KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Drewniane stanowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Czw Cze 01, 2017 3:19 pm

Doskoczyłem do tego wstrętnego, upartego i agresywnego ogiera, próbując odzyskać łańcuch, który wypadł mi z pyska, ale niestety drań był nie tylko silny ale też zwinny i szybki. Nim zdążyłem chwycić łańcuch w pysk, bestia tak nim zarzucił, że ten trafił mnie w bok, na co kwiknąłem z bólu, a następnie zarzucił go sobie na grzbiet, gdzie nie byłem w stanie po niego sięgnąć. Nie powiem, wkurzyło mnie to… ale jakoś nie bardzo zbiło z pantałyku. Chcąc go ukarać, naparłem pyskiem na jego kolczatkę, złośliwie się uśmiechając, gdy ta kolejny raz wbiła się w jego szyję raniąc go. Dobrze mu tak! Odsunąłem się, gdy ten znowu zaatakował kopytem. Tym razem się tego spodziewałem, więc skupiłem wzrok na jego nogach, unikając uderzenia. Przez to nie zwróciłem uwagi, co ten robił z kagańcem i obrożą… ale na pewno nic ważnego – i obroża i kaganiec wciąż tkwiły na swoich miejscach (?). A później… później drań w końcu zrobił błąd, obracając się do Luizjany, bo w tym momencie doskoczyłem do niego, ponownie próbując chwycić za łańcuch od obroży. Tym razem udało mi się? Miałem go? Jeśli tak, to szarpnąłem za łańcuch, aby kolczatka kolejny raz wbiła mu się w szyję. Nie mógł już go trzymać, bo aby zarzucić go sobie na grzbiet, musiał puścić go kopytem. A ja naprężyłem łańcuch, aby go kolejny raz nie przygniótł do ziemi. Czyżbym odzyskał kontrolę nad niepokorną bestią. I wtedy dopiero mogłem triumfalnym wzrokiem zerknąć na Luizjanę, która co prawda ciągle szalała, co wyraźnie słyszałem, ale na którą nie zwracałem przez ostatnie chwile uwagi, skupiony na poradzeniu sobie z Realem.
- Oj, bo żebyś zaraz nie dostała batem po tym swoim zadzie! Zamknij się klaczy! Jak ogiery rozmawiają, powinnaś siedzieć cicho i pokornie, tak jak Bóg przykazał! – parsknąłem na nią.
- A ty skacz! Skacz na nią natychmiast! Albo Cię znowu wezmę do Sali Tortur i będę długo, boleśnie i powoli torturował! A później tę pyskatą klacz! – zagroziłem mu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Sro Cze 21, 2017 6:10 pm

Co prawda obroża była trudnym przeciwnikiem, dlatego w końcu musiało pojawić się coś dobrego... Oczywiście dało mu to trochę swobody i obrony w różnych sytuacjach, gdy jego zęby ponownie były wolne stworzone tylko do ranienia skóry araba. To było przyjemne uczucie, gdy zęby ogiera wbijają się w idealną partie ciała araba, a ciecz która się stamtąd wydostawała była jak sok o gorzkim smaku. Lecz jeszcze tego nie zrobił, nie teraz, a w idealnym momencie. Jednak kolce obroży nadały się wprost genialnie na przecięcie końców kagańca, o dziwo siwy się tym nie przejął. Czy w ogóle je zauważył? Co prawda obrócił się do Luizjany spoglądając na nią swoimi czarnymi oczyma, to był błąd, ale nie na tyle duży aby się tym zamartwiać. Rzeczywiście łańcuch ponownie znajdywał się w pysku wroga, nie wiadomo jak dosięgnął do jego grzbietu, ale miał to czego chciał. Skorzystał z owej okazji szarpiąc kolczatkę, aby ponownie mógł poczuć ból i wygraną stronę araba. Poczuł nieprzyjemny zapach swojej krwi dlatego ponownie spojrzał bezlitośnie na araba. Oj nie było mu do śmiechu, dlatego aby ostrzec niższego, wygiął w kapryśny sposób pysk przy tym ukazując swoje białe ostre zęby informując go tym samym, że niedługo mogą zderzyć się z jego skórą. Podszedł do niego, dlatego dystans między nimi się zmniejszył na tyle, aby czuć się przy nim prawdziwym potężnym olbrzymem. Schylił głowę kładąc jeno kopyto na łańcuchu, a następnie drugie. Gdyby chciał ''smyrnąć'' pyskiem jego obrożę zapewne przewidziałby ruch i oddałby mu kopytem w jeden bok i oczywiście drugi. Następnie nikt by nie pomyślał, że Real zgodzi się na taki ruch... zazwyczaj gryzł w kark, nogi, brzuch czy zad. Ale nigdy nie zdarzyło mu się wbić swoje zęby w pysk konia... Postąpił tak pierwszy raz dokonując się tego, mając nadzieję, że łańcuch bez problemu wyleci mu z pyska.
- nie zrobisz tego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Wto Sie 01, 2017 9:16 pm

//Przepraszam, że teraz...

Straciła już poczucie czasu. Nie mogła twierdzić, że na zewnątrz był dzień, bo w celi było ciemno, ale nie wiedziała też czy jest noc. Zamyśliła się mając przed twarzą Real'a i Bursega, którzy po prostu nawzajem uprzykrzali sobie życie. Zajęła się więc sobą. Jedynie na słowa Burega położyła uszy po sobie, ale już się nie odezwała, bo nawet nie miała niczego do zaoferowania temu arabowi. Jedyne co teraz ją obchodziło to, to, że jeszcze tkwiła w okowach na przednich nogach. Nie czuła się zbyt komfortowo, a nogi już same paliły się do ucieczki. Była zmęczona i miała dość ciągłego wydzierania się i siedzenia w jednym miejscu patrząc jak kolczatka wbija się innym w szyję. Zadrżała ze swojego egoizmu.
Szybko zajęła się okowami i chyba tym razem nie poszło jej to zbyt dobrze bo zajęło jej to chyba wieki.
Szybko rozruszała nogi i stanęła już chyba zupełnie uwolniona, ale chyba zagubiła się co teraz zamierzała zrobić, bo otoczona była belkami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Wto Sie 01, 2017 11:22 pm

Skupiłem się przez chwilę na klaczy, zerkając na nią, co też ta kombinuje. Widziałem, że uwalnia przednie nogi, a to nie wyglądało dobrze, zwłaszcza, że zadnie już dawno uwolniła. Nie, to nie było „nie dobrze”, to było tragicznie! Na szczęście wciąż była otoczona belkami i nie mogła uciec, a ja musiałem działać szybo! Musiałem szybko poradzić sobie z ogierem, nie przejmując się klaczą, która zamknięta nie była w stanie uciec. A gdybym już dał sobie radę z ogierem, to mógłbym przejść do realizacji części głównej mojego planu!

Odwróciłem się ponownie do ogiera a gdy ten się obrócił, chwyciłem ponownie za łańcuch od jego obroży, odzyskując jak wierzyłem, kontrolę nad nim. Szarpnąłem za niego powodując wbicie się kolców kolczatki w szyję ogiera. To niestety nie spacyfikowało go bo wyszczerzył pysk pokazując zęby… ale… ale jak?! Gdzie był jego kaganiec?! Jak mu się udało go ściągnąć! Nie! To niemożliwe! Widziałem, jak ten się zbliża… ale tego się spodziewałem. Drugi raz chciał mnie nabrać na tę samą sztuczkę? . Odskoczyłem do tyłu, nie pozwalając mu przycisnąć łańcucha od obroży. Miał skute zadnie nogi, więc nie mógł się szybko poruszać, a ja gwałtownym odskoczeniem wbiłem mu ponownie kolce w szyję i jednocześnie go przydusiłem. I jeśli mi się udało, to starałem się go brutalnie ciągnąć za łańcuch, napinając go, wbijając mu kolce w szyję i prowadząc go do przeciwległej ściany, gdzie łańcuch starałem się przymocować do pierścienia wystającego ze ściany. A jeśli mi się udało, to doskoczyłem do niego, tym razem z metalowym kagańcem zapinanym na jakieś łańcuszki a nie paski, który to kaganiec próbowałem mu wepchnąć na pysk, ciasno go zabezpieczając łańcuchami. Widziałem leżący na ziemi stary kaganiec i zrozumiałem, że w poprzednim paski zostały przecięte więc zdecydowałem się użyć znacznie mocniejszego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Pon Sie 21, 2017 5:34 pm

No tak czego innego mógł się spodziewać? Że arab odpuści? Póki co nie dawał za wygraną, ale głód i pragnienie mocno go osłabiły. W ostateczności zrobi wszystko za jedzenie... Drugi raz nie dał się przechytrzyć, oj nie. Ponownie powbijał mu kolce w szyję. Zdążył się przyzwyczaić do tego bólu. Kiedy chciał ponownie pociągnąć za łańcuch od kolczatki, zwyczajnie uskoszył w przód dzięki czemu łańcuch nie był naprężony punkt dla niego. Nagle poczuł jak traci kontrole nad swoim ciałem, nogi odmawiają mu posłuszeństwa przez co zachwiał się lekko, ale szczęście, że nie upadł. Podszedł do araba na ostatkach siły, szybkim ruchem oplatając jego szyje swoją. "Przytulił" rywala, przypominając, że jego szyje nadal oplatała kolczatka, która posiadała kolce z przodu i oczywiście z tyłu. Odsunął się i pociągnął za łańcuch sprawiając sobie ból. Miał nadzieję, że wypuści ustrojstwo z pyska. Wierzgnął automatycznie prawie, że stykając się łbem z ziemią. Odetchnął jednak z ulgą pozostawiając to w milczeniu. Schylił się i zaszurał chrapami po powierzchni, odkurzając małe elemenciki drewna czy trawy, choć co prawda nienasyciło go to.

// takie na szybko
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Wto Sie 22, 2017 4:36 pm

Spojrzała na belki kładąc uszy po sobie. Wiedziała przecież, że nie da rady teraz uciec- nie mogła.
Na chwile obróciła się w stronę dwóch ogierów. Jak tylko będzie miała możliwość na pewno się wyrwie z tego gniazda, a co najważniejsze pomogłaby Realowi. Może jednak w jakimś stopniu mu ufała?
Na pewno też dlatego, że nie był tak narowisty jak inni. Widziała, że Real traci siły. Widziała też jak arab próbuje założyć mu te żelastwo. Dobra koniec! Obróciła się. Oczywiście uszy leżały. Poirytowana, że nie może już nic więcej zrobić zarżała nieprzyjemnie dla ucha. Nie mogła kopnąć w belkę było za mało miejsca.
Nie była jednak zrezygnowana, załamana i smutna. Oblizała chrapy by chwile później zacząć napierać na deski klatką piersiową ew.zadem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Wto Sie 29, 2017 10:02 pm

/Kolczatka ma z dwóch stron kolce? Raczej z jednej – w końcu w zależności od sytuacja nakłada ją się tępą lub ostrą stronę do szyi zwierzęcia. Kolczatka z dwoma stronami ostrymi raczej nie miałaby sensu? Widzisz gdzieś taką w google? https://pl.wikipedia.org/wiki/Kolczatka_(obro%C5%BCa)

Kurczę, nie wyglądało to dobrze. Coś nie mogłem sobie poradzić z ogierem. Szarpnąłem go, by go mocniej zranić i poddusić, ale ten doskoczył w moją stronę. Ale skoro doskoczył w moją stronę, a ja sam zmierzałem w stronę ściany, to czy w końcu udało mi się zapiąć łańcuch do ściany? Raczej nie mógł mi tego uniemożliwić? Kwiknąłem z bólu, gdy ten tak przyłożył swoją szyję do mojej, że jednak jakieś kolce mnie zawadziły… ale to tylko na chwilę. Odskoczyłem… ale tylko na chwilę. Ponownie zaatakowałem go, próbując mu wepchnąć kaganiec na pysk. Jeżeli się schylił, to nawet łatwiej było mi to zrobić. A jeśli mu założyłem kaganiec to ponownie odpiąłem łańcuch i szarpnąłem go w stronę klaczy.
- Naskakuj na nią! Ale już! Ostatnia szansa! Bo jeśli tego nie zrobisz… to zaprowadzę Cię do innego pomieszczenia i będę torturował, dopóki nie umrzesz! A ją sam pokryję! Więc bierz się do pracy! – krzyknąłem na niego. Na klacz nie zwracałem większej uwagi. Zamknięta w Stanowisku i tak nie miała jak uciec. Musiała czekać, aż zostanie pokryta i wypuszczona. Co jak miałem nadzieję, nastąpi szybko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Sro Sie 30, 2017 11:47 am

//Raczej wyobraziłam sobie kolczatkę dla konia, którą podrzuciła mi moja wyobraźnia :d bo taka psia kolczatka nie daję dużego bólu. No, ale skoro chcesz psią, to okay.

Słabł coraz bardziej, więc schylając głowę arab bez problemu założył mu kaganiec, a on się nie sprzeciwiał. Skulił uszy, słysząc, że trafi ponownie do innego pomieszczenia.
Pociągnął araba za łańcuch, idąc powoli w stronę klaczy.
-Puść łańcuch-syknął, mrużąc oczy. Podszedł do klaczy, pokonał dzielącą ją odległość.
-Jeżeli to zrobię, wyjdziesz stąd, a tak to nawet nie uciekniesz-mruknął.
Westchnął naskakując na klacz, w końcu jednak nadszedł ten moment, gdy jego cielsko złączyło się ze zgrabnym ciałem klaczy. Niby zwanym tańcem miłości, ale gdzie tu miłość?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Wto Wrz 05, 2017 10:01 pm

Wiedziała, że oboje mają na głowię araba. Musiała przyznać, że i tak miała większy luz niż Kary.
Nie musiała się szarpać z siwym, ale musiała się męczyć z uwalnianiem nóg, pyska i co tam jeszcze?
Czuła, że Real zbliża się. Nie myślała jednak, że ogier będzie chciał na nią naskoczyć. Myślała, że w końcu się uwolnił. Jej źrenice powiększyły się, położyła uszy po sobie. Gdyby nie to, że jest to Real pewnie już dawno jakoś by zareagowała. - Może kiedyś bym to zrobiła.- Szepnęła, ale to zależałoby od akcji i zachowania jej i tych dwóch.
Tak, nie można było to nazwać miłością. Nie było tu jej ani grama. To była znajomość - nic więcej.
Westchnęła cicho. Miała nie małe problemy ze zrozumieniem gdzie właśnie jest. To nie miało sensu.
Ale równocześnie miała satysfakcję z tego, że niedługo już uciekną, a przynajmniej takie były plany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Wto Wrz 05, 2017 10:15 pm

W końcu udało mi się założyć wielkiemu ogierowi kaganiec i przemówić mu do rozsądku. Moje groźby odniosły zadawalający sukces? Zrozumiał, że bunt nie ma sensu? A może ten grzesznik po prostu zapragnął klaczy, którą miał pokryć? Nie ważne, jaki był powód, najważniejsze, że wszystko zaczęło iść w dobrą stronę. Szarpnięty za łańcuch w końcu go puściłem, tak jak mnie prosił. Skoro miał zamiar naskoczyć na klacz… i po chwili nawet to zrobił, to nie było sensu go trzymać. W kajdanach na zadnich nogach i tak nie mógł za bardzo jak uciec. A klacz zamknięta w drewnianym stanowisku i tak nie była w stanie się uwolnić.
- Co ty tam do siebie mruczycie? Słodkich słówek Wam się zachciało? – złośliwie skomentowałem zachowanie więźniów – Kryj ją! – parsknąłem do ogiera i uszczypnąłem go w zad. Cofnąłem się o krok obserwując ogromnego ogiera jak sobie radzi z wyjątkowo silną klaczą. Byłem pewien, że będę miał po nich wspaniałego źrebaka, którego wychowam zgodnie z Bożymi Nakazami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Sro Wrz 06, 2017 7:20 pm

Zeskoczył z klaczy, jeszcze raz przepraszając ją za swoje czyny. Chciał jej pomóc, pomóc im uciec z tego więzienia. Nastawił uszy na sława klaczy, lecz nie odpowiedział. Nie chciał tego robić, można powiedzieć, iż polubił tą wyjątkowo pyskatą klacz. Arab zrobił to o co go prosił, puścił łańcuch. Jednak od razu po skończeniu, gwałtownie chwycił zarzucając sobie łańcuch na grzbiet. Kolejne słowa wielce go nie zaskoczyły, trudno żeby było inaczej. Po prostu wbił ostre spojrzenie w źrenice porywacza, wypalając je od zewnątrz.
- Źrebak jest nasz- wycedziła obserwując siwego- Nie odbierzesz nam go, prędzej czy później uciekniemy.
Wtedy z nienacka z całej siły odrzucił łańcuch z grzbietu, który poleciał prosto na szyję araba uderzając go dość mocno. Następnie znów przytaskał je na swój grzbiet.
- Uwolij Luizjane- odezwał się po jakimś czasie- Zrobię wszystko, czego będziesz chciał. -skłamał
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Czw Wrz 07, 2017 7:51 pm

Obserwowałem ogiera, który zgodnie z moim poleceniem krył schwytaną klacz. W końcu mu się udało (?) a przynajmniej tak mi się wydawało. Obserwowałem jak schodzi i… zarzuca sobie łańcuch na grzbiet. Zmrużyłem oczy, gdy to zobaczyłem. Co on do diaska kombinował?!
- Co?! Chyba Cię pogięło! Przecież Ci mówiłem, że źrebak jest mój! Wychowam go na konia miłego Bogu! Od początku Ci tłumaczyłem! – parsknąłem zirytowany jego głupotą. Przecież mówiłem, jaki jest plan. Zresztą… zresztą nie miałem zamiaru się pytać rodziców mojego przyszłego źrebaka o zdanie. Prawdziwym ojcem wszystkich jest przecież Bóg!
- Jasne, możesz sobie to zapowiadać! Nigdzie nie uciekniecie! A ty zaraz wracasz do lochu! – zapowiedziałem mu… i kwiknąłem z bólu, gdy ten nagle zarzucił łańcuchem, trafiając mnie w szyję. Chociaż skoro tak nim ruszał, to chyba również go to bolało, gdy łańcuch lekko ciągnął za kolczatkę?
- Nie! Nie uwolnię Jej! A Ciebie… Ciebie to ja już zmuszę do posłuszeństwa! Będziesz robić wszystko co chcę, czy Ci się to podoba czy nie! – zapowiedziałem mu i bez ostrzeżenia skoczyłem w jego stronę, próbując w niego wpaść, tak by być w stanie chwycić łańcuch w zęby. Udało mi się? Ze skutymi zadnimi nogami nie mógł za bardzo uciekać chociaż to, że z przednich musiałem mu zdjąć kajdany do krycia powodowało, że mógł się częściowo bronić. Ale miałem nadzieję, że nie będzie próbował. Jeśli udało mi się chwycić łańcuch w pysk to od razu za niego pociągnąłem, wbijając mu kolce w szyję, mając nadzieję, że tym go spacyfikuję.
- Za mną! Pójdziesz za mną! – rozkazałem mu, próbując go wyprowadzić z pomieszczenia.

/być może z/t?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Nie Wrz 10, 2017 2:05 pm

Ogier zszedł i Luiza miała nadzieje, że teraz arab ich wypuści, ale chyba się przeliczyła. Spiorunowała Bursega wzrokiem i spojrzała na Reala. Musiała być nad wyraz głupia by wierzyć, że ten siwy kuc ich wypuści. - Że co, proszę?- Zaśmiała się, ale później coś wpadło jej do głowy. -Real, czy ty nie rozumiesz, że źrebak jest Jego.- Spojrzała na Bursega. Później już tylko pozostało jej spojrzenie na Karego. Kiwnęła głową "porozumiewawczo". Omiotła cele zimnym wzrokiem pozostawiając twarz kamienną i pustą jak zwykle.
Luizjana rozciągnęła się no i co dalej mogła zrobić? Popatrzeć sobie jak Burseg znowu zaczyna gadać te bzdury i obaj na siebie się rzucają... Nie ważne. Znów naparła klatką piersiową na deski, ale one były nieco za solidne, by tylko tym je rozwalić. W końcu zawsze klacz miała niesamowicie wielkiego pecha. Może dlatego, że była czarna, albo może przez swoją głupotę? Tak... To drugie było bardziej prawdopodobne. Klacz uśmiechnęła się. Pozbyła się wcześniej kagańca, prawda? Czemu by tego nie wykorzystać? Podniosła go i spróbowała trafić w łeb Bursega żeby chodź na chwile go oszołomić. Poza tym tylko tak mogła pomóc Karusowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Real Stone
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Pią Wrz 22, 2017 7:01 pm

Chciał wypowiedzieć już jakiś niemiły komentarz w stronę araba, w końcu jego zachowanie nie było normalne. Słysząc już, co wypowiada Morganka w jego stronę chciał zarzucić ją niepotrzebnymi w tej sytuacji zarzutami. Byłby niemal głupi, gdyby nie zrozumiał owego sygnału... Posmutniał i wydał z siebie lekkie westchnięcie. -Masz rację, nic już nie zrobimy w tej sytuacji.
Odskoczył gwałtownie widząc co ogier próbuje, w każdym bądź razie nie dał się ''złapać''. Wtedy sytuacje uratowała klacz, która kolczatką rzuciła w stronę araba. Wtedy karus podbiegł do niego i strzelił mu z zada prosto w szyję tak, aby odrzuciło siwego w drugą stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Sob Wrz 23, 2017 8:59 pm

/jaki plan? Burseg ma wyprowadzić Reala? Czy właśnie nie? A co z Luiz? Kiedy się źrebi?

Byłem w pełni skupiony na pogoni za tym wielkim, przerośniętym bydlakiem, nie zwracając większej uwagi na klacz, która i tak była zamknięta w tym swoim stanowisku, z którego nie mogła się uwolnić.
- Tak, źrebak jest mój! – przytaknąłem tylko. Nawet Luiz to zrozumiała… tylko ten cały wielki ogier nie był w stanie przyjąć tego do wiadomości. Chyba zbyt inteligentny to on nie był! A nie, chyba jednak zaczynała do niego powoli dochodzić niezaprzeczalna prawda. W końcu! Jednak nie był aż tak głupi, jak wcześniej sądziłem. Rzuciłem się kolejny raz w stronę Krwistego, próbując go znowu schwytać za łańcuch i kwiknąłem z bólu, gdy klacz nagle mnie zaatakowała. Szybko się cofnąłem od stanowiska, by ta nie próbowała kolejnych takich sztuczek, i bez większych problemów odskoczyłem od strzału z zadu ogiera. Tylne nogi miał skute kajdanami, więc uniknięcie jego kopniaka było trywialne. Bez ostrzeżenia rzuciłem się ponownie na Reala, próbując go z zaskoczenia chwycić za łańcuch. Udało mi się? Dałem radę go wyprowadzić?

/być może z/t?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luizjana
Władca
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Nie Wrz 24, 2017 5:12 pm

Uśmiechnęła się na słowa araba i lekko przekrzywiła łeb widząc jak Arab bez problemowo omija kopyta Reala. Wywróciła oczami nie mając pomysłu na dalszy atak. Nie była zbyt kreatywna. Rzucanie w araba poszczególnymi rzeczami byłoby już zbyt przewidywalne. Nagle poczuła ból. Znała go już.
Gdyby była na wolności za pewne nie wahałaby się usunąć tego źrebaka, ale teraz nie miała innego wyboru. Położyła się i po dobrej "chwili" za nią leżał źrebak. Oczywiście Luiz była wyczerpana, no raczej nie pełna energii co to, to nie. ( Na razie nie mamy ustalone czy to klacz, czy ogier więc nie napiszę co dokładnie xD) Wstała dość chwiejnie omiatając dwóch ogierów wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   

Powrót do góry Go down
 
Drewniane stanowisko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
 Similar topics
-
» Stanowisko strzeleckie i rzucania nożami oraz oszczepem
» Opuszczony domek na drzewie
» Stanowisko zaplatania węzłów, tworzenia pułapek i kamuflażu
» Stanowisko pierwszej pomocy
» Stanowisko pirotechniczne

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Ukrytych Łez :: Terytoria SUŁ :: Zamek Frinn :: Północna wieża-
Skocz do: