KARSIN

KARSIN

pbf o koniach
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pokój Tortur

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
AutorWiadomość
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Pon Sty 15, 2018 10:27 pm

Czy mi się wydawało, czy klacz zaskoczyły moje słowa? Ciekawe… ciekawe dlaczego? Co w nich było takiego zaskakującego? Jeśli chodzi o wygląd… to akurat mówiłem całkowicie szczerze. Podobała mi się. Taka agresywna, zawistna, bojowo nastawiona była niesamowicie podniecająca. Warto było mieć z nią źrebaki, jeśli istniała chociaż mała szansa, że te wspaniałe cechy, ta nieustępliwość, dzielność, hart ducha przekaże moim potomkom.
- Dlaczego niby nie? Prawdziwym ojcem? Co nazywasz prawdziwym ojcem? Nie wiem, czy wiesz, ale to, czy ktoś jest ojcem czy nie jest, to fakt biologiczny, nie podlegający dyskusji, niezależny od „widzi mi się” klaczy. Z drugiej strony to samo mógłbym powiedzieć o Tobie. Że nie będziesz prawdziwą matką źrebaków tylko „kobyłą hodowlaną” i „inkubatorem dla moich źrebaków” – prychnąłem zirytowany jej słowami – I co? Miło Ci? Miło? To po co zaczynasz takie bezsensowne dyskusje? Bądź grzeczna, posłuszna. I załóżmy prawdziwą, szczęśliwą rodzinę… zresztą… zresztą i tak założymy, czy Ci się to podoba czy nie! – parsknąłem na nią z irytacją.
- Tak, dokładnie tak! Podobasz mi się! Uznaję Cię za idealną matkę dla moich źrebaków! Więc pokryję Cię, czy Ci się to podoba czy nie! – odpowiedziałem jej, kompletnie nie przejmując się jej śmiechem czy kpiącymi słowami. Chyba wprost wyjaśniłem jej, jakie mam plany… to czemu się dalej sprzeciwiała? Jakby cokolwiek mogła poradzić?

Szarpałem za liny, próbując ją dociągnąć do ściany. Niestety wredna kobyła naprawdę zawzięcie się zapierała. Gdy usiadła na zadzie uznałem, że dalsze ciągnięcie jej nie ma sensu. Naparłem na nią od boku, próbując ją całkiem powalić na ziemię i przygnieść własnym ciężarem do posadzki. Niezależnie, czy mi się udało czy nie, próbowałem jednym sznurem obwiązać jej pysk, by nie mogła gryźć, a kolejnym przednie nogi, by nawet nie próbowała wstawać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Wto Sty 16, 2018 9:41 pm

Z jej gardła wydobył się głośny, kpiacy śmiech.
– Faktem biologicznym może i jest, aczkolwiek muszę Ci trochę zniszczyć plany. – spojrzała na niego z rozbawieniem w oczach, strzepując z czoła grzywę. – Jestem ich matką, mam większy wpływ na ich rozwój. Będę mogła im wcisnąć każdą możliwą bajeczkę, uwierzą mi. Jako źrebaki nie będą dużo pamiętać z dzieciństwa, więc o to nie należy się martwić. Na pewno staniesz się dla nich zupełnie obcą osobą, dopilnuję tego – obiecuję. Espilce, czy przez ten cały mój pobyt tutaj... Nie dowiedziałeś, że zawsze moje obietnice się spełniają? Jeżeli nie, dowiadujesz się tego teraz.

W jej głosie zabrzmiała nutą tajemniczości. Spojrzała natarczywie w jego stronę z niebezpiecznym błyskiem w oku, zatrzepotała uroczo rzęsami.
– W to nie wątpię – zawsze byłam obiektem westchnień. – posłała mu delikatny, sztuczny uśmiech. – Powiadasz – ryzyk fizyk? Jak najbardziej mi to pasuje. Kto zaczyna ten dostaje.

Zauważyła do czego zmierza, w końcu zmienił nagle taktykę. Stanęła na równe nogi. W jej oczach błysnął poraz kolejny niebezpieczny i ostrzegawczy błysk. Odsunęła się gwałtownie, wręcz odskoczyła od oprawcy.
Zatrzepotała rzęsami, uniosła delikatnie ogon. Zrobiła uwodzący krok w przód, delikatnie ruszając przy tym zadem. Miała nadzieję, że ogier zatrzyma swój atak choć na krótszą chwilę. Podeszła do niego powolnym krokiem, przejeżdżając chrapami po jego szyi do zadu. Gdy nagle... Klacz gwałtownie wbiła swoje zęby w zad porywacza odsunęła się niemal natychmiast.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Wto Sty 16, 2018 10:17 pm

Spiorunowałem klacz wzrokiem, gdy ta nagle wybuchła śmiechem.
- Zniszczyć plany? – spytałem, mrużąc podejrzliwie oczy – Ej, uważaj co mówisz! Założę Ci knebel lub obetnę Ci język, nie będziesz mogła niczego gadać i skończy się cwaniakowanie! Niczego im nie wmówisz! – parsknąłem – Zresztą równie dobrze mogę mieć inną klacz od ich wychowywania! Po urodzeniu zajmiesz się… rodzeniem innych źrebaków. Ewentualnie spętana, zakneblowana, będziesz je karmić… więc lepiej uważaj, czym mi grozisz! Bo naprawdę tak zrobię, jeśli będziesz próbowała im zaskoczyć! Lub będziesz je nastawiała przeciwko mnie! – zagroziłem jej, mając nadzieję, że arabka się opamięta i nie będę musiał wprawiać swoich gróźb w czyn. Chociaż jeśliby trzeba było… to oczywiście byłem gotów to zrobić.
- Gówno się spełniają! Moje groźby też mogę spełnić! Więc lepiej mnie nie wkurzaj! – ostrzegłem ją, nie komentując jej słów, że zawsze była obiektem westchnień. W to nie wątpiłem – podobała mi się.

Klacz odskoczyła ode mnie – na tyle, na ile lina na której ją trzymałem, jej pozwoliła. Naprawdę wierzyła, że nabiorę się na to zbliżanie się do mnie? Po tym, jak mnie zwyzywała? Po tym, jak mnie od początku naszego spotkania wielokrotnie pogryzła i skopała? Owszem, zaskoczyła mnie przez chwilę, przez to powstrzymałem atak… ale tylko na moment. Rzuciłem się na nią, co prawda z opóźnieniem, co dało jej szansę dotkliwego użarcia mnie… ale po chwili w nią wpadłem, próbując ją powalić na ziemię i przygnieść. A niezależnie, czy mi się to udało, to próbowałem obwiązać jej pysk i przednie nogi, by nie mogła gryźć czy wstawać. Wciąż trzymałem ją na linach, więc uskoczyć czy zwiać i tak nie mogła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Sro Sty 17, 2018 7:53 pm

– Ruja nie trwa wiecznie. – posłała mu niewinny uśmiech. – Naiwny jesteś.
Na drugą odpowiedź, nie odezwała się. Nie miało to sensu, nie miało to najmniejszego sensu, że w ogóle tu się znajduję – z egoistycznym ogierem, który nie widzi świata poza sobą.
Owszem, wygląd miał – i to całkiem spory. Aczkolwiek Arminie nie wpadł w oko, od razu zniechęciła się do niego ze względu na paskudny charakter. Gdyby nie to, klacz zapewne zauroczyłaby się, jednak wyszło jak wyszło. W końcu wygląd to nie wszystko.

Kary wręcz niespodziewanie rzucił się na nią. Oh Armina, niespodziewanie? Co ty bredzisz?
Gdyby się nie zamyśliła, a bacznie obserwowała ogiera możliwe, że uniknęłaby... Obecnej sytuacji.

Z lekkim opóźnieniem, stawiła dęba jednak on był w tej chwili szybszy –powalił ją na ziemię, a przy tym przygniótł swoim ciałem. Zasyczała, nie wiedząc czy z bólu, czy ze złości. Jednak miała swój patent na wszystkie sytuacje, schowała głowę pod prawą nogę. Zaczekała, po czym rzuciła się z zębami w najbliższą część jego ciała
Jak miewa, zdążył wykorzystać sytuację na to, aby obwiązać jej nogi – zakończyła się powodzeniem.
Jednak hola, hola – wolne ząbki, trzeba działać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Sro Sty 17, 2018 8:33 pm

Prychnąłem tylko w odpowiedzi na słowa klaczy.
- Owszem… ruja może nie trwa wiecznie. Ale Twoja niewola… Twoja niewola może trwać wiele lat. Dopóki mi się nie znudzisz. Więc o ruję się nie martw – wiele ich będzie – zapowiedziałem jej. Naprawdę sądziła, że w przeciągu dni, tygodni mi zwieje? Ja zamierzałem ją trzymać latami! Zbyt mi się podobała, bym ją szybko wypuszczał!

Rzuciłem się na klacz, chcąc ją w końcu spacyfikować. Miałem dość przedłużającej się szarpaniny z tą dzikuską. Sprawnie w nią wpadłem, w końcu powalając ją na ziemię i przygniatając swoim ciężarem do ziemi. Zarżałem triumfalnie, ciesząc się sukcesem. Próbowałem obwiązać jej pysk, ale złośliwie z nim uciekła. Skupiłem się wtedy na jej przednich nogach, po chwili je obwiązując.
- Nie chowaj pyska! – parsknąłem na nią, gryząc ją w szyję i próbując uderzyć jakoś w łeb, by ją chociaż na chwilę otumanić. Szarpnąłem za jej przednie nogi, próbując je odsunąć od łba i ponowiłem próbę obwiązania pyska, by nie mogła nim gryźć. A jeśli ta w dalszym ciągu nim uciekała, to dla odmiany spróbowałem obwiązać jej zadnie nogi, jakoś szybko zarzucając na nie pętle, by po chwili znowu wrócić do walki z jej pyskiem i ostrymi zębami. Musiałem jej szybko uniemożliwić używania tej groźnej broni, jaką były jej ostre i mocne kiełki!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Czw Sty 18, 2018 10:18 pm

– Ty tak mówisz, ja twierdzę inaczej. Mogę Ci obiecać, że uwolnię się szybciej – niż myślisz – jej ustra drgnęły w półgłębkim uśmiechu.

Związał jej nogi, nie postawiła się. Jednak z pyskiem było gorzej, używała go w zasadzie jako obronę, która często się przydawała. Ugryzł, uderzył w łeb – syknęła cicho. jednak nie poddała się. Próbowała związanymi nogami odciągnąć go jakoś kopytami.
Jednak zarzucił pętle ma jej nogi, w końcu zaczęła działaś. Zabezpieczała swój pysk przed atakiem karego. Rzucała się przy tym, próbując dziabnąć go zębami w szyję, znów chowając pysk. Kopała obiema nogami, zsuwając powoli z siebie ogiera. W końcu, gdy jej się tu udało próbowała wstać, łapiąc równowagę. Zaczęła mocno rozkraczać przednie nogi, próbując przerwać linę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Czw Sty 18, 2018 10:54 pm

Uśmiechnąłem się złośliwie do klaczy.
- Szybciej? Nie sądzę. Zresztą… zresztą po co masz się uwalniać szybciej. Czego Ci brakuje? Dach nad głową, ogier, któremu się podobasz… dodam, najładniejszy ogier w całej krainie. Przecież widziałaś moją piękną, bujną, grzywę. Szansa na źrebaka z kimś takim jak ja? Każda klacz byłaby zazdrosna! Wszystkie mnie pożądają! Więc czemu Cię nie cieszysz, jak obiecuję Ci liczne potomstwo? – dopytywałem rozbawiony. Jej groźbami się nie przejąłem… chociaż nie rozumiałem, czemu ona może być tak głupia, że nie cieszy się z tego, co jej się przytrafiło. Przecież taki ogier jak ja to skarb!

Udało mi się związać jej przednie nogi. Kopnąłem ją, ugryzłem, mając nadzieję, że to ją skłoni do uspokojenia się… ale zawiodłem się, bo ta mimo związanych nóg, dalej broniła się i próbowała kopać Zarzuciłem jej pętle na obie zadnie nogi… ale nie na wiele mi się to zdało. Przy kolejnej próbie obwiązania jej pyska, boleśnie mnie użarła i tak zarzuciła związanymi nogami, że mnie zrzuciła z siebie wstając. Z obwiązanymi przednimi nogami i pętlą na zadnich, nie miała jednak większej szansy na walkę. Uśmiechnąłem się do niej złośliwie… ale nic nie mówiłem. Musiałem działać szybko. Rzuciłem się na nóż, o który wcześniej tak walczyła, by go odłożyć na półkę, biorąc z niej z kajdany i kaganiec. Doskoczyłem do niej jakoś od boku, by mnie nie mogła kopnąć, po czym spróbowałem wepchnąć jej kaganiec na pysk. Jak stała, to nie mogła wykonywać tej głupiej sztuczki z chowaniem pyska między nogi. Jeśli odsuwała się, to naparłem na jej bok, próbując ją przygnieść do ściany. A jak uciekała… to mimo wszystko spróbowałem ją staranować, starając się ją ponownie powalić na posadzkę i przygnieść. No i niezależnie, co dałem radę zrobić, to spróbowałem nałożyć jej na przednie a następnie zadnie nogi kajdany. Niepotrzebnie je jej wcześniej ściągałem. Przy tak niebezpiecznej i agresywnej klaczy, było to zdecydowanie obowiązkowe wyposażenie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Pią Sty 19, 2018 7:17 pm

Prychnęła
– Espilce – zaczęła obojętnie. – z całym szacunkiem, ale nie. Pytasz czego mi brakuje? Wolności, nie chce przebywać z jakimś rozkapryszonym ogierem. Widziałam dużo ładniejszych ogierów w krainie, a twoja bujną grzywa.. . Cię nie usprawiedliwia.

Stała bez ruchu, widząc jak ogier rzucił się na nóż. zaczęła się odsuwać powolutku, na szybsze tempo nie miała co liczyć. Jednak ten odskoczył do niej przyjeżdżając do ściany. Od razu zareagowała, stawając niskiego dęba. Ugryzł go mocno w szyję, jednak to on wygrywał. Niezależnie od tego co zrobiła, próbowała zrobić – ogier i tak założył jej kaganiec i kajdadany. Zaczęła rzucać niebezpiecznie łbem, ukazując białka oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Pią Sty 19, 2018 7:29 pm

Klacz… klacz ewidentnie nie grzeszyła inteligencją, skoro nie była zachwycona moimi słowami. A powinna być! W końcu byłem najładniejszym ogierem w całej krainie! I trzeba być chyba ślepym i głupim, aby tego nie dostrzec!
- Po co Ci wolność? Skoro masz mnie? Wolność jest przereklamowana! – parsknąłem z pogardą. I położyłem uszy po sobie, gdy zaczęła mnie obrażać – Co? Gdzie ty kogo widziałaś?! Chyba w swoich snach, gdy marzyłaś o mnie! – prychnąłem oburzony. Bo jak mogła kłamać, że jakiś ogier był ładniejszy ode mnie? Żaden nie był!

Gdy już odłożyłem nóż to rzuciłem się na klacz, przygniatając ją do ściany. Kwiknąłem z bólu, gdy mnie kolejny raz użarła, ale w końcu wepchnąłem jej kaganiec na pysk i skułem nogi kajdanami, i przednie i zadnie, w końcu mogąc zdjąć z nich liny. Cofnąłem się, gdy furiatka zaczęła machać łbem i uśmiechnąłem się do niej.
- Pięknie wyglądasz. Rzeczywiście arabki są najpiękniejsze, jak są przestraszone lub wkurzone. Te rozdęte chrapy… wyglądasz pięknie – pochwaliłem ją, zarzucając jej na szyję jakąś linę, skoro z kajdanami nie mogła uciec. Szarpnąłem za sznur, próbując ją przyciągnąć do ściany a następnie jej założyłem obroże na szyję, która łańcuchem była przykuta do muru. Uciec raczej nie mogła. Nie ze skutymi nogami. A ja… ja przejechałem chrapami po jej szyi.
- Tak, długo na to czekałem. Chyba pora w końcu skonsumować nasz związek – oznajmiłem jej, wodząc chrapami po jej boku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Pią Sty 19, 2018 8:15 pm

Nie wpadła mu w oko, wyraźnie dostrzegała najpierw charakter – później wygląd. Owszem, miała swojego partnera. Jednak, gdy zaczęla go coraz rzadziej widywać – uznała, że nie ma to największego sensu. jednak w głębi duszy liczyła, że spotka go teraz, za kilka lat... Ale czy nadal będzie żywiła te same uczucie do niego?

– A po co mi ty?– westchnęła poirytowana. – przeciez ty chcesz tylko jednego – potomstwa. Kto by chciał mieć źrebaki z ... Tobą? Wybacz, ale nie szukam przelotnych romansów.

– Nigdy nie myślałamo Tobie, w żadnym wypadku. Może... Rozmyślałam nad tym, jakby zemścić się na tobie, wybacz. Może każdej się podobasz, ale nie mi. Aczkolwiek i w to pierwsze wątpie. Możesz mi podać imiona klaczy, które sie w tobie podkochiwały? – dodała uszczypliwie.

Posłała mu uśmiech, przepełniony satysfakcją, gdy kwiknął z bólu. Od razu wróciła do naturalnej pozycji, Wyprostowałam łeb słysząc słowa ogiera.
– Masz rację.– odpowiedziała żartobliwy tonem, jednak próbowała zabrzmieć poważnie.– zawsze wyglądam ładnie, w przeciwieństwie do Ciebie. – droczyla się.

Zarzucił jej line, próbowała odsunąć się łbem jednak napotkała zimna ścianę.
Przejechał jej chrapami po szyi. Jej ciało przeszedł niemiły dreszcz. Schylila lekko szyję, odsuwając się od jego chrap.
Zadrżała na jego słowa.
– Nie złapie jakiejś choroby? – zapytała przdz zaciśnięte zęby. Wodził chrapami po jej boki, od razu wygięła szyję w tą stronę, próbując uderzyć łbem o jego chrapy. Uderzyła ogonem o zad, ostrzegawczo. Ruszyła powoli do przodu, jednak szybciej nie moga– ze względu na kajdany
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Pią Sty 19, 2018 8:35 pm

Ja, jak przystało na ogiera, najpierw zwracałem uwagę na wygląd. Tutaj klacz… miała niemalże maksymalną liczbę punktów: piękna, młoda, zwinna i silna. Mogłaby być jeszcze dziewicą… no ale nie można mieć wszystkiego. W dalszej kolejności zwracałem uwagę na zachowanie: tak naprawdę lubiłem ostre, agresywne klacze. No i tutaj Armina się idealnie wpisywała w moje oczekiwania. Charakter… charakter był najmniej ważny a tutaj klacz trochę traciła. Ale koniec końców chyba ciężko byłoby znaleźć lepszą partię. Była idealna, by mieć z nią źrebaki, co zresztą jej powiedziałem na samym wstępie.
- Przede wszystkim chcę się trochę pobawić. Potomstwo… jest zaraz później – odpowiedziałem jej zgodnie z prawdą – I to nie jest przelotny romans. Przecież Ci tłumaczyłem, że chcę… że chcę Cię mieć na dłużej – wyjaśniłem jej. I położyłem uszy po sobie. Mało rzeczy mnie tak wkurzało, jak krytykowanie mojego wyglądu!
- Czyli jednak myślałaś o mnie? – złapałem ją za słowo – Podobam Ci się! Nie próbuj tego ukrywać przed samą sobą! Dobrze wiem, że o mnie marzysz! Że o mnie fantazjujesz! – odpowiedziałem jej, wychodząc z założenia, że powtarzane dostatecznie długo kłamstwo staje się prawdą. Jeśli… jeśli wiele razy jej to powtórzę, to w końcu jej to wmówię, a ona w to uwierzy! – Każda! Każda klacz, która mnie zobaczyła, podkochuje się we mnie! Każda klacz… i pewnie sporo ogierów! – parsknąłem, może odrobinę mijając się z prawdą.

- Co?! Jak śmiesz?! Ja jestem najpiękniejszy! – wydarłem się na nią, jak zrobiła kolejną negatywną uwagę, co do mojego wyglądu, zarzuciłem jej liny na szyję i szarpnąłem za nie, próbując ją przyciągnąć do ściany. Uniknęła założenia obroży na szyję? Nie przejąłem się tym, wodząc chrapami po jej szyi i boku. Kwiknąłem ostrzegawczo, jak machnęła łbem i szarpnąłem za sznury, gdy ruszyła do przodu. Pociągnąłem za liny, próbując ją zmusić, by podeszła do ściany, a wtedy ponowiłem próbę nałożenia jej mocnej obroży przykutej grubym łańcuchem do ściany.
- Choroby nie złapiesz… nie bój się. Ale widzę… że chyba dalej nie pojęłaś, że upór nie ma sensu! – skomentowałem jej ostrzegawcze machanie łbem. Wcześniej, jak haflingerka tutaj była, próbowałem skakać na Arminę. Wiedziałem więc, że same kajdany mogą nie wystarczyć. Dlatego też wziąłem jakiś sznur i podszedłem do prawej tylnej nogi klaczy, próbując zawiązać na niej linę, której drugi koniec starałem się przymocować do palika wystającego z posadzki. A jeśli mi się udało, to analogicznie próbowałem zrobić z drugą, zadnią nogą klaczy, również próbując ją przywiązać do posadzki tak, by Armina stała w delikatnym rozkroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Pią Sty 19, 2018 9:02 pm

Wiedziała, że dalsze sprzeczanie się, nie miało sensu. Jednak ona– Armina nie mogła, honor jej na to nie pozwalał.
– Radziłabym Ci robić od razu potomstwo, długo tu nie zostanę. – odpowiedziała kąśliwie, jednak zgodnie z prawdą. Gdy nadaży się okazja, ucieknie – nie pozostanie tu minuty dłużej. Zaśmiała się cicho, jednak pozwoliła sobie, aby ogier zauważył jej rozbawienie– chciała wytrącić go z równowagi.
– Owszem, myślałam.– dała mu nadzieję.– Masz rację, myślałam o tobie. O twojej gęstej grzywię, okłamuje samą siebie, oh tak... Błąd. Myślałam o tobie tylko negatywnie, żadnego pozytywu. – Jej barwa głosu zmieniła się z delikatnego, słodkiego głosu, na szorstki i kpiący.
Nie da się zmienić nastawienia konia ot tak, po wypowiadaniu non stop jednego słowa. To nie jest możliwe, przynajmniej w wypadku Arminy. Słowa ogiera wypuści uchem, nie zmieni zdania.
– Każda? – powtórzyła – z tego co wiem, to KAŻDA klacz zywi do ciebie TYLKO uczucie nienawiści. Ogiery pewnie też nie są zainteresowane – nawet te, które są innej orientacji. Kogo próbujesz oszukać?

Parsknęła cichym śmiechem, kolejny raz. Kpiący uśmiech ponownie zawitał ja jej pysku, jednak bardziej dostrzegawczy. Miał za bardzo zawyżone zdanie o sobie, co szczególnie działało jej na nerwy.
Pociągnął za liny, chyb nie myślał, że Armina grzecznie mu się podporządkuje? Nie byłaby to ARMINA raczej jej tania podróba.
Założył jej obroże, cóż klacz nie była kreatywna. Nie wiedziała w jaki sposób się przed tym obronić.
– Nie byłabym taka pewna. W końcu obrzydliwe jest to, ile klaczy wykorzystywałeś. – mruknęła beznamiętnie.
Użył kolejnych metod, za wszelką cenę chciał ją unieruchomić. Dawał jej ogromną satysfakcję, wiedziała, że jest dla niego zagrożeniem. W końcu nie reagowałby w taki sposób. Nie spojrzała nawet co robił, czuła tylko że stoi w lekkim rozkroku. Jednak Armina miała swoją dumę, po prostu nie da się wykorzystać w tak łatwy sposób. Próbowała w jakiś sposób się pochylić, usiąść. Położyć raczej nie zdoła, ale w każdym razie próbowała utrudnić dalsze plany ogierowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Pią Sty 19, 2018 9:17 pm

Położyłem uszy po sobie… po czym zacząłem się zastanawiać nad jej słowami.
- Czyli radzisz mi od razu Cię kryć? Czyli… przyznajesz się, że tego chcesz, skoro mnie poganiasz? – upewniłem się, czy moja interpretacja jest prawidłowa. Nie miałem zamiaru się już sprzeczać, że długo stąd nie wyjdzie, bo… bo Armina sama się przekona, a kłótnia nie miała sensu. A co do jej sugestii, by ją kryć od razu, to oczywiście miałem ochotę jak najszybciej się zastosować, co chyba było oczywiste.
Rozmarzyłem się, gdy klacz zaczęła mówić o mojej grzywie… i położyłem znowu uszy po sobie, gdy ta zaczęła ględzić o czymś innym
- Co?! – wyrwało mi się, w odpowiedzi na jej brednie – Jak możesz?! Jak śmiesz?! – parsknąłem krótko, tonem zdradzającym skrajne urażenie. Jak ona… mogła się tak ze mnie naśmiewać?! Pożałuje!
- Nieprawda! Nie jest tak! – zaprzeczyłem – Wszystkie na mnie leczą! Wszystkie i wszyscy! I ty również! – powtórzyłem się, starając się jej… i może trochę również sobie wmówić to, co chciałem, by było prawdą.

Po krótkiej walce w końcu udało mi się nałożyć obrożę Arminie, upewniając się dzięki temu, że nie odsunie się, nie ucieknie i nie będzie szukała żadnych przeklętych noży. Dalej lekko krwawiłem po tym, jak okrutna klacz mnie cięła sztyletem.
- No… trochę ich było – przyznałem niechętnie – Ale… ale ty mi się bardzo podobasz. Może powinienem powoli pomyśleć o stałej partnerce? – zastanawiałem się na głos, po czym skupiłem się na jej zadnich nogach, po kolejnej krótkiej walce przywiązując je linami do palików wystających z posadzki.
- Ej! Stań prosto! Bez takich wygłupów! – parsknąłem, gryząc ją w zad. Chwyciłem jakiś sznur, który próbowałem przełożyć jej pod podbrzuszem i jakoś zaczepić o jakiś hak wystający ze ściany gdzieś u góry, by klacz nie mogła się kłaść czy siadać. Udało mi się? Jeśli tak, to stanąłem centralnie za nią, wodząc pyskiem po jej zadzie i podgryzając ją po nasadzie ogona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Pią Sty 19, 2018 9:36 pm

– Żartowałam tylko. Zdążyłeś już poznać mój charakter, więc nie rozumiem dlaczego tak myślisz.– wywróciła oczami. Jej barwa głosu nie zmieniła się, nadal była szorstka w tym cały czas posłała mu nienawistne spojrzenie. Zarazem ostrzegawcze i niebezpieczne, obojętne i poirytowane, sztucznie miłe, bądź nieprzyjazne.
Lubiała kłótnie, można uznać, że było to jej 'hobby'. Nigdy pierwsza nie zakańczała zbędnych rozmów, rozmów, które mogłyby trwać w nieskończoność. Zauważyła kątem oka jego poirytowanie, jak kładzie uszy po sobie. Uśmiechnęła się tajemniczo, jej uśmiech nie był do odczytania. Może krył za sobą jakieś zamiary, a może kolejny raz się z niego naśmiewała? Zastrzygła uszami, posłała mu wyraźne spojrzenie 'mogę'.
– Gdybym na Ciebie 'leciała', nie byłabym dla ciebie wredna. Nie jestem wredna dla każdego, to musisz zapamiętać.– rzachnęła się.

Kolejna odpowiedź nie była zaskoczeniem, spodziewała się tego. Wiedziała w jakim świecie żyje, zdążyła go już poznać przez zaledwie kilka godzin. Z niego można było czytać z jak otwartej księgi.
– Jaki byłby związek dwóch koni, bez odwzajemnionych uczuć?– zapytała obojętnie. Nie musiała się tym martwić, żaden związek i chemia nigdy by nie istniała.
Ugryzł ją w zad, ponownie uderzyła ogonem w to miejsce, niczym jak w lato – gdy muchy gryzły każdy centymetr jej ciała.
Chwycił sznur, przełożył jej pod podbrzusze. Nie miała sposoby na uniknięcie tego, niby jak? Zaczepił o hak – sprytnie.

Zestresowała się, gdy ogier stanął za nią. Wodził pyskiem po jej zadzie, próbowała uciec od jego dotyku. Ledwie odsunęła się zadem w lewo, jednak niewiele. Raczej nie przeszkodziło to w ucieknięciu od dotyku karego. Próbowała na przemian – powoli, raz w lewo, raz w prawo uciekać zadem. Na pewno było to niewygodne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Sob Sty 20, 2018 2:56 pm

Zmrużyłem oczy, przyglądając jej się podejrzliwie. Najpierw radzi mi od razu skakać, co mi nawet odpowiada. A teraz gada, że żartowała? Jakaś nienormalna jest! Ale… ale arabki chyba z definicji nie są normalne. „Znacie te klacze, nie? xD Nieobliczalne, takie są najlepsze, takie „pozytywnie pierdolnięte” szalone. PMS, darcie ryja, itd.” – chyba jakoś tak to była? W każdym razie… w każdym razie już nic jej nie odpowiedziałem. Chciała bym krył… to będę kryć. Nawet mi to odpowiadało. A że ona co chwila zmienia zdanie? To już jej problem! Uśmiechnąłem się tylko złośliwie, widząc jej nienawistne spojrzenie. Myślała, że się przejmę jej ostrzeżeniem? To się myliła. Zawahałem się, widząc jej tajemniczy uśmiech, ale po chwili zdecydowałem się go ignorować.
- Tak? A może lecisz na mnie, ale udajesz niedostępną? Albo uważasz, że takie wredne klacze kręcą ogiery? Albo czynią całe krycie bardziej ekscytującym? Nie mam pojęcia, co siedzi w tym Twoim arabskim łbie! – parsknąłem. Bo tego nie wiedziałem, ale jednego byłem pewien. Leciała na mnie! Zdecydowanie!

Pokręciłem łbem, słysząc jej rozkminy.
- Uczucia? Ja Cię pożądam. Ty… pewnie mnie też. Uczucie pojawi się później. Wiesz, syndrom sztokholmski i te sprawy – parsknąłem w odpowiedzi, kompletnie nie przejmując się jej wątpliwościami. Uszczypnąłem ją w zad i kwiknąłem ostrzegawczo, gdy mnie zdzieliła ogonem.
- Uważaj, bo Ci go odetnę! – zagroziłem jej, by nie próbowała tak więcej razy robić. I sznurem próbowałem ją zmusić by stanęła, jak na grzeczną klacz przystało. Stanąłem centralnie za nią, przygotowując się… do tego, co zamierzałem zrobić. Póki co napawałem się swoim zwycięstwem, wodząc chrapami po jej zadzie i podgryzając ją po nasadzie ogona. Próbowała uciec? Za dużych szans na to nie miała. Uszczypnąłem ją w zad kolejny raz, by zaprzestała dalszych prób.
- Brak dalszych uwag? To chyba… to chyba pora zaczynać – oznajmiłem jej i bez dalszego wahania naskoczyłem na nią, obejmując ją przednimi nogami za boki – Tylko grzecznie! – poleciłem jej i ugryzłem ją lekko w kłąb, by nie próbowała się buntować. Wszedłem w nią, lekko i delikatnie, o ile nic mi nie przeszkodziło, po czym zacząłem wykonywać ruchy biodrami. Na początku słabe, subtelne, delikatne. Później coraz mocniejsze.
- Długo… długo z Tobą walczyłem. Ale… ale w końcu wygrałem kochanie! Moja siwa arabka, moja maskotka, moja zabaweczka – napawałem się zwycięstwem, wykonując kolejne ruchy biodrami. Szybsze, głębsze, brutalniejsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Nie Sty 21, 2018 8:13 pm

Parsknęła śmiechem, kolejny raz w tym jakże ciekawym dniu.
– Niestety. Mam nadzieję, że MOJE źrebięta nie wdadzą się w ojca. Byłoby to jak z liścia po pysku, ponieważ będę musiała je odchudzać. – odpowiedziała uszczypliwie. – Naprawdę mnie rozśmieszasz. Nie, nie pożądam Ciebie w żaden sposób. Ile razy mam Ci to mówić, aby w końcu to do Ciebie dotarło?

Nadeszła chwila, która wręcz od samego myślenia o niej... Arminę brało na wymioty. Naskoczył na nią, wręcz od razu zareagowała. Zaczęła rzucać ogonem, to w lewo, to w prawo uderzając przy tym ogiera. Ugryzł ją w kłąb, zasyczała niczym wąż. Wygięła szyję w tym samym momencie, uszczypła go w chrapy.
Zaczęła lekko podrzucić zadem, nie odrywając się od ziemi. Chciała mu przeszkodzić w każdy możliwy sposób. Otrzepała się, zaczęła się chwiać na boki, uciekała delikatnie zadem.
W końcu jednak nic nie działało, wszedł w nią.
Na jego słowa, ukazała białka oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Nie Sty 21, 2018 8:28 pm

Spiorunowałem klacz wzrokiem. Również kolejny raz w tym jakże ciekawym dniu.
- Co? Jak śmiesz?! Nie jestem gruby! My fryzy takie jesteśmy! By być w stanie targać takie bezczelne arabki jak ty! – wydarłem się na nią. Jak śmiała? Jak śmiała robić takie uwagi na temat mojej tuszy?! Kolejna bezczelna klacz! – Zobaczymy, jaką będziesz miała figurę, jak będziesz źrebna! – parsknąłem na nią. I położyłem uszy po sobie w odpowiedzi na jej słowa. Pożądała mnie! Dobrze o tym wiedziałem. Wszystkie, WSZYSTKIE klacze mnie pożądały! I ogiery pewnie też! W końcu byłem najpiękniejszy!

Naskoczyłem na klacz, co oczywiście jej się nie spodobało. Czułem, jak rzuca ogonem, jakby jej coś to mogło dać. Ugryzłem ją, na co ta zasyczała. Próbowała mnie chyba ugryźć, ale z kagańcem na pysku niewiele mogła zrobić. Zaśmiałem się czując, jak podbija lekko zadem. Było w tym ruchu czuć, że jest silna, zwinna. Jej prężące się mięśni i ich moc robiły wrażenie. No ale przykuta za zadnie nogi do posadzki niewiele mogła zrobić. Czułem, że próbuje uciekać zadem, że wije się pode mną jak wąż… ale tylko mocniej objąłem ją przednimi nogami, kolejny raz ugryzłem ją w kłąb i w końcu wszedłem w nią.
- No kochanie. Przyznaj, że to lubisz! Od początku naszego spotkania o tym marzyłaś! – parsknąłem rozbawiony, wykonując ruchy biodrami. Na początku delikatne, subtelne, później coraz mocniejsze i szybsze. Użarłem ją kolejny raz w kłąb.
- Moja zabaweczka. Moja suczka w kagańcu. Bezsilna, niby mocna a spętana. I jak się czujesz? – dopytywałem, powoli przyspieszając ruchy – Będzie źrebaczek. Będziemy mieli pięknego źrebaczka. A później kolejne. Wiele razy to powtórzymy – obiecywałem jej, nie zwalniając, tylko raz za razem wchodząc w nią głębiej i mocniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Wto Lut 13, 2018 10:55 pm

– Licz się ze słowami– – warknęła ostrzegawczo.
Bezczelna? Na pewno nie była. Jednak sama mogła przyznać, że za mądra to nie była. Mogła uciec przy najbliższej okazji, ale ona ma przecież swoją "dumę" i wdzięk. W końcu nikt nie będzie jej targać do pokoju tortur.
– Lepiej mnie pilnuj, abym nie zrobiła niczego głupiego – zasyczała. Położyła uszy po sobie, próbując kłapnąc zębami lecz kaganiec przeszkadzał jej w wykonaniu tego ruchu. – Jestem nawet w stanie zabić tego źrebaka, nie chcę go.
Cóż, była w stanie to zrobić. Nie miała siły wychowywać cudzego źrebaka. Nie będzie się do niego przyznawać, nie wykarmi go. Będzie próbowała pod każdym pozorem sie go pozbyć, gdy będzie źrebna.
– Marzyłam o tym, aby moje potomstwo było od ojca, który jest częścią mojego życia. Ten źrebaka nigdy nie będzie mój, możesz sobie go przywlaszczyć. Nie wy karmię go. – odmruknęla sucho.

Owszem, stało się to. Usłyszawszy jego słowa, podrzuciła zadem, wyraźnie spinając mięśnie. Zarzuciła łbem, dotykając chrapami ziemi – przejeżdżając po niej powoli. Była ewidentnie wściekła.
Szybsze ruchy spowodowały, że Armia zaczęła się brzydzić, miała ochotę uciec i nie wracać. Zaczęła stresować, z jej pyska wyciekła piana. Zaczęła mocno dyszeć. Stres.
Próbowała uciec, zaczęła zarzucac łbem, zadała wysoko głowę próbując delikatnie unieść kopyta, ale jej się to nie udało. Zaczęła podnosić gwałtownie głowę, w górę i w dół. Zaczęła się szamotać, lekko uklękła, próbując się położyć, ale marnie to wyglądało. Ugryzł ja w kłab, zasyczała. Zaczęła rzucać ogonem.

– niestety nie doczekasz się tego. – szepnęła [b] – obiecuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Wto Lut 13, 2018 11:24 pm

Co? Co? Co?! No to teraz Armina przesadziła. Ja mam się liczyć ze słowami? A kto ośmielił się zasugerować, że jestem gruby? To ona powinna się liczyć ze słowami! I to ona powinna mnie przepraszać! Bezczelna kobyła! Bezczelna… ale piękna.
- Nie martw się! Ja już Cię przypilnuję! – zapowiedziałem jej. Z jednej strony kłapiąca zębami klacz budziła wesołość, bo w kagańcu to nic jej nie dawało, z drugiej strony przerażenie, jakby się zastanowić co by się stało, gdyby właśnie kagańca na pysku nie miała – Przypilnuję i na zabicie źrebaka nie pozwolę! – dodałem – A częścią Twojego życia będę! Czy tego chcesz czy nie! – zapowiedziałem jej – W końcu jak będziesz rodzić i wychowywać kolejne źrebaki… to chyba nie zaprzeczysz, że będziesz moją ukochaną konkubiną! Nie chcesz? Zmuszę Cię! – prychnąłem, wykonując coraz mocniejsze ruchy biodrami. Czułem, jak klacz podbija zadem, jak się spina, jak pieni się w wściekłości i mnie to niesamowicie podniecało i rozochocało. W końcu każdy ogier wiedział, że wściekłe czy przestraszone arabki wyglądają najpiękniej. Te napięte mięśnie, te gotowe do ataku zęby i kopyta. I na końcu poskromienie takiej złośnicy, zmuszenie do posłuszeństwa. Podniecające i przynoszące ogromną satysfakcję.
- No, lubię łamać takie silne, waleczne. Widzisz? Uważasz się za mocną, szybką i zwinną a i tak przegrałaś! – napawałem się swoim triumfem. Widziałem, jak macha łbem na wszystkie strony, jak podbija przodem, jako że przednie nogi były skute ale nie były przywiązane do posadzki. W stosunku do zadnich, które sznurami były przymocowane do drewnianych palików. W każdym razie taka wściekła klacz… naprawdę piękny widok. Piękny i cholernie groźny… chociaż w tym wypadku w pełni poskromiony, jak mi się wydawało.
- Mylisz się… doczekałem się teraz i doczekam się wiele, wiele razy w przyszłości – prychnąłem znowu ją gryząc w kłąb – A teraz spokój! Pora skończyć! – dodałem, próbując ją użreć w szyję. Gdy tak wierzgała i rzucała się na wszystkie strony, to ciężko było dojść… ale to kwestia chwili. Byłem pewien, że Armina szybko zrozumie, że dalszy upór nie ma sensu i w końcu się podda. A ja… ja wtedy będę mógł spokojnie skończyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Czw Lut 15, 2018 10:01 pm

Potrząsnęła lekko łbem.
– A kiedyś wspomniałeś, że jestem tak agresywna, że trudno mnie upilnować. – zaśmiała się sztucznawo. – nie będzie łatwo mnie do czegokolwiek zmusić.
Nie była ona prosta do rozgryzienia, zmuszanie ją do czegoś prowadzi do napadów agresji przede wszystkim próby obrony.
Usłyszała jakie głos, zacisnęła szczękę. Każde jego słowo doprowadzało ją do szału, była gotowa rozedrzeć z niego skórę w tym właśnie momencie. Odwróciła w jego stronę głowę, oczy zrobiły się ciemniejsze, a wzrok ostrzejszy. Gdyby zabijał, ogier leżałby już martwy.
– Nigdy nie przegrywam – wysyczała, kładąc uszy po sobie.

Gwałtownie podrzuciła tylnymi nogami na tyle, ile liny jej pozwalały. Zaczęła się szarpać, dzięki czemu uzyskała ból w przednich nogach – zdzierała sobie skórę tymi poczynaniami. Ale w tej chwili to nie było istotne, zignorowała ból.
W końcu poczuła jak liny się luzują, wybiła się mocno z tylnich kopyt. Liny pod wpływem siły rozerwały się. Straciła równowagę, zasyczała gdy przymocowane przednie nogi dawały o sobie znać. Całe szczęście, że ich nie złamała, ewentualnie zwichnęła. Szybko podniosła się zadem, mając nadzieję że ogier szybko zleciał. Odsunęła się tyłem, bez sił. Ogromny ból przerastał ją
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Espilce
Wojak
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Czw Lut 15, 2018 10:34 pm

Zawahałem się. No tutaj mnie miała zaskoczyła. W zasadzie… to owszem, miała rację. Ale wcale mi się to nie podobało!
- No… jakoś sobie poradzę – stwierdziłem, że słyszalną niepewnością w głosie. Bo czy rzeczywiście dam sobie z nią radę? Jakoś nie byłem tego pewien – Ale… ale skuta będziesz chyba… grzeczniejsza? Prawda? – upewniłem się, kładąc uszy po sobie, próbując jej w ten sposób zagrozić – Tak! Dam sobie radę! Poskromię Cię! Wredna złośnico! – zapowiedziałem jej, zerkając na nią ze złością, ale gdy tylko zobaczyłem jej wzrok, to natychmiast umilknąłem. Ona… ona była w stanie mnie przerazić samym swoim wzrokiem. Bałem się jej. No ale chyba każdy normalny ogier by się jej bał! Zadrżałem, bo mimo skucia budziła mój strach.
- Teraz… teraz… no… przegrałaś – odpowiedziałem drżącym głosem, próbując się uspokoić., gdy ona nagle… nagle zaczęła mocniej się rzucać. Nerwowo przełknąłem ślinę, mocniej objąłem ją przednimi nogami i utrzymywałem się na niej…. Przez chwilę. Bo nagle… nagle jakoś wyjątkowo mocno podbiła zadem. Ale… ale jak? Przecież zadnie nogi były przywiązane sznurami do palików, a przednie skute kajdanami ze sobą? Czy to możliwe, czy to możliwe, że pękły? Po kolejnym jej wierzgnięciu zleciałem z niej, gdy straciła równowagę. I szybko próbowałem się podnieść – pytanie czy wystarczająco szybko, by uniknąć kopniaka, jeśli rzeczywiście uwolniła zadnie nogi. Niezależnie czy mnie kopnęła czy nie, to mocno oszołomiony, nie całkiem myśląc co robię, spróbowałem ponownie na nią naskoczyć. Jakoś nie całkiem kontaktowałem, nie całkiem do mnie dochodziło, że ma uwolnione zadnie nogi. Czy to przypadkiem nie był… duży błąd?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Armina
Artysta
avatar


PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   Sob Lut 17, 2018 9:50 pm

Delikatnie ustawiła ucho w jego stronę. Jego strach, zawahania była niczym melodia, której mogłaby słuchać w dzień i w noc. Możliwe, że zlagodniala choć nadal patrzyła agresją i złością. Nie należała do opanowany koni, była wybuchowa. Każde słowo mogło doprowadzić ją do stanu krytycznego.
– Sam powinieneś się domyśleć – uśmiechnęła się zadziornie, jednak wciąż podniesionym, nieopanowanym głosem.
– nigdy nie przegrywam – powtórzyła ostrzej, tym razem nie był to wężawy syczący ton. Z każdym słowem jej głos zmieniał się na głośniejszy, ostrzejsze, agresywniejszy.
Usatysfakcjonowana tym, że ogier jednak zleciał z jej grzbietu spojrzała mu głęboko w oczy. Ciemne, pełne tajemnicy. Agresywne, nieposkromione. Zmarszczkami lekko czoło z irytacją, gdy ponowił próbę naskoczenia zdziwiło ją to. Skoro była taka 'straszna' raczej nie powinien w pewien sposób ryzykować. Przynajmniej tak mówił.

Podszedł do niej, już miał naskoczyc. Kiedy ta z impetem wybiła mocno nogi w powietrze, uderzyła obok jego ganasz. Był to jej najmocniejszy kopniak
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Tortur   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Tortur
Powrót do góry 
Strona 12 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
 Similar topics
-
» Pokój Tortur
» Pokój Snów
» Pokój Marzeń
» Pokój Czterech Pór Roku
» Pokój Śmiechu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
KARSIN  :: Stado Krwawej Zemsty :: Terytoria SKZ :: Zamek Karisto :: Drugie piętro-
Skocz do: