KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Drewniane stanowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Yandere
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Czw Paź 13, 2016 10:50 pm

Widząc jego zirytowanie uśmiechnęłam się szerzej. Po co mam wstać? Mam prawo leżeć. Mruknęłam wywracając oczami. Gryź sobie gryź nic ci to nie da poza... Ledwo skończyłam zdanie, a natychmiastowo się zerwałam na nogi i kopnęłam go kiedy był w moim zasięgu po czym znowu się położyłam. Chwila moment po co ja leże? On mnie nie przywiązał, więc mogę się... Natychmiast wstałam i zaczęłam się miotać na wszystkie strony by zerwać tak zwane lasso, ale za chwilę przestałam. Mów jakie masz do mnie plany, co chcesz ze mną zrobić. Mruknęłam patrząc na niego jakbym widziała konia który torturował mnie kilkanaście lat i bił mnie. Wiedziałam jakie miał zamiary niektóre, ale musiałam wiedzieć resztę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Pią Paź 14, 2016 6:58 pm

Prychnąłem śmiechem w odpowiedzi na jej słowa.
- Masz prawo leżeć? Nie! Nie masz żadnych praw! Jesteś moim więźniem! - prychnąłem na nią z irytacją - A po co masz wstać? Chyba dobrze wiesz! W końcu masz ruję! - przypomniałem jej. Jej słowami się nie przyjąłem... a przynajmniej w końcu zaczęła wstawać. Widząc, że stara się mnie kopnąć, próbowałem odskoczyć... ale niestety zrobiłem to ułamek sekundy za późno, więc jej kopyto mnie dosięgło - na szczęście mój unik osłabił trochę siłę kopnięcia. Położyłem uszy gdy się znowu położyła... i zmrużyłem oczy, gdy chwilę później wstała. Co ona kombinowała? Nie miałem pojęcia.
- Jakie mam plany? To chyba oczywiste! Jesteś w rui, więc to przecież oczywiste, że chcę Cię pokryć! - wyjaśniłem jej. Widziałem wściekłość w jej oczach, znałem jej siłę, bo z powodu samej wysokości do słabych nie należała. Wiec wiedziałem, że muszę uważać. Chwyciłem jakieś sznury i rzuciłem się na jej zadnie nogi, próbując je przywiązać do jakiś pierścieni wystających z posadzki. Najpierw prawą tylną nogę do jednego palika, później lewą tylną do drugiego, aby stanęła w delikatnym rozkroku. Z tak przywiązanymi nogami to kładzenie było znacznie cięższe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yandere
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Pią Paź 14, 2016 10:47 pm

Na jego słowa machałam ogonem ze złości. Doskonale wiem, że chcesz mnie pokryć o tym to wie każdy mądry, że taki jak ty do każdego zadu się pcha! Prychnęłam śmiechem po czym wywróciłam oczami. Widząc, że ten chwyta sznury nie uciekłam od razu chciałam to zrobić gdy będzie blisko, ale popełniłam błąd. Kiedy miałam mu uciec i prawie mi się to udało, ale to zrobiłam ciut za późno. No i stałam w delikatnym rozkroku, ale co z tego coś wymyśle! W końcu jestem krwawą i jestem na tyle potężna i inteligenta, że dam radę go pokonać nawet i tak!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Sob Paź 15, 2016 5:50 pm

Prychnąłem z pogardą, słysząc jej słowa.
- To czemu się głupio pytasz, skoro dobrze wiesz, co zamierzam zrobić? - parsknąłem z irytacją. Była jakaś głupia: najpierw się dopytuje, jakby nie wiedziała, o coś tak oczywistego. A później twierdzi, że to wszystko wie. Idiotka. A może trzymała się fałszywych nadziei? To skoro tak, to naprawdę było mi bardzo przykro, że okazały się być... fałszywe. Rzuciłem się na nią z linami i wkrótce przywiązałem jej obie zadnie nogi do jakichś palików. Zdziwiło mnie, że nie próbowała się buntować... ale to dobrze. Czyżby w końcu się poddała? Zaszedłem ją od tyłu i zacząłem się pyskiem wycierać o jej zad.
- I co teraz klaczko? Nie możesz kopać ani uciekać? Nawet nie wiesz, jak bardzo mi z tego powodu przykro. - kpiłem sobie z niej. Zacząłem wodzić chrapami po jej tylnych nogach, począwszy od zadu aż do pęcin, na których był przywiązany sznur.
- Niby taka odważna... a taka żałosna i bezbronna. - naśmiewałem się z niej, podgryzając ją po nasadzie ogona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yandere
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Nie Paź 16, 2016 4:34 pm

Noo szczerze myślałam, że powiesz mi o swoich zamiarach coś typu czy będziesz mnie tu więzić czy coś, ale chyba jak mnie pokryjesz co raczej albo chyba ci się nie uda to mnie wypuścisz? Powiedziałam zirytowana. Próbowałam uwolnić nogi między czasie gdy rozmyślał, ale porobiłam sobie drobne rany sznur na razie był za mocny albo nie miałam siły stawiam już na drugą opcję. Tak ci przykro, że aż wcale, ale spokojnie jeszcze... Nim skończyłam zdanie ogier zaczął wodzić chrapami po moich tylnych nogach poczynając od zadu aż do pęcin. Niestety dotyk chrap mnie uspokoił i na razie nie dam rady nic zrobić po prostu objaw słabości. Kiedy ten mnie podgryzał po nasadzie ogona ja go odruchowo przesunęłam. Póki co musiałam coś wymyślić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Nie Paź 16, 2016 4:42 pm

Prychnąłem słysząc jej słowa.
- A co Cie to obchodzi? Mogę z Tobą zrobić co tylko chcę. Mogę Cię więzić, mogę Cię wypuścić. - stwierdziłem. Nie miałem zamiaru jej nic mówić - w końcu niepewność jest zwykle najgorsza. Niewiedza, co się z kimś stanie i fałszywe nadzieje.
- Nie uda? Czemu miałoby się nie udać? - parsknąłem.
- No... niech będzie, że wcale nie jest mi przykro. Jesteś moją ofiarą, moim więźniem... a Twoja uczucia... owszem, nie mają dla mnie żadnego znaczenia, jeśli już chcesz znać prawdę. - odpowiedziałem swobodnym tonem wodząc chrapami po jej tylnych nogach. Gy zacząłem podgryzać jej nasadę ogona, to ta go przesunęła, zapraszając mnie do środka? To nie musiała dłużej czekać - od razu na nią naskoczyłem, obejmując ją przednimi nogami. Wcześniej mi się nie udało... ale teraz nogi miała przywiązane do posadzki, a ja chwilę później zacząłem wykonywać ruchy biodrami.
- Grzeczna posłuszna klaczka. Widzisz? Ja zawsze wygrywam! - parsknąłem, gryząc ją w kłąb.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yandere
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Nie Paź 16, 2016 8:16 pm

Zignorowałam każde słowo ogiera nawet na pytanie nie odpowiedziałam. Ostatnie zdanie ogiera jednak wybudziło mnie z zamyślenia na chwilę. A gdyby tak... Tak, tak ty zawsze wygrywasz pewny jesteś? Bo ja na twoim miejscu nie byłabym tego taka pewna. Powiedziałam złośliwym tonem po czym spojrzałam na kopyta. Wystarczyła iskierka nadziei i po sznurach siły zregenerowałam i zobaczyłam, że jeden z sznurów nie był dokładnie zawiązany czyli wcześniej siły nie miałam. Jedno kopyto uwolniłam na luzie, a z drugim było trochę ciężko no z obydwoma było ciężko. I tu jest ten moment gdzie nie miałeś racji. Powiedziałam po czym znowu zaczęłam wierzgać do póki go z siebie nie zrzuciłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Pon Paź 17, 2016 10:29 pm

Przekręciłem oczami, wciąż znajdując się na niej, po czym ugryzłem ją w szyję.
- Oczywiście, że jestem pewny! - prychnąłem z pogardą - A dlaczego nie byłabyś taka pewna? Nie widzisz w jakiej sytuacji się znajdujesz? - przypomniałem jej, po czym przyspieszyłem ruchy.
- Ten moment? Chyba śnisz! - powiedziałem ciężko dysząc, będąc pewnym że jeszcze moment i ją zaźrebię... gdy nagle ta zaczęła wierzgać. Ale... ale jak to? Przecież miała przywiązane kopyta do posadzki! To było tak niespodziewane, że momentalnie z niej zleciałem, kwicząc z bólu, gdy uderzyłem o posadzkę.
- Tak?! Taka mądra jesteś?! - zacząłem się a nią drzeć, szybko wstając - To zobaczymy, co zrobisz łańcuchami! - krzyknąłem po jakieś okowy. Jedną próbowałem zapiąć na jej prawej tylnej nodze, próbując łańcuch od niej przyczepić do pierścienia wystającego z posadzki a następnie drugą okową z łańcuchem przykuć jej lewą zadnią nogę do innego pierścienia. A jeśli mi się udało... to teraz już ją miałem. Na pewno!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Sob Paź 29, 2016 2:14 pm

Nie otrzymawszy odpowiedzi, wyrzuciłem klacz z pomieszczania po czym sam również wyszedłem.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Sro Lis 02, 2016 7:24 pm

Idąc z terenu pustyni i prowadząc ogromną, siwą klacz próbowałem się uspokoić. A nie było to łatwe, bo mnie złośliwa kobyła bardzo wkurzyła. Liliput? Jak można mnie tak było nazwać! Bezczelna, pyskata małolata! I jeszcze się rzucała, wierzgała... a ja zanim w końcu dotarłem do lochów, to byłem porządnie zmęczony. I gdzie ją zaciągnąć? - zastanawiałem się. Ale skoro miała być użyta to hodowli, to odpowiedź była oczywista. Do miejsca przewidzianego na takie okazje! Więc wprowadziłem ją do środka, od razu zakładając jej obrożę na mocną szyję, która była grubym łańcuchem przykuta do ściany.
- Ostrzegam się... lepiej nie pyskuj! - wydarłem się na nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bryza
Rekrut
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Czw Lis 03, 2016 6:31 am

Bryza szła tu za Bursergiem. Tak właściwie to nie szła, ale głównie mu przeszkadzała. Rzucała, się, gwałtownie przyspieszała bądź się zatrzymywała. Wiedziała, na logikę, że jeśli to Burserg ma ją pokryć, to nie będzie miała źrebaka. Arab bowiem nawet  nie potrafiłby na nią naskoczyć. Taki był z niego maluszek. Tak, Burserg był jak dla niej niziutki. Z resztą nawet, gdyby na nią naskoczył, to ona zrobiłaby mu takie rodeo, że wytrzymałby na niej pięć, góra osiem sekund. Bryzia posłał porywaczowi złośliwe spojrzenie z nutą politowania. Kiedy ogier chciał nałożyć jej obrożę, zaczęła się miotać i rzucać tak, że nie było możliwości, żeby cokolwiek założyć jej na szyję. Kiedy jednak zagapiła się na chwilę chcąc strząsnąć niesforne kosmyki grzywki z oczu, (być może) Bursergowi udało się założyć obrożę z łańcuchem na jej siwą szyję. (Jeśli tak, to) bele drewniane uniemożliwiła jej kopanie, co wielce ją wkurzyło. Nie pyskuj? Ja jeszcze nie zaczęłam! - warknęła i złośliwie spojrzała na siwka. Czekaj, czekaj, czekaj. Hm.. Burdzo denerwujący Arab. Burdupel. Bursuś sadełko. Albo nie! Burek! - powiedziała Bryza i zaczęła się śmiać. Ten ogier to dla niej pestka, nawet, jeśli ma łańcuch i obrożę. Burek jest jak na nią o wiele za niski. I za chudy w uszach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Czw Lis 03, 2016 5:10 pm

Im byłem bliżej lochów, tym byłem bardziej wkurzony na klacz. Rzuczała się, szarpała, zapierała kopytami. Miałem tego wszystkiego po prostu dość! Ileż można się tak zapierać?! No ile!? Nie dość, że drogą byłem skrajnie zmęczony, to nałożenie jej obroży wymagało kolejnej długiej walki, ale gdy wreszcie mi się udało, to mogłem być z siebie dumny. Dorwałem kolejną klacz do Hodowli.
- Nie zaczęłaś? Ale chyba skończyłaś! - prychnąłem, gryząc ją w zad.
- Nie masz się z czego cieszyć! Przegrałaś! Jesteś teraz moja a ja mogę z Tobą zrobić co tylko będę chciał! - przypomniałem jej. To skoro już była w tym stanowisko, w miarę ciasno przywiązana, to wziąłem jakiś kaganiec, podszedłem do niej od boku, osłaniany belkami, po czym próbowałem jej wcisnąć kaganiec na pysk, aby gryzienie również było niemożliwe.
- Masz szczęście, że Cię potrzebuję do Hodowli, bo inaczej to już bym Cię zabił, pomęczył... lub pokrył.[ - próbowałem ją przestraszyć, uważnie obserwując jej reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bryza
Rekrut
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Pią Lis 11, 2016 3:44 pm

//Sry że tak późno
Bryza zaśmiała się złośliwie. Dobrze! Niech wie, że z nią lekko nie będzie! Nie, nie zaczęłam, czyli to dopiero początek. I to JA. Wyłącznie ja będę decydowała, kiedy skończyć się z ciebie naśmiewać, Burdupbu. - rzekła i znów wyszczerzyła zęby z złośliwym uśmiechu. Bryzia trochę się zdziwiła, że fala wyzwisk rzuconych w jego stronę go nie zdenerwowała. Nie mam się z czego cieszyć? Ty się nie masz z czego cieszyć! Jak tylko się uwolnię, to zrobię z ciebie placek, Buruś! - dodała wojowniczo, a jej źrenice ciskały błyskawice niczym Zeus z Olimpu. Klacz spróbowała się uspokoić, zamknęła oczy i zaczęła głęboko oddychać. Kiedy znów jej otworzyła i ochłonęła troszeczkę, Burserg podszedł do niej z kagańcem i zanim zdążyła się połapać, założył jej kaganiec, mimo iż próbowała gryźć i kopać. Klacz hodowlana... On by miał ją pokryć... Nie. Sądzę, że masz jakiegoś... ogiera hodowlanego, bo ty nawet byś na mnie nie naskoczył. - powiedziała i zaczęła zanosić się śmiechem. Lub... pokryłbyś? Skoro mam być... eee... klaczą hodowlaną, to i tak zostanę pokryta, co nie? - zapytała logicznie z lekkim politowaniem w głosie i zaczęła czynić próby uwolnienia się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Pią Lis 11, 2016 9:30 pm

Spiorunowałem klacz wzrokiem.
- Tak? Taka pewna jesteś? Ja już umiem przekonać klacze, by były grzeczne i posłuszne. - zapowiedziałem jej.
- I tak... jasne. Akurat się uwolnisz. - prychnąłem z pogardą, rzucając się na nią z kagańcem, który w końcu udało mi się jej założyć. Zaśmiałem się słysząc jej słowa.
- Co? Taka pewna jesteś? Że nie mam ogiera hodowlanego? A chcesz się założyć? Zaraz Ci udowodnię, że mam. - parsknąłem rozbawiony - I nawet nie wiesz, jaki jest wielki. Kawał drania! A jak kryje, jak się rzuci na klacz... to żadnej nie przepuści! - zapowiedziałem jej, próbując ją przestraszyć. Miałem dość jej pyskowanie. Serdecznie dość.
- Taka jesteś odważna i pewna siebie? To Ci go przyprowadzę... to poczujesz, co to znaczy spotkać wielkiego ogiera! - dodałem... i po prostu wyszedłem, aby go przyprowadzić.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bryza
Rekrut
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Sob Lis 12, 2016 2:22 pm

Bryza posłała ogierowi złośliwe spojrzenie. Tak, jestem pewna. Jesteś ode mnie mniejszy o ponad pół metra, a gdybyś miał honor i byłbyś "tak mocny", jak mówisz, to byś mnie nie wiązał. - rzekła i prychnęła ze wzgardą. No cóż... w to, że się uwolnię, to za bardzo sama nie wierzę, te łańcuchy są dość solidne, ale po co mu to wiedzieć. - pomyślała i spojrzała pod kątem na araba. Jego wzmianka o wielkim ogierze hodowlanym trochę ją przestraszyła, ale klacz nie dała po sobie poznać, że trochę się boi. Nadal patrzyła przed siebie twardo i chłodno. Tak, jestem odważna i pewna siebie. - powiedziała twardo i spojrzała jadowicie na ogiera. Spojrzała z wyższością na siwego, a kiedy on wyszedł, Bryzia westchnęła i dostała lekkiej gęsiej skórki, która jednak po kilku sekundach zniknęła. Kolos? Myślała, że ona jest wysoka, a tu jeszcze większy ogier? Nawet Nightmare był jej wzrostu. Ale co, ja też nie podgrzybek! Niech na za dużo sobie nie myślą... - pomyślała i szarpnęłą ze złością łańcuch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Sro Lis 16, 2016 10:12 pm

Wszedłem do pomieszczenia, prowadząc na łańcuchu ogromnego ogiera. Zamknąłem za sobą drzwi, by mi przypadkiem nikt nie zwiał, po czym pokazałem Shredderowi na klacz.
- To ta. Mam nadzieję... że pokażesz jej, na co Cię stać. - upewniłem się.
- I co? Taka byłaś pewna, że nie mam odpowiedniego ogiera hodowlanego? - spytałem, złośliwie się uśmiechając do klaczy.
- To patrz jakiego wielkiego Shira posiadam. I co? Zatkało? - napawałem Cię chwilą. Odpiąłem mu łańcuch od obroży... która oczywiście została na jego szyi przypominając mu, że jest moją własnością.
- Zostawić Cię z nią sama na sam? - spytałem się go czy chce odrobinę prywatności. Chętnie bym go zobaczył przy pracy... a on może chętnie by się pochwalił swoimi umiejętnościami. Ale jeśli poprosił o wyjście, to oczywiście natychmiast wyszedłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shredder
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Sro Lis 16, 2016 10:56 pm

// jak chce to niech podgląda przez jakąś szparkę czy cuś. Razz

Shredder zatrzymał się u wejścia, czekając na Bursega. Z którym szedł ramię w ramię, co należy przypomnieć, jakby byli zaufanymi kompanami, nie zaś więźniem i pseudoreligijnym oprawcą. Co takiego mógł począć Shredder, by zapobiec tej sytuacji? Wiele. Mimo tego, korzyści przewyższały minusy całej tej sytuacji, mógł więc sobie pozwolić na chwilę zapomnienia, by później zniszczyć siwka, zmiażdżyć, zrównać go z ziemią.
- Nadzieja matką głupców, Bursegu - rzekł spokojnie, krytycznym wzrokiem spoglądając na klacz. Była wysoka, nawet wyższa niż poprzednia... Ale ciekawe ile miała z charakterku? Klacze bez woli walki, bez potęgi i siły, bez ognistego charakterku były dla Shreddera bezwartościowe - nawet jeśli ich powłoka cielesna równała się ideałowi.
- Tak - odrzekł do siwego, spoglądając na niego wzrokiem, który nawet nie ukrywał nutki pogardy. - Możesz już odejść.
Ha! Jakby to Burseg był jego niewolnikiem, tak się do niego odnosił!

Jeśli ten wyszedł, Shredder zsunął ze swej szyi obrożę - jeśli Burseg podglądał, to z pewnością mógł się domyślić, że kary mógł to zrobić w każdej chwili, zaatakować... A jednak tego nie zrobił. Chyba powinien bardziej zaufać Shredderowi, czyż nie?
- No, no... Co my tutaj mamy? - spytał, podchodząc do klaczy i przesuwając pyskiem po jej grzbiecie. Nie była z jego stada... Nie musiał się hamować - zdał sobie sprawę. - Jak cię zwą?
Zdjął jej kaganiec, by mogła mu odpowiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bryza
Rekrut
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Pią Lis 18, 2016 4:34 pm

Klacz stała myśląc, jak tu by rozerwać te łańcuchy i cichcem dać w długą, kiedy drzwi otworzyły się. Stanął w nich Burdzo Denerwujący Arab wraz z... Wraz z... Wielkim kary ogierem jej rasy, tylko że całym karym. Był na prawdę wielki i dobrze zbudowany, a o ile Burserg przy niej wyglądał jak liliput, to z za karego nawet nie było go widać. Bryzia lekko drgnęła na jego słowa, a na kolejne odpowiedziała najspokojniej jak umiała: Zwracam... honor. Jednak kolejny jego ruch jeszcze bardziej zatkało siłą Shire: on, porywacz, pyta się porwanego czy ma wyjść?! Dziiiwne. No, w końcu jednak Arab wyszedł, a Shire został. Klacz zrobiła głęboki wdech i wydech. Co? Chyba kogo. - mruknęła, kiedy zdjął jej kaganiec. Gdy Shire przejechał paskiem, po grzbiecie Bryza, ta wzdygnęła się i odsunęła na tyle, na ile pozwalały jej kajdany. Mam na imię Bryza - powiedziała twardo. A ty? - dodała próbując wyszarpnąć lewą tylną nogę z kajdan. Chciała, by wiedział kim jest, chciała, by wiedział, że nie będzie z nią lekko. Oj, bo nie będzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Burseg
Rekrut
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Nie Lis 20, 2016 1:04 pm

/Nie musieliście na mnie czekać. Mogliście spokojnie pisać sami

Spiorunowałem wzrokiem ogiera. Miałem ochotę mu powiedzieć parę raczej mało ciepłych słów ale doszedłem do wniosku, że niech się skupi spokojnie na tym, do czego go więziłem. Po chwili wyszedłem, zamykając za sobą drzwi i idąc się zająć swoimi sprawami. Niech posiedzą parę godzin sami i zrobią to, co mają zrobić.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shredder
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Nie Lis 27, 2016 11:16 pm

// Bryziu, to kiedy odpisujesz? Bo napisałam ci z tydzień temu żebyś napisała pierwsza - i tak czekam, i czekam...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bryza
Rekrut
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Pon Lis 28, 2016 6:13 pm

//Myślałam, że jednak ty napiszesz xd Ale jak tak, to ja.
Bryza dyskretnie szarpała przednią nogę, by ją oswobodzić i nie za bardzo zwracała uwagę na ogierów. Spojrzała tylko spode łba na każdego z nich i wciąż próbowała wyjąć nogę z kajdan. Kiedy Shire zdjął jej kaganiec, wyszczerzyła zęby i usiłowała go ugryźć, ale być może nie udało się jej. Słuchaj - powiedziała. Czemu ty po prostu nie zwiejesz takiemu małemu idiocie? Wypuść mnie, rozwiąż, a pozwolę ci się pokryć... po moim trupie... A później zwiejemy, oboje i rozejdziemy się w swoje strony. - rzekła Bryza mając nadzieję, że to dotrze do Shredda. Następnie puściła do niego oko i spojrzałą wyczekująco, a serce zaczęło się jej mocniej tłuc w piersi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shredder
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Pon Lis 28, 2016 6:25 pm

Zaśmiał się, nieco z pogardą, uważnie przyglądając się siwce. Czy jej zachowanie zrobiło na nim jakiekolwiek wrażenie? Nie. Czy chciał pójść z nią na układ, który mu zaproponowała? Także nie. Więźniowie często próbowali oszukać go w ten sposób. Gardził takimi osobnikami, sądzącymi, że są wystarczająco sprytni, by oszukać JEGO. Shreddera.

The king has returned and the king can't be lied.

- Jak widzę, nie poradziłaś sobie z nim - rzekł do niej spokojny i opanowany, dźwięcznym i mrocznym głosem demona. - Sądzę więc, że nie rozpatrzę twojej prośby.
Podszedł do drzwi i sprawdził, czy są zamknięte. Były. Klacz uciec nie mogła. Wrócił więc do niej i rozwiązał jej wszystkie pęta, wiedząc, że w ten sposób ta zacznie się bronić, a on zaś zyska więcej uciechy.
- A teraz nadstaw się ładnie - rzekł do niej rozkazującym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bryza
Rekrut
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Pią Gru 02, 2016 9:00 pm

Bryza spojrzała na niego z ogniem w oczach. Nie chce iść na układy? To nie. Może chociaż będzie na tyle głupi, by ją rozwiązać. Oj, tak, wtedy byłby na prawdę głupi. A Bryzia była sprytna, jakoś się wykręci, okręci... Nabije karego w butelkę, wpuści w maliny, wystrychnie na dudka...
Może nie chciałam sobie poradzić? - rzekła zagadkowym tonem, dalej nie spuszczając ogiera z oczu. A ty? Ty może jesteś tu z własnej woli? - zadrwiła i wyszczerzyła zęby w złośliwym uśmiechu.
Klacz trochę zmrużyła oczy na to, że Shire nie rozpatrzył pomyślnie jej układu.
A w ogóle - jak cię zwą? - zapytała i wyciągnęła lekko szyję.
Po chwili... ogier ją rozwiązał. Bryza przeciągnęła się, rozprostowała kończyny i poczuła się wolna, jak nigdy dotąd. Kiedy ogier wydał jej rozkaz (?), to ona tylko spojrzała na niego spode łba, i kopnęła go mocno. Następnie odbiegła trzy kroki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shredder
Amator
avatar


PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Sob Gru 03, 2016 2:10 pm

Kopnęła go mocno? Był dwa razy silniejszy, jej pokaz nie zrobił na nim praktycznie żadnego wrażenia, natomiast dał mu bodziec. Wszyscy wiedzą, co Shredder lubi najbardziej w tego typu sytuacjach, oczywiście.
- Lubię klacze, które się stawiają - rzekł spokojnie do samicy. - I tak się poddasz... Ze mną nie da się wygrać.
Zastrzygł jednym ze swoich uszu, słysząc tętent jej kopyt, kiedy ta odbiegała raźno przed siebie - aczkolwiek daleko nie wybyła. Dwa foule i ogier był już za nią, gryząc ją w zad. Mocno. Przywracał ją do porządku. - A teraz, jeśli będziesz spokojna, to skończymy to szybko i cię uwolnię - rzekł spokojnie, gryząc ją ponownie. - Możesz walczyć, po to cię rozwiązałem... lubię to.
Fakt, że wypowiadał się tak prostolinijnie, że... mniejsza o to.

naskoczył na nią nagle, mocno obejmując ją swymi kończynami - tak, by nie mogła się wyrwać. Zrzucił na niej swój ciężar ciała, by nie mogła się wyszarpnąć, i by - jeśli chciałaby się przewrócić - zrzuciła go wtedy na siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bryza
Rekrut
avatar

Age : 14

PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   Nie Gru 04, 2016 5:51 pm

//To gdzie idzie mały? SLS czy SKZ?
Być może nie kopnęła go tak mocno, jak myślała. Ale nie zamierzała się poddać. Podskoczyła  do niego jeszcze raz i skupiła całą swoją siłę, aby kopnąć go najmocniej jak może. Może teraz było ciut mocniej, ale być może i to nie zwróciło większej uwagi ogiera.
Mhm, klacze, które się stawiają. Ja będę klaczą która się stawia, ale też taką, która się nie podda. - rzekła i naśladując ogiera zastrzygła zadziorni uszami. Wyglądać mogło to tak: "łap mnie, łap, i tak nie złapiesz".
Jednak Bryza zagapił się na moment, a ogier zaszedł ją od tyłu. Klacz wystrzeliła z zadu zaskoczona, i jeżeli przeciwnik dostatecznie szybko się nie oddalił, mógł mocno dostać w pysk.
Nie, nie, nie. Uwolniłeś mnie... - dramatyczna pauza - ...boś głupi jak cap. - i zaśmiała się z drwiną.
Bryza chciała zwiać na drugi koniec pomieszczenia, ale karus był szybszy ~ naskoczył na nią i nie za wiele ruchu miała. Zaczęła szarpać się, ale po kilku próbach zrezygnowana odpuściła. Nie rzucała się lecz starała się wiercić na tyle, by ogier nie zdołał przekazać jej swych genów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Drewniane stanowisko   

Powrót do góry Go down
 
Drewniane stanowisko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
 Similar topics
-
» Stanowisko strzeleckie i rzucania nożami oraz oszczepem
» Opuszczony domek na drzewie
» Stanowisko zaplatania węzłów, tworzenia pułapek i kamuflażu
» Stanowisko pierwszej pomocy
» Stanowisko pirotechniczne

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Ukrytych Łez :: Terytoria SUŁ :: Zamek Frinn :: Północna wieża-
Skocz do: