KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Izolatka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Tormenta
Strażnik
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Mar 09, 2017 5:16 pm

Kiedy mówił, przyglądałam mu się podejrzliwie spod przymrużonych powiek. Coś tu było nie tak. Cytował kogoś? Ktoś lub coś przez niego przymawiało? Sen? Właśnie, może śniłam! Pamięcią przeszukałam wspomnienia, przypominając sobie, jak się znalazłam w tym miejscu i czasie. Nie, to nie był sen. Jedna z rzeczy jakie odróżniała sen o jawy? Świadomość, w jaki sposób pojawiło się w tym miejscu. Więc koszmar odpada... Szkoda. Miałam jednak stuprocentową pewność, że Burek sam tego nie wymyślił? Skąd ta pewność? To było takie... jakby to ująć... mądre. Mądre, inteligentne, sensowne i głębokie. Postanowiłam przemilczeć tę kwestię. Absolutnie nie dlatego, że nie miałam pojęcia, co odpowiedzieć... Nie, było tysiąc innych sposobów! Jednak nie chciało mi się ich wymyślać...
- Trafiony, ale jeszcze nie zatopiony - powiedziałam z triumfalnym uśmiechem na pysku, gdy oberwał kopytami.
- Mogę się mylić... chociaż ja nigdy się nie mylę... ale wydaje mi się... a to znaczy, że to prawda... że zapomniałeś wymienić "piękniejsza" - powiedziałam z udawaną urazą słyszalną w głosie. Jak już mnie komplementował, to niech robi to porządnie. Musiałam go odrobinkę poirytować. Zabawnie się wściekał.

Następnego dnia przyszły do mnie wiadra; jedno z owsem, a drugie z wodą. O, patrzcie! Przyprowadziły Bursega. Wyciągnęłam przed siebie przednie nogi przed siebie, a zadnie włożyłam pod siebie. Dźwignęłam się do niezbyt wygodnej czy stabilnej pozycji, ale wolałam to niż leżenie na boku. Jeszcze zanim ogier się odezwał, zabrałam się za owies.
- Przymknij się na chwilę, w ciszy lepiej się je - przerwałam na chwilę jedzenie, a powiedziawszy to, powróciłam do niego. Niedługo zapewne będzie mnie rozpierać energia. Być może będę nieco niespokojna, nadpobudliwa... Mnie się całego wiadra owsa nie podaje. Cóż... to już nie będzie mój problem.
Kiedy skończyłam z owsem, napiłam się wody. Po chwili się odezwałam.
- Obawiam się, że to niewykonalne - pokręciłam głową, powstrzymując złośliwy uśmiech. Byłam bardzo ciekawa reakcji ogiera na moje następne słowa. Warto było czasem odrooooobinkę nagiąć prawdę dla takich chwil - Już dawno przerzuciłam się na klacze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Mar 09, 2017 6:05 pm

Nie musiała już tak ostentacyjnie podkreślać, że mnie trafiła. To nie było miłe ani uprzejme! I jeszcze to podkreślenie, że jest piękna? Śmierdziało próżnością – wiadomo, że śliczna była, ale to nie powód, by się z tym tak obnosić. Irytowała mnie tym… i by nie powiedzieć paru słów, których bym później żałował, po prostu odszedłem od niej. Bo i po co się dalej wściekać?

Następnego dnia, gdy tylko postawiłem wiadra przed Tormą, od razu spiorunowałem ją wzrokiem. I aż zirytowany uderzyłem kopytem o ziemię, słysząc jej uwagę.
- Mogłabyś zachować odrobinę kultury! Przywitać się, spytać o samopoczucie, porozmawiać o pogodzie czy motywach warzywnych w sztuce baroku! A nie tak tylko żreć, żreć i żreć! Jeszcze trochę i będziesz gruba jak jakiś hucuł! – ofukałem ją. Chociaż niezbyt szczerze. Gruby zad to ostatnie, co można byłoby jej zarzucić. Torma jak zwykle była w świetnej kondycji: silna, zwinna, umięśniona. I chyba dobrze o tym wiedziała. Obserwując jej pięknie ukształtowane ciało, jej mięśnie gotowe w każdej chwili do nagłego ruchu. Czekając jak zje… zacząłem się krytykować w myślach, że chyba rzeczywiście powinienem jej dać miarkę owsa a nie całe wiadro. Ale było już za późno – jakoś nie wypadało jej tego odebrać.
- Niewykonalne? – zdziwiłem się – A niby dlaczego? – spytałem zaskoczony.
- Na klacz? – no, tym mnie kompletnie wybiła z równowagi. Przez chwilę nie wiedziałem co powiedzieć.
- A wiesz… wiesz, że to straszny grzech? – spytałem po chwili. Kiedyś, jak jeszcze żyliśmy w Saffrin, nie byłem aż takim religijnym fanatykiem. To chyba zaczęło mi się później.
- Chętnie bym poobserwował baraszkujące ze sobą klacze – zdradziłem, samemu nie wierząc, że jej to wyznałem.
- A co byś powiedziała na jakiś trójkącik? Najpierw wy dwie ze sobą, później każda ze mną – a następnie wszyscy razem? – zaproponowałem nieśmiało – Nie, co ja mówię, to grzech! Takie myśli! Za to grozą kary piekielne! Wieczne potępienie! – szybko się poprawiłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tormenta
Strażnik
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Mar 09, 2017 7:47 pm

Chciałam zbyć jego słowa machnięciem kopyta, ale z pewnych przyczyn... pewnych sznurowych i metalowych przyczyn moje próby byłyby skazane na niepowodzenie.
- Kulturę odebrano mi tuż po urodzeniu, trudno było zachować choćby resztki - westchnęłam - Poza tym, drobna uwaga. Ja nie żrę. Ja jem, jest pewna różnica - wycedziłam spokojnie przez zaciśnięte zęby. Jadłam dużo i szybko, ale jeszcze szybciej to spalałam. A jeśli kiedyś nie uda mi się spalić tych wszystkich kalorii... będę gruba, ale przynajmniej szczęśliwa. Nie tak źle.

Machnęłam ogonem i przewróciłam oczami, grając podirytowaną.
- Mówisz tak, jakby to było coś złego - stwierdziłam z niesmakiem - Ty możesz sobie wykorzystywać klacze, a mnie nawet nie mogą się podobać? Coś tu chyba jest nie w porządku - dodałam zaraz potem, siląc się na ton wskazujący oburzenie. Uniosłam lekko brew w pytającym geście, a raczej zrobiłabym to, gdybym brwi posiadała. Interesujące pragnienie.
- Co to za myśli nieczyste?! Będziesz się za to smażył we własnym tłuszczu, nigdy nie otrzymasz przebaczenia od cholera, jak to było Najwyższego. Skończysz w ogniu piekielnym czy jakoś tak - powiedziałam z całkowitą powagą, piorunując go spojrzeniem. W głębi coraz bardziej bawiła mnie cała ta sytuacja i miałam nadzieję, że zbyt wcześniej nie wybuchnę mu śmiechem w twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Mar 09, 2017 8:25 pm

Ciężko westchnąłem i pokręciłem przecząco łbem. Mogłaby… mogłaby wyrazić choćby odrobinę skruchy, skoro się zachowywała, jak się zachowywała. Czyli nie najlepiej. Nie było nawet co jej odpowiadać – to, że ma problemy z kulturą, było widać od naszego pierwszego spotkania. Myślałem, że na nią dobrze wpłynąłem, że się zacznie powoli zachowywać lepiej, ale jak widać, mocno się myliłem. Ale… ale może kiedyś nad tym popracujemy. Taką przynajmniej miałem nadzieję.
- W tym tempie to żresz. Zachowujesz się, jakbym miał Ci to zabrać. Zamiast zaczekać, porozmawiać… rzucasz się na wiadro jakbyś tydzień nie jadła! – prychnąłem. Chociaż określenie tego żarciem może trochę kolidowało z moimi wyrzutami na temat jej kuktury… ale kto by zwracał uwagi na takie brednie!

Zawahałem się… owszem, to o czym mówiła… to było coś złego. Coś bardzo, bardzo, bardzo złego! Bezbożnego!
- Ale Bóg nakazuje wykorzystywać klacze! Najwyższy kazał koniom się rozmnażać. To co robię jest zgodne z boską wizją świata. A klacz z klaczą… no niezbyt – dodałem, mając świadomość, że jestem trochę nieszczery. Z jednej strony to krytykowałem, z drugiej strony chciałem zobaczyć baraszkujące klacze. Ale chyba każdy normalny ogier by chciał! Zawahałem się słysząc jej naganę. No do tego nie byłem przyzwyczajony. Przecież to ja zawsze napominałem innych! Przez dłuższą chwilę zastanawiałem się, co odpowiedzieć.
- Ja… ja przepraszam. Ja odpokutuję! Bóg na pewno wybaczy mi moją słabość. Bardzo żałuję – wyznałem ze smutkiem – W ramach… w ramach pokuty posłucham nakazów Najwyższego… i Cię pokryję. Skoro Bóg tak chce – dodałem, uśmiechając się do niej.
- To co robimy, byś znowu nie protestowała? – poprosiłem ją o radę. Mogłaby chociaż raz się na coś przydać i mi coś doradzić! – Kajdany, obroża i skórzany kaganiec oczywiście zostają. Mogę Ci zdjąć liny, byś spokojnie mogła wstać… i wtedy to zrobimy. Możemy też spróbować jakiejś mniej konwencjonalnej pozycji, by Ci nie rozwiązywać nóg i byś dalej mogła leżeć spętana… ale nie wiem czy to dobry pomysł – myślałem na głos.
- A jakie jest Twoje zdanie? – spytałem się jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tormenta
Strażnik
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Izolatka    Sro Mar 15, 2017 7:47 pm

Najchętniej wzruszyłabym ramionami, ale z pewnych oczywistych przyczyn nie miałam takiej możliwości - Grubych ludzi trudniej uprowadzić - wyszczerzyłam się. Miał zamiar mi mówić, co i ile mam jeść? Wobec tego jego również mogę zjeść. Zdrowe podejście niezależnej kobiety.

Szczerze mówiąc, ta cała sytuacja zaczynała mnie coraz bardziej bawić. Tego typu rozmowy jeszcze chyba w całym swoim życiu nie prowadziłam. Teraz żałuję, można dać upust swojej kreatywności. Aż dziwne, że każde moje słowo na co dzień nie jest choćby podkoloryzowane.
- Nie możesz mnie pokryć. Najpotężniejszy zabrania tego typu zachowań względem swoich kapłanów - stwierdziłam z naganą w głosie - Przysłano mnie tu, aby cię sprawdzić. Sprawdzić, czy ważniejsze dla ciebie będą twoje własne pragnienia czy wola boska. Sprawdzić, czy zasługujesz na wieczne potępienie czy na godne życie po śmierci - powiedziałam z całkowitą powagą - Postąpisz jak uważasz, ja jestem tylko Jego wysłanniczką. Nie ja cię oceniam, ale Najsprawiedliwszy. Chyba nie przesadziłam? Nie, nie wydaje mi się. Jestem naturalnie wredna i nieszczera. Każdy przecież wie, że coś, co jest naturalne nie może być przesadzone. Swoją drogą... fanatycy religijni byli osobami dość... ciekawymi. Mówią jedno, robią drugie. Typowi hipokryci. Ale cóż, świata nie zbawię. Mogę go doszczętnie wyniszczyć, ale ze zbawianiem innych na prawo i lewo będzie ciężej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Sro Mar 15, 2017 8:04 pm

Zaśmiałem się. Tak, tutaj miała rację. Lekką klacz można było spętać, zarzucić sobie jakoś na grzbiet i po prosty wynieść. Z większą klaczą nie było tak łatwo. Chociaż jeśliby się nad tym głębiej zastanowić, może rzeczywiście powinienem jej mocno ograniczyć paszę treściwą? Może wtedy nie byłaby taka agresywna? Jej kolejne słowa mnie zaskoczyły.
- Jak to kapłanów? Nikt z nas przecież nie jest kapłanem – zaprotestowałem. W końcu ja nie byłem a ona była zbyt agresywna by mogła mieć cokolwiek wspólnego z duchowieństwem. No i bluźniła.
- A już na pewno ty nie jesteś: klacze nie nadają się na kapłanów. To typowo ogierze zajęcie – wyjaśniłem jej – Wola Boska jest dla mnie najważniejsza – ale Bóg wyraźnie nakazał się rozmnażać. Co zamierzam zaraz uczynić – odpowiedziałem jej, kręcąc przecząco łbem. Czy w jej słowach mogło być chociaż ziarenko prawdy? Pewnie tak.
- Całe nasze życie jest wielkim sprawdzianem, wielki testem. Zawsze myślę o Bogu… a ty jesteś chyba jego darem dla mnie. W końcu, gdyby nie chciał, abym Cię pokrył, to by mi nie pozwolił Cię złapać. A skoro znowu trafiliśmy na siebie… to widocznie Bóg tego chce – wyjaśniałem jej.

Nie odpowiedziała mi na moje pytania dotyczące pozycji… więc zbliżyłem się do niej, upewniając się, że obrożą i łańcuchem jest przykuta do słupa, ma skórzany kaganiec na pysku i kajdany na przednich i zadnich nogach. A wtedy rozwiązałem liny na jej kończynach – same kajdany powinny być ok.
- Wstań proszę. Chyba pora w końcu zrobić to, do czego jesteśmy stworzenie przez Boga – poprosiłem ją. Po czym uszczypnąłem ją lekko w zad – by ją zachęcić do szybszego powstania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tormenta
Strażnik
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Mar 23, 2017 9:50 am

Nie wierzył mi? Słusznie. Nie zmienia to jednak faktu, że podważanie autentyczności moich słów było bardzo nie miłe. Tak, on był bardzo niemiły. Niemili zdychają w kątach z flakami na wierzchu, leżąc w szkarłatnej plamie. Może powinnam go o tym uświadomić?...
- Gdyby przypałętał się do ciebie ogier, nie było by tej pokusy. Nie spełniłby swojego zadania. No chyba, że... - uśmiechnęłam się szeroko - ...gustujesz również w ogierach. Mówił o baraszkujących klaczach to może i udział w tego typu zabawach, tyle że ogierzych, mu nie przeszkadzał? I tu pojawiła się niepozorna myśl, że poderżnę mu gardło, jeśli się dowiem, że choćby dotknął Shreddera. Nie to, żeby przemawiała przeze mnie nietolerancja... ale do mojego ogiera niech się nie zbliża.
- Gdybyś mnie nie złapał, nie miałbyś żadnego wyboru. Nie mógłbyś mnie pokryć i tyle. Wtedy postąpiłbyś słusznie, ale bez możliwości zrobienia czegokolwiek innego - stwierdziłam bez zająknięcia, choć spokojnie.

Kiedy uszczypnął mnie w zad, mimowolnie zacisnęłam zęby i skierowałam uszy do tyłu. Zaraz jednak postawiłam uszy z powrotem.
- Nie chcę słuchać i patrzeć na chwilę twojego potępienia, więc jak będziesz się spalał żywcem to postaraj się być cicho. Miejmy to już za sobą. - powiedziałam obojętnym tonem i z westchnięciem wstałam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Mar 23, 2017 10:27 am

Jej słowa spowodowały, że aż zatrząsnąłem się z obrzydzenia.
- No wiesz? Ogier… z ogierem? Jak możesz takie bezeceństwa sugerować? – spytałem z wyraźnym obrzydzeniem w moim głosie. No dobrze… miałem kiedyś pewne nieczyste myśli… ale to było dawno temu. I wolałem o tym zapomnieć. W końcu to… to grzech. Bóg nakazał się rozmnażać, a ogier z ogierem… lub klacz z klaczą… tylko… tylko marnowały czas na cne zabawy. Źrebaków z tego nie mogło być. Dlatego jedynym poprawnym zachowaniem było… właśnie klacz z ogierem. Tak powinno być. Tak musiało być! Chociaż owszem… baraszkujące ze sobą klacze chętnie bym zobaczył. Może ich oglądanie nie byłoby dużym grzechem? Tylko takim… takim malutkim, tyciutkim grzeszuniem?
- Tak… ale złapałem Cię – odpowiedziałem jej krótko – I chyba dobrze wiesz, co zamierzam zrobić – dodałem, uśmiechając się do niej szeroko. I jeszcze bardziej rozpromieniałem się widząc, że Torma wstaje.
- Za sobą? Taka jesteś zgodna? Czy znowu zmienisz zdanie jak te kilka dni temu, gdy naskoczyłem na Ciebie a ty zaczęłaś wierzgać? – spytałem podejrzliwie. Miała kajdany i na przednich nogach i na zadnich… ale nawet w kajdanach można kopać, wierzgać, czy stawać dęba. Zwłaszcza, że była duża, silna, zwinna i szybka. Istna bestia.
- Byśmy się znowu nie rozmyślili… – stwierdziłem, po czym podszedłem do przodu klaczy, próbując przykuć kolejnymi okowami i łańcuchami jej przednie nogi do posadzki. A jeśli mi się udało, to starałem się to zrobić z jej dużo mocniejszymi zadnimi. W razie sukcesu zacząłem się wycierać pyskiem o jej umięśniony zad i podgryzać ją po nasadzie ogona. Tak w ramach gry wstępnej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Sob Maj 20, 2017 9:48 pm

/Brak odpowiedzi przez prawie dwa miesiące – zakładam, że nikogo tutaj nie ma.

Wszedłem do Izolatki, prowadząc na linach ogromnego ogiera (Real Stone), idąc nim do słupa znajdującego się na środku pomieszczenia. Jeśliby się zapierał, to oczywiście musiałem go siłą ciągnąc. Gdy tylko doszedłem na miejsce założyłem mu na szyję mocną obrożę przykutą grubym łańcuchem do słupa, po czym chwyciłem jakiś solidny kaganiec i wepchnąłem mu na pysk, ciasno zapinając paski od niego. Jeśli utrudniał i zadzierał głowę, to próbowałem raz za razem licząc, że za którymś razem w końcu mi się uda unieruchomić mu zęby, którymi tak dotkliwie ugryzł mnie na pustyni.
- Marny arabku? Bóg stworzył mnie arabem i jestem z tego dumny! Jakim prawem krytykujesz moją rasę? Bóg tak wybrał bo uznał, że taka jest dla mnie najlepsza! – parsknąłem – I nie, nie porywamy tak samo. My traktujemy to jako obowiązek, konieczność, powierzoną nam przez Boga! Wy to robicie dla zabawy, dla przyjemności! – wyjaśniłem mu – I lepiej licz się ze słowami! – ostrzegłem go.
- Zemścisz się? Taki pewien tego jesteś? Coś mi się nie wydaje… na razie jesteś w moich kopytach… i to ja mogę z Tobą zrobić, co tylko będę chciał – dodałem.
- Jestem Burseg… a ty grzeszniku, masz jakieś imię? – spytałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Sob Maj 20, 2017 10:06 pm

wchodząc do izolatki posłusznie podążał za nim. Założył mu obrożę, po czym próbował dodać jeszcze kaganiec. Stawił dęba jak na pierwszym spotkaniu i uczynił to samo. Gwałtownie machał kopytami, w końcu gdyby próbował podejść za, którymś razem by oberwał. Nie widział w tym sensu, on i tak nie planował rozpoczynać walki. Wygrałby, wystarczyłoby raz przygnieść ciałem Real'a, arabka, a leżałby plackiem.
- A kto Ci dał prawo krytykować nasze stado?- syknął, zadzierając głowę do góry, gdy w końcu stanął na równę nogi. - Że ty? Mini konik, któru posiada mózg mniejszy, niż orzeszek ma jakąś wiedzę na temat naszego stada? Czytasz w myślach, że wiesz czy to robimy dla zabawy czy nie?
Zrobił krótką przerwę, nasłuchując go w skupieniu. Przybrał obojętną minę, to byłs jego maska. Nikt wtedy nie umiał wyczytać nic, co aktualnie czuje.
- spokojnie arabku.- zaśmiał się- wystarczy jeden błąd, a już leżysz marnie. Każda moja groźna jest spełniona.
Na koniec posłał mu ironiczy uśmiech.
- Real Stone- odpowiedział beznamiętnie, przewracajác teatralnie oczami. - Mam pytanie... Czy jeżeli dam Ci się złapać w "sieć" czyli cały podkuć od góry do dołu, co zamierzasz zrobić? Trzymać mnie jako zabawkę? Myślisz, że będę się użerać z mizernymi arabkami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Sob Maj 20, 2017 10:22 pm

Bez większych problemów założyłem schwytanemu ogierowi obrożę, ale gdy spróbowałem wcisnąć mu również kaganiec, to zaczął stawać dęba, wymachując nogami. Był duży, silny i niebezpieczny… co wiedziałem odkąd go pierwszy raz zobaczyłem. Więc teraz, gdy oberwałem kolejny raz kopytem, cofnąłem się o dwa kroki, poza jego zasięg, do miejsca, gdzie byłem w miarę bezpieczny.
- Bóg! Bóg stworzył nasze stado! I dał nam prawo krytykować innych! W końcu powiedział nam, by iść i nawracać inne konie na Prawdziwą Wiarę! Ty grzeszniku! – odpowiedziałem mu, woląc kolejny raz nie podchodzić. Jakoś nie lubiłem obrywać kopytami.
- A co? Może zaprzeczysz, że Wasze stado nie jest przepełnione okrutnymi, egoistycznymi końmi, szukającymi rozrywki – nawet kosztem innych? – odpowiedziałem mu na jego zarzut. Przecież każdy w krainie wiedział, jak Krwawa Zemsta jest zła i niebezpieczna. I że lepiej ich unikać. Przełknąłem nerwowo ślinę, słysząc jego groźby. Tak, tu miał rację – każdy mój błąd mógł okazać się zgubny.
- Co zamierzam zrobić? – zawahałem się, słysząc jego pytanie. Jakoś o tym… nie myślałem. Nie planowałem porwania. Tak wyszło. Pojawił się, schwytałem go… a co będzie dalej? Nie miałem pojęcia.
- Zobaczę… ale coś na pewno wymyślę! – odpowiedziałem mu – Zależy od Twojego zachowania: mogę spróbować Cię nawrócić, mogę Cię trzymać jako zabawkę, mogę próbować wykorzystać Twoje geny… które chyba nie są złe, w odróżnieniu od grzesznej duszy – zastanawiałem się na głos – W każdym razie… w każdym razie lepiej bądź grzeczny! – poleciłem mu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Nie Maj 21, 2017 10:34 am

- Schlebiasz nam-uśmiechnął się ironicznie- Rozrywka kosztem innym? Dawno tego nie robiłem, aż kusi, aby oddać cierpienie tym, co więzią nas w lochach... tak jak ty
Oczywiście, bawienie się czyimiś uczuciami to naprawdę wielka przyjemność. Mocne tortury tym, co bawili się członkami SKZ to naprawdę cudowne uczucie.
-Bursuś...-zaczął, spoglądając na niego z chytrym uśmieszkiem- Coś za coś. W pewnej chwili zabraknie Ci odwagi. Nasze stado powyrywa Ci nogi, gdy usłyszy jak więziłeś naszych członków. Pamiętaj, że my tylko karzemy tych, co sprawiali nam ból i cierpienie, choć tego zanadto nie okazujemy. Nie jesteśmy bez winy, fakt. Ale my tylko oddajemy to, co nam robiliście tyle, że w powiększonej sile.-posypał kolejną groźbą.
Teraz i on nasłuchiwał w skupieniu jak arab dodaje coś o tym, że ma być grzeczny.
- Rób ze mną co chcesz-parsknął- Baw się, katuj. Oszpecaj moje ciało wszystkimi nożami jakie posiadasz.-mówiąc  to oblizał dolną wargę.- To co robisz jest jak pożyczka. W końcu zapłacisz nam za to, tylko sto razy gorzej i  więcej. W tej chwili zapowiadasz wojnę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Nie Maj 21, 2017 11:39 am

Kręciłem przecząco łbem. On naprawdę uważał to słowa za schlebianie im? Raczej była w tym ironia… ale byłem przekonany, że ironia jest… tak naprawdę ironiczna, o ile ironia może być ironiczna, bo sądziłem, że mówi to co myśli. On tak jak i całe jego stada, szczycili się krzywdzeniem innych, jeśli miało im dać to tylko chwilę przyjemności. Banda okrutników, pomiotów szatana, których trzeba było nawrócić… lub zetrzeć z powierzchni ziemi, a przynajmniej wygrać z Krainy.
- A jak niby Twoje stado ma się dowiedzieć o tym, że Cię więziłem? Skąd pomysł, że kiedykolwiek odzyskasz wolność? Może będę Cię trzymał w lochach do końca Twojego życia? Takie okrutne konie jak ty powinny żyć w więzieniu! Nie zasługujesz na wolność! Jesteś niebezpieczny! – rżałem na niego podniesionym tonem. Owszem, jego groźba robiła wrażenie… ale nie sądziłem, by była realna.
- I nie jest prawdą, że tylko oddajecie! Porywacie konie, torturujecie je, kryjecie… bez powodu, bez uzasadnienia, tylko dla zabawy! Będziecie się smażyć w piekle! Wszyscy! – parsknąłem z oburzeniem.

Zawahałem się słysząc jego kolejne groźby, niesamowitą butę, pogardę dla tortur. Taki twardy był? Pewnie tylko myślał, że jest twardy! Bóg go ukarzę!
- Zaraz będziesz przepraszać! Za wszystko! I błagać o wybaczenie! – odpowiedziałem mu. Chwyciłem jakieś ciężkie mocne pęta, czyli kajdany dla koni, i rzuciłem się na jego przednie nogi, starając się je razem skuć. A jeśli mi się udało, to tak samo starałem się zrobić z zadnimi nogami, skuwając je ze sobą. Z kajdanami na nogach nie powinien być w stanie szybko się poruszać, skakać, galopować czy kopać. Z szybkiej, silnej, zwinnej i niebezpiecznej bestii stawał się koniem, nad którym mogłem zapanować. A przynajmniej taką miałem nadzieję. Jeśli mi się udało, to z kolei starałem się wepchnąć mu kaganiec na pysk, ciasno zapinając paski od niego, aby gryzienie również było niemożliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Nie Maj 21, 2017 3:08 pm

- Może mam swoje sposoby?- mówiąc to uniósł brwi do góry.- Mogę być potulny jak baranek, nie odzywać się w ogóle... Tak czy inaczej znudzisz się mną.- uśmiechnął się sztucznie.
Machnął ogonem w lewo, to w prawo ukazując tym samym swoje znudzenie.
Cieszyła go wiadomość, że jest niebezpieczny... To dawało mu satysfakcje, dużą satysfakcje. Ale o tym już nie wspominał, a przemilczał kilka minut, dopiero później odezwał się głębokim i odważny głosem.
- A więc może wytłumaczysz mi, co w tej chwili robisz ty?-Zrobił pauzę, intensywniej wpatrując się w ogiera-Porywacie, torturujecie... i zapewne kryjecie bez powodu-zaśmiał się ironicznie.
Spoważniał, gdy zauważył, że arab chce mu założyć pęta. Przed jego oczami pojawił się obraz, gdy jako źrebak był torturowany... Za to wszystko nienawidzi członków innego stada. Wzbudził się w nim agresywny koń. W jednej chwili, gdy siwek chciał podejść on stanął bokiem. Gdy Burseg był bliżej wykonał gwałtowny ruch w bok, przy tym trafiając cielskiem w ogiera. Musiało go to przynajmniej trochę cofnąć w bok. Odwrócił się do nim zadem strzelając co chwila w jego stronę. Po chwili zaprzestał ruchom, wlepiając swoje oczy w ogiera.
- Odłóż to-syknął- Nie robię Ci nic, do chwili gdy nie podejdziesz. Więc na co Ci to?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Nie Maj 21, 2017 3:25 pm

Pokręciłem przecząco łbem. Miał swoje sposoby? Jakoś w to nie wierzyłem. Był przetrzymywany w więzieniu – nie sądziłem, by był w stanie uciec. Byłem pewien, że dam radę o to odpowiednio zadbać. Wiadomo: kraty, łańcuchy, liny, pęta. Nie, nie ucieknie mi! Byłem tego pewien.
- Tak, lepiej bądź potulny jak baranek jeśli nie chcesz pogorszyć swojego położenia – doradziłem mu. Znudzę się nim? Prawdę mówiąc wolałbym się nim znudzić niż musieć ciągle walczyć. Zresztą nie ma czegoś takiego jak „nuda”. W końcu czas wolny można było spędzić na myśleniu o Bogu.

Zdziwiło mnie jego pytanie.
- Jak to co robię? Próbuję Ci pomóc. Próbuję Ci nawrócić. Tym się różnimy: wy to wszystko robicie dla własnej przyjemności. My, jeśli porywamy lub kryjemy, robimy to dla Boga! – wyjaśniłem mu. Chwyciłem pęta by unieruchomić tę wielką, groźną bestię…. Po czym on nagle rzucił się na mnie bokiem. Odepchnęło mnie to… a po chwili musiałem ratować się ucieczką, gdy on zaczął wykonywać potężne strzały z zadu. Był ode mnie z 30 centymetrów wyższy, więc każde takie trafienie byłoby bardzo bolesne.
- Jak to na ci mi to? Jesteś Wielką Bestią! Demonem! Z Szatanem w Sercu! Złym, agresywnym, ogromnym, silnym i morderczym! Musisz być w kajdanach! – parsknąłem. Chwyciłem jakieś sznury i zacząłem się do niego zbliżać. Jeśli próbował kopnąć, to starałem się zarzucić pętle na jego nogi – najlepiej obie zadnie, aby gwałtownym pociągnięciem zacisnąć ją. Jeśli tak się stało, to naparłem na niego klatką piersiową, próbując go wywalić i przygnieść do posadzki – bo ze związanymi zadnimi nogami nie mógł za bardzo łapać równowagi. Jeśli jednak nie kopał tylko stał grzecznie i nie byłem w stanie zarzucić mu takiego prowizorycznego lassa na tyły, to starałem się je skuć ciężkimi kajdanami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Nie Maj 21, 2017 4:33 pm

- Więc nie mam się odzywać do Ciebie od początku do końca?- zapytał, spoglądając na niego obojętnie. - Na razie to polepszam swoje położenie, Arabku.

Natomiast drugą odpowiedź wpuścił jednym uchem, a drugim wypuścił. Sądził, że oni również robią to dla przyjemności. Chyba nie sądzą, że torturując nas, SKZ, zyskają jakieś ''nawrócenie''. Torturując nas, rozpoczynają wojnę pomiędzy stadami, więc Real już za bardzo nie rozumie toku myślenia araba.
- Muszę?-zapytał, robiąc tą swoją ironiczną minę, która większości koni działała na nerwy.-
Jestem Bestią, Demonem, Szatanem, złym, agresywnym, ogromnym, silnym i morderczym ogierem?
- zaśmiał się na jego przemowę.- Jesteś zabawny, Burseg. Czy nie będąc w kajdanach cokolwiek Ci zrobiłem? Nie, no właśnie. Ciesz się, że żyjesz.

Uważnie przyglądał się, jak ogier chwycił sznury i zaczął się do niego zbliżać. Stał spokojnie niewzruszony całą tą sytuacją. W spowolnionym tempie stanął dęba,  całkowicie spokojny. Zaczął wymachiwać kopytami raz na lewo, raz na prawo. Wtedy nie przewidział jednego, że arab zarzuci mu pętle na obie zadnie nogi. Parsknął groźnie stając na ziemi.  Chciał chwycić  zębami linę, aby ją przegryźć. Wtedy arab naparł na niego swoim ciałem. Był lekki dla tego ten, jedynie co, to zachwiał się, lecz nie trwało to dłużej, niż sekundę. Użarł go w szyję, aby zaprzestał ruchom. Gdy ten jakoś zareagował,  zabrał się za pożeranie lin, aby uwolnić swoje nogi. Gdy mu się to udało, pozostał od początku do końca czujny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Nie Maj 21, 2017 4:52 pm

Zastanawiałem się nad jego pytaniem. Może było retoryczne i nie oczekiwał odpowiedzi?
- Możesz się odzywać – ale grzecznie, z szacunkiem. W końcu jestem teraz Twoim właścicielem! – przypomniałem mu krótkim parsknięciem.

Spiorunowałem go wzrokiem.
- Tak! Musisz! – zarżałem zirytowany. Jego lekceważący ton, bezczelne spojrzenie, butna postawa ciała. Wszystko mnie w nim wkurzało! Czy on w ogóle wiedział, jak jego zachowanie działą na innych? A może robił to specjalnie?
- Sam jesteś zabawny! Ty… ty demonie! Diabelski koniu! Powinieneś być w kajdanach! W lochu! I nigdy więcej nie ujrzeć światłą dziennego! Nie wiem czemu Bóg pozwala, aby takie konie jak ty chodziły po ziemi, którą dla nas stworzył! – rżałem oburzony. Jak on śmiał… jak on śmiał mnie tak obrażać! Tak przezywać? I jeszcze mi grozić. Groźby innych koni tylko bym wyśmiał… ale w jego oczach widziałem coś wyraźnie mówiącego, że gdyby miał możliwość, to by mnie zabił. I zrobiłby to z radością, bez mrugnięciem okiem. Szatan! Nie koń! Szatan!

Zarzuciłem liny na jego zadnie nogi i naparłem na niego. Kwiknąłem z bólu, gdy drań mnie użarł, po czym starałem się uskoczyć, obawiając się, że po ugryzieniu pójdą kopniaki. Ale jak widać nie poszły – ten wolał się skupić na uwalnianiu swoich zadnich nóg z liny. Gdy tylko skupił się na sznurze, ja chwyciłem jakiś kaganiec i doskoczyłem do niego, z zaskoczenia próbując mu go wepchnąć na pysk, zapinając ciasno paski od niego. Jeśli jednak łobuz zorientował się co robię i zaczął stawać dęba, aby uciec głową, to spróbowałem zapiąć mu kajdany na przednich nogach, aby utrudnić mu kopanie i poruszanie się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Nie Maj 21, 2017 5:55 pm

- Żebym Ci się znudził, nie parsknę, ani słowem. Poza tym, moje słowa, nigdy nie były z szacunkiem i, ani grama grzeczności-odpowiedział.- Nie sądzisz chyba, że zdołasz mnie w jakiś sposób zmienić.

Jego złość dała mu satysfakcje. Lubił doprowadzać innych do białej gorączki, lubił wnerwiać inne konie, lubił się z innych naśmiewać, lubił grać na czyich uczuciach, lubił igrać z gorszym złem, lubił być wyjątkiem, którym interesują się wszyscy, lubił być popularny wśród koni, lubił potęgę, lubił władzę nad innymi końmi, choć jedynie miał władzę nad końmi w lochach, lubił walki/obrony/ lubił porywać, lubił torturować, lubił bawić się końmi, lubił pomagać
To chyba była jedyne określenie dobrego uczynku, które lubił. Oprócz wszystkiego co wymienił w swoich myślach, różniło się tylko jedne określenie pomagać. Więc szatanem czy demonem jeszcze nie jest, a ratuje go to jedno określenie.
- Ty bezczelny mini koniu!-- krzyknął, aby w połowie zdania egoistycznie mu przerwać. Tym razem jego cierpliwość puściła spust. Nie wytrzymał dłużej krytyki, wobec niego. Więc teraz to on przejmie ster nad krytykami.- Lubię krytykować innych, więc pozwól, że to ja teraz pobawię się,
w to co ty. Jesteś aroganckim, zadufanym, bezczelnym, słabym, niskim, idiotycznym, bez uczuć,
bez kultury, bez stopera, który jest Ci potrzebny i oczywiście bez grama mózgu mini koniem
- syknął. Jak na Real'a przystało, ominął te dobre cechy, które w nim szanował,a zarazem zazdrościł.
Oh Real, ty za to jesteś mało zwinnym, grubym rozwydrzonym ogierem. Spójrz na jego ruchy,
z gracją jak to arab... jaki zwinny, szybki... a ty? kupo tłuszczu?
Przemówił do niego, gdzieś tam głos w głowie, które od razu odpędził odpowiadając sobie samemu; To są mięśnie, to nie kupa tłuszczu... Wariował w tych lochach, rozmawiając z samym sobą.

Gdy skończył wariację z linami, poczuł na swoim pysku nieprzyjemne uczucie, czegoś sztywnego i niewygodnego kaganiec... od razu powrócił do rzeczywistości. Gdy ten chciał mu zapiąć paski, Real gwałtownie wierzgnął w stronę araba. Rzucał głową na boki, próbując za wszelką cenę pozbyć się tego ustrojstwa na pysku. Po chwili, kaganiec opadł na ziemię. A Real piorunował wzrokiem araba.
Rzucił się na araba. Uderzył swoją głową o głowę siwego. Następnie ugryzł go w łopatkę, wbijając jak najgłębiej swoje zęby. Później już tylko osunął się w kąt lochów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Nie Maj 21, 2017 6:19 pm

Spiorunowałem go wzrokiem. Czy milczał czy mówił… nie miało to dla mnie większego znaczenia. Ważne, by był grzeczny i posłuszny. W przypadku różnicy wysokości, siły i masy to zapanowanie nad taką bestią mogło być ciężkie – i coraz mocniej się tego obawiałem. Ogier sprawiał wrażenie agresywnego – co mnie akurat nie powinno dziwić, skoro był z Krwawej Zemsty.
- Nie ja Cię zmienię… tylko Bóg. On jest w stanie wpłynąć na największego grzesznika… więc może i ty dostąpisz łaski nawrócenia się – odpowiedziałem mu. Chwilę później zacząłem mu mówić, co o nim myślę… za co ten obrzucił mnie stekiem nieuzasadnionych wyzwisk.
- Nie jestem mini koniem! Jestem arabem! Naszą rasę Bóg stworzył z garści południowego wiatru! Jestem taki, jaki mam być! Taki, jakim mnie Bóg stworzył! Nie jestem aroganckim – jestem miły Bogu! Nie jestem zadufany – pokładam ufność w Najsprawiedliwszym. Nie jestem bezcelny – wypełniam nakazy Pana, które są ważniejsze niż uczucia czy kultura! – wyjaśniłem mu. Może byłem od niego niższy i słabszy… ale chyba prawie każdy był słabszy od… od tej Bestii! Tego Szatana! Diabła! Demona! Antychrysta!

Wepchnąłem kaganiec na pysk łobuza, ale niestety drań się zorientował i tak mocno zaczął rzucać głową na boki, że kaganiec niestety spadł. Lekko mnie zamroczyło, gdy nasze głowy się zderzyły, ale potężne ugryzienie w łopatkę i przerażający ból, który rozszedł się po moim ciele, natychmiast ocuciły mnie.  Szybko chwyciłem kolejne łańcuchy zamiast łatwych do przegryzienia lin, kajdany, kagańce, pęta i ponowiłem atak. Jeśli leżał, to starałem się go przygnieść swoim ciężarem do ziemi i związać mu łańcuchami najpierw przednie nogi a następnie zadnie. A jeśli stał, to tym razem lasso zrobiłem z łańcucha, by je nie uszkodził zębami. I tym razem dla odmiany próbowałem zarzucić na obie przednie nogi, od razu próbując wepchnąć mu kaganiec na pysk, ciasno zapinając paski od niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Nie Maj 21, 2017 10:11 pm

- Przestań paplać głupoty- mruknął, przewracając oczami.- Wszyscy doskonale wiemy, że stado Ukrytych Łez jest skończone, a grzeszników takich jak wy, nie ma końca. Nie sądzę, aby to co robisz było według twojej wiary. Nikogo na siłę się nie zmusza do posłuszeństwa, ale ty za wszelką cenę się tego wypierasz. Nie widzisz powagi sytuacji? Twoje żarty są bezczelne, nieudane i żałosne.- dodał

Uznał to jako kiepski żart ogiera. W końcu cały czas nawijał jakim jest wiernym i służącym panu aniołem. W przypadku, gdy nikt nie widzi działa w akcji porywania. Real mógł się założyć, że nie raz dokonał się torturowania czy zmuszenia do posłuszeństwa, aby później wykorzystać poszkodowanego do pracy. Czy to nie zasługa zwykłego lenistwa? Otóż, łatwo się z tego tłumaczy, oznacza to, że nie tylko jego wiara wchodzi w grę, ale i przyjemność z, której czerpie koszem innym - podobnie jak my. Dzieli nas tylko charakter, stado, podejście do życia i mądrość. Oczywiście stado SKZ jest mądrzejsze i
rozsądniejsze, jakby tu twierdzić inaczej.

- A ty jeszcze tu? Pokaż swój zadufany charakter, oraz gracje i dominację, którą możesz ukazać tylko przy zdeptanych mrówkach, i sio na wystawy! Nie sądze, abyś nadawał się na idealnego porywacza.- zaśmiał się.

Przyglądał się jak ogier znów ponawia atak. Real w skupieniu i cierpliwości, którą nie posiadał rzeczywiście codziennie, obserwował, każdy ruch siwego.
Okazały się to być łańcuchy, dobrze zbudowane, trudne do przegryzienia. Dlatego Real zniesmaczony, dał sobie zarzucić pętle na nogi. Następnie przyszedł i czas na kaganiec. Mógł strzelić tylnimi nogami, w stronę ogiera, mógł uderzyć go głową, zwykłym gwałtownym ruchem, mógł wbić swoje zęby w boku ogiera, mógł chociażby przekręcić głowę na bok, a samo założenie kagańca byłoby prawdziwym wyzwaniem, gdy jest do czynienia z bardzo widoczną różnicą wzrostu. Ale żadnej z powyższych rzeczy nie wykonał. A dlaczego? Nie chciał się męczyć, póki co niech się cieszy. Jest to uciążliwe i dla niego, i dla Real'a, który bez żadnego wysiłku oddałby atak. Choć... Aby miało to jakikolwiek sens, musiałby oddać to sto razy mocniej.
Więc Real został pokromiony kagańcem niskiego i słabszego, lecz zwinniejszego rywala.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Nie Maj 21, 2017 10:41 pm

Słysząc jego mruknięcie… aż zaniemówiłem. I to na dobrą minutę.
- Głupoty? Głupoty?! Jakie głupoty?! Kwestia wiary jest najważniejsza w życiu! To nie są jakieś głupoty! Ani tym bardziej żarty! – zarżałem na niego – Nasze Pustynne Stado nie jest skończone! Nas Bóg prowadzi! A jeśli Bóg jest z nami, to któż może być przeciw nam? To Wasze stado jest skończone! Przeklęte przez Boga i konie! – żarliwie mu odpowiedziałem.
- I oczywiście zmusza się siłą do posłuszeństwa i do nawrócenia! Czy Bóg nie powiedział by iść i nawracać inne konie? A krucjaty i wyprawy krzyżowe coś Ci mówią? Grupy zbrojnych koni, niosących Boga do grzeszników. Nawracające… i zabijające tych, którzy nie ustąpili! – wyjaśniałem mu. No i przy okazji można było to odbierać jako groźbę, którą w zasadzie to było.
- Nie mam zadufanego charakteru! I nie jestem katem ani porywaczem… bo nie czerpię z tego radości! Jestem Sługą Boga, który robi to, co musi robić. – wyjaśniłem mu.

Ponownie się rzuciłem na drania. Udało mi się zarzucić mu pętle z łańcuchów na nogi a następnie wcisnąć mu kaganiec na pysk. Łatwo nie było… ale miałem wrażenie, że łobuz praktycznie zaprzestał stawiania się. Czyżby doszło do niego że bunt nie ma sensu? Chyba tak. W końcu sobie z tym wszystkim poradziłem. A wtedy jeszcze na wszelki wypadek założyłem mu kajdany na przednie i zadnie nogi. Łańcuchy już były, więc dodatkowe założenie pęt powinno być stosunkowo proste. A jak już się z tym uporałem, to zerknąłem triumfalnie na swojego więźnia.
- Widzisz? I co? Wygrałem! Teraz jesteś mój… ty grzeszniku! – zarżałem triumfalnie, gryząc go lekko w łopatkę.
- Musimy teraz porozmawiać o paru rzeczach! Przede wszystkim masz być posłuszny bo jak nie to… – zawiesiłem głos, po czym niezbyt mocno ugryzłem go w szyję. Tak by zrozumiał, że mogę silniej.
- Będziesz miał parę zadań. Przede wszystkim praca fizyczna: jakieś oranie pola, ciągnięcie wozów, zrywka drewna. Dodatkowo… dodatkowo będziesz musiał kryć wybrane klacze. Może i psychikę masz złą, zwichrowaną. Może to kwestia wychowania i grzesznego życia. Ale… ale Twój rodowód, siła, wielkość i wytrzymałość się przydadzą. Czy to jasne? – upewniłem się.
- I uważaj… bo jeśli masz jakieś zastrzeżenia, to sobie możemy od razu o nich porozmawiać. Obiecujesz być grzeczny i posłuszny? – upewniłem się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Pon Maj 22, 2017 7:36 pm

- A co... jeżeli powiem, że to my we własnej osobie służymy Bogu, a wy to po prostu grzesznicy?-zapytał, przy tym z cwaniackim uśmieszkiem. Może i byli brutalni, źli wobec innych, ale Ukryte Łzy nie były wcale lepsze.
Wypiął dumnie pierś, a następne kilka zdań przepuści uszami. Otwierając przy tym psyk, naśladując jego przemowę. Dopiero przy następnych kilku wypocin, które ten ogier we własnej osobie mu zaserwował. Otworzył szerzej oczy, a na koniec ironicznie się zaśmiał. Chyba ironia weszła w jego życie szybciej, niż myślał...
- I ty mi mówisz, że jestem grzesznikiem?-zapytał.- Właśnie mnie zmuszasz do krycia przypadkowych klaczy, które napotkasz! Czyż to dopiero nie jest... okrutne? Oh ty przerośnięty grzeszniku, nie widzisz jak one będą cierpieć?- dodał z nutką sarkazmu.
To nie tak, że odmawiał krycia klaczy, wręcz przeciwnie. Jest do tego absolutnie zdolny bez żadnego sprzeciwu, ale czy zdołałby dodać takiej satysfakcji Bursegowi?
- Mam dużo zastrzeżeń kochany, moja odpowiedź brzmi nie.

Gdy chciał mu narzucić drugą pętle na zadnie nogi, on sprawnie wierzgnął. Gdyby próbował tego, więcej odpowiadałby tym samym na okrągło. Gdy ugryzł go w łopatkę, syknął delikatnie rzucając głową w dół i w górę, ale zignorował to. Następnie zechciał go ugryźć w szyję, za co ten nie był mu wcale dłużny. Od razu zareagował, skorzystał z okazji, gdy arab stał stosunkowo blisko niego. Obrócił się zwinnie do niego zadem, a następnie dodał 10 kopniaków z zada. Miał nadzieję, że choć jednego dostał.

Był silny, lecz to nie usprawiedliwia go do tego, aby nie odczuwać bólu. Na ugryzienie w szyję, postarał się nie wydać z siebie, żadnego warknięcia czy syknięcia. To źle, gdyby rywal widział jego słabość. Jedynie co zacisnął szczękę, ale nie odezwał się, ani słowem do porywacza. Jedynie co, wysyłał mu ostrzegawcze spojrzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Pon Maj 22, 2017 7:55 pm

Słysząc jego herezje aż zadrżałem.
- Bluźnisz! Bluźnisz grzeszniku! Szatan przez Ciebie przemawia! – zarżałem oburzony – Jak śmiesz mówić o służbie Bogu?! Co ty o nim wiesz?! Psalmu od przykazania nie odróżniasz! A słysząc o Apokalipsie, pewnie myślisz, że to jakiś zespół! Pięcioksiąg uważasz za nazwę wydawnictwa. A Ewangelię za rodzaj ciastka? Nic nie wiesz o Bogu! O Najsprawiedliwszym! A śmiesz bluźnić! Pleść jakieś herezję! – wydzierałem się na niego, po prostu nie mogąc się powstrzymać. Co za… co za heretyk! Takich to się powinno palić na stosie!

Jego kolejne słowa nie zrobiły na mnie wrażenia.
- Tak, jesteś grzesznikiem! A klacze nie są przypadkowe… a również grzeszne! I sobie zasłużyły na taki los. Ale… ale ja już was wszystkich nawrócę! A źrebaki… źrebaki będą religijne i bogobojne, jak przystało na Pustynne Konie. I zgnieciemy wszystkie herezje, bałwochwalstwo i nawrócimy grzeszników! – zapowiadałem mu. I aż się zatrząsnąłem, gdy mi odmówił.
- Co? Nie?! Jakie Nie?! Jak śmiesz?! – wydarłem się na niego. Nie chciał współpracować? To spotka go kara!

Drań miał obwiązane nogi (ale tylko przednie? zadnie nie?) – ale chyba za słabo, bo gdy nie udało mi się obwiązać mu zadnich, to rzuciłem się z zębami na jego łopatkę. Następnie użarłem go w szyję, na co ten zwinnie się obrócił i zaczął siać kopniaki z zadnich nóg. Zorientowałem się, co zamierza… ale o ułamek sekundy za późno. Oberwałem boleśnie kopytem, zanim udało mi się uciec poza zasięg.
- Teraz przesadziłeś! Przegiąłeś! – wydarłem się na niego, po czym korzystając z tego, że ma obwiązane nogi, zaszedłem go od boku, bo z powodów łańcuchów nie mógł się zbyt szybko obrócić, po czym wbiegłem galopem, po prostu taranując go. Może i był wyższy i cięższy – ale z powodu łańcuchów ciężko było mu utrzymać równowagę. Wiec jeśli wszystko poszło zgodnie z planem, to musiał się wywalić – a jeśli tak się stało, to przygniotłem go swoim ciężarem do ziemi, nie pozwalając mu wstać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Pon Maj 22, 2017 8:07 pm

- Wszyscy grzesznikami... a ty aniołek?-zapytał, kręcąc łbem na boki. - A może ty się mylisz, i ty jedyny jesteś grzesznikiem?

Nie zdążył odpowiedzieć na pytanie, na które miał naprawę solidną i kuszącą odpowiedź.
Ogier przemknął szybko i stanął do jego boku. Następnie czuł jak coś, z wielkim rozpędem wali w jego bok. Zaskoczony tym, co właśnie się stało, próbował zareagować obrócić się, cokolwiek. Lecz te przeklęte łańcuchy ''zawinęły'' się jak wąż wokół jego kopyt. Wtedy akurat chciał wierzgnąć w stronę araba za niestosowne zachowanie wobec niego. I co się właściwie stało? Wywalił się, a koniec łańcuchów z ostrym zakończeniem wbił mu się mocno w nogę zostawiając po sobie głęboką dziurę. Real ponownie zacisnął szczękę przy tym również powieki przeklinając imię araba. Zapewne, gdy łomotnął na ziemię, powstało niezłe echo... jak to w tutejszych lochach.
Chciał go poprosić, aby w tempie ekspresowym wyjął mu końcówkę łańcucha, ale nie pisnął, ani słowa. Okazać swoją słabość? To niedorzeczne.
- Jesteś przeklęty, Burseg. Mam nadzieję, że przy twojej śmierci trafisz jak najszybciej do piekła,
według twojej obrzydliwej wiary. Ty chyba nie wiesz w co wierzysz?-
syknął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Pon Maj 22, 2017 8:24 pm

Aż… aż podskoczyłem w miejscu z oburzenia, gdy zanegował moją wiarę.
- A żebyś wiedział! Jestem tylko narzędziem w Kopycie Boga, którym karze on niewiernych! – parsknąłem, nie wdając się w dalsze dyskusję. Bo to on był grzesznikiem… ja byłem sprawiedliwym wyznawcą Najwyższego!

Wbiegłem w drania galopem. Może i nie byłem zbyt ciężki, ale prędkość a przede wszystkim łańcuchy, którymi miał tamten obwiązane przednie nogi, zrobiły swoje. Łobuz z głośnym hukiem upadł na ziemię, a ja momentalnie go przygniotłem, uniemożliwiając mu powstanie.
- Sam trafisz do piekła! Chyba, że się nawrócisz! Bóg wynagradza swoich wiernych wyznawców! I mnie wynagrodzi! Będę miał w raju tabun klaczy-dziewic! – pochwaliłem się.
Wciąż przygniatając go do ziemi, chwyciłem jakiś sznur i ciasno związałem mu przednie nogi. To było o tyle łatwe, że te i tak były obwiązane łańcuchem, co utrudniało tamtemu ruszanie nimi. Z ciasno obwiązanymi nogami ten praktycznie nie mógł wstać – chociaż dalej mógł wymachiwać tak związaną parę. Gorzej było z zadnimi, które wciąż były całkiem wolne – i jak to u koni, były znacznie silniejsze i bardziej umięśnione od przednich. Chwyciłem linę, zrobiłem na końcu pętlę i tak przygotowane lasso starałem się zarzucić na tylne nogi swojego więźnia, oczywiście w dalszym ciągu go przygniatając. Jeśli w końcu trafiłem, to zaciągnąłem pętle, jeszcze kilkakrotnie ciasno obwiązując mu sznurem tyłu – tak na wszelki wypadek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Izolatka    

Powrót do góry Go down
 
Izolatka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Izolatka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Ukrytych Łez :: Terytoria SUŁ :: Zamek Frinn :: Północna wieża-
Skocz do: