KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Izolatka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Agaren
Zwykły koń
avatar

Age : 12

PisanieTemat: Re: Izolatka    Wto Cze 27, 2017 11:41 pm

//Wybacz, że tak długo, ale cały post mi się usunął. :/
Pff, jeśli chciałby go przesunąć, musiałby go przeskoczyć i ciosem karateki wyważyć drzwi.
Nie zawsze ma się to, co się lubi, dlatego trzeba lubić to, co się ma.
- I mówi do ciebie w tejże chwili? - zachichotał niezbyt męsko, co w jego wydaniu brzmiało jak dusząca się foka, ale cóż. - Jesteś niezbyt bystry, jeśli jeszcze nie zauważyłeś, że już jestem zamknięty. A jeśli zapomniałeś, to mogę dać ci namiary na dobrego medyka. Przepisze ci ziółka na pamięć i meliskę, przyda ci się. - znów się zaśmiał, nie zwracając uwagi na wrzaski Bursega.
Siwek próbował go przesunąć, jednak skutek był marny, a Aguś tylko mocno zaparł się nogami. Posłał kurduplowi złośliwy uśmiech i bacznie obserwował jego ruchy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Wto Cze 27, 2017 11:50 pm

/Nie szkodzi, też mi się zdarzało. Teraz piszę w Wordzie i kopiuję Smile

Próbowałem drania przesunąć, ale łobuz się zapierał, wciąż leżąc przed drzwiami i zastawiając sobą wyjście, uniemożliwiając ich otwarcie (?). Ja byłem w środku Izolatki, mogłem mu zrobić wszystko… ale nie byłem w stanie wyjść, bo ten idiota wszystko mi utrudniał.
- Tak! A żebyś wiedział, że mówi! Trzeba umieć słuchać! Ty skończony debilu! – zacząłem rżeć na niego, wściekły swoim niepowodzeniem – Nie potrzebuję żadnego medyka! Bóg mnie uleczy! Za to ty możesz wkrótce go potrzebować, jak mnie wkurzysz swoim postępowaniem! – wydarłem się na niego. Wyjść z Izolatki nie mogłem, ale znajdowała się tutaj jakaś skrzynia że sprzętem (jak mówi pierwszy post w temacie). Po kilku próbach udało mi się w końcu związać zadnie nogi temu idiocie? Jeśli tak, to odwinąłem trochę liny z jego pyska, by na to miejsce wcisnąć kaganiec, ciasno zapinając paski od niego. A następnie drania z całej siły ugryźć w szyję. Niech ma za swoje, heretyk jeden! Złośliwych uśmiechów mu się zachciało? To Bóg go moimi kopytami ukarze!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agaren
Zwykły koń
avatar

Age : 12

PisanieTemat: Re: Izolatka    Sro Cze 28, 2017 12:07 am

- Powinieneś zapisać się do psychiatryka, skoro słyszysz jakieś głosy, w dodatku namawiające cię do złego. - prychnął, przewracając oczami. - Bóg cię uleczy, powiadasz? Chętnie się o tym przekonam, ponieważ mam ogromną ochotę na zrobienie ci krzywdy. - popatrzył na niego wyraźnie rozbawiony. Mimo tego, że był w niewoli, ciągle miał swoją dumę i honor, więc szyję miał wyprostowaną. - Czy twój Bóg nie mówi przypadkiem 'nie zabijaj'? W dodatku twój gniew jest chyba grzechem głównym. Nie mówiąc już o nieczystości, ponieważ to na pewno masz na koncie. - zachichotał, ciągle utrzymując z nim kontakt wzrokowy.
Nogi Agiego udało mu się schwytać, jednak gdy tylko ściągnął linę trzymającą jego pysk, fryz ugryzł go soczyście w szyję, próbując wyrwać z niej kawał mięsa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Sro Cze 28, 2017 12:22 am

Spiorunowałem go wzrokiem.
- Nie ma czegoś takiego jak psychiatria! To chamski, prymitywny sposób, by grzeszne, kłamliwe i zachłanne konie wyciągały pieniądze od głupich i naiwnych! Psychologii też nie ma! Tylko wiara w Boga może uzdrawiać! Wszelka technologia to przejawy szatana! – zarżałem oburzony jego herezjami – Krzywdy? Zaraz zobaczymy, kto to komu zrobi krzywdę! – odpowiedziałem mu butnie. Myślał, że może mi grozić? To się wkrótce zdziwi!
- Bóg zabrania zabijać z egoistycznych powodów! Ale nie tylko pozwala co nawet nakazuje walczyć z wrogami wiary a złe konie składać w ofierze milej Bogu, aby je wyeliminować ze społeczności Koni Wierzących! – wyjaśniłem mu. Bo on był chyba jakiś głupi lub szalony, skoro tego wszystkiego nie wiedział lub nie rozumiał. Zignorowałem jego uwagę o nieczystości… bo może trochę miałem na sumieniu. Wolałem uniknąć jego kontaktu wzrokowego a rzucić się na niego z linami. Przednie nogi już wcześniej mu ciasno związałem, teraz zrobiłem to samo z zadnimi a następnie odwiązałem mu pysk. Niestety nim zdążyłem wcisnąć mu kaganiec, zostałem przez niego dotkliwie ugryziony. Kwiknąłem z bólu i próbowałem go przednią nogą jakoś kopnąć, jakoś przycisnąć mu szyję do posadzki i jakoś przydusić – wszystko, by mnie puścił. Jeśli nie pomogło, to zacząłem szarpać łbem. Jeśli dalej trzymał szyję, to rzeczywiście wyrwał mi z niej kawał mięsa… ale ja wykorzystałem ten moment, starając się wcisnąć mu kaganiec, ciasno zapinając paski od niego. A następnie starałem się go ugryźć mocno w łopatkę – tak by go spacyfikować i zmusić do uspokojenia się. Wkurzył mnie! Naprawdę mocno mnie wkurzył! Pora było brać się do zemsty!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agaren
Zwykły koń
avatar

Age : 12

PisanieTemat: Re: Izolatka    Sro Cze 28, 2017 3:26 pm

Zaśmiał się gardłowo.
- Psychiatryk to forma pomocy tym, którzy z jakiegoś powodu zeszli na złą drogę. A tobie taka pomoc się przyda. - stwierdził, ziewając przeciągle i tym samym okazując Bursegowi swój brak szacunku do niego. Chociaż arab mógł tak tego nie odebrać. - A skoro technologia to przejaw szatana, to te twoje kajdaneczki, lochy i liny są niedozwolone. W końcu ten twój Bóg nie stworzył ich pierwotnie. - mruknął, ironicznie uśmiechając się do siwka.
- W pierwszej kolejności przecież nakazuje nawracać niewierzących, a ty od razu przechodzisz do brutalności, masochisto. - prychnął, wywracając oczami, co stało się chyba jego nawykiem. - W dodatku kazał głosić Ewangelię, a ja jak na razie nie słyszałem od ciebie żadnego konkretu.
Agarenowi nie udało się wyrwać kawałka mięsa z szyi kurdupla, ponieważ ten za mocno się szarpał. Za to ugryzł go w inną część ciała, tą, która była najbliżej. Jeśli arabowi nie udało się założyć mu kagańca, przeniósł się na poprzednie miejsce, gryząc go tam jeszcze dotkliwiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Sro Cze 28, 2017 5:38 pm

Popatrzyłem się na niego jak na idiotę.
- Ja? Ja zszedłem na złą drogę? Zawsze słucham Boga! – zaprotestowałem żarliwie – A psychiatria to jakieś wierutne bzdury! Jedyna droga do nawrócenia, uzdrowienia i odkupienia wiedzie przez Modliwtę! – przypomniałem mu, kładąc uszy po sobie, gdy drań ośmielił się przeciągać, gdy coś do niego mówiłem. Bezczelny cham!
- Kajdany, lochy i liny nie są przejawem szatana. Są darem od Boga, który nam je zesłał, aby sobie radzić z takimi bestiami jak ty!/b] – odpowiedziałem mu – [b]I nie, nie jestem masochistą ani sadystą! Bo nie krzywdzę Cię dla przyjemności. Robię to z poczucia obowiązku! Dla Boga! – wyjaśniłem mu różnice – A Ewangelię to Ci zaraz będę głosił… ogniem i mieczem! – zagroziłem mu.
W końcu udało mi się uwolnić szyję ze szczęk drania… ale niestety chwilę później oberwałem dotkliwie w łopatkę. Kwiknąłem z bólu ale chyba w końcu poradziłem sobie z wepchnięciem mu kagańca na pysk… a jeśli dobrze poszło, to nawet go ciasno zapiąłem. I od razu w ramach możliwości ugryzłem go w szyję a następnie w bok.
- Leżeć! Spokój! Nawet się nie ruszaj! – zagroziłem mu, próbując go jeszcze użreć w łopatkę. Miał ciasno związane przednie i zadnie nogi, na pysku kaganiec… więc mogłem si wreszcie za niego wziąć, co miałem zamiar zrobić.
- Przeproś za grzechy! Natychmiast! – zarżałem, gryząc go w umięśniony zad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agaren
Zwykły koń
avatar

Age : 12

PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Cze 29, 2017 10:30 am

Przewrócił oczami.
- Skoro modlitwa prowadzi do odkupienia win, to powinienesz całe dnie na niej spędzać. Chociaż to i tak by nie wystarczyło. - prychnął i uśmiechnął się cwaniacko, widząc, że rozsierdził araba. O to właśnie chodziło.
- Niby dlaczego? Bóg tego nie wymyślił, to technologia. Istoty się rozwijały tworząc rzeczy nie zawsze miłe Bogu, dlatego to przejaw szatana. - wlepił swoje spojrzenie w Bursega, bez żadnych skrupułów mierząc go wzrokiem. - Twierdzisz, że nie krzywdzisz mnie dla przyjemności, jednak na moje "cierpienie" uśmiechasz się. - zauważył.
Siwek miał szczęście, ponieważ wepchnął Agarenowi kaganiec zaraz po tym, jak ten soczyście użarł go w łopatkę. Był problem z zapięciem, ponieważ fryz zamaszyście kręcił głową, jednak po chwili i tak miał go już na głowie. Kiedy kurdupel ugryzł go w szyję, a później w bok, kary wzdrygnął się. Miał, co prawda, grubą sierść, jednak ona nie blokowała całkiem bólu...
- Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który jest bez winy. - mruknął. - Czy twój Bóg tak przypadkiem nie mówił?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Cze 29, 2017 11:31 am

Nie podobało mi się to jego przewracanie oczami. Że też nikt mu ich nie wydłubał, za to zachowanie!
- Spędzam! Spędzam sporo czasu na modlitwie! Ona pomaga się wyciszyć. W głośnym doczesnym życiu usłyszeć Boga. Pozwala się skupić na tym, co w życiu ważne. – odpowiedziałem mu – A ty grzeszniku? Kiedy ostatni raz się modliłem? – spytałem, chociaż domyślałem się, że pewnie nigdy. W końcu był bestią z tego złego stada.
- Nie, nie! To technologia zesłana przez Boga – protestowałem – Bóg zesłał ją koniom, aby te zbudowały Wielką Arkę i uratowały się przed Potopem, który został zesłany na takich grzeszników jak ty – wyjaśniłem mu, dlaczego akurat liny, sznury i tego typu rzeczy pochodzą od Boga.
- Uśmiecham się… ale nie dlatego, że cierpisz. Tylko dlatego… – zawahałem się – Bo lubię oglądać chwałę Boga. A czy jest coś lepszego, niż grzesznik błagający o przebaczenie? - spytałem retorycznie.

Po krótkiej walce udało mi się wepchnąć kaganiec na pysk drania a po kolejnej dłuższej chwili ciasno go zapiąłem. Miałem go! Był mój! Bóg go zesłał w moje kopyta! Nagle… nagle aż się zatrząsnąłem z oburzenia, gdy usłyszałem jego bluźniesrstwa.
- Jak śmiesz?! Jak śmiesz mówić i przekręcać słowa Boga?! Zachowujesz się jak Diabeł! Jak Szatan w trakcie drugiego kuszenia Pana Naszego Końzusa! Jak Zły, który również wyciągał jakieś cytaty! Zamknij się! Lepiej się zamknij! – wydarłem się na niego, po czym skoczyłem po jakiś nóż do skrzyni i wbiłem mu go w łopatkę. Następnie zrobiłem mu długą szramę na boku by na końcu wbić ostrze w umięśniony zad.
- Zaczniesz błagać o litość? – doradziłem mu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agaren
Zwykły koń
avatar

Age : 12

PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Cze 29, 2017 2:41 pm

/Końzus? Serio? xD
Zachichotał, słysząc słowa Bursega.
- Skoro spędzasz sporo czasu na modlitwie, to nie powinno cię tu być. - stwierdził, dalej wpatrując się w siwego. Czarne oczy przeszywały go na wskroś, fryz nie przejmował się niczym innym. Można było powiedzieć, że jego spojrzenie było przerażające. Takie... psychopatyczne. Wszyscy tak mówią.
Mają rację.
- Jak mam się modlić, skoro nie znam żadnej modlitwy? - posłał arabowi politowany uśmiech. - Skoro był Potop, a konie uratowały po parze z każdego gatunku, to musiało dojść do kazirodztwa. A tego wasz Bóg przecież nie lubi, prawda? - mruknął, prostując na chwilę szyję. Ciągłe odwracanie głowy w kierunku kurdupla było niewygodne. A on z pewnością nie był tego warty.
- A czy nie należy przebaczać tym, którzy robią tobie krzywdę? - również spytał. - W końcu miłosierni dostąpią miłosierdzia, nie sądzisz?

Agaren skarcił się w duchu za to, że tak łatwo wcześniej się poddał. Teraz trudniej było się wydostać, ale w końcu inteligentny koń zawsze znajdzie jakieś rozwiązanie*, prawda?
- Przekręcam słowa Boga? - udał zdziwienie. - Ja je tylko cytuję, ponieważ chcę pokazać ci gdzie popełniasz błąd i sprowadzić cię na dobrą drogę. - uśmiechnął się niczym Szeregowy z "Pingwinów z Madagaskaru" (suszymy ząbki panowie, che che).
Przeciwnik wbił mu nóż w łopatkę, a Agaren zagryzł mocno zęby by powstrzymać jęk. Kiedy arab wbił nóż w zad, poruszył się niespokojnie. Jego wewnętrzny demon aż pragnął wyjść na wolność.
- Dlaczego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Cze 29, 2017 5:46 pm

Pokręciłem przecząco łbem.
- Gdybyś sam mi się nie napatoczył, to bym teraz dalej wędrował pustynią, modląc się i myśląc o Bogu. Bo które miejsce jest lepsze, aby się wyciszyć i uspokoić? – spytałem retorycznie – To taki idiota jak tymi wszystko przerwał. I przez Ciebie muszę się irytować – dodałem.
- No ale skoro już tutaj jestem, skoro mnie odciągnąłeś od modlitwy… to jestem przekonany, że Bóg miał jakiś plan, by Cię oddać w moje kopyta – zapewniłem go po chwili
Do modlitwy… nie potrzebujesz znać modlitwy. Módl się swoimi słowami. I błagaj Boga o wybaczenie – poleciłem mu. Spiorunowałem go wzrokiem, gdy zaczął coś mówić o kazirodztwie… przecież z każdej rasy było po parze, a ras było sporo. A że rasy się nie wymieszały… to był cud spowodowany przez Boga.
- By komuś wybaczyć, to najpierw musi się nawrócić… a by się nawrócić, trzeba go czasami złamać – zapowiedziałem mu.
- I owszem – przekręcasz słowa, wyrywasz je z kontekstu, zmieniasz ich znaczenie, zapominasz o czasach i miejscach, gdzie zostały powiedziane. Zresztą… zresztą co ty możesz wiedzieć o Bogu. Jesteś tylko heretykiem i grzesznikiem! – parsknąłem, zaczynając go ranić.
- Dlaczego? Bo jak nie zaczniesz błagać o litość to będzie gorzej! – zapowiedziałem mu. Chwyciłem w pysk jakiś krzyż na długim kawałku metalu zakończonym drewnianą rączką, za którą oczywiście trzymałem zębami. Drugą stronę włożyłem nad ogień pochodni czekając, aż metal się rozgrzeje do niemalże czerwoności. A jak już było gotowe, to zbliżyłem się do cielska leżącego ogiera i spróbowałem mu przyłożyć rozgrzany krzyż do umięśnionego zadu. Jeśli wszystko poszło dobrze, to powinien mieć znak, który nie tylko wyglądem ale również bólem będzie mu przez jakiś czas przypominał o Bogu.
- ”Każde cierpienie ma sens, prowadzi do pełni życia”, jakoś tak to było – stwierdziłem, odkładając krzyż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agaren
Zwykły koń
avatar

Age : 12

PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Cze 29, 2017 8:06 pm

Wywrócił oczami, po raz kolejny tego dnia.
Własne mieszkanie też jest świetnym miejscem na wycieszenie się i uspokojenie. — zauważył. — Przecież nikt ci nie każe się irytować. Zresztą wystarczy poprosić, to przestanę cię irytować. — uśmiechnął się zawadiacko.
A ja jestem przekonany, że postawił mnie na twojej drodze po to, byś wreszcie oparł się pokusie porywania koni. Chciał cię odzwyczaić od nawyku. — prychnął, spoglądając Bursegowi w oczy. Były czarne (?) i całkiem ładne. Zupełnie jak jego własne oczy. Całkiem czarne. Mroczne.
Wcale nie zmieniam znaczenie i nie robię pozostałych rzeczy, które wymieniłeś. — mruknął, wcześniej odchrząkając. — I skąd możesz wiedzieć kim ja jestem? Oceniasz innym po zewnętrznej masce, nie wiedząc co jest skryte w środku. — kolejne słowa mówił nieco ciszej.
Kiedy arab nagrzewał metal, Agaren już wiedział co się szykuje. Poruszył niespokojnie przednimi nogami, oceniając jak ciasno są związane jego nogi. Dość ciasno. Za ciasno.
Syknął, czując rozgrzany kształt krzyża na skórze. Zacisnął zęby, biorąc głębokie wdechy. Spokojnie. Jeszcze nie czas. Nie teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Cze 29, 2017 8:39 pm

Zawahałem się. On naprawdę się o mnie o coś pytał? Czy tylko mnie złośliwie zagadywał?
- Bóg jest wszędzie – odpowiedziałem z wahaniem – Ale wiesz… sprawy doczesne, takie jak własna jaskinia, odwracają oczy konia od Boga i kierują go na próżne przyjemności. Zwodzą myśli koni z drogi wiodącej do zbawienia i wiodą go na wieczne zatracenie – wyjaśniłem mu. I tylko westchnąłem, gdy ten obiecał zaprzestać mnie irytować. Nie wierzyłem mu. Nie sądziłem nawet, że byłoby to możliwe.

- Pokusie porywania koni? Ale ja to robię dla Boga. Nie z własnej przyjemności. Jestem tylko narzędziem w jego kopytach – wyjaśniłem ogierowi – A jak rozumiem, Bóg stawiając mnie na Twojej ścieżce chce, abym Ci pomógł nawrócić się… i pogodzić ze swoim losem – dodałem po chwili. Ignorowałem jego insynuacje dotyczące wiary… ale jego stwierdzenia, to chyba nie mogłem zignorować.
- Dobrze wiem, kim jesteś. Jesteś z tego najgorszego stada okrutnych koni, które nie zasługują na to, by żyć – odpowiedziałem mu – Więc jeśli się nie nawrócić… to chyba będę musiał Cię zabić – dodałem po chwili, podchodząc do niego z rozgrzanym metalem, aby wypalić mu znamię na skórze.

- Tak lepiej? – spytałem, uśmiechając się do niego złośliwie. No, może nie powinienem aż tak ostentacyjnie okazywać radości… ale cóż, cieszyłem się chwałą Boga – Powinieneś mi podziękować. Zrobiłem to dla Ciebie – wyznałem mu, odkładając krzyż.
- Ale coś nie wydajesz się nawrócony. Co Ci powinienem zrobić? Ściąć grzywę i szczotki pęcinowe, abyś swoim owłosieniem nie mógł zwodzić klaczy? Albo ogon, aby muchy Cię gryzły po zadzie? Może uszy, byś nie słuchał herezji? Albo poranić chrapy, byś ich nie rozgłaszał? Nogi, byś nie roznosił kłamstw? A może Cię wywałaszyć, byś nie tworzył kolejnych heretyków? – zastanawiałem się na głos, wodząc chrapami po jego ciele i go od czasu do czasu podgryzając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agaren
Zwykły koń
avatar

Age : 12

PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Cze 29, 2017 10:04 pm

Przechylił nieco głowę, patrząc przenikliwie na araba.
- Przydałaby wam się jakaś świątynia. Tam moglibyście w spokoju się modlić i nic nie zwodziłoby waszych myśli od Boga. - zaproponował, i wpadł mu do głowy pewien pomysł. - A może pójdziemy na pewien układ? Ja postaram się ciebie nie irytować, a ty nie będziesz mnie krzywdził tylko mówił o Bogu. - starał się brzmieć jak najbardziej przekonująco, jednak nie za bardzo mu to wyszło.

- Może Bóg miał inny zamiar, a ty to inaczej odebrałeś? - mruknął. - Może chciał, żebyś poznał Krwawych od innej strony?
- Wiesz, z jakiego jestem stada i od razu twierdzisz, że jestem taki jak oni. - zrobił minę zbitego szczeniaczka. - Nie poznałeś mnie od środka. Nie znasz mnie. Oceniasz po pozorach, tak jak wszyscy. - prychnął z pogardą, kręcąc zrezygnowany głową.

- Takim sposobem mnie nie nawrócisz. Pokazujesz twoją wiarę od gorszej strony, zamiast zachęcać i fascynować Bogiem. - westchnął teatralnie. - Brutalnością nie zdziałasz nic. Nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Cze 29, 2017 10:15 pm

Popatrzyłem się na niego… jak na grzesznika, którym przecież był.
- Świątynia?! „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach poniżej ziemi!” Zrobienie świątyni to wstęp do bałwochwalstwa! Należy się modlić w ciszy, w skupieniu, w samotności! A nie… w jakichś bezbożnych, heretyckich świątyniach! – zaprotestowałem i pokręciłem przecząco łbem, słysząc jego propozycję.
- Coś mi się wydaje, że nie chcesz zbyt dużo o Najwyższym słuchać… a trochę bólu… może być przydatne w nauce – wyjaśniłem mu.
- I dobrze wiem, czego Bóg ode mnie chce. I na pewno nie jest to poznawanie Krwawych, którzy powinni być zniszczeni – dodałem po chwili – Bo to, że jesteś tacy jak oni… to nie twierdzę. Ja to dobrze wiem! – parsknąłem – A od środka… to mogę Cię poznać. Długi ostry nóż i zobaczymy, co masz w środku – prychnąłem, zerkając na niego złośliwie.
- Gówno się znasz na nawracaniu! Ból, żelazo i ogień to stare sprawdzone metody! Zobaczysz, jak będziesz grzeczny! – zapowiedziałem mu, chwytając w pysk nóż – Myślę… że dobrze byłoby Cię wywałaszyć. Zamiast tracić czas na klacze, zajmiesz się tym, co w życiu ważne – wyjaśniłem mu, zbliżając się do jego podbrzusza. Jeśli nie protestował, to zacząłem jechać ostrym nożem po jego pewnych częściach, aby zrobić z niego wałacha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agaren
Zwykły koń
avatar

Age : 12

PisanieTemat: Re: Izolatka    Pon Lip 03, 2017 10:44 am

Przewrócił oczami. Próby ułaskawienia Bursega nie wyszły mu za bardzo.
- Ale jeśli poświęciłoby się ją Bogu, juz nie byłaby heretycka i bezbożna. - mruknął, kręcąc lekko głową. - Poza tym jest mowa tylko o rzeźbach i obrazach, o świątyniach nic w tym nie ma. - dodał i uśmiechnął się zalotnie.
- Nie mam ochoty o nim słuchać, ponieważ jeszcze nic o nim nie wiem. Ale jak przedstawisz mi jakieś wielkie czyny tego twojego Boga, to może w niego uwierzę. - posłał arabowi zachęcające spojrzenie. Słysząc kolejne słowa siwka tylko parsknął i ponownie przewrócił oczami. Jeszcze trochę, a będzie to mój nawyk. Jeśli już tak się nie stało.
- Ale jeśli mnie nawrócisz, to bedę mógł tworzyć wierzące w Boga i go chwalące źrebaki, które wyrosną na takie konie. A jeśli pozbawisz mnie tej funkcji, będzie wierzących w Boga źrebaków mniej. - prychnął, a kiedy Burseg zbliżył się do niego z nożem, z pewnym trudem ułożył się na nogach, by zasłonić wrażliwą część ciała. Pff, do wywałaszenia dopuścić nie mógł. Przez to nie dostanie władzy! W końcu kto ma jaja, ten ma władzę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Pon Lip 03, 2017 6:24 pm

Spiorunowałem go wzrokiem. Znowu! Kolejny raz musiałem go przywoływać do porządku spojrzeniem!
- Bogu nie zależy na jakichś świątyniach! Pan jest Wszechmocny! Gdyby chciał, to by sobie sam taką wybudował! W trzy dni! W trzy dni by sobie setkę takich wybudował! Ale… ale dla niego liczy się dusza koni! Najwyższy nie chce bałwochwalstwa! – wydarłem się na niego, po czym przecząco kręciłem łbem.
- Nie, to nie tak zadziała! To nie opowieści o czynach mają Cię skłonić do nawrócenia! Tylko potrzeba serca! A by ona się pojawiła… to musisz skupić się na Bogu! A nie na klaczach! Dlatego… dlatego lepiej dla Ciebie, abyś był wahałem! – wyjaśniłem mu, będąc mocno sceptycznie nastawionym do jego kolejnych słów.
- Wydaje mi się… że do tego się nie nadajesz. Równie dobrze ja mogę kryć… albo mogę schwytać bardziej… bardziej religijnego ogiera niż ty. Ciebie lepiej wywałaszyć – oznajmiłem mu. Po czym wkurzyłem się widząc, jak ten złośliwie położył się na bokach, osłaniając swoją wrażliwą część ciała.
- Ej! Co ty wyprawiasz? Nic Ci to nie da! – zarżałem na niego. Odłożyłem nóż i z całej siły ugryzłem go w słabiznę, by go skłonić do zaprzestania takich wygłupów, po czym naparłem na niego bokiem, próbując go ponownie przewrócić na bok. Chwyciłem nóż i ciąłem drania w podudzie… chociaż jeśli wymachiwał związanymi nogami, mogłem niechcący naciąć linę, co mogłoby się źle skończyć. W każdym razie starałem się go jakoś własnym ciężarem przygnieść do posadzki, by musiał leżeć na boku. A jeśli mi się udało, to ze sztyletem przybliżyłem się do jego wrażliwej części ciała.
- A teraz się nie ruszaj! – ostrzegłem go i jeśli nic niespodziewanego nie nastąpiło, to ponowiłem próbę cięcia celem wywałaszenia go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Agaren
Zwykły koń
avatar

Age : 12

PisanieTemat: Re: Izolatka    Wto Lip 04, 2017 5:18 pm

//Dobra Burek, koniec pogawędek - czas przejść do działania! Twisted Evil

Prychnął. Gdyby Burseg miał lasery w oczach, Agarena już dawno by nie było.
- „Gdzie dwóch albo trzech gromadzi się w Moje imię, tam jestem pośród nich” - wyrecytował, unosząc lekko kącik ust. - Czy Bóg tak nie mówił? A przecież konie muszą się gdzieś zebrać. - dodał, rozciągając ścierpniętą szyję. Za długo w tej niewygodnej pozycji, ech.
- Ale ja wcale nie jestem skupiony na klaczach! - parsknął niezadowolony z niesłusznych oskarżeń. - W tej krainie ja mam tyle potomstwa, ile ty palców. - mruknął, wskazując głową na kopyto araba. - Czyli nic, tak dla jasności. - oznajmił, patrząc uważnie w oczy siwka. W końcu mógł nie zrozumieć. - Za to jestem pewny, że nie starczyłoby mi włosów w ogonie, żeby policzyć twoje potomstwo. - prychnął nieco ciszej. Co prawda nie był tego pewny, ponieważ jeszcze nie próbował, ale zawsze mógł snuć domysły.
Syknął zły za ugryzienie w słabiznę. Zdecydowanie nie przepadał za tą częścią ciała. W pierwszej chwili wytrzymał atak Bursega, klnąc siarczyście kiedy ogier zaczął ciąć go nożem. Długo jednak opierać się nie mógł, nawet ze swoją masą, więc padł na bok unosząc tylne nogi. Niestety lina na nich nie została przecięta, jedynie nacięta, więc nogi wciąż były w niewoli. Za to jednak zaczął się rzucać, by uniemożliwić kurduplowi dostanie się do podbrzusza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Wto Lip 04, 2017 5:42 pm

//Do działania? Ojoj affraid

Pokręciłem przecząco łbem słysząc, że ten bezbożnik czytuje Słowo Boże.
- Jak śmiesz mówić o rzeczach, na których gówno się znasz, ty grzeszniku! – parsknąłem – Bóg mówi też: „Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w świątyniach i na polanach wystawać i modlić się, żeby się koniom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej jaskini i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.” – wyjaśniłem mu – Świątynie nie są potrzebne! Należy się modlić w samotności! – prychnąłem na niego. Kto jak kto, ale to ja tutaj znałem się na Bogu. A nie on!

Nie jest skupiony na klaczach? Nie ma źrebaków? A może jeszcze żyje w celibacie? Uniosłem brwi sugerując mu, że mu nie wierzę ale nie zamierzam się kłócić. W końcu on był z Krwawej Zemsty a im tylko jedno w głowie: klacze… klacze i okrucieństwo. A nie, to dwie rzeczy: czyli klacze, okrucieństwo i egoizm. To już trzy… nie ważne. Nic nie odpowiedziałem gdy zarzucił mi posiadanie dużej liczby źrebaków… no może trochę klaczy pokryłem… ale nie zamierzałem zmieniać tematu.

Ciąłem drania kilka razy nożem, próbując go spacyfikować i powalić na bok. W końcu mi się udało… ale drań dalej się rzucał i to tak mocno, że nie byłem w stanie wykonać cięcia. Postanowiłem delikatnie zmienić pozycję. Kłodą położyłem się na jego kłodzie, mając swoją łopatkę w okolicy jego zadu, aby przednimi nogami przyblokować jego potężne zadnie. Swoimi tylnymi nogami starałem się jakoś przycisnąć jego szyję by go przydusić. No i całym ciałem przygniatałem go, jednocześnie trzymając w pysku nóż, który zbliżyłem do jego wrażliwych rejonów. Był na tyle nieruchomo, że mogłem bezpiecznie wykonać cięcie? Jeśli tak, to zacząłem nacisnąć jego wrażliwe miejsce, aby wyciąć mu jajka – tak jak się to robi przy kastracji koni. Jeśli jednak nie byłem w stanie tego zrobić… cóż, wtedy miałem zamiar go mocniej związać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Sro Paź 11, 2017 10:48 pm

/Zakładam, że nikogo tutaj nie ma.

Zachowanie nieznajomej klaczy mnie zaskoczyło. Niby była ostrożna, lękliwa… ale i tak dała się zagadać i podejść. Niby się broniła i zapierała ale… ale w końcu i tak się poddała i potulnie poszła za mną. Było to trochę dziwne… ale w sumie nie mogłem na to narzekać. Lepiej i wygodniej dla mnie. Po co się użerać, skoro grzecznie i posłusznie ruszyła za mną a ja zacząłem ją prowadzić najkrótszą drogą prosto do Zamku, do lochów, a konkretniej do Izolatki – pomieszczenia wprost idealnego, aby w spokoju zając się schwytaną klaczą, która była duża i sprawiała wrażenie szybkiej i zwinnej.

Po wejściu do Izolatki, sprawnie zamknąłem za sobą drzwi na klucz, aby przypadkiem moja ofiara nie zwiała, po czym zaprowadziłem ją do słupa na środku pomieszczenia, szarpiąc ją, jakby się zapierała, po czym założyłem jej na szyję mocną obrożę przyczepioną grubym łańcuchem do tego słupa.
- Co mówiłaś? Nie pożyję? Bo co? Bo mnie zabijesz wzrokiem? – parsknąłem rozbawiony. Owszem, po wzroku dało się stwierdzić, że zadowolona raczej nie była… ale byłem pewien, że nawet z taką dzikuską i furiatką sobie poradzę.
- To zdradzisz mi w końcu swoje imię? – spytałem, przypatrując się jej uważnie - Skąd pomysł, że chcę Ci coś zrobić? – zainteresowałem się, złośliwie się do niej uśmiechając - Podobasz mi się… pewnie się tego już domyśliłaś? – dodałem, próbując ją trącić chrapami w łopatkę aby sprawdzić jej reakcję na dotyk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nina

avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Paź 12, 2017 7:05 am

Wiedziała, że robi źle, ale wiedziała też, że zdoła uciec, a jeśli nie to na pewno wrócą po nią Wrony i nikt nie będzie się paprał z arabem.
Bez szarpaniny dała się związać po czym spojrzała na Bursega.
- Kiedyś bym to zrobiła, a teraz może to zrobić ktoś inny.- Odpowiedziała. Oczywiście, że jej chodziło o Demjina i Zjawę, ale nie było to w formie groźby, a zwykłego poinformowania. Nie zastraszałaby bez zasady. Obejrzała go dokładnie. Tym razem ogier wydawał się być ciemniejszy przez słabe oświetlenie lochu.
-Nina.- Odpowiedziała lekkim głosem takim jak piórko. Zachowywała się łagodnie i na razie nie planowała być agresywna. Kiedy nie było trzeba, nie używało się noża jak i agresji.
-Wystarczyło, że nalegałeś na to bym poszła. Wiedziałam wcześniej.- Odpowiedziała obojętnym tonem. Mimo wszystko była klaczą. Miała rozum i znała dobrze zachowania ogierów. Nie myślała jednak, że już po drugim dniu na tej wyspie wpadnie do lochów chodź dopiero z nich wyszła.
-Bez wzajemności.- Próbowała go uświadomić mając zarówno nadzieje, że wtedy sobie odpuści.
Oczywiście wiedziała, że okłamuje samą siebie, ale warto było spróbować.
Czując jego chrapy na łopatce zadrżała. Były miłe, przyjemne w dotyku, a równocześnie obrzydliwe.
-Mogę wody?- Zapytała chcąc zaprzestać jego akcji równocześnie obracając się przodem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Paź 12, 2017 3:21 pm

Bez większych problemów udało mi się założyć schwytanej klaczy obrożę na szyję, która była przykuta łańcuchem do słupa, do którego ją zaciągnąłem. Uśmiechnąłem się tylko do niej rozbawiony i pokręciłem przecząco łbem. Naprawdę sądziła, że mnie przestraszy takimi… takimi bezpodstawnymi pogróżkami? Czemu miałbym się ich bać.
- Kiedyś? Jakbyś to kiedyś zrobiła? I niby kto to teraz zrobi za Ciebie? – dopytywałem rozbawiony, chociaż nie spodziewałem się po niej odpowiedzi. Jej… jej groźby nie miały żadnych podstaw, żadnego uzasadnienia w sytuacji, w której była. Więc wymyślając dalsze historie tylko by się bardziej ocierała o śmieszność i kompromitowała. Spodziewałem się po niej, że raczej się zamknie, zamiast kontynuować rozmowę o tych bzdurach.

Uśmiechnąłem się, gdy klacz zdecydowała się przedstawić. Podała prawdziwe imię czy fałszywe? Jakoś nie robiło mi to większej różnicy… w końcu imię to tylko imię. Wolałem już usłyszeć fałszywe niż jakieś takie żałosne przekomarzanie się czy odmowę podania.
- Wiedziałaś wcześniej? Czyżby? To czemu nie próbowałaś uciec? – spytałem się jej, drążąc delikatnie temat. I uśmiechnąłem się, słysząc jej próby odrzucenia moich zalotów.
- Cóż, co o mnie sądzisz, nie ma większego znaczenia. Najważniejsze, że to ty mi się podobasz. A szkoda tylko, że nie masz rui – oznajmiłem jej po chwili. Jeśli wcześniej nie była pewna moich planów, to teraz już wiedziała, jakie one są. Dotknąłem ją chrapami czując, że drży.
- Wody? Ależ oczywiście. Wybacz mój brak kultury. Jakoś zapomniałem spytać – odpowiedziałem jej z delikatną ironią. Mogła trochę bardziej subtelnie dać znać, że jest spragniona a na pewno bym jej przyniósł – A może trochę owsa? – spytałem i nie czekając na odpowiedź, skierowałem się pod ścianę, gdzie w jakiejś półce były przetrzymywane zapasy. Przyniosłem jej wiadro z wodą i kolejne owsem, stawiając je przed nią.
- Zjedz spokojnie… abyś miała siły. A później… później się domyślasz, co będzie – stwierdziłem, wodząc chrapami po jej szyi, po czym się odsunąłem, dając jej czas na zjedzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nina

avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Paź 12, 2017 4:26 pm

Spojrzała na niego zwykłym wzrokiem. Nie mógł zachować wrednego uśmiechu dla siebie, ale Nina jedynie się uśmiechnęła rozbawiona.
-Tak, żeby było dobrze. Mógłby to zrobić Demjin, Brudnoręki, Brekker, Kaz. Nie wiem pod jaką nazwą tu chodzi.- Powiedziała pewnie chodź i tak nie do końca wiedziała gdzie on jest.
Rozejrzała się po pomieszczeniu. Tak trudno było jej to wytłumaczyć...
- A miałabym szanse na ucieczkę?- Zapytała. Gdyby to Mat ją porwał pewnie by się zaśmiała, bo wiedziała, że coś do niej czuł, a ten. On nie odróżniał żartu od prawdy.
Śledziła go wzrokiem kiedy szedł po wodę. Przyniósł jej także owsa, ale schyliła się tylko do wody.
Kolejny raz poczuła to samo ciepło jakie wydobywało się z jego chrap. Mimo wszystko starała się to zignorować pijąc dalej. Teraz wiedziała przynajmniej jak czuje się Kaz kiedy drze się na nią gdy go dotyka, ale lepiej go tak nie drażnić bo może się dopuścić nawet zabójstwa. Nie wypiła dużo, a nie zjadła nic. Starała się zająć mu jak najwięcej czasu, ale przez to, że i tak nie miała ochoty na jedzenia, a raczej specjalnie nie zjadła nie zajęło to dużo. Ziewnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Paź 12, 2017 5:06 pm

Uśmiechałem się złośliwie do klaczy, uważając jej groźby… za jakieś brednie, dopóki nie wymieniła… JEGO. Mój uśmiech natychmiast zniknął z pyska i zmrużyłem oczy, przypatrując się jej podejrzliwie. Możliwe, że się znali? Nie, raczej nie. Coś mi tutaj nie pasowało.
- Jesteś nowa, niedawno tutaj trafiłaś… więc jak możesz go znać? – spytałem, uważnie jej się przypatrując – Bo jesteś od niedawna, skoro nie wiedziałaś, że lepiej uciekać? A skoro jesteś tutaj od niedawna a go znasz… to może Cię porwał? Ale jeśliby Ci porwał, to wiedziałabyś, że lepiej uciekać? – dopytywałem, plącząc się powoli w swoich szacunkach. Coś mi tutaj nie pasowało – A może… może chciałaś zostać porwana? – spytałem, bo była to potencjalna możliwość.

Zaskoczyło mnie jej pytanie.
- Na pustyni miałabyś pewnie jakieś szanse. Teraz… teraz już nie masz. Jesteś moja – odpowiedziałem jej, uśmiechając się do niej i idąc po wodę i jedzenie, które postawiłem przed nią. Pogładziłem ją chrapami po szyi a później czekałem aż zje i wypije. Ale gdy to się zaczęło przedłużać, zacząłem się niecierpliwić.
- Dobra, wystarczy tego jedzenia – oznajmiłem jej w końcu, ponownie podchodząc do niej, gdy ziewnęła.
- Domyślasz się, co chcę zrobić, prawda? – spytałem się jej, znowu wodząc chrapami po jej szyi i boku – Pytanie tylko, czy będziesz grzeczna czy mam Ci unieruchomić te Twoje piękne kopytka? – spytałem, próbując chwycić jej ucho w pysk, by je delikatnie pomemłać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nina

avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Paź 12, 2017 6:15 pm

Przyglądała mu się uważnie. Miał zwątpienie w oczach. Widocznie znał Kaza, ale w innym stopniu niż ona. Kaz jej ufał, a przynajmniej miała takie nadzieje.
-Znam go od dawna. Od bardzo dawna i nie porwał mnie. Pomagam mu w niektórych sprawach..-
Uświadomiła go. - Zresztą co cię może to obchodzić?- Szepnęła tak żeby słyszał.
Nie odpowiedziała na jego głupie pytanie. To Inej kradła sekrety. Nina była tylko od leczenia i zabijania.
Burseg chyba mało zagłębiał się w takie sprawy jak gangi.

Rozpromieniła się w lekkim uśmiechu i rozbawieniu. Pokręciła głową i poklepała Araba po boku.
- Możesz tak to ująć.- Tak na prawdę dobrze wiedziała, że należy do Kaz'a i nie powinna tego mówić, ale Nie lubiła kłamać, bo rzeczywiście była po części jego.
Odsunęła się widząc jak kolejny raz ciepło jego chrap chcę się dostać do jej skóry.
-Jak uważasz.- Powiedziała obojętnym tonem. Nie brała jego porwania na poważnie, ale zaczynało się robić groźnie. Czując, że ogier łapie ją za ucho uciekła głową.
- Zostaw, to łaskocze.- I nie kłamała. Na prawdę to łaskotało, a ona odczuwała to trochę Bardzo.
Odsunęła się jeszcze od Bursega.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Paź 12, 2017 6:37 pm

Słowa Niny mnie mocno zaskoczyły. Zresztą nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz.
- Ale… ale jak możesz go znać od dawna? Przecież… od niedawna tu jesteś. On również… czy wy się… czy wy się znacie z innego miejsca? – w końcu się domyśliłem, jakie było najprostsze wytłumaczenie tej całej sytuacji.
- W… w jakich „niektórych sprawach” mu pomagałaś? – spytałem, mrużąc oczy. W końcu Kaz sam wspominał, że ma bardzo niechlubną przyszłość… czy ona mogła się wiązać… z Niną? Było to możliwe. Było w niej coś, co mi się nie podobało. Chociażby to grożenie na samym początku. Może też jej nie doceniałem, mimo, że powinienem? Zignorowałem jej szept, udając że go nie dosłyszałem. Nie powinna mi mówić takich rzeczy, że mnie to nie obchodzi. Należała do mnie, więc to ja decydowałem, co mnie obchodzi a co nie!

Uśmiechnąłem się, gdy Nina nie zaprotestowała, gdy jej przypomniałem, że jest moja. Taka pogodzona ze swoim losem? A może rzeczywiście sama dała się porwać? Taka cichodajka, klacz lekkich obyczajów, kobyła negocjowalnego afektu? Jakoś mi to nie przeszkadzało. W obecnym momencie zależało mi tylko na odrobinie przyjemności, więc nie wypytywałem o jej nastawienie. Nie protestowała tylko delikatnie się odsuwała. I chyba jej się podobało, skoro zaczęła się śmiać. A może rzeczywiście miała łaskotki? W każdym razie uznałem, że nie będzie się bronić, więc jej unieruchamianie nie będzie konieczne.
- Nie odsuwaj się, nie protestuj, to będzie miło i przyjemnie – oznajmiłem jej, zachodząc ją od zadu. Po chwili zacząłem wycierać się o niego pyskiem, delikatnie podgryzając ją po nasadzie ogona.
- Gotowa? – spytałem, przygotowując się, aby na nią naskoczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Izolatka    

Powrót do góry Go down
 
Izolatka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Izolatka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Ukrytych Łez :: Terytoria SUŁ :: Zamek Frinn :: Północna wieża-
Skocz do: