KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pustynne lochy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pon Lip 25, 2016 11:01 am

Spiorunowałem go wzrokiem. Chyba nie należał do zbyt inteligentnych czy oczytanych, skoro nie znał tego chyba dość popularnego cytatu. No tak, taki bezbożnik jak on, to pewnie czytał co najwyżej jakieś sprośne książki lub gazety obrażające Boga, Stwórce wszystkiego. Chociaż książka z której pochodził cytat również nie należała do zbyt religijnych, to przynajmniej nie promowała fałszywych doktryn zwodzących łatwowierne konie. Słysząc jego pytania zastanowiłem się chwilkę nad odpowiedzią.
- W sumie... w sumie to tak. Bo czy Bóg nie powiedział: "Idźcie więc i nauczajcie wszystkie konie"? Nakazał nam więc, byśmy nawracali inne stada... a jeśli ktoś odmówi przyjęcia Prawdziwej Wiary... to owszem, winny jest śmierci. - wyjaśniłem mu - Więc tak, chcę wyniszczyć tych, którzy mają zdanie sprzeczne z moim. Bóg mi tak nakazuje. - dodałem, z błyskiem groźby w oku. Oczywiście nie chciałem go zabijać. Ale to nie zależało ode mnie. Byłem tylko narzędziem w kopycie Boga, i wykonywałem to, czego ode mnie oczekiwał. Liczyłem, że bólem albo niewolnicą pracą zmuszę Bezbożnego konia, tego Niewiernego Psa, aby się nawrócił. A jeśli trzeba będzie, to ból i kary będą straszne. Ale liczył się cel... a celem było jego Życie Wieczne.
- Tak, stanowicie jedność... łączy Was diabeł, szatan i siły ciemności. Ale jak Bóg mówi, "po owocach ich poznacie". A owocami Waszego stada jest tylko ból, krzywda i płacz. I dlatego trzeba Was zniszczyć w Imię Najwyższego. - odpowiedziałem mu.

Rzuciłem się na niego, próbując mu zapiąć kajdany na przednich nogach, ale tylko oberwałem od niego porządnie w pysk. Zaskomlałem z bólu ale nie cofnąłem się. Gdy drań staną dęba wiedziałem, że nie ma sensu go atakować, a przynajmniej nie w okolicy przednich nóg - tylko kolejny raz oberwałbym w głowę. Zamiast tego wyciągnął szyję by chwycić łańcuch od jego obroży i gwałtownie go pociągnąć, podduszając go w ten sposób, jednocześnie swoją klatką piersiową uderzając w jego bok licząc na to, że ten po dębowaniu nie złapie stabilnej równowagi i podduszony i staranowany upadnie na ziemię. A jeśliby to nastąpiło, to momentalnie przygniotłem go swoim ciężarem do ziemi, aby nie był w stanie powstać, po czym spróbowałem ciasno obwiązać mu łańcuchami przednie nogi licząc, że ten w końcu się uspokoi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dhiren
Władca
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Lip 29, 2016 9:28 am

Westchnąłem teatralnie, pokazując mu swoje podejście do jego słów. Świetnie, po prostu świetnie. Islamista mi się trafił... - pomyślałem sarkastycznie, krzywiąc się nieznacznie [Chciałabym zaznaczyć, że żadnej religii nie obrażam]. Wszystko by się zgadzało. Jego nastawienie do innej wiary, a przecież tutaj, na Karsin sprawy wyglądały zupełnie inaczej. Panowała tu przede wszystkim religia politeistyczna; wiara w wielobóstwo. Wyznawał swojego bożka, nie ma sprawy. Byle by mnie w to nie mieszał.
- Wobec tego twój Bóg każe mordować? - zapytałem wprost, tak dla pewności. Jeśli odpowiedź byłaby pozytywna, oznaczało by to, że i ja mógłbym to robić. Wystarczyło znaleźć jakiś pretekst dotyczący wiary. I już. Całe stada koni swoimi martwymi, zimnymi ciałami mogłyby pokryć ogromną część świata. Ale po co to? Tylko całkowity bezdusznik mógłby pragnąć napawać się tym widokiem, odorem śmierci, bólu i strachu. Mnie wystarczył jedynie ból i strach.
- Wy jesteście natomiast Sztywniakami. Tak samo bezduszni jak my, pewnie nawet bardziej. Gdy inni cierpią, wy z obojętnością przechodzicie koło nich, często nawet nie zwracając na nich swojej cennej uwagi. Jesteście zbyt zamknięci w sobie, nazbyt egoistyczni i niewrażliwi. Gadaj szczerze, czy komukolwiek pomogłeś w ostatnim czasie? I nie mam na myśli nawracania - powiedziałem, wymagając odpowiedzi na swoje pytanie. Rzuciłem mu ostrzegawcze spojrzenie; mnie się nie ignoruje.

Musiałem go zaskoczyć, ze mną nie ma łatwo. Po dębowaniu, kiedy już stabilnie stanąłem ma ziemi, Kucyś rzucił się na mnie. I tu go zaskoczyłem. Jego ruch był zbyt przewidywalny. Sam przewaliłem się na niego, osobiście go przygniatając. Co jak co, ale leciutki to ja nie byłem. Miałem tylko nadzieję, że dla odmiany on nie przewidział mojego ruchu i nie odskoczył w porę. To byłoby... niefajne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Lip 29, 2016 12:09 pm

Spoiler:
 

Ten bezbożnik i heretyk chyba nie był przekonany co do moich słów, skoro tak żałośnie wzdychał, zamiast po prostu uwierzyć w Boga Jedynego, Prawdziwego i Sprawiedliwego. Słysząc jego pytanie skrzywiłem się lekko. "Mordować" było takim brzydkim słowem. Wiązało się raczej z okrucieństwem... a okrucieństwo było ohydztwem w oczach Pana.
- Tak, Bóg każe wytracać niewiernych, jeśli Ci się nie nawrócą. Bóg Sprawiedliwy daje szanse, wybacza w swoim nieskończonym Miłosierdziu i karze okrutnie tych, którzy odrzucając Ścieżki Pana. - wyjaśniłem mu. W końcu Ci widok martwych heretyków, z rozbitymi głowami, połamanymi nogami, poprzetrącanymi kręgosłupami... wyścielający ziemię aż po horyzont nie był widokiem pięknym, miłym Bogu? Jasne, że był. A gdy w końcu wybije się wszystkich bezbożników, innowierców, heretyków i ateistów... to cała ziemia będzie pełna koni chwalących Boga. I nastąpi raj na ziemi. Zanikną wojny, znikną przestępstwa, zbrodnie... a Bóg zstąpi na ziemię i będzie królował, a wszyscy będą mu służyć. I będzie czas wesołości, pogody, nieskończonej radości. I tylko tacy heretycy jak przede mną odwlekały swoimi grzechami ten wspaniały czas.
- My Sztywniakami? Bezduszni? Ale to nie prawda, że jesteśmy obojętni na los innych. Przecież właśnie Cię porwałem, co dowodzi tego, że nie jestem obojętny. Chcę Ci pomóc. I pomóc tym wszystkim koniom, które przez Ciebie cierpiały lub mogłyby cierpieć. Czy zrobienie z Tobą porządku nie jest tym, co może uratować wiele koni? Nie martw się, pomogę Ci się nawrócisz. Porzucisz wkrótce swoje grzeszne życie. - zapewniłem go - A jak inaczej mogłem pomóc niż nawracając? Czy nawracanie nie jest najwyższą formą pomocy? Bo ocala się nie tylko ciało cielesne, ale i duszę, która jest stworzona do życia wiecznego? - wyjaśniałem mu.


Rzuciłem się na drania, próbując go powalić, ale ten się chyba tego spodziewał, bo sam próbował mnie przygnieść. Będąc niższym i lżejszym od niego, może nie miałem takiej masy i siły jak on, ale na pewno miałem większą zwrotność, więc odskoczyłem, by mnie drań nie przygniótł. Nie było to zbyt trudne - w końcu miał obrożę i był za nią przykuty do ściany. A że wcześniej chwyciłem łańcuch w pysk, to mogłem go w pewnym stopniu kontrolować, co jeszcze bardziej mu zmniejszyło zdolności manewrowe i umożliwiło mi spokojną ucieczkę. A gdy już byłem bezpieczny, zacząłem zastanawiać się co dalej. licząc że Najwyższy natchnie moje myśli i ześle mi łaskę, abym znalazł sposób na spętanie tego grzesznika. Skoro i założenie kajdan się nie powiodło i próba wywrócenia go, postanowiłem ponownie zmienić taktykę i tym razem chwyciłem jakiś mocny sznur, zrobiłem na końcu pętlę i starałem się zarzucić niczym lassem na jego zadnie nogi. Jeśli chwyciłem obie naraz to gwałtownie ściągnąłem liny, ciasno je wiążąc. Jeśli trafiłem tylko jedną, to drugi koniec przywiązałem krótko do palika wystającego z posadzki, po czym to samo starałem się zrobić z jego drugą zadnią nogą. Za to jeśli nie mogłem trafić nawet na jedną jego nogę, bo drań stał ciągle w miejscu, to zacząłem podchodzić bliżej, czekając tylko aż je oderwie, by mu zarzucić na nie pętle. Jeśli jednak ten stał twardo to po prostu podszedłem do niego trochę od boku, by kopniaka nie dostać, i mu związałem zadnie nogi ciasno ze sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dhiren
Władca
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Czw Lis 03, 2016 6:45 pm

Uniosłem brew w pytającym geście zastanawiając się, skąd on wysnuł te wnioski. TO dopiero powinno być nazwane herezją.
- To, co zaprezentowałeś jest bardzo... logiczne. I przejrzyste - powiedziałem nagle, zachowując całkowitą powagę. Zarówno wymalowaną na moim pysku jak i niewątpliwie słyszalną w tonie głosu. Gdzieś głęboko wewnątrz tego miejsca, które wielu postanowiło sobie ochrzcić Duszą, tarzałem się ze śmiechu. Tak, oczami wyobraźni już to widziałem. Wyraźnie, nawet w kolorach. Utytłany w źdźbłach wyschniętej trawy turlałem się po zimnej, kamiennej posadzce, zanosząc się psychopatycznym śmiechem. Obok mnie nieruchome już, martwe ciało białego araba w krwistej polewie. Apetycznie. No, ale dość już tych marzeń, pora wrócić na ziemię.
- Wolniej, nie nadążam zapisywać... - powiedziałem lekceważąco - Dobra, już nie ważne. Zgubiłem kartkę - mruknąłem z dezaprobatą, rozglądając się po pomieszczeniu.
Drań podszedł do mnie z liną... Będziesz się za to smażył. Zginiesz otoczony ze wszystkich stron własną posoką. Związał nogi osobno, przy czym nie obyło się bez kopniaków. Jednak jak na razie nie przesadzałem, nie dając mu zbytnio w kość. Takie posunięcia stanowiły wisienkę na torcie, a nie przystawkę.
- I po co ci to? - zapytałem po prostu, z pustką na pysku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Czw Lis 03, 2016 7:06 pm

Zmrużyłem oczy. On... on coś za szybko się ze mną zgodził. Było to bardzo, bardzo podejrzane. Naprawdę tak myślał? Czy tylko sobie ze mnie kpił? Tutaj już niestety nie byłem do końca pewien. A może rzeczywiście Bóg mu dał łaskę zrozumienia i wiary? W końcu Pan był miłosierny i mógł nawrócić nawet największych grzeszników - takich jak koń przede mną.
- Kartkę? Jaką kartkę? - nie rozumiałem. Zresztą to chyba nie było nic istotnego. Najważniejsze, że chwilę później mu związałem nogi: osobno dwie przednie, osobno dwie zadnie. A w połączeniu z tym, że ogier miał jeszcze kaganiec na pysku, to teraz był praktycznie bezbronny.
- Po co? Bo teraz jesteś mój! A ja mogę zrobić z Tobą co tylko chcę! - wyjaśniłem mu, gryząc go nagle w zad.
- Wiesz, że ból czyni konie silniejszymi? Pozwala się skupić na tym, co w życiu ważne. Ma ogromne znaczenie przy nawracaniu innych. - tłumaczyłem mu, uważnie mu się przeglądając i sprawdzając, czy na pewno jego przednie i zadnie nogi są dobrze i ciasno związane sznurami. Na wszelki wypadek obwiązałem je jeszcze łańcuchami, by mi się drań przypadkiem nie uwolnił.
- Zrobimy tak... albo przeprosisz za wszystkie swoje grzechy i obiecasz się nawrócić... albo Cię do tego zmuszę bólem. - dałem mu ultimatum, po czym kolejny raz go użarłem - tym razem w łopatkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezgi
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Lis 26, 2016 9:09 pm

Klacz wbiegła do lochów rytmicznym kłusem, ciągnąc za sobą ogiera. Fryzyjczyk przez całą drogę próbował flirtować z klaczą, nadaremnie. Ezgi miała ochotę się na nim wyżyć. Podeszła do celi, szarpnęła za linę by kary się do niej przybliżył i wrzuciła go do celi. Przywiązała jego nogi do metalowych kółek, tak by nie mógł się wydostać. Wyszła z klatki i podeszła do wieszaka z narzędziami tortur. Hm... Może bicz? Nóż? A może scyzoryk? Mówiła to tak, by brzmiało groźnie, ale za razem delikatnie. Okej, to niech będzie nóż. Wzięła narzędzie i podeszła do niewolnika. To co najpierw? Zapytała kierując nóż w jego stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agaro
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Lis 26, 2016 9:23 pm

Klacz ciągnęła go do lochów, z niesamowitą (dla niego) siłą. Skąd Ona ma tyle siły? Myślał, gdy ta szarpnęła za linę i wrzuciła go do lochów. Gdy tamta przywiązywała jego nogi do metalowych kółeczek, Agaro znów próbował flirtować. Piękna, wyznasz mi swe imię? Zapytał się po raz drugi, mając nadzieję, że klacz odpowie, ale tak się nie stało. To może oszczędź mi tych tortur i porozmawiajmy? Ogier zaczął się coraz bardziej bać, gdy ta brała narzędzie dla siebie. Gdy klacz przybliżyła nóż do niego, ten próbował jak najdalej odsunąć głowę (bo właśnie w nią kierowała nóż), aż przyłożył ją do ściany. Jak mówiłem... Może najpierw rozmowa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistiness
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Lis 26, 2016 9:40 pm

Mistiness weszła tutaj stępem, z uniesioną głową. Gdy dotarła na miejsce zobaczyła klacz, zapewne z SUŁ, i ogiera. Karego ogiera z grzywą... Aż do kolan. Dosłownie. 'O bogowie, jaka długa grzywa!' pomyślała, jednak zaraz się opamietała. Jak to ona. Zawsze żyła chwilą. Klacz zaś była... Jak Ezgi, którą znała z dalekiej lub niedalekiej, zależy jak dla kogo, przeszłości. Również była wysoka jak na swoją rasę, i jej maść, grullo, była bardzo rzadka. ' Nie, to nie może być Ezgi' wyobraziła sobie ją samą i Ezgi radośnie skaczące po łące. Dla wszystkich były wredne i niepokorne, tylko dla siebie nie. Rodziców nie miały, przeżyły ten sam pożar wiec miały tylko siebie. Były jak siostry... ' Nie, stop, Mistiness, opamiętaj się!' pomyślała.
- Nie radziłabym - odezwała się chłodno - Z SUŁ się nie zadziera. A tym bardziej nie ze mną. Tylko piśniesz, a popamiętasz mnie.
Miała ochotę się wyżyć. Na nim. Miał pecha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezgi
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Lis 26, 2016 10:45 pm

Oszczędzić tortur?! w myśli, komentowała słowa ogiera. No chyba nie. Nie po to go porywałam, żeby nic mu nie zrobić. I zresztą trzeba się na kimś wyżyć. Mój drogi. Klacz przybliżyła się do niego. To ja tu ustalam zasady. Rozmawiamy ciągle. Ezgi przyłożyła nóż do długiej grzywy więźnia. Szkoda by było gdyby twoja grzywa byłaby... Nie co krótsza. Nóż znajdował się coraz bliżej początku grzywy. Nagle Ezgi usłyszała głos. Dziwnie znajomy... Obróciła się i ujrzała karą klacz angielską, nieco niższą bo o tylko 1 cm. Misti? Nie, to nie może być Ona. Przez myśli klaczy przebiegł namysł, że jednak to mogła być jej przyjaciółka z dzieciństwa. Koniec w końcu, ciężarna wstała i zagadała do karej. No cześć. Ty również z SUŁ? Klacz powiedziała to szorstko, ale by nie zabrzmiało wrednie. A... Jak się nazywasz? To pytanie Ezgi zadała z wahaniem, nie wiedziała czy chce znać na nie odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agaro
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Lis 27, 2016 12:50 pm

Trzeba przyznać, że fryz wyglądał na wystraszonego. Nic dziwnego, skoro w jego stronę KLACZ kierowała nóż. Oszczędź mojej fryzury! To już była przesada. Bicie okej, szarpanie, rany mogą być, ale żeby chcieć zrobić coś z jego długą grzywą?! Nie dziwić się, że mi moją chcesz odebrać, wiem, że piękna, ale mi amore, nie rób mi tego! Agaro nie mógłby się rozstać z jego piękną grzywą. Nagle przy celi stanęła klacz, kara, wysoka. Kolejna wyższa niż On... Oby dwie zaczęły ze sobą rozmawiać, a ogier przyglądał (i podsłuchiwał) się temu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistiness
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Lis 27, 2016 3:06 pm

Klacz podeszła do niego.
- Jeszcze się stawiasz? - spytała ironicznie. Ostrzegała. A z nią należy się liczyć. - Obiecałam. A ja dotrzymuję obietnic - powiedziała. Podeszła do ściany z narzędziami tortur, i zaczęła wybierać.
Wróciła dosyć szybko. Z płonącą pochodnią. Co zamierzała z nią zrobić? Przypalić trochę ogiera.
- Co wybierasz? - spytała i spojrzała porozumiewawczo na klacz. Znajomą klacz. Zignorowała jej pytanie. To słabsi najpierw się przedstawiają. 'Ja nie jestem słaba.' pomyślała. Podeszła do ogiera i walnęła go w pysk.
- Do Pustynnych się tak nie odzywa - powiedziała potem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezgi
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pon Lis 28, 2016 8:34 pm

Ezgi przyglądała się karej, co robiła. To jak szła po narzędzie tortur, wybrała pochodnię i podeszła do fryza. Szczerze, miała nadzieję, że druga zacznie go już przypalać, ale walnęła go tylko w pysk. No cóż, chyba Ezgi musi pierwsza zacząć. Czemu mi nie odpowiedziała? Pytała się siebie w myślach, spoglądając na drugą klacz z wzrokiem pełnym tajemniczości. Nagle ciężarna poczuła kłucie w brzuchu, wiedziała, że już niedługo. Z nożem podeszła do długogrzywego, jeszcze raz go przyłożyła do grzywy i znów zapytała; Jak myślisz, dotąd będzie okej? Zapytała się go ironicznie, i jednym, szybkim ruchem ucięła mu grzywę do szyi. Chyba nadal za długa. Mówiąc to ucięła jeszcze krócej grzywę, tak by prawie jej nie miał. Już lepiej. Ale nadal muszę się wyżyć. Ezgi wiedziała, że zrobiła już swoją część, więc odezwała się do karej; Ty też mu coś zrób -zaśmiała się wrednie- , może coś z ogonem? Za długi chyba. Dam jej szansę. Powiedziała do siebie w myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistiness
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Gru 09, 2016 7:37 am

Klacz uniosła głowę. 'Myśli że jest taka fajna? Jest najsłabszym ogniwem naszego stada!' pomyślała i uśmiechnęła się tajemniczo.
- I co? Zadowolony ze swojego new image'u? - spytała ironicznie. Szczerze mówiąc, to nie podobał jej sił ani z grzywą, ani bez. Był po prostu brzydki. Podeszła do niego z pochodnią, i zauważyła że druga Pustynna jest w ciąży.
- Posuń się. - odezwała się lodowatym i ostrym jak brzytwa tonem. - Zasłaniasz mi. Chyba nie chcesz aby coś stało się z twoim brzuchem, hmmm? - spytała uśmiechając się, jednak tylko paskiem i zaczęła przypalać ogon ogiera, zaczęła od ogona, a gdy ten się palił przypalała mu brzuch i szyję, karając go za ewentualne protesty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezgi
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pią Gru 09, 2016 8:13 pm

Klacze spoglądały na siebie przez chwilę. Kara uśmiechnęła się tajemniczo, jakby chciwo. Odeszła, i podeszła do torturowanego fryza, mówiąc coś do Niego. Ezgi nie za dużo słyszała bo zrobiło jej się źle. Nagłe zakręty w głowie, szumy w uszach, oraz utrata kontroli nad nogami - chciały upaść, lecz klacz na to nie pozwoliła. Wtedy ta druga... Chyba coś zauważyła. Kazała jej się odsunąć, a po tym powiedziała coś o jej brzuchu. To źle. Co Ona ma do mnie? Głupia, myśli, że będzie się wywyższać. Niech nie zapomina, że to ja tu jestem większa. Ciężarną wkurzyło to, że Mistiness się tak do niej odezwała. Ezgi chciała już coś powiedzieć, gdy nagle upadła. Poczuła, że spojrzenia padły na nią. Przez ogromny ból zarżała. Lecz po tym od razu wstała i wybiegła. Czuła, że nadszedł już ten czas. Pobiegła gdzieś, by móc tam urodzić...

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Wto Sty 10, 2017 4:24 pm

/Brak odpisów od ponad miesiąca więc zakładam, że nikogo tutaj nie ma,

Wszedłem do lochów prowadząc sporą, mocno rzucającą się klacz (Sunny). Ta przez całą drogę zapierała się, skakała, szalała... a ja pod koniec byłem całkowicie zmęczony. Wprost słaniałem się na nogach. byłem cało mokry od potu. W końcu ona była znacznie większa ode mnie. Dlatego też, gdy tylko dotarłem na miejscu, wrzuciłem klacz do pierwszej lepszej celi, szybko ściągnąłem liny, i zatrzasnąłem za nią drzwi, zamykając je na klucz.
- No to teraz się doigrałaś! A ostrzegałem Cię, byś nie protestowała! - przypomniałem jej podniesionym tonem, zerkając na nią przez kraty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sunny
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Wto Sty 10, 2017 4:47 pm

Szłam całkowicie znudzona za ogierem i grzecznie wlazłam do celi. Wybuchnęłam śmiechem na jego słowa. O jeju! Jaki ty słooodki! Doigrałam się naprawdę? Żałosne! Będę protestować ile chcę i tego nie zmienisz! Parsknęłam kręcąc głową. On po prostu był słodziutki strasząc mnie. Dalej się śmiałam. Aż wreszcie przestałam i zbliżyłam się do krat. Posłuchaj mnie... Jak będziesz chciał mi coś zrobić to nie skończy się dla ciebie to dobrze czy to jasne? Szepnęłam do niego po czym odeszłam i położyłam się w koncie celi. Byłam przygotowana na każdy atak i słowo już ja tak miałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Wto Sty 10, 2017 5:23 pm

Zamknąłem klacz w celi i przyglądałem jej się przez kraty.
- Słodki? To chyba ostatnie określenie, na użycie które bym wpadł, w stosunku do porywcza - parsknąłem.
- I tak, doigrałaś się. A protestować i tak nie możesz - wyjaśniłem jej, obserwując klacz zbliżającą się do krat. W pierwszej chwili odruchowo się cofnąłem, ale szybko opanowałem strach.
- Coś zrobić? Ależ oczywiście, że będę chciał. Po co miałbym Cię inaczej porywać? A wolisz tortury czy krycie? - prychnąłem - Możesz sobie wybrać... przynajmniej na razie - łaskawie się zgodziłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sunny
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Wto Sty 10, 2017 5:38 pm

Zmrużyłam tylko oczy. Jak tam kto woli. Stwierdziłam uśmiechając się. On był nudny nawet bardzo... Zaczekam aż wejdzie do celi i będę wtedy mogła mu zrobić krzywdę gdy mnie wkurzy. Lepsze tortury niż krycie przez takiego jak ty. Stwierdziłam po czym spojrzałam w zupełnie inną stronę. Nie wiem czemu, ale nie chciało mi się teraz uwalniać chciałam się podrażnić z tym małym karaluchem. Wiedziałam jedno to porwanie dla kogoś się źle skończy. Już chyba nawet zaczynam się zastanawiać dla kogo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Wto Sty 10, 2017 5:47 pm

Słysząc jej uwagę zmrużyłem oczy.
- Kogoś takiego jak ja? A co dokładnie masz na myśli? Dobrze Ci radzę, licz się że słowami! - ostrzegłem ją - Mogę Cię torturować, męczyć. Mogę Cię pokryć. Jesteś moja i mogę z Tobą zrobić, co tylko będę chciał. I lepiej byś miała tego świadomość! - warknąłem. Podszedłem do ściany, z której wziąłem jakiś łańcuch z obrożą i wszedłem do celi klaczy, zamykając za sobą drzwi.
- Tylko grzecznie. Dobrze Ci radzę nie utrudniaj! - oznajmiłem jej i doskoczyłem do niej, zapinając jej obrożę na szyi. Szarpnięciem zmusiłem ją do podejścia do ściany gdzie przymocowałem łańcuch do kółka wystającego z muru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Pon Mar 13, 2017 5:46 pm

/brak odpowiedzi od 2 miesięcy, więc zakładam, że nikogo tutaj nie ma.

Drań jeszcze utrudniał na terenie oazy. Zamiast grzecznie pójść ze mną, tylko pogarszał swoją sytuację i w dalszym ciągu się osiągał. Bo on musi zjeść kępkę trawy i wypić trochę wody. Kto by pomyślał, że taki głodny i spragniony. Ale… ale ja mu pokażę! Wszedłem z draniem do naszych pustynnych lochów po czym wprowadziłem go do celi, ciągnąć go za liny, jeśliby się opierał. Zamknąłem drzwi na klucz po czym podszedłem z nim do ściany, gdzie założyłem mu na szyję mocną obrożę, która była przykuta grubym łańcuchem do ściany.
- Trzeba było być grzeczniejszym i nie włóczyć się po nieswoich terenach! – parsknąłem.
- Kim ty w ogóle jesteś? I co robiłeś na Pustyni? – spytałem zimnym tonem – Ja jestem Burseg… i jestem Twoim właścicielem – przedstawiłem się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agaren
Zwykły koń
avatar

Age : 12

PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Mar 18, 2017 7:57 pm

Wkroczył spokojnie i niespiesznie do lochów, nie opierając się i starając zapamiętać drogę do wyjścia. Cała sytuacja musiała wyglądać komicznie - mały, zabawny arabek, ciągnie na sznurku rosłego fryza.
Powoli wkroczył do celi, dając założyć sobie obrożę. Ocenił na szybko sytuację - siwy był silny jak na swój wzrost, a przy swojej lekkiej posturze na pewno również zwinny. Łańcuch był gruby i mocny, a przy tym nieco ciężki. Pomiędzy oczkami były drobinki piasku, a on sam również nieco zardzewiały. Poruszył głową napinając łańcuch, by sprawdzić jak wiele siły potrzeba będzie do zerwania go. Kątem oka zerknął na jasnego, sprawdzając czy ten nie zamierza założyć mu jakiegoś kolejnego żelastwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Sob Mar 18, 2017 8:17 pm

Wszedłem do lochów prowadząc sporego fryza, który mu mojemu zdziwieniu, bez większych problemów dał się przykuć do ściany. Po tym, co odwalał w oazie, spodziewałem się większych problemów… ale chyba nie powinienem żałować, że mi poszło dużo łatwiej, niż sądziłem.
- Zadałem Ci parę pytań. Których nie rozumiesz? – zarżałem ze słyszalną irytacją – A może jesteś głuchy? – spytałem, biorąc jakieś ciężkie pęta, czyli takie kajdany dla koni, które spróbowałem zapiąć mu na przednich nogach. Tak na wszelki wypadek, by mu nie przyszło do głowy za bardzo się ogierzyć. W końcu był znacznie większy ode mnie – a przez to zapewne silniejszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bhadramurti
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Maj 07, 2017 11:25 am

Wszedł do lochów z arabem.Chodź ten się wyrywał Bhad trzymał kurczowo liny w pysku.Otworzył jedną z cel i wepchnął tam karusa.Chwile odczekał aż ten w miarę się uspokoi i wszedł także do celi zamykając ją za sobą.Zdjął z niego wszelkie liny,były zbędę i uśmiechnął się.-A więc,Aristo masz może coś do powiedzenia?Może twoje stado coś planuję.Może mają plany do naszego stada?-Zapytał spokojnie cały czas patrząc na karego.W każdej chwili mógł podbiec do Bhada i go zaatakować,ale Indianin był przygotowany na rodeo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aristo
Namiestnik
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Maj 07, 2017 7:58 pm

- Co to ma znaczyć?! Wypuść mnie stąd, bo pożałujesz!- ryknął rozwścieczony, uderzając kopytem o kamienną posadzkę, kiedy znaleźli się w ciemnym, mrocznym i ponurym pomieszczeniu, w którym, ku zgrozie czarnego ogiera, znajdowały się różnego rodzaju narzędzia tortur. Było to naprawdę upiorne i przerażające miejsce, toteż nic dziwnego, że w sercu araba zagościł strach, jednak nie miał zamiaru dać tego po sobie poznać, gdyż był na to zbyt dumny. Zresztą póki co głównym uczuciem, jakie nim miotało, była wściekłość i chęć wywarcia zemsty na tym dziwacznym ogierze, który zaciągnął go w to miejsce wbrew woli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bhadramurti
Szeregowy
avatar


PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    Nie Maj 07, 2017 10:33 pm

Spojrzał na tupiącego ogiera.Mimo jego protestów miał zamiar wyciągnąć z niego chodź trochę.
-M.ó.w....Nie mamy czasu na twoje protesty,a raczej nie chcesz dostrzec śladów bata na skórze,albo jakby to nie wystarczyło mogę ci odciąć prawie cały ogon....-Powiedział spokojnym tonem po czym podszedł do ogiera i ugryzł go uszczypliwie w kłąb.Był nastawiony na to ,że ten zaatakuje go więc czekał na to kiedy ten  będzie miał zamiar takowy atak wykonać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pustynne lochy    

Powrót do góry Go down
 
Pustynne lochy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
 Similar topics
-
» Stare Lochy
» Wielka Sala
» Lochy Dreadfort
» Lochy pod Riverrun

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Ukrytych Łez :: Terytoria SUŁ :: Zamek Frinn :: Północna wieża-
Skocz do: