KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Izolatka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
AutorWiadomość
Nina
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Paź 12, 2017 8:24 pm

Spojrzała na niego ze zdziwieniem. Mimo, że bał się Kaz'a dalej drązył jego temat?
Nie może być.
- Z tego co wiem, tak..- Odpowiedziała i zatrzymała w sobie uczucie niepokoju. Po co się tak wypytywał o wszystko? Po co miał wiedzieć o tak wielu rzeczach?
- Leczyłam jego ludzi. W końcu każdy potrzebuje pomocy kiedy jest ranny.- Oznajmiła może nie z dumą, a z lekką niechęcią. Miała wrażenie, że Arab już za dużo wie chociaż jednak tak mało. Liczyła, że Burseg nie będzie jej słuchał.

Słysząc jego słowa zaśmiała się.
- Oczywiście!- Powiedziała z tą ironią w głosie i kiedy siwy był dość blisko zadu zrobiła standardowy wykop w tył. Przecież nie zamierzała być pokryta przez niego. Miała już swojego " Księcia z Bajki" jak to niektórzy mówią, a on? On był tylko porywaczem, który chciał wykorzystać chwilę na przyjemności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Paź 12, 2017 8:43 pm

To, że kogoś się bałem, nie było powodem, by nie drążyć jakiegoś tematu. Tym bardziej trzeba było się jak najwięcej dowiedzieć o tym potężnym wrogu oraz o relacjach, łączących moją nową klacz z tamtą bezbożną bestią.
- Z tego co wiesz? To albo wiesz, albo nie wiesz. Jak możesz nie być pewna, czy znałaś go wcześniej, z innego miejsca, czy nie? – parsknąłem z irytacją. Czy ona słuchała, co się do niej mówi? A może zwyczajnie robiła sobie ze mnie jaja? Ale chyba najbardziej prawdopodobne, że chciała coś przede mną ukryć. Ale co?
- Leczyłaś jego koni? Z kataru, kolki, kulawizny… i takich tam rzeczy? – spytałem podejrzliwie – A wiele miał tych… koni? To nie była żadna banda, prawda? – upewniłem się. Kaz mówił jakieś niestworzone historię o bandzie, złodziejstwie i zabójstwie. I miałem nadzieję, że klacz potwierdzi, że to wszystko były brednie. Mogła się domyślić z mojego głosu i spojrzenia, że oczekuję przytaknięcia. A jeśli prawda była inna? To tym gorzej dla prawdy.

Słowa klaczy, czy raczej ton, w którym zostały wypowiedziane, zaskoczyły mnie. Zaśmiała się? Dlaczego? Coś kombinowała? Zaszedłem ją od tyłu… gdy ta wredna klacz nagle wystrzeliła z zadu, wyrzucając kopyta za siebie i trafiając mnie centralnie w klatkę piersiową. Odskoczyłem, ale odrobinę za późno i co najwyżej udało mi się zmniejszyć siłę uderzenia, co jednak mnie nie powstrzymało przed tym, że i tak kwiknąłem z bólu.
- Ej! Miałaś być grzeczna! Tak się nie będziemy bawić! – wydarłem się na nią. Chwyciłem jakiś sznur i spróbowałem podejść do klaczy od prawej strony, aby jedną stronę liny zawiązać jej na tylnej nodze a drugą przymocować do jakiegoś palika wystającego z posadzki. Jeśli mi się udało, to analogicznie starałem się z robić z lewej strony – wiążąc sznurem jej tylną lewą nogę do palika w ten sposób, by Nina stanęła w delikatnym rozkroku. Jeśli mi się udało… to teraz powinna być grzeczniejsza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nina
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Pią Paź 13, 2017 8:54 pm

Zaśmiała się.
- Krzywisz się jakbyś jadł cytrynę. - Zaśmiała się szczerze. Zawsze miała takie podejście do życia, a teraz kiedy wiedziała, że ogier po części bał się Kaz'a miała większą pewność siebie. Zawsze mogła go zastraszyć.
-Nic z tych rzeczy.- Powiedziała oburzona. - Leczyłam z postrzałów, ran ciętych i poważnych poparzeń.- Nie wierzył w nią, czy myślał, że Kaz i jego gang nie kaleczyli się poważnie? Teraz ją to nie obchodziło.
- Czy dużo... Tak, by podołać swoim planom. Oczywiście, że banda zresztą dalej ją ma. - Odpowiedziała, ale wahała się czy mu w końcu powiedzieć. Nie powinien widzieć za dużo dlatego nie powiedziała mu wszystkiego, a blefowała na instynkcie.

Widziała jak się zbliża do jej zadu. Nie czuła się przyjemnie, zatem zrobiła wykop. Potencjalnie ogier powinien odskoczyć, ale zrobił to za późno. Na szczęście dostał.
- Nic nie obiecywałam.- Oznajmiła z triumfem w głosie i zaśmiała się cicho.
Lubiła się śmiać, a inny lubili słyszeć jak się śmieje. Poza tym nie przeszkadzało jej to. Kiedy miał zamiar przywiązać jej nogi zaczęła uciekać owijając pręt sznurem, a ten robił się coraz krótszy.
Jak już wiedziała była impulsywna i lekkomyślna. Nie dawała jednak za wygraną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Pią Paź 13, 2017 9:17 pm

Nie podobał mi się śmiech klaczy i jej pewność siebie. Była więźniem! Należała do mnie! To powinna być przerażona! A sprawiała wrażenie, jakby przejmowała inicjatywę! Jak mogła mnie w ogóle straszyć Kazem? Bo chyba niestety domyśliła się, że się go odrobinę obawiam. No dobrze, nie odrobinę – mocno się go obawiałem, ale miałem nadzieję, że klacz się nie zorientowała, jak bardzo się go boję. Położyłem uszy po sobie, gdy wypomniała mi, że się krzywię. A później jeszcze głębiej wbiłem swoje uszy w grzywę, gdy zaczęła mówić o postrzałach, ranach ciętych i poparzeniach. I tak bardzo wbiłem uszy w grzywę, że niestety nie byłem w stanie jeszcze mocniej się zaszczurzyć, gdy wspomniała o bandzie. Zadowoliłem się więc głośnym uderzeniem kopytem o ziemię.
- Nie! To nieprawda! To jego wymysły! Nie powtarzaj tych kłamstw i bredni! – zarżałem głośno. Bo owszem, nie wierzyłem w to. Kaz to wszystko musiał wymyślić. A ona tylko mówiła to, co tamten drań, co tamta bestia, co tamten antychryst jej kazał!

Kwiknąłem z bólu, gdy dostałem kopniaka i spiorunowałem ją wzrokiem.
- Nie, nie obiecywałaś, ale nie mówiłaś też, że będziesz rozrabiać, gdy się o to pytałem! – powiedziałem z wyrzutem. Powinna mnie uprzedzić!
Zacząłem za nią iść, próbując jej przywiązać nogę do posadzki, ale ta zaczęła okrążać słup… może i nie byłem w stanie jej przywiązać nóg do posadzki, ale z każdą chwilą, z każdym okrążeniem, była krócej przywiązana do słupa i miała mniejszą możliwość protestowania. Tak więc podążałem za nią, próbując ją zmusić, by jak najkrócej się owinęła. I gdy nie mogła lub nie chciała iść dalej, to sznurem zabezpieczyłem łańcuch, by nie mogła się ponownie odwinąć. A wtedy ponowiłem próbę przywiązania najpierw prawej zadniej nogi do palika wystającego z posadzki a następnie lewej tylnej, starając się ją zmusić, by stanęła w delikatnym rozkroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nina
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Sob Paź 14, 2017 10:18 pm

Spiorunowała go wzrokiem.
-Ty chyba na prawdę nie rozumiesz. To ja leczyłam jego bandę! Widziałam wszystkich.-
Utwierdziła go w przekonaniu, że powinien jej wierzyć. Przecież nie zmyślałaby bez powodu. W sumie miała powód, ale mówiła prawdę. Ona nie kłamała, czasem...

Spiorunował ją wzrokiem, ale nie przejęła się tym za bardzo.
-Bo nie rozrabiałam. Broniłam się.-
Sam rozrabiasz. Pomyślała i odwróciła na chwilę wzrok. Zaczęła okręcać się w koło słupka aż w końcu coś poszło nie tak. Na prawdę była lekkomyślna. Westchnęła widząc jak ogier obwiązuje łańcuch jakąś liną. Teraz nie miała nawet miejsca na obronę, ale jednak spróbowała go kopnąć za każdym razem kiedy się zbliżał. W końcu jednak zrezygnowała. Zmęczyła się za bardzo, a poza tym... Nie pomagało jej uczucie zrezygnowania jednakże nie tak do końca nie była pewna siebie.
Dała się obwiązać i spojrzała na Bursega z niezadowoleniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Sob Paź 14, 2017 10:31 pm

Jej słowa… nie, nie podobały mi się. Nie chciałem w nie wierzyć! Żadnej bandy nie było! I żadnego leczenia! I żadnych postrzałów i zranień! A ona… ona najwyżej opatrywała skaleczenia od kamieni i gzów! Na pewno! Na pewno tak było! W końcu nie mogło być prawdą, że ta Bestia Kaz miał jakąś groźną bandę! To na pewno było kłamstwo! Na pewno! I nie ma sensu się kłócić. Już wolałem jej nie odpowiadać. Nie chciałem rozmawiać na temat żadnych band!

Podniosłem brwi, o tyle o ile jest to możliwie, gdy się jest koniem.
- Broniłaś się? Przed czym niby? Nie chciałem Cię zranić… a tylko co najwyżej pokryć, więc nie przesadzaj! – odpowiedziałem jej,
Szedłem za klaczą, powoli powodując, że była dość krótko przykuta do słupa. Wtedy zabezpieczyłem łańcuch liną, by się nie odwiązała i spróbowałem przywiązać jej nogi do posadzki. Trochę czasu mi to zajęło i kilka razy oberwałem kopniakiem… ale w końcu mi się udało, gdy klacz zaprzestała oporu, bo widocznie zrozumiała, że ten nie ma sensu. Zaszedłem więc ją ponownie od tyłu i zacząłem się wycierać pyskiem o jej zad.
- To teraz będziesz grzeczniejsza? – upewniłem się, wodząc chrapami po jej tylnych nogach, począwszy od zadu a skończywszy na pęcinach, które były przywiązane jakimiś sznurami do palików.
- Czyli koniec kopania? – uśmiechnąłem się, podgryzając ją po nasadzie ogona, przygotowując się do naskoczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nina
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Nie Paź 15, 2017 9:42 pm

Ogarnął ją jakiś dziwny niepokój.
-No... tak? - Powiedziała jakby niepewnie. - Nie z mojej woli co najwyżej możesz mnie gdzieś przytargać. Krycie nie powinno mieć tu miejsca.- Spojrzała na niego zwykłym wzrokiem.
Myślała, że już go rozgryzła a tu proszę... Taka WIELKA niespodzianka.
Zadrżała kolejny raz kiedy on zaczął się o nią ocierać, ale nie do końca czuła się komfortowo i raczej nie powinna skoro była w towarzystwie obcego ogiera!

Nic nie odpowiedziała, a jedynie spiorunowała go wzrokiem.
Czując jak jego dotyk wędruje po jej nodze w dół. Kiedy już był przy samych pęcinach klacz podniosła nogę po której jechał i kopnęła go prosto w pysk o ile się nie odsunął.
- Jeszcze nie.- Powiedziała roześmiana, ale szybko się zamknęła kiedy zobaczyła, że ogier przygotowuje się do krycia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Nie Paź 15, 2017 9:56 pm

Uśmiechnąłem się, gdy się zorientowałem, że klacz powili zaczyna tracić pewność siebie. Wcześniej odważna, złośliwa i pyskata… a teraz jak gdyby zaczynała się robić grzeczniejsza? Bardzo, bardzo dobrze – pomyślałem, uśmiechając się do niej złośliwie.
- Przykro mi… ale krycie będzie miało miejsca. I szkoda, że nie masz rui… bo by jeszcze źrebaczek z tego był – dodałem, uśmiechając się do niej, chociaż mogła tego nie widzieć, skoro stałem centralnie za nią, wycierając się pyskiem o jej zad a następnie nogi. Kwiknąłem, gdy mnie nagle kopnęła. Noga została w końcu zatrzymana przesz sznury, ale nagły ruch wystarczył by mnie boleśnie trafić w chrapy.
- Pożałujesz! Ty furiatko! – wydarłem się na nią i nie myśląc dłużej naskoczyłem na nią, obejmując ją mocno przednimi nogami za boki. Nie wchodziłem w nią… na razie tylko znajdowałem się na niej, gryząc ją delikatnie po kłębie, napawając się swoim zwycięstwem. W końcu doszedłem do wniosku, że dość czekania… i jeśli wszystko było ok, to zdecydowałem się w nią wejść – wolno, miło, delikatnie. Tak by jej bardziej nie spłoszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nina
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Pon Paź 16, 2017 9:06 pm

Spiorunowała go ponownie wzrokiem.
- To ty jeszcze o źrebakach myślisz?!- Oburzyła się nieco. -Nie ma nawet mowy!-
Nieco rozdygotana minęła go spojrzeniem zatrzymując się na drzwiach. Tak to jej cel, to jej prawdziwy cel. Musi przecież tam dotrzeć. Potrafi... Uczyła się od Kaza kilku sztuczek. Powinna je wykorzystać, czy może zostawić na później.

Miała wrażenie, że siwy będzie próbował na nią złośliwie jeszcze wskoczyć, ale on zamiast tego zaczął się drzeć, ale potem, potem jednak tak jak się domyślała naskoczył na nią. Nie miała jak się szarpać. I tak pewnie trzymałby się jej jak rzep, ale postanowiła jeszcze spróbować. Kiedy zaczął się ruszać zatrzęsła się, a jej usta nieco zadrgały. Mimo wszystko spróbowała swoich sił niby wierzgając, bo sama nie wiedziała, czy można to tak nazwać skoro tylko nieco wybijała go do góry po czym opadała, ale miała nadzieje, że daje w to więcej siły niż jej się wydaje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Pon Paź 16, 2017 9:29 pm

Słysząc klacz się zaśmiałem. Z jej oburzenia? A może z jej naiwności?
- A jak myślisz, czemu ogiery porywają klacze? By z nimi prowadzić ciekawe rozmowy? Nie Kochanie, nie po to. By je pokryć… a źrebaczek… jest taką wisienką na torcie. Dowodem ostatecznego sukcesu – wyjaśniłem jej – Tak, mowy nie ma… bo nie masz rui. Ale możemy się pobawić teraz… a później kolejny raz, jak już będziesz miała ruję. Co o tym pomyśle sądzisz? – spytałem się, uśmiechając się do niej złośliwie.

Po chwili naskoczyłem na klacz, co było dość oczywiste – w końcu taki był mój cel. Wszedłem w nią czując, jak ta zaczyna wierzgać… chociaż skoro miała zadnie nogi przywiązane do posadzki a szyję krótko przykutą do słupa, to zbyt wiele nie mogła zrobić. Jednak wystarczająco sporo, by mi utrudnić zadanie.
- Po co to robisz? I tak Ci to nic nie da! – parsknąłem rozbawiony jej żałosnymi próbami. Ugryzłem ją w kłąb, chcąc jej pokazać, gdzie jej miejsce.
- Spokój! Natychmiast! Nie protestuj! – rozkazałem jej, kolejny raz ją gryząc, tym razem w szyję – Jesteś moją zabawką i mogę z Tobą zrobić, co tylko chcę. Więc lepiej grzecznie! – parsknąłem, przyspieszając ruchy biodrami, wykonując je mocniej i głębiej… chociaż z powodu jej szarpaniny nie byłem w stanie się w pełni skupić na wykonywanej czynności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nina
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Paź 26, 2017 6:24 pm

Mimo jej prób ogier nie odpuszczał i kiedy przyśpieszył zrezygnowała z dalszych protestów.
-Wmawiasz tak każdej porwanej?- Ciężko oddychała. Rozdęła chrapy. Nie chodziło jej o krycie, a o siłę jaką straciła w tej szarpaninie. Jeżeli ogier na prawdę chciał z nią mieć źrebaka potrzebowała sił do protestów, a przynajmniej tak się jej wydawało. Jej boki podnosiły się i opadały kiedy oddychała.
W końcu zdeterminowała się by kolejny raz zaprotestować. Kolejny raz zaczęła wierzgać i jakby się wić.
Starał się robić to jak najmocniej. Próbowała stawać dęba chodź wiadomo, że było to niemożliwe, ale przechylanie to w jedną, to w drugą stronę mogło być dla ogiera, jak dla człowieka na byku, czyli... nieprzyjemne. Oczywiście do tego dążyła.
Może Kaz po nią tu wróci? A może dał jej wolną rękę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Nie Paź 29, 2017 1:25 pm

Przyspieszałem kolejne ruchy biodrami czujać, że klacz się w końcu zaczyna uspokajać. Czyżby zaczęło do niej dochodzić, że dalszy upór nie ma sensu? A może… może po prostu zbierała siły? Bo w pewnym momencie… znowu zaczęła się rzucać, tym razem mocniej i bardziej zaciekle. Owszem, miała zadnie nogi przywiązane do palików… pytanie tylko, jak długo sznury wytrzymają? Przednie nogi w ogóle nie były skute, na pysku nie miała kagańca. To był błąd? Ale wcześniej nie byłą agresywna i nic nie zapowiadało, że ta zacznie tak mocno wierzgać i się buntować! Nie można się było tego spodziewać! Czułem, jak klacz się wije pode mną. Stawać dęba odrobinę mogła – na ile jej obroża i krótkie przywiązanie do słupa umożliwiało. Objąłem ją mocniej przednimi nogami za boki, ugryzłem ją w kłąb a następnie w szyję, bólem próbując ją zmusić do posłuszeństwa.
- Przestań! Natychmiast przestań! Wariatko! – darłem się na nią. Bo po prostu nie mogłem skończyć tego, co zacząłem, jak ta tak zaciekle wiła się pode mną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nina
Zwykły koń
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Lis 09, 2017 3:40 pm

W końcu.. W końcu powoli dochodziła do zwycięstwa. Nie musiała wołać Kaz'a i szczerze mówiąc, nie chciała. Dawała sobie radę sama. Po krótkiej szarpaninie uwolniła kończyny z natrętnych sznurów i oczywiście doprowadziła do silnego uderzenia o posadzkę araba.
Na chwile przystanęła zmęczona jednak uważnie patrzyła, czy Burseg czasem nie atakuje.
Wyjęła drzwi z zawiasów. Chwile to zajęło ale dała radę. W tym momencie była wdzięczna Kazowi, że ją tego nauczył. Wypędziła z pomieszczenia cwałem.
z/t
// Nie chciało mi się
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Czw Lis 09, 2017 5:38 pm

Klacz walczyła coraz zacieklej... aż w końcu... aż w końcu stało się to, czego się tak obawiałem i lina pękła, uwalniając klaczy nogi. Nim się zdążyłem zorientować, zostałem przez nią zrzucony. Kwiknąłem z bólu, gdy uderzyłem o posadzkę. Szybko odskoczyłem, przygotowując sobie sznury… ale nim zdążyłem ich użyć, klacz wyważyła drzwi i wybiegła. Rzuciłem się za nią w pogoń, ale nie byłem w stanie dogonić szybszej klaczy.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Nie Lis 26, 2017 8:22 pm

/Kontynuacja z http://karsin.ativiforum.com/t312p225-izolatka

Wróciłem… powiedzmy, że wróciłem do Tormy następnego dnia. Czy ile tam czasu upłynęło, od kiedy ją widziałem. Zerknąłem na jej nogi, czy nadal ma i przednie i zadnie skute mocnymi kajdanami. Obrożą i łańcuchem była przykuta do słupa znajdującego się na środku pomieszczenia… a przynajmniej była wczoraj. Miałem nadzieję, że to się nie zmieniło. A na pysku, jakżeby inaczej, miała skórzany kaganiec. Zbyt wiele razy oberwałem metalowym, by go jej założyć.
- Zjedz coś, zaraz się pobawimy – oznajmiłem jej, kładąc przed nią wiadro z wodą i owsem.
- Przemyślałaś wszystko? Będziesz w końcu grzeczna i posłuszna? – spytałem, chociaż dobrze wiedziałem, że dostanę albo negatywną odpowiedź… albo kłamliwą. Zbyt dobrze ją znałem, by wierzyć, że nagle mi się z radością odda. Pamiętałem, jak poprzednio sprawiała wrażenie grzecznej a zaczęła wierzgać dopiero, gdy na nią naskoczyłem. Teraz co prawda miała kajdany i na przednich nogach i na zadnich… ale nawet w kajdanach można kopać, wierzgać, czy stawać dęba. Zwłaszcza, że była duża, silna, zwinna i szybka. Istna bestia.
- Byśmy się znowu nie rozmyślili… – stwierdziłem, po czym podszedłem do przodu klaczy, próbując przykuć kolejnymi okowami i łańcuchami jej przednie nogi do posadzki. A jeśli mi się udało, to starałem się to zrobić z jej dużo mocniejszymi zadnimi. W razie sukcesu zacząłem się wycierać pyskiem o jej umięśniony zad i podgryzać ją po nasadzie ogona. Tak w ramach gry wstępnej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tormenta
Strażnik
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Izolatka    Nie Lis 26, 2017 10:10 pm

Mogłabym rozwodzić się nad tym jak bardzo mi brakowało obecności Bursega... Jego zapachu... czułych słówek... bliskości... Jednak dla tak małej publiczności nie było sensu kłamać na pokaz. Na to przyjdzie pora dopiero przed ołtarzem... albo przed sądem. W końcu co za różnica czy powiedziałabym 'przyrzekam ci swoją miłość i wierność' czy 'tak, wychylił się i wypadł przez okno'?Raczej znikoma.

A jednak. Nawet odrobinę ucieszył mnie widok jego arabskiego pyska. Zaraz potem wydawał się wręcz zachęcać do wyprowadzenia jednego, trafnego ciosu, jednak to już możnaby przemilczeć.
- No proszę, nauczyłeś się. Jedzenie podstawą negocjacji - stwierdziłam z szerokim uśmiechem przyklejonym do pyska - To powinna być nasza tradycja. Ja odpoczywam, a ty przynosisz coś do jedzenia... Ale na następny raz skołuj coś soczystego. Może być jabłko, marchew, ciepłe truchło, daktyle, arbuz też da radę... Rozumiesz.
Westchnęłam teatralnie, przewracając oczami.
- Czy ty naprawdę sądzisz, że po wpakowaniu we mnie tysięcy wiaderek owsa bez dania mi możliwości choćby pochodzenia sobie, ja będę ot tak po prostu stać jak kołek, pozwalając ci się zaspokoić?- zapytałam, spoglądając na niego z politowaniem. Eh, te ogier... znaczy karaluchy. Przecież to logiczne, że bez odpowiedniej dawki ruchu roztyję się i znikną mięśnie. Burek chyba jednak nie zdawał sobie z tego sprawy.

- Kochanieńki... tyle żelastwa na jedną, bardzo słabiutką, młodą, niedoświadczoną klacz, która przy każdym kroku dosłownie chwieje się na nogach?Nie do pomyślenia... - pokiwałam głową z dezaprobatą i złośliwym uśmieszkiem - Karaluszku, jeszcze nie możemy sobie pozwolić na taką formę rozrywki... Brakuje czegoś... Testu zaufania. Słyszałeś o czymś takim?- zanim padła jakakolwiek odpowiedź, runęłam na ziemię. - Miałeś mnie złapać. Teraz już za późno. Przykro mi. Nie mogę ci się oddać, bo nie łapiąc mnie zasugerowałeś, że jestem zbyt gruba - stwierdziłam oburzonym tonem i odwróciłam od ogiera wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Nie Lis 26, 2017 10:27 pm

Wróciłem do swojej ukochanej… ale ta nie wyglądała na stęsknioną. To nie było zbyt miłe z jej strony – po tych wszystkich spotkaniach mogłaby… mogłaby być uprzejmiejsza. W końcu, który raz się już widzieliśmy? Trochę tych spotkań było.
- No patrz. Jeszcze nie jesteś źrebna a już Ci się smaki zmieniają, upodobania szaleją i masz dziwne zachcianki. Zaczekaj z nimi może do momentu, aż Cię zaźrebię – odgryzłem się jej, za traktowanie mnie jak jakiegoś kelnera. Ja jej jedzenie przynoszę, śniadanie dla niej przygotowują, a ta zamiast mi podziękować to zachowuje się, jak się zachowuje. Bezczelna. Spiorunowałem ją wzrokiem, gdy ta powiedziała słowa, które można było odebrać jako groźbę.
- Tak, tak sądzę. A w zasadzie jestem o tym przekonany. Musisz stać. Nie będziesz miała innego wyjścia. Łańcuchy, kajdany, liny, pęta zrobią swoje. Więc lepiej się grzecznie nadstaw i nie utrudniaj – odpowiedziałem jej… po czym prychnąłem śmiechem.
- Słabą, niedoświadczoną? Mówisz tak, jakbyśmy się nie spotkali wiele razy. Jak gdybyś mi wielokrotnie nie uciekała. Jak gdybyś mi wiele razy nie wkopała, nie pogryzła, nie pokiereszowała! – oznajmiłem jej z wyrzutem. Naprawdę sądziła, że się nabiorę na jej słowa?! Dobre sobie! Pokręciłem łbem gdy zaczęła mówić o teście. Oczywiście, że jej nie ufałem! I dobrze wiedziałem, że ona nie ufa mi! I nawet nie próbowałem zareagować, gdy upadła.
- Nie wygłupiaj się! Wstawaj! I się nadstaw! – parsknąłem, próbując ją uszczypnąć w zad. Bo ile można tak utrudniać? I robi tak przy każdym naszym spotkaniu. Złośliwa kobyła! Jeśli więc nie wstała od pierwszego ugryzienia, to kolejne było mocniejsze. Niech wstanie i się ustawi, tak jak wypada!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tormenta
Strażnik
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Izolatka    Pon Lis 27, 2017 10:36 am

Uśmiechnęłam się złośliwie. Choć w mojej głowie wypisywały się najczarniejsze scenariusze co do tego, w jaki sposób Burek może zakończyć swój żywot, nic nie odpowiedziałam. O większości z pewnością zdążyłam mu już wspomnieć, więc nie zamierzałam się powtarzać.
- Ależ ja jestem słaba i niedoświadczona. Zwyczajnie na twoim tle wychodzę dużo lepiej - odgryzłam się, jednocześnie zdobywając się na najsłodszy i najbardziej niewinny uśmiech, na jaki mnie było stać.
- Wolę zdychać taplając się we własnej krwi niż pozwolić ci się wykorzystać - syknęłam jadowicie. Byłam Krwawą. Ból fizyczny był do zniesienia. Miałam honor i swoją godność... Przymykając oko na fakt, że leżałam sobie teraz na ziemi, pozwiązywana na tysiąc różnych sposobów. Kaganiec na pysku też nie wyglądał najlepiej. Jednak... Skoro siwek tak się upierał, żeby mnie mieć... że postanowiłam dać mu namiastkę uczucia towarzyszącemu przebywaniu ze mną.
Nie ruszając się z miejsca, rzuciłam ogierowi podejrzliwe spojrzenie. Wstawać > stanie > stanie w kolejce > kasa biletowa > sprzedawca > sprzedawczyni > płeć żeńska > klacz > ładniejsza klacz...
- Czy ty się właśnie przyznałeś, że mnie zdradzasz?!- wrzasnęłam niespodziewanie. Niemal natychmiast odwróciłam od ogiera głowę, teatralnie przy tym prychając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Pon Lis 27, 2017 7:22 pm

Spiorunowałem ją wzrokiem i położyłem uszy po sobie. Co ona przez to chciała powiedzieć? Znowu mnie obrażała?! Co za bezczelna kobyła! Miałem jej dość! Albo inaczej… oczywiście dalej mnie podniecała, ale powinna być troszkę grzeczniejsza! Słuchać mnie. W końcu byłem ogierem. A Bóg wyraźnie mówił, że klacze mają słuchać ogierów!
- Raczej nie wychodzisz lepiej, skoro dałem radę Cię porwać! – prychnąłem w odpowiedzi na jej słowa – Uważaj co mówisz, bo prędzej będziesz taplać się we własnej krwi niż z rezygnuję z wykorzystania Cię! – odpowiedziałem. Oczywiście kochałem ją… ale jeślibym nie mógł jej mieć to wolałbym, aby nikt nie mógł! Miała być moja! Moja… lub niczyja! Ale na pewno nie jakiegokolwiek innego ogiera!

- Co? Co ty gadasz?! – prychnąłem na nią – Jak mogę Cię zdradzać!? Jak ogier może zdradzać jakąkolwiek klacz?! Bóg wyraźnie mówi, że ogier ma prawo być jednocześnie z czterema klaczami! Więc jeśli w danej chwili mam mniej klaczy niż cztery, to to nie jest zdrada! – wyjaśniłem jej, po czym uszczypnąłem ją w bok, by skłonić ją do podniesienia się. Jeśli nie pomogło i dalej leżała, to próbowałem chwycić ją zębami za zad lub ogon i szarpnięciem w górę zmusić do powstania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tormenta
Strażnik
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Izolatka    Pon Lis 27, 2017 7:56 pm

Denerwowanie siwusa już dawno stało się moim hobby, z którego nie zamierzałam zbyt prędko zrezygnować. Nie... to było zdecydowanie zbyt zabawne. Fakt faktem, że sama się wplątywałam w coraz większe kłopoty. Ale, hej! Lepsza taka forma rozrywki niż żadna.
- Skarbie, czyżbyś nie pamiętał, że już dwa razy ci zwiałam? - zapytałam przesłodzonym tonem - Nie waż się podnosić na mnie głosu! - huknęłam nagle. Nie będzie mi tu jakiś skundlony arabek drzeć na mnie pyska! Nawet nie było takiej opcji - Słuchaj, kucysiu wyprany w Perwoll'u zastanów się dobrze w jaki sposób chcesz ze mną rozmawiać - powiedziałam twardo. Z perspektywy obserwatorów moje słowa mogłyby się wydać dość zabawne zważywszy na to, że leżałam sobie na ziemi obciążona ze wszystkich stron żelastwem.

No tak... nic tak nie podnieca kobiety jak fakt, że jakiś wyimaginowany bożek miesza się w tego typu sprawy. A dokładając do tego fakt, że zostało się uznaną za niewystarczającą tylko podnieca ogień.
- Wiesz co? Niech ci będzie - stwierdziłam spokojnie, powoli podnosząc się z ziemi. Nie zareagowałam na kolejne szarpnięcia, nie licząc podkulenia uszu i zaciśnięcia zębów - Proszę bardzo, mam zamiar stać jak kołek. Skoro zależy ci na takim układzie to śmiało. Ty się pobaw, a ja sobie postoję w bezruchu jak kłoda - stwierdziłam, wypełniając swoje własne słowa. Jeśli taka forma rozrywki mu odpowiadała to równie dobrze mógłby znaleźć sobie jakąś dziuplę. Taki sam wkład miałby u niej. W końcu nie wyglądał na zbyt wybrednego, więc to powinno mu wystarczyć. Nie ma dla mnie korzyści = brak zaangażowania. I kropka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Izolatka    Pon Lis 27, 2017 8:36 pm

Czasami miałem wrażenie, że klacz sprawia się wrażenie specjalnie mnie wkurzać, specjalnie mnie irytować! Ale czemu miałaby to robić? Chciała pogorszyć swój los? Jeszcze bardziej? Dostać okrutne kary, skoro zwykłe ostrzeżenia zdawały się na nią nie działać? Położyłem uszy po sobie, gdy ta zrobiła coś, czego stanowczo nie powinna – przypomniała mi o moich porażkach.
- A może Ci teraz zabetonować kopyta? Albo całkiem obciąć Ci nogi, abyś nie mogła chodzić?! – zarżałem wściekle na nią. Wkurzyła mnie. Znowu mnie wkurzyła. I miałem nadzieję, że moja groźba skutecznie jej uzmysłowi, że lepiej tego nie robić. Zwłaszcza, jeśli się chce to przeżyć. Bezczelna! Naprawdę była bezczelna. Myślałem, że po kilku spotkaniach w końcu się przyzwyczaję do jej zachowania, ale póki co tak się nie stało. Może dlatego, że z każdym naszym widzeniem zachowywała się coraz gorzej?
- Będę na Ciebie podnosił głos ile zechcę! A ty lepiej stul pysk! I się uspokój! Jesteś moja! Masz mnie słuchać! Ile razy Ci to już mówiłem?! No ile?! Czemu nie możesz czegoś tak prostego zapamiętać i przyswoić sobie?! – rżałem na nią wściekle.
- Ja dobrze wiem, ja chcę z Tobą rozmawiać! A ty lepiej się zastanów, czy chcesz pyskować! I czy chcesz za to dostać odpowiednie kary! – prychnąłem – I nie nazywaj mnie kucem! Jestem arabem, jeśli się dalej nie zorientowałaś! – zarżałem na nią podniesionym tonem.

Co?! Co, co, co?! Będzie mi? Co ona wyprawia? – przeszło mi przez myśli, gdy klacz zaczęła się podnosić. Aż szeroko otworzyłem oczy z zaskoczenia. Tego po niej się nie spodziewałem.
- Będziesz stać jak kołek? Nawet jak na Ciebie naskoczę? Nawet jak Cię zwyzywam?! Nawet jak będę Cię gryźć po grzbiecie i kłębie, nazywać niewolnicą, maskotką, moją zabawką? Nawet jak próbuję Cię pokryć… gdy masz ruję? – dopytywałem. Kłamała. Dobrze wiedziałem, że kłamała. Nie wierzyłem, że może się mi tak po prostu poddać. Podstęp? Ostatnio, mimo skutych nóg, zaczęła się rzucać, gdy na nią naskoczyłem. Nie miałem zamiaru na to ponownie pozwolić, więc mimo wszystko spróbowałem jej przykuć najpierw obie przednie nogi, następnie obie zadnie do posadzki. Tak na wszelki wypadek. Jak się uda… ty wtedy dopiero uwierzę, że będzie grzeczna. I to wykorzystam. Chciałem mieć z nią źrebaki. Chciałem, od pierwszego naszego spotkania. I wyglądało na to, że teraz, po tak długim czasie, mój sen w końcu się ziści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Izolatka    

Powrót do góry Go down
 
Izolatka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
 Similar topics
-
» Izolatka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Ukrytych Łez :: Terytoria SUŁ :: Zamek Frinn :: Północna wieża-
Skocz do: