KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Drewniane stanowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Flora
Rekrut
avatar

Age : 15

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Pon Lut 13, 2017 8:38 pm

To jego spojrzenie nie wróżyłoby nic dobrego dla innych koni, ale dla mnie... To będzie wróżyło śmiech z tego biedaka. Chociaż to spotkanie było bardzo nudne ten mnie zawsze jakoś rozmieszał czy tam też wkurzał... Nie wiem jak to nazwać on po prostu jest wkurzający i zabawny. Przestać? Nie przestane. Prychnęłam skupiona na swoich unikach jak mnie ugryzł to syknęłam z bólu i tyle chociaż naprawdę to bolało. Udało mu się po jakimś dłuższym czasie nałożyć kajdany na przednie kopyta, ale tylnych broniłam jak nic... Mógł tylko oberwać kopniakiem, ale i tak nie udało mu się ich skuć. Nie zamierzałam dać sobie skuć zadnich nóg, bo nie było by wtedy wesoło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Wto Lut 14, 2017 7:42 pm

Popatrzyłem się na nią surową. Niby wyglądała jak koń… a była uparta jak osioł!
- Oj, przestaniesz, w końcu przestaniesz! Ja Ci to mówię! – zapowiedziałem jej. Ugryzłem ją, by ją rozproszyć, po czym doskoczyłem do niej, przykuwając jej przednie nogi okowami i łańcuchami do posadzki. Niestety gorzej było z tylnymi. Tymi za bardzo zawzięcie machała. Ciężko westchnąłem i użarłem ją mocno w szyję.
- Mam Ciebie dość! Uspokój się w końcu bo oberwiesz! – zagroziłem jej i użarłem ją jeszcze raz – Albo dasz sobie przykuć i zadnie nogi… albo będę Cię tak gryzł, aż mi się nie znudzi… a uwierz mi, to szybko nie nastąpi – zapowiedziałem jej, mając nadzieję, że ta się w końcu podda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Pon Maj 22, 2017 11:28 pm

Wszedłem do lochów niosąc na grzbiecie klacz (Luizjana), która miała obwiązany pysk i związane parami nogi: osobno obie przednie i osobno obie zadnie. Gdy już w końcu doszedłem na miejsce byłem mocno zmęczony. Była wyższa ode mnie a jej niesienie nie należało do najłatwiejszych. Z ulgą zrzuciłem ją na środek pomieszczenia idealnie nadającego się do moich zastosowań. Ciężko dysząc spiorunowałem ją wzrokiem, zastanawiając się, od czego zacząć. Chyba… chyba od zabezpieczenia jej. Nie rozwiązywałem jej nóg, ale dodatkowo zapiąłem na nich kajdany, jedną parę na przednich, drugą na zadnich, co powinno być dość łatwe – obwiązanymi nogami ciężko uciekać. A zrobiłem to tak na wszelki wypadek – gdyby pozbyła się sznurów, to pęta wciąż by na nich były, utrudniając jej ruch, galopowanie czy kopanie. Ostrożności nigdy za wiele – zwłaszcza, że szybko zrozumiałem, z jak silną klaczą mam do czynienia.
- Nie wierzysz w wolę Bożą? I wypełnianie zadań, które są nam przeznaczone? To lepiej w końcu uwierz! – rozkazałem jej.
- Co wiem o Bogu? Wszystko! Że jest Wszechmocny, Wszechpotężny. Stworzył świat, stworzył konie, stworzył Pustynne Stado… ale dał koniom wolną wolę, przez co część się zbuntowała i stworzyła złe stada… ale ich Bóg ukarze! – wyjaśniłem jej.
- A ty? Co wiesz o Bogu? I kim ty w ogóle jesteś? Ty grzesznico i poganko? – spytałem nagle, gdy sobie uświadomiłem, że nie znam jej imienia– Ja jestem Burseg – dodałem, gdy sobie przypomniałem również, że się nie przedstawiłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Wto Maj 23, 2017 7:34 am

Klacz raczej nie mogła nic zrobić odnośnie zakładania kajdan.Szkoda....Wielka szkoda...Rozejrzała się gdy paplał.Ale pieprzy.Wywróciła oczami.Co ona wie o Bogu?Dobre pytanie co nie co tam wpadło w łeb.
-Wiem ,że jest władcą.Strąca do piekła  tych ,którzy nie przestrzegali przykazań.-Pokręciła głową-Gdy zdechniesz pójdziesz na sąd ,a tam co powiesz?-Prychnęła z pogardą otrzepując łeb.-Luiza.-Syknęła tylko i zarzuciła łbem.-Sam jesteś poganem i grzesznikiem.-Warknęła i spiorunowała go wzrokiem.Był wkurzający ,a w szczególności wtedy gdy gadał o Bogu.Gdyby tylko umiał powiedzieć coś innego niż Bóg jest potężny i Stworzył świat.Położyła uszy po sobie i odwróciła łeb w przeciwną stronę do ogiera.
Po raz kolejny się rozejrzała.W sumie tu nic takiego za ciekawego to nie było.
Westchnęła tylko głośno widząc ,że uwolnienie się nie będzie łatwe,ale przecież ona sobie da radę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Wto Maj 23, 2017 4:24 pm

Nie wiedziałem, czemu klacz tak przewraca oczami. Może szatan nią rzucał, jak wskazówkami zegara, a to rozglądanie się na boki było tego wyrazem?
- Właśnie, Bóg jest Władcą… Władcą wszystkiego – przytaknąłem jej. Może nie była taka całkiem głupia i coś tam nawet wiedziała? Szkoda, że ta wiedza była taka fragmentaryczna. Może byłbym w stanie ją nawrócić? Pomóc odnaleźć drogę wiodącą do zbawienia?
- Jak to co powiem? Że zawsze postępowałem zgodnie z nakazami Pana, nawracałem inne konie i żyłem zgodnie z przykazaniami – odpowiedziałem jej tonem wyraźnie wskazującym, że uważam to za coś oczywistego – A ty? Co powiesz? – spytałem ją o to samo.
- Nie mówi się „poganem” tylko „poganinem”. I nie, nie jestem nim – parsknąłem. Podszedłem na chwilkę do półki, po czym wróciłem do leżącej klaczy niosąc kaganiec.
- Lepiej bądź grzeczna i spokojna bo oberwiesz – zagroziłem jej. Przygniotłem jej kopytem szyję, by nie mogła ruszać głową, przy okazji delikatnie ją podduszając. Ostrożnie zacząłem odwijać liny z jej pyska po czym szybko wcisnąłem kaganiec na pysk, ciasno zapinając wszelkie paski od niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Wto Maj 23, 2017 6:28 pm

Pff...No kto by pomyślał.Oblizała chrapy.-Żyłeś zgodnie z przykazaniami?A to dobry żart.-Zaśmiała się dość krótki czas po czym ucichła ,lecz nadal na pysku malował się drwiący uśmieszek.
-Ja pewnie powiem,że atakowałam tylko w obronie własnej,zabijałam tylko ,gdy była potrzeba i ,że słusznie drwiłam z takich jak ty by uświadomić im ,że źle postępują.-Prychnęła.W sumie nawet nie wiedziała co powiedziała.Postanowiła to olać.-Nie używam takich wyrazów na co dzień,ale chyba zacznę.-Warknęła piorunując go wzrokiem widząc kaganiec.Przejechała głową po ziemi tak by lina osunęła się jej do pyska i spróbowała ją przegryźć.W tym momencie widząc zbliżające się jego kopyto wgryzła się w nie i chyba nawet  nie miała zamiaru go puścić.W końcu miała wolą rękę nawet jeżeli była związana i w celi.To ona o tym decydowała.
Chyba na prawdę czas wszystko zacząć olewać.Ale zaraz....Ona tak nie mogła przecież musiała jeszcze się starać dla źrebaków,dla ich dobra,a więc ta myśl szybko wyleciała jej z głowy.
Cały czas wgryziona zaciskała szczęki coraz mocniej.W sumie podobało jej się to,że mogła się wgryźć w jego ciało.To dawało jej czystą satysfakcję.To było po prostu samo w sobie satysfakcjonujące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Wto Maj 23, 2017 7:49 pm

Spiorunowałem ją wzrokiem – znowu. Bo co ona mogła wiedzieć o przykazaniach? Co mogła wiedzieć o nakazach Boga! O jego poleceniach i o zasadach Wiary?
- Tak! Żyję! A ty nic o tym nie wiesz! Ty grzesznico! Więc nawet nie śmiej cokolwiek na ten temat mówić! – zarżałem podniesionym tonem. Co za… co za bezczelna kobyła!
- Atakować możesz… ale nie mnie! Zabijasz możesz tylko wtedy, gdy Prawo Pana na to pozwala! A drwić ze mnie Ci nie wolno, bo jestem Sługą Boga! – wyjaśniłem jej. Chwyciłem jakiś kaganiec i zacząłem do niej podchodzić z planem wciśnięcia go jej na głowę. Niestety w tym momencie udało jej się uwolnić pysk z lin a ja kwiknąłem z bólu, gdy ta furiatka nagle wgryzła się w moją nogę.
- Puść! Puść! To boli! – krzyknąłem na nią. Drugą przednią nogą próbowałem kopnąć jej w łeb, bo skoro się mi wgryzała w pierwszą nogę, to powinienem nie mieć żadnych problemów z takim uderzeniem kopytem. Jeśli jeden kopniak nie pomógł, to kopałem raz za razem – byle uwolnić swoją kończynę. A gdy w końcu mi się to udało, to przygniotłem jej szyję do ziemi, delikatnie ją podduszając i starałem się założyć jej kaganiec, ciasno zapinając paski od niego. Musiałem ją unieruchomić, musiałem ją spacyfikować i zmusić do posłuszeństwa, jeśli chciałem swój plan wcielić w życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Wto Maj 23, 2017 9:06 pm

-Nie wiem,a jednak jestem pewna,że nie raz cudzołożyłeś.-Powiedziała pewnym głosem chociaż w sumie nie wiedziała czy krył kiedykolwiek jakąś klacz no ale chyba było to logiczne skoro je porywał...
-Ty tylko się zasłaniasz Bogiem!Tak na prawdę myślisz tylko o sobie.-Warknęła tylko bez większego przejęcia się sytuacją,bo w końcu po co zamartwiać się na zapas.Wgryzła się mu w kopyto.
Zignorowała pierwsze kopnięcie ,ale następne były zbyt denerwujące by je znieść więc puściła go bez wahania.Pożałowała swojego czynu w momencie gdy ten okropny arab przygniótł jej łeb do ziemi.Jak zwykle próbowała rzucać głową,wyrywać się,czy też inne dziwne teatrzyki ,ale to nic nie dawało.
Ogier założył jej kaganiec po dłuższej chwili,a ta tylko położyła uszy po sobie i spiorunowała go wzrokiem.
Rozdęła chrapy,by później rozejrzeć się kolejny już raz po celi i rozciągnąć się w miarę możliwości.Chciałaby teraz rozprostować nogi,ale w aktualnej sytuacji nie mogła,była związana,a to przecież uniemożliwiało wstanie więc klacz postanowiła pozbyć się choć częściowo ucisku na nogach.Zaczęła trącać mocno chrapami liny by nieco się poluzowały,ale nie ściągnęła ich,teraz nie było takiej potrzeby,przecież i tak miał jeszcze raz związane nogi,ale to niedługo się zmieni i klacz sobie to obiecała.Bez względu na czas,na przewrotność akcji i tak dalej.-No i co zamierzasz robić?Pieprzyć o Bogu?-Prychnęła rozbawiona.W sumie nie przeszkadzałoby jej to,bo przecież i tak byłaby w innym świecie i nawet kilku słów by nie zapamiętała to coś podobnego do ucznów na lekcjach.Niby słuchają,ale gdy wychodzą z klasy i tak nic nie pamiętają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Wto Maj 23, 2017 9:37 pm

Zawahałem się słysząc jej zarzut.
- Cudzołożyłem? – zawahałem się – Może i tak… ale robiłem to w imię Boga, a nie dla własnej satysfakcji – szybko zaprotestowałem – Jeśli jakąś klacz trzeba było ukarać, to poświęcałem się i ją kryłem… tak w ramach kary. Robiłem to z poczucia obowiązku a nie dla zabawy – próbowałem się tłumaczyć. Uwierzyła mi? Jakoś w to nie wierzyłem.
- Nie prawda! Myślę tylko o Bogu! Podporządkowuje mu całe swoje życie! – zaprotestowałem.

Po drugim kopnięciu udało mi się uwolnić kopyto. Szybko przygniotłem jej łeb do ziemi. Czułem, jak próbuje si wyrywać, rzucać, szarpać, ale jakoś udało mi się założyć jej kaganiec, by nie mogła mnie kolejny raz ugryźć.
- No, nie denerwuj się tak. Gniew to jeden z siedmiu grzechów głównych – przypomniałem jej, próbując ją nawrócić, ale jej serce było jak z kamienia i wszystko, co do niej mówiłem, chyba z niej wylatywało. Widząc, że ta próbuje poluzować liny, ugryzłem ją w łopatkę.
- Ej, nawet nie próbuj! – strzegłem ją i ponownie mocno zacisnąłem sznury na jej nogach – Nawet nie próbuj uciekać! I lepiej się uspokój! Mam wobec Ciebie… trochę inny plan – odpowiedziałem jej, gdy się spytała co zamierzam robić. Zacząłem obchodzić ją dookoła, wodząc chrapami po jej ciele.
- Silna, zwinna, umięśniona, szybka. Będziesz idealna na klacz hodowlaną – oznajmiłem jej – Mam schwytanego ogiera z Krwawej Zemsty. Będzie idealnym ojcem dla Twoich źrebaków – poinformowałem ją, obserwując jej reakcję. Pewnie nie spodziewała się takiego wyznania – Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu? – upewniłem się – Zresztą Twoje zdanie i tak nie ma nic do rzeczy. Wszystko w kopytach Boga – dodałem, wycierając się pyskiem o jej zad. Tak, całkiem niezła była. Idealna do rodzenia źrebaków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Wto Maj 23, 2017 10:45 pm

-I mam w to uwierzyć?-Parsknęła kręcąc głową.Jednak miał coś na sumieniu,szkoda tylko ,że uważał się za świętego,którym nie był...Stety lub niestety.-Nie?Coś czuję,że kręcisz.-Wywróciła oczami.Oj tam ,nie ukryje przed nią niczego,nie może,koniec kropka i tyle.Uśmiechnęła się tylko.
Kiedy krzyknął kolejny raz uśmiech zagościł na jej twarzy.-No,nie denerwuj się tak.Gniew to jeden z siedmiu grzechów głównych.-uwielbiała takie chwile gdy mogła ot tak ,bez większego przemęczenia obrócić sprawę na inny tor.To było całkiem fajne.Znów poluzowała liny.Nawet na tym jej nie zależało,to było tylko po to by go zdenerwować.Arab jak na złość zaczął łazić w koło niej i bez pozwolenie tykać ją chrapami.Tak nie wolno.Walnęła go łbem żeby wiedział,że popełnia błąd.
-Jasne,jasne.Na pewno zgodzę się,bo przecież wcale nie mam żadnych zarzutów.-Powiedziała sarkastycznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Sro Maj 24, 2017 7:39 pm

Spiorunowałem ją znowu wzrokiem.
- Powinnaś w to uwierzyć bo to prawda! A czy w to wierzysz czy nie… nie ma znaczenia! Ważne, że Bóg wie, jak było. Najpotężniejszy zna każde nasze myśli, zerka w nasze serca i ocenia nasze motywy. I jestem pewien, że pewnego dnia mnie za wszystko wynagrodzi – za wierną służbę, jaką dla niego pełnię. A Ciebie ukarze! – wyjaśniłem jej. Ktoś inny by zaprzeczał, groził, rozkazywał a ja… ja nie widziałem sensu. Ważne że ja znałem prawdę i że znał ją Bóg.

- Zamknij się! I nie waż się mnie pouczać! – ostrzegłem ją, gryząc ją kolejny raz w szyję. Niech się nauczy, że lepiej ze mną nie zadzierać. Zacisnąłem mocniej liny… i jeszcze raz ją ugryzłem – tym razem w łopatkę.
- Przestań! Bo Cię potnę nożem! – zagroziłem jej, a gdy walnęła mnie łbem to użarłem ją w szyję.
- Twoja zgoda nie ma tu żadnego znaczenia! Masz rodzić źrebaki, czy Ci się to podoba czy nie! – zapowiedziałem jej, znowu wycierając się pyskiem o jej zad. Włożyłem pysk pod ogon, zaciągając się zapachem rui.
- Zaraz przyprowadzą ogiera. Trzeba korzystać z rui, którą Bóg Ci zesłał – przypomniałem jej, znowu gryząc ją w zad – To będziesz grzeczna i posłuszna? – upewniłem się i od razu użarłem ją – tym razem w grzbiet. Tak by zrozumiała, że jeśli się nie zgodzi… to mogę ją ugryźć jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze. A tego chyba nie chciała. Taką przynajmniej miałem nadzieję. Pora się zbliżała. Trzeba było ją przygotować… i już mogłem iść po ogiera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Sro Maj 24, 2017 8:27 pm

Położyła uszy po sobie.
-Skoro to prawda,to udowodnij.-Spojrzała mu ostro w oczy uśmiechając się drwiąco.To na pewno nie było prawdą.Może gdyby się bardziej postarał...uwierzyłaby mu?Może...
-Za co ukarze?-Prychnęła tylko.-Może za to,że właśnie próbuję się bronić od wstrętnego ogiera,który mnie gryzie.-Powiedziała ze spokojem w głosie chodź w sumie niedługo ten spokój zniknie...

Tylko podskoczyła wystraszona niespodziewanym ugryzieniem ze strony ogiera.
-Sam się potnij...Z tego się wyspowiadasz.-Zaśmiała się drwiąco.Szczerze mówiąc ta groźba dała jej do myślenia...Może by zacząć próbować zwiewać?-To po co się pytasz?!-Powiedziała ze słyszalnym wyrzutem w głosie.To było tak beznadziejne,że klaczy się po prostu odechciewało żyć.Machnęła ogonem czując jak ten wtyka dziób nie tam gdzie trzeba chodź w sumie wątpiła,że to coś dało,ale może i wkurzył się...-Nie.-Wypaliła całkiem poważnie i całkiem stanowczo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Sro Maj 24, 2017 9:10 pm

Ciężko westchnąłem.
- Czy ty mnie w ogóle słuchasz, ciemna kobyło! – parsknąłem. No tak, mogłem się spodziewać tego po niej. W końcu wiadomo było, że Bóg uczynił klacze głupszymi i kazał ogierom nimi rządzić. Biblia wyraźnie o tym mówiła – Mówiłem przecież wyraźnie, że nie ma dla mnie znaczenia czy w to wierzysz. Dlatego nie mam zamiaru Ci niczego udowadniać – powtórzyłem.
- Ukarze Cię za sprzeciwianie się mi – jego pokornemu słudze. I nie gryzłbym Cię, gdybyś się nie broniła. Lepiej bądź grzeczna – doradziłem jej.

Kolejne ugryzienia chyba nie spowodowały, by klacz w końcu zaczęła się porządnie zachowywać.
- Zamknij się! Uspokój się! I bądź grzeczna! – zarżałem, mając nadzieję, że ta się w końcu uspokoi. Ale chyba daremną nadzieję, bo klacz wcale się nie uspokajała. I jeszcze złośliwie machała ogonem, gdy upewniałem się, że ma ruję.
- Nie? Jak to nie?! – kwiknąłem na nią… po czym kolejny raz użarłem ją w zad – Dobra, dość tych głupot. Nie potrzebuję Twojej zgody! Zrobię, czy raczej mój niewolnik zrobi to siłą! – zapowiedziałem jej. Upewniłem się, że kaganiec, kajdany na przednich i zadnich nogach i obroża są dobrze zapięte, po czym przegryzłem liny, krępujące jej nogi.
- Wstawaj! – rozkazałem, szarpiąc ją za łańcuch od obroży. Jeśli nie zaczęła od razu wstawać, to kolejny raz użarłem ją w zad. A jeśli wstała, to z całej siły zacząłem ciągnąć ją za łańcuchy, próbując wciągnąć ją do drewnianego stanowiska służącego do stanówki, w ramach sukcesu przywiązując łańcuch do przygotowanego w tym celu pierścienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Czw Maj 25, 2017 6:58 am

-Nie...-powiedziała jakby to było oczywiste,ale czego mógł od niej oczekiwać.Na pewno nie magicznego nawrócenia.To było nie możliwe.-Powiedziałeś,że muszę ci wierzyć,a to co innego.-Syknęła tylko.W sumie i tak ją to nie obchodziło więc wolała już nie wnikać.

Wywróciła oczami tylko na jego kolejne zdania.Gadał całkowicie bez sensu.

-Pff...Jasne,bo w to uwierze-
ziewnęła cicho.Spiorunowała go wzrokiem widząc jak pod chodzi.
W sumie początek jej się podobał-liny z nóg opadły na ziemię.Wstała i rozciągnęła się na ile to było możliwe.Natomiast zaparła się kopytami gdy ten zaczął ją ciągnąć.Chyba mogła w tym przypadku tylko to zrobić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Czw Maj 25, 2017 8:27 pm

Tylko ciężko westchnąłem na jej „nie”. Dalsza dyskusja naprawdę nie miała sensu. Nie byłem w stanie jej chyba nawrócić… ale Bóg może wszystko. Pozostawało mi mieć nadzieję, że wejrzy w jej serce i ją zmieni. Chociaż patrząc na jej ośli opór można było domyślać się, że te nadzieje są płonne.
- Nie chce mi się z Tobą gadać! Kiedyś zrozumiesz swój błąd grzesznico! – odpowiedziałem jej. Zapierała się złośliwie… ale ciągnąłem ją dalej, byle do stanowiska. Zapierała się, ale mając kajdany, nie mogła działać w pełni skutecznie. Więc udało mi się w końcu? Jeśli tak to przymocowałem łańcuch do pierścienia przed nią, a dodatkowymi okowami i łańcuchami przymocowałem nogi, co również ciężko było jej utrudniać z powodu pęt, które już miała. Zablokowałem wyjście że stanowiska barierką, by nawet po zerwaniu łańcucha nie była w stanie wyjść. No i cóż… była gotowa do krycia.
- Pójdę po ogiera… zaczekaj chwilkę – rzuciłem jej i wyszedłem.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Czw Maj 25, 2017 8:55 pm

Zapierała się...no tak,no bo cóż by innego?Koniec końców i tak to nie działało...No....Może trochę,ale czy to ma znaczenie?Ważne ,że próbowała.-Tak,tak...-Uśmiechnęła się złośliwie tylko i spojrzała jak ten ją przywiązuje.Po co tracić siły na coś ,co pewnie się nie uda?Lepiej użyć tej energii w podwojonej sile i tak też postanowiła,ale to potem...Nie teraz...Potem..
Spojrzała tylko gdy wychodził i nie wzruszona odwróciła łeb.Przyniesie jakiegoś kmiecia.Wywróciła oczami.Spojrzała na nogi.No tak...Jak zwykle spętana w każdy możliwy sposób,byle nie gryźć,nie machać ogonem,nie ruszać nogami,nie kopać,wierzgać i tak dalej.
Czekała więc nie wzruszona sytuacją z tak mocną chęcią wybiegnięcia stąd,że innym by się nie śniło,aczkolwiek nie mogła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Czw Maj 25, 2017 9:53 pm

Wróciłem do Drewnianego Stanowiska prowadząc ogromnego ogiera na łańcuchu przyczepionym do kolczatki. Drań miał oczywiście kaganiec i ciężkie, mocne kajdany: tak na przednich nogach jak i na zadnich. Był ode mnie znacznie wyższy, cięższy i silniejszy, więc nie mogłem sobie pozwolić, aby dać mu szansę na rozrabianie. Musiałem go trzymać krótko. Podobnie zresztą jak i klacz, która była zamknięta w stanowisku służącym do krycia, otoczona ze wszystkich czterech stron drewnianymi ściankami, które jednak nie utrudniały naskoczenia na nią. I oczywiście miała kaganiec, kajdany a jej nogi były dodatkowo przymocowane do posadzki. Tak na wszelki wypadek.
- To jest ta klacz, którą masz pokryć – wyjaśniłem ogierowi.
- A to jest ogier, który Cię pokryje – wyjaśniłem klaczy.
Byli tylko moimi więźniami, więc nie uznawałem za stosowne, aby się sobie przedstawiali. Mieli zrobić to, co do nich należy. I tyle. Schyliłem się przed ogierem, by zdjąć mu kajdany z przednich nóg. W końcu musiał naskoczyć na klacz, obejmując ją przednimi kończynami. Kajdany na tyłach zostawiłem – w niczym nie przeszkadzały. Wciąż trzymając wielkoluda na łańcuchu, zacząłem go prowadzić od tyłu do klaczy.
- Patrz jaka wysportowana, silna i zwinna – zachwalałem ją, podszczypując ją po zadzie – A teraz skacz – rozkazałem mu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Pią Maj 26, 2017 8:04 pm

Wszedł za siwym to niewielkiego pomieszczenia, gdzie miała się znajdować klacz. Wedle jego życzenia miał ją pokryć, lecz Burseg miał zachować źrebię do swoich ciekawych celów. Lecz trzeba być naiwnym i niemądrym, aby myśleć, że Real odda źrebię, które może mu pomóc zasiąść na tronie SKZ, bądź samo na nim zasiądzie. Jego plan stał się jego planem - jego hodowla pomoże mu uzyskać władzę, a raczej bogactwo władzy, gdyż na tronie ma zasiąść nikt inny jak źrebięta jego genów. Ich zadaniem będzie nic innego jak przejąć władzę we wszystkich stadach, ale najważniejsze będzie to, aby władca Krwawej Zemsty dowodził ktoś z jego genów. Zauważył, gdzieś tam karą smukłą klacz bardzo znaną mu, lecz póki widzi ją bokiem nie jest wstanie określić kim ona jest. W końcu jednak jej profil się ukazał, a nie był to nikt inny jak klacz spotkana na jej terenach. Całkiem miło się z nią gawędziło, aż za miło.
- Luizjana?-zapytał, otwierając szerzej oczy, lecz więcej się nie odezwał do swojej dawnej znajomej...

Lecz skierował się do araba, który uwolnił mu przednie nogi.
- Widzę, widzę... -mruknął cicho, sztucznym uwodzicielskim głosikiem. Tak słodko i niewinnie, że oprzeć by się nie mogło. - Idealna matka dla źrebaka.-odpowiedział, puszczając dyskretnie klaczy oczko.- Ale... nie, nie zgadzam się pod żadnym pozorem. Jeżeli chcesz mieć źrebaka sam skorzystaj z okazji.-odpowiedział egoistycznie.
Wiedział, że Burseg i tak tego nie zrobi, więc powiedział to.. ot tak. Miał nadzieję, że Luizjana nie weźmie tego na poważnie, co świadczyło o dyskretnym oczku. Nie czekając dłużej na odpowiedź, stawił dęba. Przy tym kopiąc notorycznie kopytami, gdyby ten się zbliżył zapewne jednym by dostał. Kolczatka wbijała mu się w szyję, ale ból był do zniesienia...bynajmniej do czasu. Dał mu jedyną obronę, która nie była zbytnio dobra, aczkolwiek w tej sytuacji zawsze coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Pią Maj 26, 2017 8:36 pm

Stała,stała,stała...Cóż więcej powiedzieć o staniu?W pewnym momencie usłyszała otwieranie drzwi.
Skierowała uszy w tamtą stronę ,później łeb.Kogo ujrzała?Znanego...może nie tak dobrze ogiera.Szczerze mówiąc zdziwiła się,ale wolała tego nie pokazywać.Widząc jak Burseg podszczypuje ją położyła uszy po sobie i spojrzała na siwego piorunując go wzrokiem.Na głos karusa tylko lekko ruszyła głową w górę i w dół tak samo też robiąc przy mrugnięciu.Bowiem uśmiechnięcie się do niego nie było dobrym pomysłem...W szczególności ,że siwek mógł się zorientować.Nawet nie przykuła większej uwagi na ich rozmowie,a skupiła się na okowach.Spojrzała na nie niechętnie i westchnęła cicho.-Zresztą...Po co mnie pokrywać?To cudzołożenie,a w sumie Burku ty chyba nie chcesz byśmy cudzołożyli,prawda?Chciałeś nas nawrócić i pewnie nie chcesz byśmy pełnili jakiekolwiek grzechy i tak samo ty nie możesz...To bardzo zły grzech...Przecież Bóg na to nie pozwala.-Uśmiechnęła się dumna ze swojej wypowiedzi chodź nawet nie wiedziała co powiedziała.Widząc jak ogier się podnosi odruchowo spróbowała szybko odsunąć się w przód,ale ogier nie chciał na nią naskoczyć ,to dobrze.Bardzo dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Pią Maj 26, 2017 8:53 pm

Wprowadziłem swojego niewolnika do pomieszczenia, w którym przetrzymywałem klacz, po czym zdjąłem mu kajdany z przednich nóg. Jego słowa… jego słowa mnie zaskoczyły. Zmrużyłem podejrzliwie oczy.
- To wy… wy się znacie? – spytałem zszokowany. Przecież byli z różnych stad, więc jak mogli się znać. A nawet jeśli się kiedyś spotkali, to powinni się nie nadziwić. W końcu Krwawa Zemsta walczyła z wszystkimi pozostałymi, porywała ich, torturowała i kryła. Więc pewnie i klacz musiał spotkać podobny los… ale nie wyglądała na przerażoną czy zirytowaną widokiem ogiera? Dziwne, bardzo dziwne! No nieważne, znali to się znali. Nie było co się zastanawiać. Zachwalałem ją, poszczypując ją po zadzie i nie przejmując się kładzeniem uszów po sobie, takiej unieruchomionej, bezbronnej klaczy. Po prostu rozkazałem ogierowi naskakiwać na nią, kiwając potakująco głową, gdy stwierdził, że jest idealna na kobyłę hodowlaną.
- Co? Jak to się nie zgadzasz! To rozkaz! – wydarłem się na niego, gdy ten zmienił zdanie. Aż się zatrząsnąłem z oburzenia! Nim zdążyłem zareagować, drań stanął dęba kopiąc powietrze. Chciałem do niego doskoczyć, by go ugryźć, ale w tym momencie oberwałem kopytem, więc kwiknąłem z bólu i odskoczyłem. A następnie szarpnąłem za łańcuch, by obroża wbiła mu się w szyję i bólem wytłumaczyła mu, ze lepiej ze mną nie zadzierać.
- Przestań! Spokój! – krzyknąłem, ponownie szarpiąc za łańcuch od obroży, kolejny raz sprawiając mu ból. Takie szarpnięcie powinno go zmusić, by ponownie staną czterema nogami na ziemi. A jeśli dalej stawał dęba… to kolejne szarpniecie, kolejny ból. Niech poczuje, że sprzeciwianie mi się, nie jest dobrym pomysłem.
- I nie, to nie jest cudzołożenia – zaprotestowałem, odpowiadając na to, co mi Luizjana zarzucała – Cudzołożenie jest wtedy, kiedy robi się to dla własnej przyjemności, zdradzając kogoś innego. Tutaj jest to obowiązek! Wiec nie jest to grzechem, nie jest to cudzołożenie – wyjaśniłem jej.
- Skacz! Skacz mówiłem! – ponowiłem polecenie, znowu się zwracając do Reala i szarpnięciem za obrożę próbując go zmusić, by podszedł do klaczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Pią Maj 26, 2017 10:07 pm

Wyglądał na zszokowanego uderzającą prawdą. Lecz nie ma nic złego między przyjaźnią dwóch koni z innego stada, nikt nie złamał żadnego przepisu, więc kary nie należy się bać, ponieważ jej nie będzie.Aczkolwiek może być to dziwne czy żadko spotykane, dlatego Real mu się wielce nie dziwił.
- Oczywiście- odpowiedział odważnie, a czego by tu się dziwić po takim ogierze jak owy karusek.
Arabku... Powtórzę, więc: Nie będę się słuchał mini kucyka, więc może zakończmy tą szopkę? gdzieś tam zabrakło w jego sercu odwagi, aby wymówić te słowa. Dlatego zostały one wypowiedziane nigdzie indziej, niż w swojej głowie. Szarpnął gwałtownie za łańcuch — ten ruch był zupełnie przewidziany. Gdyż co mógł innego uczynić? Samo podejście do Real'a groziłoby siniakami. Kolce obroży wbiła mu się w szyję, dość mocno, niż przypuszczał. Zapewne pozostawiły mu na pamiątke głębokie rany, z których ciekła krew. Syknął, opuszczając przednie kopyta na ziemię przy tym starając się, aby pod żadnym pozorem nie ruszyć głową, co zapewne skończyłoby się bólem. Gdy ma już wyrobione rany, ból będzie stopniowo coraz gorszy. Pociągnął po raz drugi, na co ten podszedł do araba. Łańcuch opadł lekko na ziemię, gdy odległoś między dwoma ogierami się zmniejszyła. Nadepnął kopytem na zwisający łańcuch, co zabezpieczało go przed następnym pociągnięciem łańcucha. Nie poczuje wtedy nawet odrobiny bólu. Drugim zaś kopytem z całej siły kopnął go w brzuch, a następnie starał się notorycznie kopać w przeróżne partie ciała.
- Nie- syknął, zaprzestając ruchom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Sob Maj 27, 2017 12:15 pm

-Tak,znamy.-Powiedziała z wahaniem chodź niewielkim zaraz po ogierze.-Może i nie,ale chyba lepiej dla ciebie byłoby nas wypuścić.Miałbyś mniej ran,blizn.Przecież nie chcesz być oszpecony z każdej strony?-Uśmiechnęła się dość pewnie.Patrzyła na całą akcje znudzona,ciągłym staniem w jednym miejscu.Przestąpiła z nogi na nogę.Przydałby się popcorn.Świetny film akcji + dramat by się tworzył.
No ale to nie był film.To była szara rzeczywistość.Koniec,kropka.Nic na to już nikt nie poradzi.Klacz zaczęła ocierać paski kagańca o drewno.Tak z nudów...Ale potem zorientowała się ,że paski powoli się przecierają.Po chwili kaganiec spadł na ziemię.W sumie to nie było ,aż tak wielkim wyczynem,ale to początek drogi do całkowitego uwolnienia się,a więc miało to sensowne,małe znaczenie.
Tego właśnie klacz się trzymała.

Widząc jak kolczatka ogierowi wbija się w szyję postawiła się na jego miejscu.Rzeczywiście byłoby to bolesne,nie ukrywała,ale nie miała niczego podobnego na szyi ,no może łańcuch,ale to nie to samo...I  cieszyła się z tego,że nie czuje wbijającego się w jej szyje piekła.Ale w tej chwili przypomniała sobie ,że przecież skoro Burseg jest zajęty karusem,a raczej karus zajmuje się Burkiem to czemu by nie zerwać łańcucha z szyi?Nic nie stawało na przeszkodzie więc zaczęła się rwać w tył,a że to nie było dla niej aż takim wielkim wyczynem po jakiejś minucie przerwała łańcuch i stanęła nieruchomo jakby nigdy nic
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Sob Maj 27, 2017 10:58 pm

Aż oniemiałem. Nie dość, że się znali, to Real… uważał to za coś oczywistego? A niby… niby dlaczego? Ja za takie to nie traktowałem. A wręcz przeciwnie. Ich znajomość… może nawet głębszą znajomość, była dla mnie czymś… wstrętnym! Jak to tak utrzymywać kontakty z członkami innych stad? Oburzające! Zresztą ta rozpustna klacz myślała podobnie. Czyżby… czyżby urządzali sobie schadzki? I to tak bez ślubu? I oni śmieją mówić o czystości i cudzołóstwie? Co za obłudnicy!
- Ran. Żadnych ran nie będzie! Ja Was spacyfikuje! – zarżałem do klaczy, po czym szarpnąłem za łańcuch, chcąc szybko i sprawnie spacyfikować ogiera… ale on nie zamierzał się tak łatwo poddać. Złośliwie przydeptał łańcuch i jak kolejny raz za niego pociągnąłem… to efektu nie było żadne. Popatrzyłem się na niego z wyrzutem… i w tym momencie oberwałem kopytem w brzuch. Odskoczyłem do tyłu, chcąc uniknąć kolejnych kopniaków, ale w tym momencie przydeptywany łańcuch wypadł mi z pyska, opadając na ziemię.
- Ja Ci dam nie! Jesteś bezbożnikiem, heretykiem, grzesznikiem i moim niewolnikiem! Masz mnie słuchać! – wydarłem się na niego. Ponownie do niego doskoczyłem. Z kajdanami na zadnich nogach ciężko było mu uciekać. A ja… ja starałem się uderzyć chrapami w obrożę – tak, by kolczatka kolejny raz wbiła się w szyję. A później go w miarę możliwości ugryzłem w łopatkę. On miał kaganiec i nie mógł mi oddać zębami? Jak mi przykro. Użarłem go więc kolejny raz po czym starałem się ponownie chwycić za wypuszczony wcześniej łańcuch, aby odzyskać kontrolę nad tym złośliwym draniem
- Skacz! Skacz! Bo Cię pogryzę, wybatożę, pokroję, poranię i potnę! – dałem się, a jeśli odzyskałem łańcuch to starałem się za niego ciągnąć. Jeśli je przydeptywał nogą, to swoją nogą próbowałem go kopnąć w jego nogę, by puścił łańcuch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Wto Maj 30, 2017 5:02 pm

Ignorancja, czyżby nowe hobby Real'a? Słowa przepłynęły przez niego, tak szybko, jakby w ogóle nie zostały wypowiedziane. Przymknął powieki w spokoju delektując się zdenerwowanym głosem Burseg'a, lekko wilżąc przy tym wargę. Lecz ponownie je otworzył, gdy usłyszał, że coś ciężkiego spada na ziemie... Właściwie można rzecz, że to wolność spadła mu z nieba. Co mogłoby być innego, niż łańcuch? Siwek chciał go ponownie chwycić w zęby, lecz Real zareagował od razu- teraz liczyła się setna sekunda, zbyt wolna reakcja zniszczy wszystko...  Cofnął się szybko, aby następnie z  całej siły rzucić   gwałtownie łbem, aby  owy łańcuch z siłą i prędkością uderzył w araba. Następnie kolejnym gwałtownym ruchem przyciągnął metal ponownie do siebie, aby zarzucić go sobie  na grzbiet - bez używania zębów.  Uderzył w obrożę,  a z jego pyska wydobył się syk. Lecz ponownie wyciągnął do niego kopyto, robiąc jeden ostry, gwałtowny i nieprzewidywalny ruch.
- Nie-powtórzył, cofając się powoli o krok do tyłu. W jednej sekundzie zahaczył paski od kagańca o kolczastą obrożę. Następnie wykonał szybki ruch głową w górę. Poczuł ból, gdy kolczatka ponownie wbiła mu się w szyję... Aczkolwiek  zyskał wolność, gdy ostre kolce przecięły paski. Obrócił się w stronę Luizjany, była wolna... Więc jednym ruchem głową pokazał jej, aby uciekała.
- Uciekaj...-szepnął do klaczy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Sro Maj 31, 2017 9:38 pm

Stała nieruchomo.Dobrze wiedziała,że Real nie będzie tak zły,by dopuścić do tego ,by miała kolejnego źrebaka,aczkolwiek ona nie mogła nic zrobić.Miała może dużo siły,ale nawet jeżeli by się wyrwała nic by to nie dało...Słysząc szept ogiera spojrzała na nogi z niesmakiem.-Nie mogę...-Odpowiedziała kładąc uszy po sobie z niezadowolenia.Miała jeszcze przykute nogi do posadzki.Zaczęła się rwać,gdyż przecież nie chciała ,by ogier znów obrywał.Stosowała najprzeróżniejsze próby-stawanie dęba,rwanie się do tyłu,do przodu,wierzganie itp ,aż w końcu tylne nogi zostały uwolnione,ale co z przednimi?No właśnie...Problem tkwił w tym,że te pomimo prób nie odpuszczały.Ustała ,by odpocząć i później zacząć ponownie się rwać.
Nie ubolewała jednak nad sobą ,że jest jej zimno i zgłodniała.To było zbędne.Nie liczyło się więc nic innego jak wolność.-Burseg,a ja wiem,że będą ,a przy twoim nieszczęściu już niedługo.-Rozliczyła się i ucichła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   

Powrót do góry Go down
 
Drewniane stanowisko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Stanowisko strzeleckie i rzucania nożami oraz oszczepem
» Opuszczony domek na drzewie
» Stanowisko zaplatania węzłów, tworzenia pułapek i kamuflażu
» Stanowisko pierwszej pomocy
» Stanowisko pirotechniczne

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Ukrytych Łez :: Terytoria SUŁ :: Zamek Frinn :: Północna wieża-
Skocz do: