do diaska? - spytałem surowym tonem. Nie miałem co pieprzy. Jakieś głupoty o równowadze? Nie było niczego takiego.
- O jaką Równowagę Ci chodzi? Nie ma czegoś takiego jak jakaś mistyczna Równowagą. Jest tylko Bóg, stwórca nas wszystkim. I to on zerka na nas z góry i strzeże. A jeśli uzurpujesz sobie prawo do zachowywania jakiejś Równowagi to Grzeszysz! Grzeszysz pychą! - wyjaśniałem mu.
- Zabijanie, torturowanie... jest złe! Nie rozumiesz tego? Bóg Cię za to ukarze! Albo ja, wysłany przez Boga! - wyjaśniałem mu - Bóg włada nami! On jest sprawiedliwy, okrutny ale miłosierny! I on wszystkich nagradza i karze! - dodałem. Bo on chyba widział się w roli Boga? A to przebrzydły heretyk! - Jedynie podlegamy Bogu! A na pewno nie takim głosicielom herezji jak Ty! - parsknąłem oburzony.

Gdy hultaj rzucił się na mnie, przestraszony odskoczyłem. Niby wiedziałem, że nie muszę, że łańcuch i tak go przytrzyma... ale widok ogromnego, umięśnionego ogiera był tak przerażający, że nie mogłem się powstrzymać, by odruchowo się nie cofnąć. Gdy jednak mój przeciwnik został podduszony i próbował złapać oddech, ja kontratakowałem, próbując wepchnąć mu kaganiec na pysk i starając się ciasno zapiąć paski od niego. Dobrze wiedziałem, że mam do czynienia z groźną bestią, jak prawie każdy przedstawiciel tego heretyckiego stada, dlatego musiałem być ostrożny. W razie problemów długo i zawzięcie walczyłem, by mu założyć kaganiec, a jeśli mi się w końcu udało, to odskoczyłem od niego poza zasięg łańcucha, na którym był przykuty do ściany, by się nie narażać na ewentualną jego odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dhiren
Władca
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Lip 17, 2016 9:40 pm

- Nie ma światła bez ciemności - odpowiedziałem twardo, mój głos ciął powietrze niczym otrze.
- Sam jestem sobie panem. Sam będę decydować o tym, co jest według mnie dobre, co złe. Wierz sobie w swojego bożka, proszę bardzo. Donikąd cię to nie zaprowadzi - zagrzmiałem głośniej, znów "testując wytrzymałość" łańcucha. Jak on śmiał?! Wiedział kim ja jestem?! Syn potężnej, demonicznej istoty, o której nawet nie miał pojęcia! Byłem potężniejszy, lepszy od tego cherlaka. Jego słowa były niczym. Nie daj się wciągnąć. Jedyna istota, której mogłem usłuchać właśnie przemówiła w mojej głowie. Słyszałem głosy w głowie i dobrze mi z tym! To przeznaczenie, a nie powód do brania tabletek! Mój psychiatra od dawna nie żył, nie miał tu nic do powiedzenia. Moment, miałem psychiatrę?! Nie ważne, to nie ważne. Nie daj się wciągnąć. Dobrze, nie dam.
- Och, tępaku. To nie ja cię porwałem i zaciągnąłem tutaj. Jeśli wierzysz w to, co mówisz jesteś hipokrytą - zaznaczyłem, przywołując poprzedni chłód w oczach. Chce się dalej wykłócać? Proszę bardzo, ale niech wypowiada się do ściany. Ja już zakończyłem ten temat.
Nieco się uspokoiłem. Bez mojej ziołowej herbatki. Miał szczęście, ogromne szczęście. Mógłbym go teraz rozgnieść pod kopytem jak natarczywego insekta. Nie zrobiłem tego. I ja nie miałem litości?
Ogier, choć nie był godny tego miana, próbował założyć mi na pysk kaganiec. Albo odwaga albo głupota. Myślę, że jedno i drugie jednocześnie. W końcu jednak udało się mu wcisnąć mi... to coś na pysk. Oczywiście nie obyło się bez ugryzień i zarzucania łbem. Oparłem się o kraty i wpatrywałem się uparcie w arabka, przyszpilając go wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Lip 17, 2016 10:16 pm

Spoiler:
 

Spiorunowałem go wzrokiem.
- Ależ oczywiście że nie ma. - odpowiedziałem to, co było oczywiste - "Tylko w milczeniu słowo, tylko w ciemności światło, tylko w umieraniu życie: na pustym niebie jasny jest lot sokoła." - dodałem, myśląc przez chwilkę.
- Tak jak jest Bóg, też jest i szatan. Nie można negować jego istnienia - to byłaby głupota. Ale trzeba z nim walczyć. Trzeba kroczyć właściwą ścieżką, a nie dawać się opanować złu, jak całe Wasze stado. - tłumaczyłem mu.
- I nikt nie jest własnym panem! Wszyscy podlegamy Bogu, stwórcy wszystkiego i wszystkich. Łudząc się, że jesteś sobie panem, tak naprawdę przemawia przez Ciebie diabeł! Miota Tobą jak wskazówkami zegara! Skazuje na potępienie! - ostrzegałem go, ale chyba nie trafiałem do jego świadomości. Szatan zbyt głęboko zadomowił się w jego sercu, a ten biedny grzesznik zdecydowanie potrzebował Bożej Łaski, aby się od niego uwolnić i wrócić na drogę wiodącą do zbawienia. Musiałem mu w tym pomóc - taka była moja rola. Uważał, że wiara do niczego nie prowadzi? Sam nie miał pojęcia, jak bardzo się myli. Pokręciłem ze smutkiem łbem obserwując jak ten się rzuca w skazanych na niepowodzenie próbach uwolnienia się.
- Porwałem Cię, by Ci pomóc, by wskazać Ci lepszą drogę życia. By zmusić Cię do porzucenia grzesznego życia. - wytłumaczyłem mu.

Rzuciłem się na niego z kagańcem. Długo walczyłem, zarobiłem kilka ugryzień ale w końcu z Bożą pomocą udało mi się wcisnąć mu to ustrojstwo na pysk, ciasno zapinając paski. Niestety to był dopiero początek. Widziałem, jak ten zerka na mnie ze złością, na co odpowiedziałem wzrokiem przepełnionym smutkiem.
- To dla Twojego dobra. Byś nie grzeszył więcej. - wyjaśniłem mu. Wziąłem jakieś ciężkie, mocne kajdany i rzuciłem się z nimi na jego przodu, próbując je razem ze sobą skuć, co powinno mi się w końcu udać. Z powodu obroży i łańcucha nie mógł za bardzo uciekać. Owszem, mógł kopać czy rzucać łbem ale liczyłem, że za którymś razem dam radę mu je zapiąć na pęcinach. A wtedy się drań wreszcie wyciszy, uspokoi i zacznie myśleć o Życiu Wiecznym. Byłem tego pewien.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dhiren
Władca
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Czw Lip 21, 2016 10:24 pm

Zaśmiałem się krótko, ironicznie.
- Mądry cytat - przyznałem z powagą w głosie - Co znaczy, że nie jest to twój tekst - dodałem zaraz potem, podtrzymując tę samą powagę zarówno w głosie jak i wyrazie pyska. Choć wewnątrz mnie to bawiło. Nawet bardzo. - Dowodzi, że to ja mam w tej sprawie rację. Chcesz wyniszczyć tych, którzy mają własne zdanie, jawnie sprzeciwiają się temu, co uważają za niesłuszne i niesprawiedliwe?
I znów dokładnie ten sam śmiech, nagle urwany - Namawia mnie do czegoś, nie namawia. Co za różnica? Robię to, co sam uważam za słuszne. Tak jak i ty - powiedziałem jakby od niechcenia. Jednak to, co mówił o całym stadzie... Nikt nie ma choćby w najmniejszym stopniu prawa, aby poniżać Krwawych, aby kierował się stereotypami dotyczącymi członków najlepszego ze stad.
- Nie generalizuj. Mamy szacunek do siebie nawzajem. Jesteśmy dla siebie jak rodzina. Stanowimy jedność - powiedziałem. Jeszcze trochę, a mówiąc to, rzygnę tęczą - stwierdziłem w myślach, krzywiąc się nieznacznie. Chociaż mówiłem w tym momencie czystą prawdę, czułem się tak, jakbym na bieżąco to wymyślał, szukając pozytywnych stron, które ktoś inny mógłby zrozumieć. Dla mnie jednak liczyła się siła, potęga tego stada. Złożone z najznakomitszych wojowników, gotowych poświęcić wszystko dla upragnionego celu. Niewahających stanąć w obronie własnego zdania, nie uciekających z pola walki jak ostatnie tchórze. To było ważne.
Jak on śmiał rzucać się na mnie z tym żelastwem?! Gdy próbował założyć mi to ustrojstwo na nogi, oberwał porządnie w pysk. Zasłużył sobie, nie było najmniejszych wątpliwości. Stanąłem dęba, przysuwając się do ściany. Łańcuch... Niech podejdzie, proszę bardzo. Zdzielę mu porządnie pysk tak, że jego własna matka go nie pozna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    

Powrót do góry Go down
 
Pustynne lochy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
 Similar topics
-
» Stare Lochy
» Wielka Sala
» Lochy Dreadfort
» Lochy pod Riverrun

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Ukrytych Łez :: Terytoria SUŁ :: Zamek Frinn :: Północna wieża-
Skocz do: