KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Z archiwum X - burzowe myśli

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Tormenta
Strażnik
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Z archiwum X - burzowe myśli   Sro Kwi 20, 2016 5:45 pm

UWAGA! Czytanie tajnych zapisków spod kopyta Tormenty może nieść za sobą nieodwracalne zmiany w psychice. Zaleca się ostrożność.

Tutaj Tormenta spisuje swoje myśli, czasem tylko po to, aby nadać im jakikolwiek sens. Pamiętnik to taki jej jakby... przyjaciel, który nigdy jej nie ocenia. Nie tylko nie ocenia, ale też nie może w żaden sposób wykorzystać tej wiedzy przeciwko niej samej.

Spis osób, jakie zdąrzyła już poznać:
~ Wanilia,
~ Shredder,
~ Ghost,
~ Jack,
~ Wera.


Ostatnio zmieniony przez Tormenta dnia Wto Maj 03, 2016 6:48 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tormenta
Strażnik
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Z archiwum X - burzowe myśli   Sro Kwi 20, 2016 6:25 pm

Rytuał Ognia

Po pewnym czasie od opuszczenia krainy, której nazwa jak za pomocą czarodziejskiej różdżki została wymazana z mojej pamięci, trafiłam na zupełnie inną wyspę o nazwie Karsin. Jestem w Stadzie Magicznego Szeptu, a przy najmniej jeszcze. Dołączyłam do tego konkretnego stada głównie z jednego powodu - staram się za wszelką cenę odciąć od przeszłości.

Byłam przecież zaraz po pierwszej władczyni stada najsilniejszą wojowniczką. Potem odeszła, a ja wylądowałam na pierwszym miejscu. Odepchnęłam jednak władzę, to zbyt zniewala. Tron objął jakiś dziwny, nieco pokręcony... Damon. Tak, chyba tak właśnie się nazywał. Choć nie jestem pewna, całą przeszłość widzę jakby przez mgłę. Niezbyt mu ufałam, ale miał młodziak to coś. Był pewny siebie, mógł być przyszłością naszego stada. Władał ogniem, tak - to pamiętam chyba najlepiej.

Ten dzień pamiętam nad wyraz dobrze. Było gorąco i duszno, największy z wulkanów przygotowywał się do erupcji. Twarze wszystkich były poważne, w większości pozbawione emocji. Wokół zasiadały najróżniejsze zwierzęta, poddane swym właścicielom. Czarny wilk, jakiś wąż... i kilka ptaków drapieżnych, z których część szkoliłam niegdyś, aby przynosiły łupy i informacje z obcych terenów. Dumna harpia, należąca do Flover również była śmiertelnie poważna.
Koło nowego władcy w błyszczącym, krwiście czerwonym płaszczu stała Flover. Ta sama klacz, z którą przebywałam podczas dziwnych łapanek, urządzanych przez elfy, które tajemniczym sposobem przybyły na... Ech, nigdy sobie nie przypomnę nazwy... Widziałam jeszcze G'iro. No i Ereniszkigal, druga najlepsza wojowniczka w stadzie i jej partner. Stał tam jeszcze ogier, który mówił z hiszpańskim akcentem... reszty twarzy nie mogę sobie przypomnieć... Zaraz! Była tam jeszcze Missandei, czy jakoś tak... I Ramsess, syn Vitalii. A zaraz za nim weszła Yenn. Uśmiechnęłam się do niej blado, mając nadzieję, że podejdzie bliżej. Ona jednak rzuciła mi nieufne spojrzenie i uciekła gdzieś w cień. W moim sercu ponownie coś pękło. Nie umiałam jej pokazać, jak bardzo żałuję...
Po środku stał dumnie wyprostowany On. Uważał się za Boga, choć nie za bardzo mu wierzyłam. Ale reszta wierzyła, więc przez ten czas musiałam udawać jednego z zebranych tam przygłupów i ślubować wierność władcy. Święty ogień miał pochłonąć kroplę mojej krwi, to była święta przysięga.
Złamanie jej tzn. opuszczenie stada lub udzielenie komukolwiek spoza niego było równoznaczne z karą śmierci. Na oczach wszystkich kropla krwi największej wojowniczki w stadzie stadła w płomienie...

Nie była to jednak moja krew. Fuerte, mój wierny przyjaciel mi pomógł. Podczas, gdy wszyscy byli wpatrzeni w nowego władcę, mój sokół był niezauważony. Przyniósł mi martwe ciało jakiegoś stworzonka, które całkiem niedawno ubił. Niezwykle inteligentny ptak. Sztyletem nabrałam nieco smoły i zmieszałam ją z krwią gryzonia, aby uzyskała barwę czarnego węgla. Nasze stado było objęte czymś w rodzaju klątwy. Nasza krew była smoliście czarna. Dlatego byliśmy Czarnokrwistymi. W ostateczności ogień strawił zafarbowaną krew czegoś, co mogło być myszą.

Yenn jednak użyła własnej krwi. Chciałam jej przeszkodzić, ale było za późno. Przepadła. Po rytuale... uciekłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tormenta
Strażnik
avatar

Age : 16

PisanieTemat: Re: Z archiwum X - burzowe myśli   Wto Maj 03, 2016 7:00 pm

Pierwszą personą, jaką spotkałam od czasu przybycia na tę wyspę była Wanilia. Izabelowata Andaluzka, niewiele niższa ode mnie. W każdym razie stanowi dla mnie swego rodzaju... uwaga, dość dziwne słowo... przyjaciółkę. Nigdy takiej nie miałam, więc czuję się troszkę niecodziennie, nazywając ją w ten sposób. Lecz w każdym razie przyjemnie mieć w kimś oparcie. I pierwszy raz od rozstania z Azazelem czułam, że ktoś naprawdę mnie rozumie. Poznała nawet moją własną historię, której nie znał nikt, włącznie z moim [byłym] partnerem.
Ja również poznałam jej przeżycia, które swoją drogą nie były zbyt przyjemnie. A jednak pozostała miła dla innych, cierpliwa, współczująca i wrażliwa... Ja bym tak nie potrafiła. Jestem w końcu wojownikiem, wychowanym na zupełnie innych, surowszych zasadach. Jestem niezwykle ciekawa, jak zareaguje na informację, że należę teraz do SKZ...

~*~

Już od początku przybycia na Karsin zrobiłam jedną z rzeczy, jaką robię najlepiej - wpakowałam się w kłopoty. Lecz tym razem polegało to jedynie na naruszeniu świętej granicy terytorium Stada Krwawej Zemsty. Ale cóż poradzić, mają tam takie wspaniałe wulkany... W krainie, w której jakiś czas temu przybywałam znajdował się tylko jeden wulkan, choć o o wiele obszerniejszym kraterze niż ten tutaj.
Zostałam porwana przez karego shire, jeśli można tak to ująć. W każdym razie dostałam się do krwawych lochów. Klasyczne, mało oryginalne pytanie: "Krycie czy tortury?". Na przekór swoim postanowieniom i ideom wybrałam pierwszą opcję. Dlaczego? Ogier nie był pustakiem jak reszta, mógł mi dać wzorowego potomka. A może chodziło mi jeszcze o jeden aspekt, jakim była próba zapełnienia pustki po utracie Yenn? Czy to aż tak ważne? Oczywiście ogier zgodził się na mój wybór, choć przypuszczam, że i tak nie miał zamiaru brać sobie do serca mojej decyzji. Lecz był jeden, malutki warunek - źrebię zostanie mi odebrane. Na to pod żadnym warunkiem nie mogłam się zgodzić. Dlatego też zaproponowałam, że przyłączę się do nich razem z moim potomkiem lub potomkinią. Po raz kolejny otrzymałam zgodę.

Chęć zatrzymania źrebaka przy sobie była głównym, choć nie jedynym powodem złożenia tej propozycji. SMS było według mnie dobrym stadem, ale zwyczajnie do niego nie pasowałam. Lubię działać na własne kopyto, dlatego z początku wybrałam właśnie Magiczny Szept, a nie Krwawą Zemstę. Chciałam się zaszyć gdzieś na pewien czas, aby tam spokojnie rosnąc w siłę. Przecież SMS nikogo nie przeraża, no może są dość liczebni w porównaniu do innych stad, ale liczebność to zdecydowanie zbyt mało, aby być poważnie traktowanym.

Do edycji...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Z archiwum X - burzowe myśli   

Powrót do góry Go down
 
Z archiwum X - burzowe myśli
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Witaj na Karsin :: Karty Postaci :: Pamiętniki-
Skocz do: